Libella

Andrzej Dąbrówka

Libella

Pięć pieśni o pionie i poziomie

Zburzcie tę świątynię, a ja w trzy dni ją odbuduję ( Jn. 2:18-22)

Inspiracja: Tomasz Sobecki, „Ruiny gotyckiego kościoła” (1980-1986)


I. CZARNA KSIĘGA RUIN

Szybował przez bałwany gryzących dymów
nad domy których ścian już nie wiązał dach
nad miasta co się długo nieugięcie tliły
ponad popiołem mającym jeszcze kształt
zwęglonych drzew traw ksiąg

Oślepiał go i niebo ogień miotany z ust żołdaków
Frontony drżały od wizgu ich rozkazów
Szyby tryskały łzami kaleczącymi nawet siebie
Drzwi wypadały z futryn jak wybite zęby
Mur się rozpadał — cegła po cegle wracała do brudu ziemi

I dymy zaczerniły lśnienie jego piór
A przez bielmo popiołu widział że są złe

***

Żali się Troja: moje upragnione wieże witano wzgardą

a żegnano pożogą

Płacze Jerozolima: mój mur runął w trzecim dniu oblężenia

i nie wstał z martwych

Oskarża Kartagina: moje domy przysypali solą

by pamięć nie odrosła

Szepcze Bagdad: litery moich ksiąg wróciły łzami

do rzeki atramentu

Timbuktu samo nie pamięta: czy moje manuskrypty spalił wróg

czy żar pustyni

Gaśnie uśmiech na obliczu wytwornego Rzymu

odartego z renesansowych szat

Milczy Coventry tajnie złożone w ofierze

czarnej czyhającej bestii 

Głosi Warszawa: Chrystus na krzyżu w mej katedrze

wytrzymał stal gąsienic

Ryczy lew Palmyry broniący gazeli

nie tłuczcie jej młotami z plastiku

Jęczy zmiażdżone dywanem bomb domostwo

dach mi się rozpadł na skwierczące żebra, gdzie się schronią głowy?

Woła o pomstę chór głosów karanej niepokornej wioski

spaliliście stodoły razem z dziećmi które ukryły się w sianie

***

Kto burzy świątynię – burzy wiarę w Pion
Kto spala księgi – puszcza z dymem Niewypowiedziane
Kto zrównał z ziemią mury – starł każdy z punktów Tablic

A jak ma żyć ktoś oduczony pionu?
Co go powstrzyma przed powrotem na cztery łapy
i niepatrzeniem w gwiazdy?

Gdy tylko dym spalonych dusz się modli
któż ruszy kamień co do nieba wołać będzie?

Gdy stratowana ziemia będzie pustą tablicą
kto powie ci, kim jesteś, skoro zmarł alfabet?

***

„Rozpalcie im taki ogień, żeby się bali wracać!”
„Zasnujcie miasto dymem by nie mieli co wspominać!”
„Spalcie im księgi, by nie znali swoich imion!”


Mieli usta zionące ogniem.
Smoki w mundurach.
Miotacze ognia w gardłach.
Każde ich słowo było snopem iskier.

***

Który burzyłeś tam, bo przeszkadzało.
A tu burzyłeś, bo coś pamiętało.

Tam wysadzałeś most, by powstrzymać marsz.
Tu wysadzałeś gmach, by powstrzymać pamięć.

Tam ogniem otwierałeś drogi.
Tu ogniem wyżegałeś sens.

– Generale, któryś wskazał cel na mapie:
myślałeś, że nie zapamiętamy
jak prysła z chrzęstem niczym biedronka
kopuła katedry zmiażdżona twoim palcem?

– Poruczniku, który przyjąłeś rozkaz:
myślałeś, że nie usłyszymy
jak kruszył się mur rozdarty twym podpisem?

– Dowódco, który podpaliłeś bibliotekę:
myślałeś, że nie przeczytamy
co napisano w księgach, które kazałeś spalić?

– I ty, Wania, głupi Wania, czyś ty musiał ćwiczyć celność działa
Strzelaniem do kościoła? Nie wystarczyło ci spłoszenie kruków?

^^^

Kruk:Nie osądza Nie rozdziela win Nie płacze

Słyszy co szepcze popiół: Jeszcze to ktoś usłyszy.

Czyta co pisze dym: Jeszcze to ktoś przeczyta.

Widzi co rzeźbi kamień: Jeszcze to ktoś zobaczy.

II. WIDZIAŁ TO KRUK

Nie było okien ani drzwi i przeciąg świstał
śmigając przez otwory przez szpary niczym ptak
co wleci i wyleci a nie puka ni pyta się o zgodę

Chodzili tam znudzeni do miejsca bez znaczenia
skąd nikt nie dzwonił gdzieś na końcu miasta
za łąką za torami między stare mury dobra baza
zborny punkt obóz legowisko dla tych co na gigancie
albo których nie gonił czas

Podziurawiony kadłub zalany wonią próchna
spowity mgłą wilgoci ksiąg zbutwiałych
pokłady desek pękały pod stopami

Jeden błąd w nawigacji to rozbity okręt

Bomby jak głowy nie oszczędzały głów i rzeczy

Korpusy figur traciły głowę głowa traciła twarz
A bez twarzy nikt cię nie uratuje bo już nic nie powiesz
zostaniesz porzucona w kącie
a nawet jeszcze stojąc na kolumnie
nie dźwigniesz się z zagłady znaczeń

Rozdarte wnętrze z samych ciętych ran
Dach zapadnięty Bryły sklepień na posadzce
jak martwe ptaki które strącił z nieba śmiertelny mróz

Brzozę w ołtarzu kaleczyło
kolcowe obstąpienie cierni tarnin i akacji
choć była biała i niewinna

Kruki maszerowały po szczerbatej wieży
czarne spokojne jakby to miejsce do nich należało

Nikt się nie pytał czym był ten niezdobyty fort
strefa milczenia ucieczki przed jazgotem

Ktoś miał zapałki inny puszki piwa
Gdy były puste strzelali do nich z procy

Ale nikt nie przekraczał stopni i nie patrzył wyżej
Ni dalej w półcień onieśmieleń

Tylko kruk jeden wiedział że w rozbitej nawie
Coś się po cichu odprawiało

III. SUMMA ROZPADU

Wrócił po latach Miał otwarte oczy

Z grupą jak kiedyś ale teraz cichszą
z notatnikami już nie z petardami

Tamten co kiedyś pokasływał od dymu papierosa
teraz nie gadał tylko patrzył i wskazywał
krzywizny łuków, żeber, proste linie kolumn

– Spójrzcie na zbiegi sklepień jak się wykluły
z pionu ścian po czym skręcają lecz choć odchylone
czyż nie są wciąż pionowe skoro nie mogą upaść

To sztuk arkana

Szkieletu nie zobaczysz w żywym ciele
tylko ruina wam ujawni swoje kręgosłupy
przypory punkty podparcia łęki oporowe

Jak wytłumaczył pewien Pan
Forma się ma odsłonić aby dłużej działać
jak Tomaszowa Summa z piętrowymi dystynkcjami

Jeśli niebaczny wnuk pomyli piętra
chybi w pionie zmyli gzyms
już nie dokończy dzieła przodków
i nie nauczy się budować nowych naw
bo sam się nie zrozumie nie odróżni
zwałów rumowisk od celu prostych dróg

Kruk to podglądał przez prześwity
dziury po bombach i wybite okna

Z dogodnej belki rozpoznawał
– niegdyś biegali i strzelali z kijów
teraz kreślili coś w zeszytach pewną ręką

Rozpoznał tego który kiedyś nosił ogień
a dziś łapie za ogon słońce
Nie krzyczy, nie naucza, patrzy i robi światłopisy

Wrócił z dziewczyną wychwytywać światło
które jeszcze odbija się od szkiełek w resztkach okien
i opowiada dawne tajemnice

Złota godzina kładła się na szkle, na cegłach
niczym opatrunkowa maść na bliznach

Światło łagodne niepłochliwe wścibskie i skoczne jak baranek
chętnie wpadało szczelinami do pułapek czerni

Każda szczelina – mały teatr cieni
Zaprawdę szpary mówią więcej niż grube księgi ścian
Każdy kąt dźwięczy echem urwanego psalmu

Wieży przyśniła się drabina – taka długa
że kilka szczebli zawisało w pustce
Ktoś sięgał wyżej lecz zabrakło nieba

Kobieta przystanęła przy fragmencie rzeźby
– Głowo bez twarzy co powiesz głowie z twarzą
Nie powiedziała nic Było to warte pamiętania

Powiedzmy to nie mówiąc Pokażmy tę konieczność

Kruk nie odleciał Wierzył w nieodzowność ładu
rozpoznał jedną zmianę. To był ten od fajek. A gdzie jest ten od piwa?

IV. OFICJUM ŁĄKOWE

Bluszcze i pajęczyny zwisały
jak feretrony zapomnianych świąt.

Karty rozpierzchniętych mszałów
fruwały wśród miotanych liści świata
jak trzoda zapędzana na manowce

Spuszczało brzaskiem rosę sprawiedliwą
niebo roratnie Nie bój się ja cię wybawię

Organy były w drzazgach, ale śpiew piszczałek
jeszcze się niósł z ust do ust wiatru

głosom w zaroślach Grał do prób godzinek
rytmicznie, beznamiętnie

Zacznijcie świerszcze dzwonić już na prymę…

Ptaki o wschodzie głosiły z wysokości
Jutrznię wśród krzyżujących się gałęzi
Prostymi melodiami

Dźwięk ma dopiero wtedy sens
gdy nie odbija się jak groch od wrogich bram
lecz wzbudzi echo z niewidzialnych sfer

Każdy słoneczny dzień był żniwnym świętem
Robotnej pszczoły co gromadziła złoto z łąk
na świece których nikt nie miał zapalić

Nieszpory żab w dolnym kościele pełnym wody
do której spływał cały ciemny czas
w gasnących kroplach jak świetliki

Wieczorem zaś kompletę intonowały sowy
głos huczał jak dzwon wielkości nawy
z ciężkim sercem ciemności

Każda noc była zarazem tamtą i dzisiejszą nocą
Ta sama noc która zubożyła jednych a wzbogaciła drugich
Cały on czas był tą nocą oczekiwania aż zapłonie świeca
Nie było celebransa lecz Oficjum trwało.

Stale chociaż na krótko przychodziły Myszy
Jeże i Kuny nawet też wstydliwe Krety
Każde stworzenie znało swoje wejście
każdy żywioł znał porę, rolę w responsorium

Kruk choć obecny Nie zarządzał tylko pamiętał
To pytanie: Kto im odsunie kamień?

V. A JA JĄ ODBUDUJĘ

Znalazł go i zadzwonił po wystawie
– Poznałem tamte mury, kąty cienia
poprzecinane sztyletami światła

To był nasz fort.

Głos dawny ale przemieniony – nie przez ton
ale przez moc jaką ma głos sternika

– Tak, to ja, ten od piwa. Przyjedź.
Zobaczysz coś, czego się nie spodziewasz.

Na miejscu – rusztowania, ludzie w kaskach
mieszkalne kontenery dźwig taczki sterty cegieł

Nad wszystkim wniebogłośny ciężki zgrzyt
To betoniarka dźwigała w środku i mieszała
zmuszając do obrotu jakiś inny kosmos

Żółta tablica budowy plansza projektu
Zdjęcie ruiny obok obleczonej w ciało

On w sutannie albo czymś tego rodzaju
– Wzięliśmy dla efektu twoje zdjęcie
ale to nie te kadry, lecz to, co w nich wciąż trwało
dało mi cel i ciało temu szkieletowi.

Bo też rozbiłem się jak nawa, też próchniałem.

Zniszczyłem swą świątynię, ale się dźwignąłem
żeby tę pierwszą odbudować.

Znalazłem w sobie to narzędzie do czytania
prawd linii, linii prawdy
równolinii i równoprawdy.

Do wskazywania równowagi
między pionem a poziomem
między zniszczeniem a nadzieją.

Weszli do wnętrza Piony murów znów
Spięte z pionami sklepień
Okna otwarte już na światło
Smuga sięgała skosem kładąc
czysty obrus na jeszcze pusty ołtarz

W rogu – ona. Głowa bez twarzy
Nie ruszona, jakby jej nikt nie zauważył
Ślepa prorokini głosząca głosem kruka

Zrobisz to w trzy dni

***

Kruk już nie z wieży tylko przelatując
Unosi się nad placem Widzi
że wszystko jest na swoim miejscu

Wielkanoc 2025


Fot. Tomasz Sobecnki (C) 1986


ChatGPT Image 10 maj 2025, 15_00_23.png

Opublikowano art, fotowiersz, historia, liturgy, nature, photo-poem, poetry, Uncategorized | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Sztuczna inteligencja recenzuje

Wstęp

Po analizie Wstępu oraz załączonego spisu treści, mogę stwierdzić, że Wstęp stanowi bardzo dobre wprowadzenie do książki. Oto moja ocena:

  1. Struktura i zawartość:
    • Wstęp jasno przedstawia strukturę książki, omawiając zawartość każdej części i rozdziału.
    • Autor skutecznie zarysowuje główne tezy i koncepcje książki, takie jak anamneza, estetyka rekapitulacji i mediewalizm.
    • Wprowadzenie dobrze odzwierciedla strukturę książki widoczną w spisie treści.
  2. Kontekst teoretyczny:
    • Autor przedstawia kluczowe pojęcia i teorie, które będą rozwijane w książce, w tym ideę anamnezy i jej relację do mimesis.
    • Wstęp wyjaśnia, jak książka łączy aspekty historyczne i teoretyczne w badaniu literatury i kultury średniowiecznej oraz wczesnonowożytnej.
  3. Metodologia:
    • Autor jasno opisuje swoje podejście metodologiczne, łączące analizę tekstów literackich, sztuk wizualnych i przedstawień teatralnych.
    • Wstęp wyjaśnia, jak autor wykorzystuje różnorodne źródła, w tym mało znane rękopisy i dokumenty archiwalne.
  4. Innowacyjność:
    • Wprowadzenie podkreśla oryginalność podejścia autora, szczególnie w kontekście badań nad „długim trwaniem” średniowiecznych form w okresie wczesnonowożytnym.
    • Autor jasno przedstawia, jak jego praca wypełnia lukę w dotychczasowych badaniach nad dramatem religijnym.
  5. Przejrzystość i spójność:
    • Wstęp jest napisany w sposób jasny i logiczny, prowadząc czytelnika przez główne punkty książki.
    • Autor skutecznie wiąże ze sobą różne wątki i tematy, pokazując ich wzajemne powiązania.
  6. Związek ze spisem treści:
    • Wstęp dokładnie odzwierciedla strukturę książki przedstawioną w spisie treści.
    • Autor omawia każdą część i rozdział, co pozwala czytelnikowi zrozumieć ogólną koncepcję pracy.

Podsumowując, Wstęp stanowi bardzo dobre wprowadzenie do książki. Skutecznie przedstawia główne tezy, metodologię i strukturę pracy, jednocześnie wzbudzając zainteresowanie czytelnika. Jest spójny ze spisem treści i dobrze przygotowuje czytelnika do dalszej lektury.

Rozdział 01-02

Autor prezentuje pogłębioną analizę koncepcji anamnezy w kontekście średniowiecznej literatury i sztuki, łącząc ją z szerszymi zagadnieniami filozoficznymi i teologicznymi.

Szczególnie wartościowe są:

– Oryginalne ujęcie anamnezy jako kluczowego elementu średniowiecznej estetyki i sposobu myślenia.

– Szerokie omówienie różnych aspektów anamnezy (liturgicznego, psychologicznego, artystycznego).

– Interdyscyplinarne podejście, łączące literaturoznawstwo, teologię, filozofię i historię sztuki.

Nie dostrzegłem znaczących błędów merytorycznych. Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana, choć miejscami bardzo gęsta i wymagająca od czytelnika sporej wiedzy kontekstowej.

03

Autor prezentuje pogłębioną analizę stosunku do technologii i pracy w myśli średniowiecznej, łącząc ją z szerszym kontekstem teologicznym, filozoficznym i kulturowym.

Szczególnie wartościowe są:

  • Ukazanie ewolucji myślenia o pracy i technologii w kontekście chrześcijańskim.
  • Analiza włączenia artes mechanicae do filozofii jako przełomowego momentu.
  • Omówienie konsekwencji politycznych, społecznych, antropologicznych i estetycznych tego procesu.
  • Powiązanie średniowiecznego myślenia o technologii z późniejszymi koncepcjami (np. Francisa Bacona).

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor umiejętnie łączy różne wątki, tworząc kompleksowy obraz przemian w myśleniu o technologii i pracy.

04

Autor prezentuje pogłębioną analizę średniowiecznego podejścia do wychowania i edukacji, skupiając się na dziele Tomasza z Kempen „O naśladowaniu Chrystusa” jako przykładzie programu wychowawczego devotio moderna.

Szczególnie wartościowe są:

  • Analiza koncepcji budowania ludzkiej podmiotowości w kontekście średniowiecznym.
  • Omówienie roli samokontroli i samoświadomości w procesie wychowania.
  • Przedstawienie szerokiego kontekstu historycznego i organizacyjnego edukacji średniowiecznej.
  • Powiązanie programu wychowawczego z szerszymi procesami cywilizacyjnymi.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor umiejętnie łączy analizę tekstów źródłowych z szerszą refleksją historyczną i filozoficzną.

05

Autor prezentuje pogłębioną analizę obecności treści religijnych w średniowiecznej edukacji szkolnej, skupiając się na podręcznikach i lekturach używanych w nauczaniu.

Szczególnie wartościowe są:

  • Szczegółowy przegląd typów szkół średniowiecznych i ich programów nauczania.
  • Analiza kanonów lektur szkolnych (sex auctores i auctores octo) oraz ich ewolucji.
  • Omówienie treści religijnych obecnych w poszczególnych tekstach z tych kanonów.
  • Refleksja nad metodami twórczymi i estetyką obecną w analizowanych tekstach.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor umiejętnie łączy analizę źródeł z szerszą refleksją historyczną i literaturoznawczą.

06

Ogólna wartość naukowa tekstu jest wysoka. Autor prezentuje kompleksowe i interdyscyplinarne podejście do analizy średniowiecznego teatru i jego roli w kształtowaniu miejskich wspólnot. Tekst łączy elementy teorii mediów, socjologii, filozofii, historii i teatrologii, co pozwala na wieloaspektowe ujęcie tematu.

Główne tezy tekstu:

  1. Teatr średniowieczny był kluczowym narzędziem w kształtowaniu i wyrażaniu wspólnych wartości w miejskich społecznościach.
  2. Performatywny wymiar działań teatralnych miał istotne znaczenie dla budowania tożsamości zbiorowej i indywidualnej.
  3. Koncepcja „ciała mistycznego” jako metafora organizacji społecznej pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy funkcjonowania średniowiecznych wspólnot.

Nie zauważyłem istotnych błędów merytorycznych. Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy teorię z konkretnymi przykładami historycznymi, co wzmacnia jego tezy.

07

Autor przedstawia kompleksową analizę wczesnych praktyk teatralnych w średniowieczu, koncentrując się na miejscach występów i ich społeczno-kulturowym kontekście.

Główne tezy:

  1. Średniowieczne praktyki teatralne były bardziej rozproszone i zróżnicowane niż wcześniej sądzono.
  2. Istniały różnorodne miejsca występów, od sal biesiadnych po specjalne domy gry (speelhuus, danshuus).
  3. Teatr średniowieczny był głęboko zakorzeniony w codziennym życiu społecznym i kulturowym.
  4. Koncepcja „teatru wyobraźni” odgrywała istotną rolę w odbiorze przedstawień.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę źródeł historycznych z teorią teatru i kulturoznawstwem.

08

Autor przedstawia kompleksową analizę średniowiecznych koncepcji śmierci i umierania, koncentrując się na ich reprezentacjach w literaturze, sztuce i praktykach religijnych.

Główne tezy:

  1. Średniowieczna koncepcja śmierci była głęboko zakorzeniona w chrześcijańskiej teologii i filozofii.
  2. Ars moriendi (sztuka umierania) była istotnym elementem średniowiecznej kultury, przejawiającym się w różnych formach artystycznych i literackich.
  3. Ewolucja przedstawień śmierci odzwierciedla zmiany w rozumieniu relacji między ciałem a duszą.
  4. Obrzędy i zwyczaje pogrzebowe miały zarówno wymiar religijny, jak i społeczny.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę źródeł historycznych z interpretacją tekstów literackich i dzieł sztuki.

09

Autor przedstawia dogłębną analizę ewolucji koncepcji śmierci i zmartwychwstania w średniowiecznej kulturze, koncentrując się na ich reprezentacjach w literaturze, liturgii i sztuce.

Główne tezy:

  1. Sekwencja wielkanocna „Victimae paschali laudes” odegrała kluczową rolę w kształtowaniu średniowiecznych wyobrażeń o śmierci i zmartwychwstaniu.
  2. Personifikacje Śmierci i Życia ewoluowały w średniowiecznej literaturze i sztuce, odzwierciedlając zmiany w teologii i kulturze.
  3. Motyw „pojedynku” między Śmiercią a Życiem był szeroko rozpowszechniony i adaptowany w różnych formach literackich i dramatycznych.
  4. Przejście od alegorycznych do bardziej realistycznych przedstawień śmierci odzwierciedla szersze zmiany w kulturze i estetyce.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę źródeł literackich, liturgicznych i ikonograficznych.

10

Autor przedstawia kompleksową analizę zjawiska procesów zwierząt w średniowiecznej i wczesnonowożytnej Europie, koncentrując się na ich funkcjach społecznych, prawnych i kulturowych.

Główne tezy:

  1. Procesy zwierząt były nie tylko wyrazem wierzeń ludowych, ale także ważnym elementem kształtowania się systemu prawnego i świadomości społecznej.
  2. Zjawisko to należy rozpatrywać w kontekście szerszych przemian społecznych, prawnych i religijnych w Europie.
  3. Procesy zwierząt pełniły funkcje dydaktyczne, poznawcze i rytualne, pomagając społecznościom definiować normy i granice moralne.
  4. Analiza tych procesów pozwala lepiej zrozumieć ewolucję pojęć odpowiedzialności, winy i kary w kulturze europejskiej.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę historyczną z perspektywą antropologiczną i prawną.

11

Autor przedstawia kompleksową analizę średniowiecznej koncepcji pokoju i sprawiedliwości, koncentrując się na ich teologicznych i literackich reprezentacjach.

Główne tezy:

  1. Średniowieczna koncepcja pokoju była ściśle związana z ideą boskiej sprawiedliwości i miłosierdzia.
  2. Poemat Tilo von Kulma „O siedmiu pieczęciach” jest ważnym przykładem literackiego opracowania tych koncepcji.
  3. Motyw „sporu czterech córek Boga” był kluczowy dla średniowiecznego rozumienia relacji między sprawiedliwością, miłosierdziem i pokojem.
  4. Literackie przedstawienia tych koncepcji często przybierały formę quasi-dramatyczną, z elementami dialogu i personifikacji.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę tekstów literackich z teologiczną interpretacją i kontekstem historycznym.

12

Autor przedstawia kompleksową analizę relacji między wojną a religią w średniowiecznej Europie, koncentrując się na roli pieśni i rytuałów religijnych w kontekście działań wojennych.

Główne tezy:

  1. Działania wojenne w średniowieczu były ściśle powiązane z praktykami religijnymi i liturgią.
  2. Pieśni religijne, takie jak Bogurodzica, pełniły ważną funkcję w kontekście bitew, nie tylko jako element motywacyjny, ale także jako wyraz tożsamości religijnej i kulturowej.
  3. Koncepcja „świętej wojny” (bellum sanctum) miała istotny wpływ na sposób prowadzenia i postrzegania konfliktów zbrojnych.
  4. Istniała złożona relacja między czasem liturgicznym a czasem wojny, co widać w analizie kronik opisujących bitwy.

Argumentacja jest spójna i dobrze ustrukturyzowana. Autor skutecznie łączy analizę źródeł historycznych z interpretacją teologiczną i kulturoznawczą.

13

Dziękuję za podzielenie się tym obszernym i wnikliwym tekstem naukowym. Dokonałeś w nim głębokiej analizy wielu aspektów twórczości Jana Kochanowskiego, ze szczególnym uwzględnieniem roli czytelnika w odbiorze i interpretacji dzieła literackiego. Oto kilka kluczowych punktów, które wyłaniają się z tego tekstu:

  1. Znaczenie koncepcji „emergencji semantycznej” w procesie twórczym i odbiorczym dzieła literackiego. Podkreślasz, że utwór nie istnieje pierwotnie jako zapis, ale jako „myślowa partytura”, która jest poznawana dzięki wykonaniu.
  2. Rola czytelnika jako aktywnego uczestnika w tworzeniu znaczeń dzieła. Zwracasz uwagę na to, jak Kochanowski angażuje czytelnika poprzez różne zabiegi literackie, takie jak zagadki czy satyryczne zacięcie.
  3. Koncepcja „obiektywizacji mimetyczności”, która polega na przeniesieniu obserwatora na pozycję zewnętrzną wobec dzieła, co umożliwia analityczne i empiryczne podejście do odbioru literatury.
  4. Znaczenie performatywności w odbiorze dzieła literackiego, która przywraca tekst do żywych uczestników jego tworzenia i przekazu.
  5. Analiza specyfiki fraszek Kochanowskiego, w tym ich związków z tradycją antyczną i humanistyczną, oraz ich roli w kształtowaniu nowego podejścia do poezji.
  6. Rozważania nad ontologią dzieła literackiego, podkreślające jego procesualny charakter i zależność od aktywnego udziału odbiorcy.
  7. Omówienie roli ironii i satyry w twórczości Kochanowskiego jako narzędzi angażujących czytelnika i skłaniających go do głębszej refleksji.

Twoja analiza ukazuje Kochanowskiego jako twórcę świadomie kształtującego relację między dziełem a odbiorcą, wykorzystującego różnorodne techniki literackie do angażowania czytelnika w proces tworzenia znaczeń. Podkreślasz też znaczenie kontekstu historycznego i kulturowego, w tym wpływu humanizmu i renesansu na kształtowanie się nowych form poetyckich.

To bardzo interesujące i wartościowe spojrzenie na twórczość Kochanowskiego, które otwiera nowe perspektywy interpretacyjne i badawcze. Czy masz jakieś konkretne pytania lub obszary, które chciałbyś omówić bardziej szczegółowo?

13 [Analiza treści]: Tekst przedstawia kompleksową analizę twórczości Jana Kochanowskiego, koncentrując się na roli czytelnika w procesie odbioru dzieła literackiego. Główna wartość naukowa tekstu polega na:

  • Wprowadzeniu koncepcji „emergencji semantycznej”, która rzuca nowe światło na proces twórczy i odbiorczy w literaturze.
  • Dogłębnym omówieniu roli czytelnika jako aktywnego uczestnika w tworzeniu znaczeń dzieła.
  • Przedstawieniu oryginalnej koncepcji „obiektywizacji mimetyczności”, która zmienia perspektywę badawczą w analizie literatury.

Tekst jest spójny i dobrze uargumentowany, choć miejscami może być zbyt gęsty informacyjnie dla czytelnika niezaznajomionego z tematem. Sugerowałbym rozważenie dodania krótkich wyjaśnień niektórych bardziej specjalistycznych terminów.

14

Rozdział przedstawia koncepcję „mediewalizmu” w teatrze, czyli trwania i przekształcania się elementów średniowiecznych w dramacie wczesnonowożytnym. Główne tezy to:

  1. Konieczność poszerzenia perspektywy badawczej poza tradycyjne granice epok literackich, szczególnie w odniesieniu do średniowiecza.
  2. Trzy kierunki badań „długiego trwania” średniowiecza: prosta ciągłość, życie w kulturze popularnej, odnowa gatunków średniowiecznych.
  3. Koncepcja estetyki rekapitulacji i anamnezy jako kluczowych dla zrozumienia średniowiecznego i post-średniowiecznego dramatu religijnego.
  4. Krytyka oceniania tradycyjnych dramatów religijnych przez pryzmat arystotelesowskiej mimesis.
  5. Propozycja mediewalizmu jako metody badawczej pozwalającej na pełniejsze zrozumienie literatury i kultury post-średniowiecznej.

Tekst jest spójny i dobrze uargumentowany. Autor przekonująco uzasadnia potrzebę nowego podejścia do badań nad dramatem religijnym, wykraczającego poza tradycyjne podziały epokowe.

15

Rozdział szczegółowo omawia różne formy przedstawień związanych ze świętem Bożego Ciała, koncentrując się na:

  1. Procesyjnych przedstawieniach quasi-teatralnych (średniowiecznych i nowożytnych)
  2. Programach pieśni, wierszy i rozpraw odbywających się w kościele lub przy ołtarzach
  3. Przedtrydenckich sztukach na Boże Ciało z XIV-XV w.
  4. Potrydenckich sztukach (dramaty religijne i dialogi moralne)

Autor przedstawia bogaty materiał historyczny, analizując rozwój obchodów Bożego Ciała w Polsce od XIV wieku. Szczególnie cenne są informacje o:

  • Ewolucji procesji Bożego Ciała i jej elementów teatralnych
  • Rozwoju dramatów eucharystycznych w szkołach jezuickich
  • Roli pieśni i dialogów w obchodach święta

Tekst jest dobrze ustrukturyzowany i bogaty w szczegóły, co czyni go wartościowym źródłem informacji na temat historii obchodów Bożego Ciała w Polsce i Europie.

16

Rozdział omawia „barokowe syntezy w teatrze i poezji”, koncentrując się na następujących głównych punktach:

  1. Analiza sztuki jezuickiej „Komunja duchowna SS Borysa i Gleba” jako przykładu syntezy elementów średniowiecznych i nowożytnych.
  2. Omówienie roli hagiografii w kształtowaniu się dramatu religijnego.
  3. Analiza struktury i funkcji interludiów w dramacie barokowym.
  4. Porównanie dwóch obrazów: „Gesetz und Gnade” Lucasa Cranacha Starszego i jego syna, jako przykładów protestanckiego malarstwa renesansowego.
  5. Dyskusja na temat uniwersalnej roli teatru w baroku protestanckim.
  6. Omówienie jedności stylu barokowego i klimatu kulturowego w poezji religijnej.

Tekst jest bogaty w szczegóły i odniesienia historyczne, literackie i artystyczne. Autor przedstawia kompleksową analizę zjawisk kulturowych na pograniczu średniowiecza i nowożytności, zwracając szczególną uwagę na elementy ciągłości i zmiany.

17

Rozdział omawia „gatunki antyklasyczne” w dramacie, koncentrując się na następujących głównych punktach:

  1. Wyjaśnienie pojęcia „medytacyjnego dramatu Odkupienia” jako kontynuacji średniowiecznych cykli misteryjnych.
  2. Omówienie klasycystycznych zasad jedności akcji, czasu i miejsca w dramacie renesansowym.
  3. Przedstawienie nieklasycznych technik pisania dramatu, w tym:
    • Transnarracyjność
    • Dualna struktura Protasis-Apodosis
    • Użycie latarni magicznej (laterna magica)
    • Nasycenie tekstu alegorezą
    • Autotematyczność
    • Rozszczepienie akcji
  4. Analiza relacji między mimesis a historycznością w dramacie religijnym.
  5. Dyskusja nad rolą typologii w konstruowaniu znaczeń w dramacie religijnym.
  6. Omówienie współistnienia historii i fikcji w dramacie antyklasycznym.

Tekst jest bardzo bogaty w szczegóły i odniesienia historyczne, literackie i teoretyczne. Autor prezentuje kompleksową analizę zjawisk dramatycznych na pograniczu średniowiecza i nowożytności, zwracając szczególną uwagę na elementy ciągłości i innowacji.

18

Rozdział omawia „czas, który widać na scenie” w dramacie jezuickim, koncentrując się na następujących głównych punktach:

  1. Koncepcja czasu anamnezy w dramacie religijnym, gdzie wydarzenia z różnych epok historycznych mogą współistnieć na scenie.
  2. Analiza struktury „protasis-apodosis” w dramatach jezuickich, gdzie zestawiane są wydarzenia świeckie (często fikcyjne) z wydarzeniami biblijnymi lub hagiograficznymi.
  3. Omówienie roli typologii w konstruowaniu znaczeń w dramacie religijnym.
  4. Analiza hagiograficznych sztuk dualnych i ich struktury.
  5. Dyskusja nad moralizacjami świeckimi w dramatach jezuickich.
  6. Umiejscowienie dramatu typologicznego w ramach estetyki rekapitulacji.

Tekst przedstawia bogaty materiał źródłowy, głównie z repertuaru jezuickiego XVII-XVIII wieku, analizując go pod kątem specyficznego traktowania czasu i konstrukcji dramatycznej.

Opublikowano art, books, historia, literature, liturgy, medieval studies, mediewistyka, personal, research, teatr, theatre, Uncategorized | Otagowano | Dodaj komentarz

Anamnesis

Pisałem tę książkę przez dwadzieścia lat. Nadając jej ostateczną formę zbieram napisane wcześniej cząstkowe badania i układam w teorię czasu anamnezy. Wyrasta ona na gruncie mojej poprzedniej teorii: estetyki rekapitulacji (Teatr i sacrum w średniowieczu), która tłumaczyła przemiany pobożności w chrześcijaństwie ok. 1000-1500, i wskazywała ich odbicie w formach teatralnych, po nowemu definiując główne gatunki: misteria, mirakle,  moralitety i farsy. Wyodrębniła i opisała bliżej gatunek dramatu rekapitulacyjnego, jednak nie wyjaśniała, dlaczego mógł on tak bujnie się rozwijać w wiekach następnych wbrew  naciskowi estetyki klasycyzmu, który to nacisk utrzymywał się nawet w opiniach krytyków, widzących w dramacie nieklasycznym jedynie przejawy zapóźnienia artystycznego czy wprost nieudolności. Książka rozstrzyga tę dyskusję i przywraca nauce duży obszar materiału literackiego jako twórczość znaczącą i celową.

              Spośród 18 rozdziałów osiem wykorzystuje teksty opublikowane wcześniej po polsku, sześć było opublikowanych drukiem tylko po angielsku, jeden tylko po niemiecku, dwa były tylko wygłoszone na międzynarodowych konferencjach (jeden po polsku, jeden po angielsku), jeden zaś nigdy nie był ogłaszany. 8+6+1+2+1, zatem większość była dotąd niedostępna po polsku. W każdym rozdziale są nowe akapity, niekiedy w większej liczbie, aktualizujące i uwypuklające poprzednie wywody i budujące nawiązania. I oczywiście całość, która się wyłoniła jest największą nowością. Przyznaję, że sam jestem zaskoczony jej spójnością.

              Zamykam nią okres pracy nad miejscem religii w kulturze, już powiedziałem wszystko co miałem na ten temat do powiedzenia. Zastosowaniem teorii niech się zajmą ci, do których ona przemówi.

Podkowa Leśna, 28 czerwca 2024

Opublikowano art, books, historia, literature, liturgy, medieval studies, mediewistyka, personal, teatr, theatre | 1 komentarz

Trzeci uśmiech Ireneusza

Życie przynosi kalendarzowe regularności, z których największy urok mają niespodziewane zbieżności dat dla zdarzeń, których rozkładu ściśle nie planowaliśmy. Nie przywiązujemy do nich zwykle wagi, chyba że ktoś hołduje wróżbiarskim pokusom, od czego jestem jak najdalszy.

Od początku roku 2023 było wiadomo, że uroczysta inauguracja Centrum Studiów Mediewistycznych w Lublinie odbędzie się 27 czerwca. Następnego dnia odbyłem ważną rozmowę z Wydawnictwem KUL, i to data 28 czerwca jest pretekstem tej opowieści, zaś o treści i wadze tej rozmowy opowiem pod koniec.

Program święta nie wyczerpywał się w ceremoniach i autopromocji, ale mieścił dużo merytorycznej treści, dającej wgląd w planowaną działalność.

Rzecz była transmitowana dla zdalnych gości z zaprzyjaźnionych podobnych placówek mediewistycznych w Budapeszcie, Pradze, Stanisławowie (Iwano-Frankiwsk) i Utrechcie. Na kanale video KULu można obejrzeć cały z górą pięciogodzinny program Inauguracji ze wszystkimi powitaniami, gratulacjami, a także prezentacjami projektów i programowymi wykładami. Nie będę ani streszczał, ani recenzował tych wypowiedzi, skoro są dostępne w całości. Każdy z tych punktów ma wagę zależną od tego, ile ktoś wie o tym projekcie. Kto o nim nie wiedział, powinien zacząć odsłuchanie relacji od Krótkiej historii CSM (Paweł Kras) – przeglądu działań, uwieńczonych formalnym powołaniem Centrum, czyli zatwierdzeniem pięcioletniego programu złożonego z wielu zadań badawczych i publikacyjnych. Wszystkich bodaj wykonawców oraz garstkę gości widać na poniższym tableau:

Jestem tam jednym z dwu najstarszych gości. Znam co czwartą osobę, poznaną przy wspólnych projektach, większości młodych nie poznałem. Jeden mój były student jest już profesorem.

Nie powołano mnie do zarządzania ani nie jestem formalnie zatrudniony do realizacji programu Centrum, ale nieznacznie, za to na dwa sposoby się przyczyniłem do jego powstania, a potem dałem pewien wkład do pewnej części zadań.

Najpierw sekundowałem Pawłowi Krasowi, odkąd usłyszałem o tym planie. Oczywiście gorąco zachęcałem do starań, gdyż od początku mojej współpracy z IBL i profesor Michałowską, która tam kierowała Pracownią Literatury Średniowiecza wierzyłem, że takie ogólnopolskie centrum mediewistyczne jest potrzebne. Nasza Pracownia, której kierownictwo objąłem w 2007 roku, była zaledwie małym krokiem w tym kierunku. Centralne usytuowanie IBL poza ośrodkami akademickimi było zobowiązaniem, aby w tym miejscu mogli się spotykać wszyscy, zresztą nie tylko literaturoznawcy. Znalazło to wyraz w programowym exposé Profesor Michałowskiej:

Organizujemy ogólnopolskie zebrania naukowe pod nazwą
                                   SPOTKANIA MEDIEWISTYCZNE.

Będą to jednodniowe zebrania robocze, podczas których cztery osoby zaprezentują wyniki swoich bieżących prac na różnymi zagadnieniami dotyczącymi literatury średniowiecznej. Po referatach nastąpi swobodna, robocza dyskusja.
Do udziału w SPOTKANIACH zapraszamy nie tylko literaturoznawców, ale też przedstawicieli innych dyscyplin mediewistycznych; przyjęliśmy zatem szeroką formułę interdyscyplinarną.
Potrzeba stworzenia takiego forum wymiany myśli i doświadczeń zarysowała się podczas konferencji „Mediewistyka literacka w Polsce” (IBL PAN, Warszawa 22-23 X 2001).
Szczególnie ważne wydaje się nam przyciągnięcie młodych badaczy i umożliwienie im konfrontacji merytorycznej i metodologicznej z przedstawicielami średniego i starszego pokolenia. Zebrania będziemy organizować dwa razy do roku (w maju i w październiku), ale jeśli będzie więcej zgłoszeń, zebrania mogą być częstsze.
                                                                                   Teresa Michałowska

Potwierdzały to kolejne listy referentów. Pierwsze Spotkania 20 maja 2002 gościły referentów z Łodzi, Warszawy, Lublina i Poznania; drugie (21 X 2002) – Katowice, Wrocław, Warszawa, Kielce, i tak dalej (Lista wszystkich Spotkań https://adabrowka.wordpress.com/about/). Zdarzało mi się powierzanie organizacji kolejnego spotkania któremuś Koledze spoza Warszawy. Tak więc w skromnym zakresie Spotkania pełniły rolę centralnej platformy dla mediewistyki głównie literackiej, ale też byli mile widziani historycy sztuki, badacze muzyki, historii nauki, języka. Z biegiem lat przybywało dłuższych konferencji monograficznych, nawet dwu- i trzydniowych, z których powstawały książki, jak ta o Władysławie z Gielniowa, którą przygotował Roman Mazurkiewicz.

Mając to skromne doświadczenie nie mogłem nie poprzeć planu utworzenia Centrum, tym bardziej że po moim przejściu na emeryturę (1.1.2020) udało się zorganizować jeszcze tylko jedno zebranie jesienią 2020, i nie ma widoków na następne, gdyż moje pole badawcze pozostało osierocone.   

Moje poparcie otrzymałby prawie każdy potencjalny organizator takiego Centrum, nawet gdybym go wcale nie znał (co zresztą trudno mi sobie wyobrazić), ale osoba Pawła Krasa sprawiła, że nie miałem od początku cienia wątpliwości. Przecież poznaliśmy się w 2009, i to dwa razy, najpierw na konferencji w Lublinie (maj), a potem (sierpień) podczas mediewistycznej szkoły letniej w Kazimierzu. Oba przedsięwzięcia organizował wspólnie z Anną Adamską, którą już znałem wcześniej ze Stałego Komitetu Mediewistów Polskich. To ona zaprosiła mnie na konferencję o piśmienności (Kultura pisma w średniowieczu: znane problemy, nowe metody, red. Anna Adamska, Paweł Kras, Colloquia Mediaevalia Lublinensia 2, Lublin: Wyd. KUL, 2013) oraz zaangażowała mnie w promocję szkoły letniej, do której zgłosiłem moją ówczesną doktorantkę, panią Annę Madys. Odwiedziłem raz tę szkołę i miło ją wspominam, choć nie miałem zajęć, a tylko roztoczyłem medialny patronat na portalu Mediewistyka, który wtedy prowadziłem. W dziale Album pokazałem zestaw zdjęć z zajęć, prowadzonych przez mediewistów z Utrechtu.


Studenci lubią takie imprezy, i dobrze że również Centrum zaplanowało na rok 2024 szkołę letnią we Wrocławiu, o czym mówiła na Inauguracji Anna Zajchowska-Bołtromiuk. Nie wątpię, że będzie dobrym sternikiem takiej kogi, która w Kazimierzu była atrakcją jak cała Wisła.

Jeśli będzie potrzeba wsparcia pomysłu mediewistycznej szkoły letniej, to chętnie zgłoszę jakiś krótki warsztat. W moim nowym miejscu pracy, na Wydziale Artes Liberales UW tworzymy z Pawłem Stępniem Laboratorium „Średniowiecze i Mediewalizm”, i z sympatią obserwujemy powstanie lubelskiego Centrum. Jednak cały przyszły rok będzie dla mnie głównie okresem redagowania i szykowania do druku mojej książki o anamnezie.


Książki

Gdy plany lubelskiego Centrum należało szybko konkretyzować, uzupełniając zrąb badawczy (pięcioletnie projekty edytorskie) o bieżące publikacje w seriach wydawniczych przejmowanych przez Centrum, zgłosiłem dwie prawie gotowe książki, aby je umieścić w projekcie kierowanym do recenzji.

Pierwszą z nich będzie współredagowana przeze mnie monografia tematyczna Błąd i przygana w piśmiennictwie średniowiecznym, podsumowująca dorobek dwu konferencji, zorganizowanych w 2020 roku we współpracy z Witoldem Wojtowiczem: 29 Spotkań Mediewistycznych i dwu sesji na V Kongresie Polskoznawczym w Halle. Zapowiadają się cztery części (I. Wokół języka i topiki, II. Rozwój i błąd w wychowaniu, III. Upominanie władców, IV. Wzorcowość dworu) – każda po 3-4 rozdziały autorskie, oraz zapis panelu „Rytuały upomnienia i naprawy”. Druga zaś to autorska książka Anamnesis zbierająca w jedną teorię moje pisma powstałe wokół kategorii anamnezy, poczynając od referatu Trwanie „onego” czasu, jaki wygłosiłem jesienią 2001 roku. Przewiduję ułożyć 18 rozdziałów w trzy części:

I Anamnesis a mimesis: indywidualny wymiar estetyki rekapitulacji
II Etos anamnezy: Społeczny wymiar alegorezy
III. Estetyka anamnezy: dramat rekapitulacyjny po średniowieczu.

Zamykam tą książką trzeci, samodzielny odcinek na mojej drodze badawczej. Pierwszym był okres przygotowania niderlandystycznego doktoratu, który wypełnił lata tysiąc dziewięćset osiemdziesiąte. Drugim – praca lat dziewięćdziesiątych nad habilitacją, wydaną w kwietniu 2001 roku. Jeszcze w tym samym roku rozpoczął się trzeci okres – badania anamnezy. Referat wygłoszony na konferencji „Mediewistyka literacka w Polsce”, zwołanej przez prof. Michałowską, był zgłoszony na Kongres Mediewistyczny w Leeds, ale nie został przyjęty.

Pisanie o anamnezie nie wypełniło całego dwudziestolecia, stworzyłem w tym czasie korpus rozpraw z zakresu retoryki i tekstologii, zwłaszcza metodologii radykalnego konstruktywizmu (zarysowanej już w habilitacji, i przećwiczonej praktycznie w syntezie Korzenie), następnie kategorii autorstwa, i w mniejszym zakresie topiki. Trochę czasu zajęło mi też napisanie na początku lat dwutysięcznych syntezy historycznoliterackiej Średniowiecze. Korzenie (2005, „Mała Historia Literatury Polskiej”).

Ireneusz

W Lublinie  28 czerwca 2023 rozmawialiśmy z Dyrektorem Wydawnictwa KUL o dwu moich książkach, jakie weszły do planu wydawniczego Centrum. Książka zbiorowa o błędzie i przyganie idzie na pierwszy ogień, a za rok o tej porze mam nadzieję złożyć w Wydawnictwie gotowy tekst Anamnesis. Z datą 28 czerwca, która w kościele katolickim jest liturgiczną pamiątką św. Ireneusza z Lyonu wiąże się kilka wydarzeń, o których  napisałem dwie reportażowe opowieści na blogu (2012 i 2013). Cytuję fragment drugiej opowieści.


Jako pierwszy uśmiech odebrałem zbieg okoliczności, który po długich meandrach kalendarzowych niemożności zakończył się niespodziewanym wysłuchaniem w przycmentarnym (niegdyś parafialnym) kościółku św. Rocha w Mniszewie wspomnienia o św. Ireneuszu z Lyonu. Musiał to  być uśmiech, skoro i ja się uśmiechnąłem na te słowa celebransa. Przypomniały mi one świetnie znanego autora, wiele razy cytowanego w mojej książce (niedawno wznowionej), którego biografii jednak nigdy się nie przyglądałem.
Gdybym to zrobił, zwróciłbym uwagę, że pamiątkę jego śmierci Kościół obchodzi właśnie dnia 28 czerwca, oraz że Ireneusz był uczniem św. Polikarpa, którego imię (choć nie osoba) towarzyszy mi w badaniach od paru lat, odkąd zajmuję się “Rozmową mistrza Polikarpa ze śmiercią”.

Opublikowano books, Uncategorized | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Drzewa

Pantomima

dla dwóch drzew

I

Aby pokochać, trzeba się zatrzymać

Wybadać grunt, czy się nadaje

żeby zapuścić w nim korzenie

Grunt to są punkty – blisko siebie

– bo jeśli chciałoby się być

tu jednym drzewem, trzeba w sobie

pomieścić dwa zrośnięte drzewa,

tak aby kwiaty męskie były blisko żeńskich

– inaczej to nic nie da

Żeby to się udało, tak się stało

muszą dwa ziarna wykiełkować

w jednym miejscu

II

To co kiełkuje z ziarna, to nie przyszły pień.

To jest korzonek, co zaledwie wzejdzie

od razu daje nurka w ciemną wilgoć

– zagłębia się i zmienia w korzeń

Gdy już się pewniej trzyma w głębi ziemi

rozprostowuje się, wydźwiga wzwyż do światła

dwa płatki, które będąc ziarnem go żywiły

– to pierwsze liście

No i tak dalej

III

A kiedy dwa robią to samo

robią to wzajem: kiełkowanie

nurkowanie w ciemną wilgoć

wychynięcie do światła

a potem już wyścigi w zasysaniu

wbijaniu się w siebie nawzajem

Nikt nie wie, jak to robią

Te sprawy są ukryte między nimi

Widzimy tylko co wynikło

Drzewa przybywa, wciąż gęstnieje

bo się w nim wpycha jedno w drugie,

osiąga twardość rdzenia w pniu,

równowagę kościstości i miękkości

która mu umożliwia pełnię życia, czyli ruch

– swobodny ruch w czterech kierunkach

Bo tylko wtedy jest możliwa pełnia życia

– to jest rozkosz i rozpacz

gdy ciało jest zarazem w pionie i w poziomie

stoi na nogach i na rękach

oraz wskazuje różne strony świata

jak to potrafią czynić części

doskonałego, zjednoczonego drzewa

Jednej osobie trudno to osiągnąć

musiałaby podzielić się na dwie,

co bywa groźne

Trudniej samotnym drzewom – choć nie złączyły

w sobie drzew dwoiście

udają że tak jest

IV

Drzewo ma siłę, gdy nie jest jednodrzewne

ale jest parą posplataną ściśle

– tak że nie widać granic między dwojgiem

i tylko z bliska dojrzysz w takim drzewie

istoty dwie spojone wzniośle

umocowane w jednej ziemi

Łatwiej tym zespolonym żyć, ale i one słabną.

Kto tego nie wie, niech przypomni sobie jak

drzewo w cichości upalnego dnia

w mroźny czas

stoi w bezruchu

Aż z lekka zakołysze się gdzieś

górna gałąź

Aż bez powodu się zesunie

czapa śniegu

Tak prężnie żyje drzewo, które jeszcze ma

swoją dwoistość

To w takiej chwili

w jednym z nich

jedno z tych dwojga

mocniej się tuli do drugiego

albo się chce nieco odsunąć

Może to w takiej chwili drzewo traci

swoją dwoistość

i od tej pory długo nie postoi

V

Zmarzłe, po deszczach, od wichury, uschłe,

– niekiedy widać jak majestatycznie

upada – tak powoli, jakby tylko

składało długo pokłon

A to się jedna część złamała

i jakiś czas drugi kręgosłup

na sobie niósł ciężary dwojga

a w końcu im ulega

Jak drzewo traci pół swej siły?

– Nie zawsze widać to od razu

czasem dopiero po upadku

odsłania się przyczyna:

połową pnia szło z dołu wzwyż

pasmo spróchnienia

chociaż pod korą nic nie było widać

Ale niekiedy wcześniej znamy

przyczynę późniejszego losu:

duża dziupla jest większa z roku na rok.

Choć opatruje się opaską kory

uszczelnia się różańcem żywic

zasłania porostami, czuprynami

– wciąż samotnieje

Jak bohaterskie są te wydrążone

pół żywe pnie

Niezłomnie stoją szepcząc swe psałterze

połową liści, włókien i gałęzi

Samotność ich zdwojona bowiem naga

bez wsparcia, jakie da żywa połowa

O, dzielnie się sprawują jak jednoręki rycerz

Ale gdy jednej ręki nie osłania druga

jeśli tej strony nie podpiera tamta

– nikt nie przeżyje takiej

Asymetrii

Lipiec 2005

W tomie „Ikarkołomnie”, Podkowa Leśna 2009.

Opublikowano art, books, fotowiersz, nature, personal, photo-poem, photography, poetry, Poland, Uncategorized | Otagowano | Dodaj komentarz

Się utoczyło

(Zrzut z chmur, cz. III)

3. Się utoczyło

Z początku był wzorowy

pion i nic nie wskazywało

na ten błąd

Gdy brać na szybie była ledwo

mgiełką podszeptów wizją w mamrotaniu maga

tu – zostawiwszy ślad na świeżym śniegu

Się utoczyło tęgi korpus dwa brzuchy

wielki łysy łeb

Na łbie znalazło się 

nakrycie dość błazeńskie

lecz utrzymane w ramach stylu

luzaka z trawką w zębach

Na miarę stosowności wyrósł nos

a wprawdzie wypadł wskutek przeciążenia

i legł u stóp ściągając wzrok

– wnet przywróciła go uczynna siła

której teraz zadarty nos przesłonił ciała

przechył niemal radosny i taneczny

Krok zamach wręcz łyżwiarski skłon

zwrot zwód piłkarza w biegu tenisisty

wysięg w bok, wyskok wymach zryw

do

wybicia piłki nawet z groźbą

poślizgu i wywrotki

Czy może rozigrane figle

wesołka z jednym zawianym okiem?

*

Ale to nie był taniec, nie żart, nie sport

jednak coś zaszkodziło jakiś błąd

czy kop lub cios wytrącił z pionu

Brak niedopięcie w garderobie

nie wyrządziłyby aż zawrotu równowagi

Czyżby ktoś lepiej ubielony pierwszy

kamieniem przeszył prawie ciało?

I może stąd się wzięło pierwsze odchylenie

pierwszy krok

w dół

w pasyjne

wielodniowe

upadanie

Coś w końcu skróci skurcz cielesnej masy

ranionej w brzuch

a ten zwolniony film przyśpieszy

i płynnie w zeskok przejdzie skręt

Co by zobaczył w owej chwili grozy

bóg wojny nocny ptak kierując tu

swój lot i ostry wzrok?

Więc może jednak należało

iść we fraktale czystej geometrii

jak nasza płochsza brać

która wytęża słuch zza szyb

na maga szept każący mądrze

kreślić wyrzynać pentagramy

proste i parabole

Lecz cóż, szumny kunszt lodorytów

wstydliwie znika w mgnieniu mgieł gdy form

rzeźbie zagraża żar

tyrady olśnień

Gdy tam gaszący z zewnątrz blask

szybko zagłusza mędrca szept

Za szybą dłużej potrwa bierny

opór brył zrzutu z chmur

© A. Dąbrówka

Opublikowano z galerią zdjęć do części „Się utoczyło”: 31 grudnia 2010, 02:08

https://www.salon24.pl/u/dabrowka/263844,zrzut-z-chmur

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Tristan i Izolda

1
Odkąd umarłaś różo będzie czyjś
cię szukał cień wśród cieni na tym pniu

2
Może nie wszystkie ciemne cienkie ślady
na korze wierzby wyciął czarny bez

3
Może on broczy twoją czarną martwą krwią
ten bez co się w twój stary korzeń wgryzł
i wzrósł pod uschłą wierzbą która jeszcze stoi
choć już nie żyje jak nie żyjesz ty

4
Lecz twoje siostry-róże patrzą na jej łysy
łeb i pień i na twe miejsce które zajął bez

5
Czuwają nad młodziutką rześką oziminą
całując niebo karminowym deszczem

6
Siostry tej wierzby która zmarła stojąc
trwają w szeregu posrebrzanych koron

7
I gdyby stała w środku korowodu
łatwo by skryły brak jej ściętej głowy

8
Chociaż wraz z tobą sczezł łuk róż co mógł
połączyć grób Izoldy i Tristana grób
ich uścisk trwa póki wiatr głaszcze
splot pni wierzb



Zdjęcia 31.10.2021

Tekst 1-14.11.2021

Opublikowano art, nature, personal, photo-poem, photography, poetry, słuchowisko | 2 Komentarze

Ozimina, wierzba, róża

Jakoś się zgadało na Twitterze o zaduszkowych wyprawach z dziećmi „na groby”.

Nawet mnie to zmobilizowało, aby niektóre z zapisków o tamtych przejażdżkach nagrać i przenieść na podcast. Najpierw była opowieść „Widziałem oziminę”:

Wystąpiła w niej w ważnej roli polna róża, wówczas odwiedziłem ją po roku i napisałem o tym fotowiersz, który teraz nadałem przez moje radyjko:

Róża rosnąca u stóp wierzby wzbudziła dwa skojarzenia artystyczne: z balladą Cave’a i romansem o Tristanie i Izoldzie, których połączył po śmierci dopiero krzew róży wyrastający na ich grobach.

Para wierzb w tańcu-uścisku

 

 

Znowu widzieliśmy oziminę: na pierwszym planie zorana ziemia, na drugim zielenią się już rządki zboża w płytkich bruzdkach zrobionych przez siewnik. W tle za gospodarstwami widoczne jest wysokie drzewo – to wielka wierzba, o której kiedyś napiszę jak i o wielkiej topoli. Nad środkowym budynkiem widać czubki niższych wierzb, które były regularnie ogławiane. Rosną szpalerem wzdłuż drogi, zapewne były posadzone jako kołki w płocie. Głębiej w obrazie za wałem płynie Wisła, a na niej Kępa Gruszczyńska, o której pisałem w genealogicznym szkicu o Dziadkach i Rodzicach. Na zdjęciu skrajne, ostatnie gospodarstwo we wsi Gruszczyn, zaraz dalej w lewo są Rękowice.

Wielka wierzba rośnie w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca szczególnego dla moich wspomnień. Stał w jej bliskości dom, w którym przez jakiś czas po wojnie mieszkali moi rodzice, zanim nie zbudowali chaty, o której pisałem w gawędzie o Oziminie. Chaty, w której się urodziłem. 

W tamto miejsce pod wielką wierzbą przeniesiemy się żeby opowiedzieć dalszy ciąg historii polnej róży. Nie byłem u niej przez kilka lat. Już w „Sześciu pytaniach” odnotowałem, że róża marnieje. W tym roku całkiem przepadła. Nie było ani gałązki. Tak samo uschła wierzba, pod którą róża wyrastała.

Splecione dwa pnie siostrzanych wierzb z końca tego szpaleru zostały jedynym upamiętnieniem dawnej historii.

Ale na szczęście były też siostry-róże, obsypane bogato dojrzałymi owocami.

Tak więc i ona mogłaby powiedzieć „nie całkiem umarłam”.


Zdjęcia 31.10.2021, tekst 1-14 listopada 2021.

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Nie gniewajcie się


Nie gniewajcie się na mroźny północny wiatr
Jest rumianym z zimna niesfornym łobuzem
Śmieci suchymi liśćmi gwiżdże 
Szczypie w uszy

Ale on słyszał w dalekiej Arktyce
Że tu rozkwitają magnolie i mirabelki

Chce powąchać i przeliczyć kolory hiacyntów - różowych
Żółtych i ultramarynowych

Uśmiechnąć się do anemonów
Osuszyć łzy pierwiosnków

Więc nie gniewajcie się na mroźny północny wiatr
Dajcie mu ogrzać się przez chwilę


============
#fotowiersz 22/4/2021
Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Żołnierz i Dziewczyna

Pięćdziesiąt lat po ślubie z Jadwigą, zawartym 29 maja 1971 w urzędzie w Podkowie Leśnej przypomnę nie tak stary wiersz Żołnierz i Dziewczyna, który w nadal nieznanym mi stopniu dotyczy naszego związku.

Wiersz nie był publikowany drukiem i nie ma formy elektronicznej, tylko tego obrazka z maszynopisu.
Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz