RSS

Tinderowe życie

Pada deszcz. Mam dziś randkę z Tindera. Kolejną. Już teraz wiem, że to będzie niewypał. Nawet nie mam ochoty tam iść. Nie mam ochoty odpowiadać na te bezbarwne pytania typu: „co lubisz robić?”, „czym się zajmujesz?”, „masz jakieś hobby?”. Naprawdę nie mam ochoty patrzeć, jak kolejny facet ślini się, żeby mnie przelecieć. Coś złego się stało ze światem. Coś bardzo złego. Tinder wypalił ludziom mózg, przesłonił ostatnie przejawy zwykłej ludzkiej komunikacji. Tylko krzyżyk, serduszko. Nie ta, to następna. Inna, która będzie łatwiejsza, nie trzeba będzie się starać, robić podchodów, obiecywać miłości. I pomyśleć, że jeszcze rok temu zaklinałabym się, że nie założę tam konta. A teraz? Prawie dwa tysiące sparowań, codziennie wiadomości od kilkunastu facetów. Przebieram, jak jabłka w markecie. I od czasu do czasu zgodzę się z którymś wyjść, jak teraz. Tak o, dla zasady, żeby nie było, że mam predyspozycje do zostania starą panną.  Umyłam włosy i pewnie zrobię się na bóstwo, żeby posłuchać komplementów. A potem wrócę zrezygnowana, bo to ZNOWU NIE TO. Po co sobie to robię? 

 
6 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 29 stycznia 2020 w Uncategorized

 

Miłość jest ślepa.

Ostatni post sprzed ponad pół roku temu… Nie mogę uwierzyć, jak bardzo zaniedbałam to miejsce, a przecież kiedyś każdą wolną chwilę spędzałam na wrzucaniu tutaj zdjęć, notek, myśli, itd. Pozmieniało się trochę, oj, pozmieniało. Mówią, że miłość jest ślepa. Nigdy im nie wierzyłam. Pozostawałam wierna swojemu przekonaniu, że druga osoba nie może przysłonić mi rzeczywistości. Jakże się myliłam. Człowiek uczy się na swoich błędach, ale dlaczego ja muszę uczyć się tak późno? Wydawało mi się, że mam wszystko pod kontrolą. Wydawało mi się, że wiem, co robię. Wydawało mi się, że nareszcie moje życie przypomina takie, jak sobie wymarzyłam. I miałam rację – wydawało mi się. To znaczy, z tą miłością to nie jest tak, że jest się całkowicie ślepym. Widzi się przecież, że coś jest nie tak, że coś nie pasuje, że czegoś się nie akceptuje. Ale człowiek przyzwyczaja się do obecności drugiego człowieka, więc zaczyna tłumaczyć sobie jego zachowanie – że jakoś to będzie, że przez wszystko można przejść razem, że gówno może ładnie pachnieć. Otóż nie, nie może. Jeśli zaczynają pojawiać się rzeczy, których nie jesteś w stanie zaakceptować, to uciekaj jak najprędzej! Nie tłumacz, nie przymykaj oka, uciekaj! Nie będzie lepiej, ludzie się nie zmieniają. Obiecywanie poprawy po raz kolejny nie prowadzi do lepszej przyszłości. Trzeba postawić kropkę, choćby nie wiem, jak bardzo bolało. Jestem dobra w takich sprawach, bo jestem zbyt dumna, żeby wybaczać. To jednocześnie wada i zaleta. Potem czuje się pustkę, złość, żal, smutek, rozczarowanie, trochę ulgę, potem znowu pustkę, złość, żal, smutek i rozczarowanie, może trochę więcej ulgi. Generalnie czuje się mieszankę emocji, z którymi naprawdę ciężko sobie poradzić. Potem porównuje się każdego poznanego faceta do niego. Potem okazuje się, że każdy jest gorszy. I znowu smutek, żal, rozczarowanie. Ale mija trochę czasu i człowiek zaczyna zauważać pozytywy w tej beznadziejnej sytuacji. Zaczynają opadać klapki z oczu i nagle ta myśl – „naprawdę dałam radę wytrzymać z nim tyle czasu?!” Z każdym kolejnym dniem jest tylko lepiej. Mija złość, mija smutek, a ich miejsce zapełnia obojętność, potem pierwszy uśmiech, chęć zrobienia czegoś dla siebie, czegoś nowego. I na sam koniec zdajesz sobie sprawę, z ilu rzeczy zrezygnowałeś dla drugiej osoby, a teraz możesz do nich wrócić. I znowu żyjesz dla siebie, nie dla kogoś. I jest fajnie. I lubisz siebie, i czujesz się dobrze. I poznajesz nowych ludzi. I wiesz, że za nic w świecie nie wróciłbyś do tego toksycznego związku. I wiesz też, że nigdy już nie zwątpisz, kiedy będą mówili, że miłość jest ślepa.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 kwietnia 2019 w Uncategorized

 

Ach, nie mnie jednej

Nie wprowadzajcie się z rzeczami
między wieczorem a wieczorem,
jeśli te proste słowa o kochaniu
nie przyjdą na myśl w samą porę.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17 października 2018 w Uncategorized

 

Dni Działoszyna 2018!

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 30 lipca 2018 w Uncategorized

 

Bez wyjścia…

To zawsze jest zaskoczenie. Otwierasz oczy i BACH! Dociera do Ciebie, w jak wielkim bagnie jesteś. A przecież nie tkwisz w tym od wczoraj, nie tkwisz w tym nawet od miesiąca, czy dwóch. A mimo to budzisz się zaskoczony. Myślisz sobie, jak to się mogło stać, przecież tyle razy obiecywałeś sobie, że nigdy do tego nie dopuścisz. Tyle razy zarzekałeś się, że nigdy nie pozwolisz sobie na takie życie. A potem zaczynasz, myśl za myślą, analizować, jak do tego doszło. I nagle, kurwa, dostajesz olśnienia. Że wtedy mogłeś zrobić tak, innym razem tak, a trzecim jeszcze inaczej. I schodzą klapki z oczu, i się nagle okazuje, że może być za późno, chociaż podobno nigdy nie jest. I teraz najgorsze – co dalej? Zostać czy coś zmienić? Z jednej strony myślisz sobie, że skoro tyle już tak trwasz, to pewnie dłużej też dasz radę. Z drugiej z kolei przypominasz, jak to było kiedyś, ile Ciebie było w Tobie, ile rzeczy robiłeś tylko dla siebie. Coraz więcej myśli, coraz więcej za i przeciw. Aż w końcu stajesz na rozdrożu i powinieneś wybrać, którą drogą pójdziesz dalej. Zostać przy tym, w co zainwestowałeś tyle czasu, czy postawić wszystko na jedną kartę i liczyć na łut szczęścia, że MOŻE tym razem będzie inaczej. Ile razy jeszcze w życiu mnie to spotka? Naprawdę brakuje mi sił…

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20 lipca 2018 w Uncategorized

 

Wroclove 😉

 
1 Komentarz

Opublikował/a w dniu 14 lipca 2018 w Uncategorized

 

Dziś późno pójdę spać

Dziś późno pójdę spać
Gdy wszyscy będą w łóżkach 
Otwarte oczy mam 
A głowa pełna i pusta 
I nie wiem, o czym myśleć mam 
Żeby mi się przyśnił taki świat 
W którym się nie boję spać… 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26 czerwca 2018 w Uncategorized

 

Nie do końca, jakbym chciała.

Wracanie do przeszłości zawsze było moją słabą stroną. Nigdy nie potrafiłam ostatecznie postawić kropki i zamknąć rozdziału (problem dotyczy spraw szczególnych). Pewnie gdzieś w podświadomości to, co było, wydaje mi się bezpieczną przystanią, gdzie można się schować przed rzeczywistością. Ale to nieprawda. To wcale nie jest droga ucieczki. Powinnam już dawno zamknąć wszystkie furtki. Powinnam… Ale nie potrafię. Jestem na to zbyt słaba. Nawet, jak już postanowię sobie, że tym razem się uda, wystarczy jakaś wiadomość, miłe słowo i wspomnienia wracają. Szczególnie, jeśli chodzi o jedną osobę. Wyczytałam kiedyś, że każdy spotkał na swojej drodze taką osobę, dla której jest w stanie rzucić wszystko, nieważne, ile czasu upłynęło od ostatniej rozmowy, nieważne, na jakim etapie życia aktualnie teraz jest. Wystarczy tylko słowo. Czy ja bym tak potrafiła? Pewnie nie mam wystarczająco dużo odwagi (ale to akurat w tym przypadku na plus). Jak zwykle, gonię za czymś niemożliwym… 

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22 czerwca 2018 w Uncategorized

 

Szczurek :))

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 13 czerwca 2018 w Uncategorized

 

😘

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 4 czerwca 2018 w Uncategorized

 
 
Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij