To jest archiwum strony nfa.pl funkcjonującej od grudnia 2004 r. przez 8 lat jako platforma fundacji Niezależne Forum Akademickie, następnie jako strona archiwalna służąca za „słup ogłoszeniowy” dla nowości kilku stron www strefy NFA funkcjonującej pro publico bono.
Szanowny Panie, Bardzo dziekuje za list. Ciesze sie, ze moje poglady zasluguja na Panska uwage. Zapoznalem sie wlasnie na internecie z dzialalnoscia Niezaleznego Forum Akademickiego. Jestem pod wrazeniem zasiegu, skali i znaczenia tego, co Panstwo robia. Szczerze gratuluje. …
Serdecznie pozdrawiam i lacze wyrazy uznania, Dariusz Tolczyk ———————-
NFA jako wspaniala inicjatywa obywatelska jest niszczona (podobnie jak wiele chlubnych inicjatyw w tym kraju) przez oszolomow ktorych jedyna sila napedowa jest sianie zametu. autor: ~Jaroslaw Barski,2.07.2008 ————-
„Oczywiście działalność NFA jest absolutnie konieczna . Jako człowiek, który doświadczył patologi polskiej edukacji uważam portal za jedyną, oazę racjonalnego myślenia na temat edukacji wyższej. Z niecierpliwością czekam na każdy artykuł, który uświadamia moją osobę, że nie tylko ja pragnę zmian w szkolnictwie wyższym” Tulicki Jarosław
Dzień dobry! Bardzo się cieszę z istnienia NFA, ponieważ podzielam (w wielu kwestiach) punkt widzenia organizacji. Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że większość dyskusji jest prowadzona w internecie tylko. W związku z tym mam takie pytanie/sugestie: dlaczego nie zorganizować debaty/otwartej dyskusji w Warszawie na temat stanu wyższego szkolnictwa w Polsce z udziałem osób chroniących obecne ustawodawstwo i tych, którzy chcą coś zmienić. Jestem pewien, ze jeśli wydarzenie zostanie odpowiednio rozreklamowane na uczelniach (e-maile do studentów, plakaty na wydziałach itp) wzbudzi to większe zainteresowanie i faktycznie może (jeśli debaty na żywo będą kontynuowane) wywołać dyskusje w kraju z udziałem nie tylko profesury, ale i studentów i doktorantów, którzy do tej pory chowali głowę w piasek. Pozdrowienia! Andrzej Nowojewski, Oxford November 02, 2006 1:36 AM
————————–
Fajna strona, potrzebna i zauważajaca patologie. Wiele z opisywanych patologii odczułem na własnej skórze a do pracy wchodzę bocznym wejsciem. Pozdrawiam Wojtek Stypendysta FNP Stypendysta Polityki 5.05.2006
========================
Gratulacje: NFA – instytutem Misesa w edukacji i nauce Mon, 19 Jun 2006 18:48:30 karol ‚Z tych dwóch wymagań zdolności intelektualnych i charakteru drugie jest o wiele ważniejsze, szczególnie w naszych czasach. Z czysto intelektualnego punktu widzenia, sprawa jest stosunkowo prosta. Większość argumentów etatystów, które codziennie słyszymy, łatwo obalić jako moralne i ekonomiczne absurdy. Nie jest wszak rzadkością spotkanie intelektualisty, który prywatnie nie wierzy w to, co z wielką pompą głosi publicznie. Nie jest po prostu tak, że wszyscy oni się mylą, lecz raczej z rozmysłem mówią i publikują rzeczy, o których wiedzą, że są fałszywe. Nie brak im intelektu, brak im kręgosłupa. To z kolei powoduje, że należy się przygotować nie tylko na walkę z fałszem, ale i ze złem a jest to zadanie o wiele trudniejsze i bardziej niebezpieczne. Oprócz szerszej wiedzy, wymaga również odwagi. Antyintelektualny intelektualista może oczekiwać prób przekupstwa zadziwiające, jak łatwo niektórych skorumpować: kilkaset dolarów, atrakcyjna wycieczka, zdjęcie z kimś możnym i wpływowym aż nazbyt często wystarczą, by człowiek się sprzedał. Takie pokusy trzeba odrzucać jako godne wzgardy. Co więcej, walcząc ze złem, trzeba się pogodzić z faktem, że nigdy nie osiągnie się sukcesu. Nie można oczekiwać majątku, wspaniałych posad, czy zawodowego prestiżu. Tak naprawdę, intelektualna sława powinna być powodem jak najwyższej podejrzliwości. W rzeczy samej, antyintelektualny intelektualista nie tylko musi się pogodzić z odepchnięciem go przez akademicki establishment, ale wręcz spodziewać się, że jego koledzy uczynią wszystko, aby go zrujnować. Wystarczy spojrzeć na Ludwiga von Misesa i Murraya N. Rothbarda. Ci dwaj najwięksi ekonomiści i filozofowie społeczni XX wieku w gruncie rzeczy byli daleko poza akceptowanym kręgiem i nie mogli liczyć na zatrudnienie przez akademicki establishment. Mimo to, przez całe życie nigdy się nie poddali, nie cofając się nawet o milimetr. Nigdy nie utracili swojej godności ani nie ulegli pesymizmowi. Przeciwnie, cały czas stawiając czoło przeciwnościom, pozostali niezrażeni i wręcz radośni, pracując z niewiarygodną wydajnością. Satysfakcjonowało ich samo poświęcenie się prawdzie i tylko prawdzie. (…) Dawno, dawno temu, zanim nastały czasy demokracji, gdy duch egalitaryzmu nie zniszczył jeszcze ludzi posiadających niezależne fortuny oraz niezależne umysły i sądy, zadanie wspierania niepopularnych intelektualistów podejmowały jednostki. Lecz któż dziś może sobie pozwolić na to, aby na własną rękę, prywatnie, zatrudnić intelektualistę jako osobistego sekretarza, doradcę czy nauczyciela dla swoich dzieci? Ci, którzy nadal mogliby sobie na to pozwolić, często sami są głęboko zaplątani w korupcyjne alianse pomiędzy wielkim rządem a wielkim biznesem, i woleliby raczej promować tych samych intelektualnych głuptaków, którzy dominują na etatystycznych akademiach. Wystarczy wspomnieć casus Rockefellera i Kissingera. Stąd zadanie wspierania i utrzymywania przy życiu prawd prywatnej własności, wolności umów, zakładania i rozwiązywania stowarzyszeń, odpowiedzialności osobistej, walki z fałszem, kłamstwami i złem etatyzmu, relatywizmem, zepsuciem moralnym i brakiem odpowiedzialności może być dzisiaj podjęte jedynie zbiorowo, przez łączenie zasobów i wspieranie organizacji takich, jak Instytut Misesa, niezależnej organizacji, stworzonej, by chronić wartości leżące u podstaw cywilizacji Zachodniej, bezkompromisowej i odsuniętej nawet fizycznie od krętych ścieżek władzy. Jej program badawczy, edukacyjny, jej publikacje i konferencje, to nic innego, jak wyspa moralnej i intelektualnej uczciwości w morzu zepsucia. http://mises.pl/site/subpage.php?id=66&content_id=94&view=full
=================
Bardzo podoba mi się ta strona. Ciekawe archiwum. A cytat z „Szachinszacha” jakże aktualny.agul
Zeszyty Karmelitańskie. Nr 4 (37/2006) październik-grudzień
Nauka w Polsce 9.03.2005 Niezależne Forum Akademickie krytycznie wobec Prawa o szkolnictwie wyższym
KONTRATEKSTY – niezależny magazyn publicystów, 9 marca 2005 Józef Wieczorek -Jawna niejawność dorobku naukowego ludzi nauki
Wiadomości KSN – Biuletyn Informacyjny Krajowej Sekcji Nauki NSZZ ‚ Solidarność’ nr. 3-4.2005 Stanowisko Niezależnego Forum Akademickiego w sprawie lustracji środowiska akadmeickiego
Wiadomości KSN – Biuletyn Informacyjny Krajowej Sekcji Nauki NSZZ ‚ Solidarność’ nr. 5-6.2005 Ponowne wystąpienie w sprawie osiągnięć KRASP na polu zwalczania niewłaściwych zachowań w środowisku akademickim
Wiadomości KSN – Biuletyn Informacyjny Krajowej Sekcji Nauki NSZZ ‚ Solidarność’ nr. 11-12.2005 NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE – Nowa fundacja dzialająca na rzecz nauki i edukacji s.11-12
The Warsaw Voice 30.11.2005 http://www.warsawvoice.pl/view/10019 A PASSING GRADE The “Great” Reformation By Marcin Mierzejewski NNE Radio Kraków 5.12.2005 Udział w dyskusji na temat oceniania wykładowców przez studentów ( Józef Wieczorek)
TV 4 02.03. 2005 Udział w programie o mobbingu (Józef Wieczorek)Józef Wieczorek Czy można się uchronić przed mobbingiem w pracy?Wiadomości KSN – Biuletyn Informacyjny Krajowej Sekcji Nauki NSZZ ‚ Solidarność’ nr. 3-4.2006 List NFA w sprawie lustracji środowiska akademickiego
Wiadomości KSN – Biuletyn Informacyjny Krajowej Sekcji Nauki NSZZ ‚ Solidarność’ nr. 3-4.2006 Pismo Fundacji NFA do Premiera Kazimierza MARCINKIEWICZA w sprawie radykalnych zmian w szkolnictwie wyższym
Gorący temat: Co zrobić żeby polskie uczelnie stały wyżej w rankingach
Jak wiadomo polskie uczelnie wypadają słabo lub wręcz żałośnie w międzynarodowych rankingach i to niezależnie od przyjętej metodyki rankingów. Tygodnik WPROST zamieścił ostatnio tekst Uniwersytet z przecenyWprost, Numer: 4/2010 (1408)w którym b. rektor UW , Andrzej Kajetan Wróblewski przedstawił szereg postulatów zmian, na których realizację patrzy jednak pesymistycznie.( niżej)Jak na nie patrzą sympatycy NFA ?
Gorący temat:Debata publiczna nad Rektorską strategią rozwoju szkolnictwa wyższego Rektorzy opracowali strategię rozwoju szkolnictwa wyższego określaną jako projekt środowiskowy.Należy to chyba rozumieć jako projekt środowiska rektorskiego, bo środowisko akademickie, pozarektorskie, a tym bardziej stojące w opozycji do ustawy ‚rektorskiej’ (prezydencko-rektorskiej) z 2005 r. w tym projekcie udziału nie brało – nie zostało zaproszone do wzięcia udziału i jest ignorowane przez KRASP i FRP.Jest to inna strategia od przyjętej przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które jest jednak otwarte na głosy niezależnego środowiska akademickiego, a nawet wykluczonych ze środowiska (przez rektorów). Rektorzy piszą : „Opracowany projekt strategii, po jego publicznej prezentacji, będzie poddany debacie publicznej. Jej wyniki zostaną˛opracowane i ogłoszone w ciągu trzech miesięcy”. Tu możemy swobodnie, merytorycznie, dyskutować nad strategią rektorską zawartą w :Książka –Strategia rozwoju szkolnictwa wyższego 2010-2020 –projekt środowiskowy (t.1)Polskie szkolnictwo wyższe: stan, uwarunkowania i perspektyw
Gorący temat: Rozwój kapitału intelektualnego w raporcie „Polska 2030″
Gorący temat:Rozwój kapitału intelektualnego w raporcie „Polska 2030″opracowanym przez ZESPÓŁ DORADCÓW STRATEGICZNYCH PREZESA RADY MINISTRÓWSkuteczna strategia zapewniania jakości szkolnictwa wyższego powinna identyfikować przede wszystkim te problemy, które można rozwiązać w stosunkowo krótkim czasie, wykorzystując już dostępne narzędzia prawne i fi nansowe…..
Gorący temat:Uchwała Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich z dnia 27 marca 2009 roku w sprawie dokumentu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Partnerstwo dla Wiedzy – Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższym
Gorący temat: Reforma studiów i praw studenckichCele proponowanych zmian: − premiowanie najlepszych studentów i doktorantów; − wieksze upodmiotowienie studentów oraz zwiekszenie ich partnerskiej roli na uczelniach; − zmniejszenie obciażen o charakterze administracyjnym, aby studenci mogli możliwie najwieksza ilosc czasu poswiecic na studia; − umiedzynarodowienie procesu studiów; − silniejsze powiazanie kształcenia z potrzebami rynku pracy; − zwiekszenie dostepnosci do pomocy materialnej; − rozszerzenie dostepnosci do bezpłatnego kształcenia; − racjonalizacja wydatkowania pieniedzy publicznych w systemie stypendialnym…………
Gorący temat: Zmiany w ustroju uczelni publicznejDopuszczenie dwóch trybów powoływania rektora, kierowników podstawowych jednostek organizacyjnych oraz dyrektorów instytutów: tradycyjnego i konkursowego. a) W trybie tradycyjnym rektor uczelni może byc wybierany sposród nauczycieli akademickich posiadajacych tytuł naukowy lub stopien doktora habilitowanego. b) W trybie konkursowym rektor moż te byc wyłoniony w drodze otwartego konkursu, sposród osób posiadajacych co najmniej stopien doktora oraz przygotowanie i doswiadczenie menedżerskie. 3.2 Na okres pełnienia funkcji rektora uczelnia ma byc jego jedynym miejscem pracy, natomiast kierownicy podstawowych jednostek organizacyjnych w wyjatkowych przypadkach moga uzyskac zgode rektora na zatrudnienie w innej instytucji lub prowadzenie działalnosci gospodarczej…………….c.d.
Gorący temat:Nowy model zarządzania szkolnictwem wyższymPrezentowane założenia maja na celu: • stworzenie mechanizmu wyłaniania krajowych naukowych osrodków wiodących; • integracje uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym – tworzenie regionów wiedzy; • zmiany w ustroju uczelni publicznej; • lepsze wykorzystanie potencjału badawczego i dydaktycznego polskich uczelni; • uproszczenie finansowania szkół wyszych; • poprawe jakości kształcenia; • optymalizacje sposobu funkcjonowania organizacji przedstawicielskich i kontrolnych
Gorący temat: Czy na uczelniach nie ma nic do roboty ?
Gorący temat: Czy na uczelniach nie ma nic do roboty ?Ciągle słyszymy, że na uczelniach nikt nie chce pracować – bo mało płacą . Stąd mało jest pracowników i nie dają sobie rady z masami studentów, nie mówiąc już o pracy naukowej. Jeśli to prawda, to na stronach uczelni winno się roić od ofert pracy czekających na chętnych ( może jednak ktoś do pracy akademickiej się znajdzie ?) Szukając w internecie znalazłem taki przykład – na nowym uniwersytecie pod adresem http://www.ujk.kielce.pl//news/praca/index.php – Praca w Uczelni-(pusto ! czyli nikogo nie szukają ! nawet mnie, mimo że jestem chętny) a pod adresem http://www.ujk.kielce.pl/site/1681 Uchwała Nr 66/2008 Uniwersytetu Humanistyczno – Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach z dnia 24 września 2008 roku w sprawie wyrażenia zgody na podjęcie przez rektora, prorektorów, dziekanów i prodziekanów dodatkowego zatrudnienia w ramach stosunku pracy lub prowadzenie działalności gospodarczej. Na podstawie art. 129 ust. 2 ustawy z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 164, poz.1365 ze zm.) uchwala się, co następuje: § 1 Senat wyraża zgodę na podjęcie przez: 1) prof. zw. dr hab. Reginę Renz … ( i 15 innych) dodatkowego zatrudnienia w ramach stosunku pracy lub prowadzenie działalności gospodarczej, na okres do końca kadencji. pod adresem http://www.ujk.kielce.pl/site/708 okazuje się, że zgoda dotyczy m.in. Rektor prof. zw. dr hab. Regina Renz
Ciekawe, co ? Czyżby rektorzy ( także dziekani) nie mieli co robić na swoich uczelniach ? Ja nic z tego nie rozumiem. Na uczelniach nikt (podobno) nie chce pracować, ale uczelnie nie szukają tych co by taką ochotę mieli, a ci którzy już są zatrudnieni, mimo ogromu (rzekomo) roboty z rzeszami studentów i administrowaniem uczelnią szukają dalszej roboty, jakby ten nadmiar pracy był dla nich niedomiarem ? Czy można prosić o objaśnienie tego stanu rzeczy ? Co jest grane ?
Gorący temat: Partnerstwo dla wiedzy – reforma studiów i praw studenckich
Gorący temat:Partnerstwo dla wiedzy – reforma studiów i praw studenckich „Partnerstwo dla wiedzy” jest pierwszą częścią gruntownych zmian systemowych przygotowywanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zmierzających do unowocześnienia polskich uczelni i wzmocnienia ich pozycji w światowej przestrzeni edukacyjnej. Przedstawione propozycje zmierzają do stworzenia w uczelniach środowiska bardziej sprzyjającego studentom poprzez nadanie im większej podmiotowości w relacjach z administracją akademicką oraz budowanie bardziej partnerskich relacji z kadrą akademicką. Prezentowane poniżej zapisy zostaną uregulowane w postaci aktów wykonawczych oraz rekomendacji i zaleceń Ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
Gorący temat: Zdolność pupulacji akademickiej do bi- i multilokacjiW wyniku inwentaryzacji NFA pod koniec Starego Roku znalazłem poniższy wpis, nadal bardzo aktualny, który może poslużyć jako Gorący Temat w zimne dni Nowego Roku:
Bilokacja – 2007-12-14 18:06:29 Bilokacja – zjawisko paranormalne polegające na możliwości znajdowania się w dwóch miejscach jednocześnie. Osoby, które doświadczają bilokacji są w pełni świadome swojego przebywania w dwóch miejscach. ————- Fakt, że u nas powszechne jest zjawisko multilokacji. Dobrze by było przygotować wykaz takich osób, które doświadczają z pełną świadomością bi- i multilokacji. No i rozpatrzyć aspekty prawne tego niezwykłego , jakkolwiek zdaje się dość powszechnego u nas zjawiska. Trudno zrozumieć dlaczego częstotliwość występowania multilokacji w populacjach naukowców nie jest brana pod uwagę w żadnym z rankingów. Może wreszcie bylibyśmy na samym topie ?autor: ~Józef Wieczorek
Gorący temat: Czy naukowcy źle pracują ? Ostatnio ukazał się w prasie tekst Naukowcy źle pracują w którym czytamy m.in.
„ 80 proc. pracowników naukowych na naszych uczelniach kompletnie nie rozumie potrzeb przemysłu. Co więcej – nawet nie próbuje ich poznać. Żyją w swoich wieżach z kości słoniowej, całkowicie odcięci od rzeczywistości, jaką jest wytwarzanie konkretnych urządzeń czy produktów. A najgorsze w tym wszystkim, że nie ma możliwości, by ich zmusić do bardziej realistycznego spojrzenia na swą pracę. „
Ja np. z tym stwierdzeniami się zgadzam, bo taka jest też moja opinia, ale dobrze by ten problem przedyskutować i przedstawić konstruktywne propozycje dla decydentów: Co należy zrobić aby naukowcy zaczęli pracować lepiej ?
Leszek Szaruga: w FA 2000, 5 :„Dokonywanie ocen pracy nie może odbywać się bez samych zainteresowanych, zaocznie, na zasadzie funkcjonowania sądów kapturowych. Nawet weryfikacje przeprowadzane w niektórych uczelniach czy redakcjach w okresie stanu wojennego dopuszczały do głosu tych, których weryfikacji poddawano. Niestety, zbyt często zdarza się, że poddawani ocenie pracownicy nie mają szans wyjaśnienia wątpliwości czy odpowiedzi na zarzuty przed ostatecznym sformułowaniem wniosków dotyczących ich pracy. A to już pachnie czystkami.”A jakie mamy propozycje oceniania w systemie reformowanej nauki i szkolnictwa wyższego ?
GORĄCY TEMAT: Raport o kapitale intelektualnym Polski- studenci
Raport o kapitale intelektualnym Polski lub: KAPITAŁ INTEKEKTUALNY POLSKI – Rozdział: 4 – Studenci: „Stworzony przez Zespół Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów raport stanowi próbę sformułowania strategicznych celów rozwojowych kraju z uwzględnieniem gospodarki opartej na wiedzy i potencjału uczącego się społeczeństwa. Autorzy raportu rekomendują konkretne działania w oparciu o diagnozę uwarunkowań kapitału intelektualnego Polski i pomiar jego obecnego poziomu w relacji do innych krajów Unii Europejskiej…„Raport o Kapitale Intelektualnym Polski” jest istotnym dokumentem z punktu widzenia strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce” (ze strony MNiSW). Może merytoryczna dyskusja na NFA coś wniesie do raportu ? a może dostarczy informacji o marnotrawstwie kapitału intelektualnego uzupełniając raport ?
Gorący temat: Maleszkowie są wśród nas, czyli problem dla reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższego
Gorący temat: Maleszkowie są wśród nas, czyli problem dla reformy systemu nauki i szkolnictwa wyższegoOstatni film ‚Trzech kumpli’ wstrząsnął opinią publiczną. http://nfajw.wordpress.com/2008/06/21/trzech-kumpli/Jakoś nie widać tego wstrząsu w środowisku akademickim, mimo że film dotyczy środowiska akademickiego, zarówno studenckiego, jak i ‚profesorskiego’.Studencki demon zła jakby nie robił wrażenia na profesorskich demonach zła czy niekwestionowanych autorytetach akademickich.Ale Bronisław Wildstein słusznie moim zdaniem uważa, że Maleszkowie są wśród nas http://nfajw.wordpress.com/category/cytaty/.Brak lustracji środowiska akademickiego http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?topic=47 skutkuje tym co widać – Akademicka Dolina Nicości. Maleszkowie, choć mniejszego formatu mają się doskonale, ich ofiary – poza systemem.Produkcja kodeksów etycznych zupełnie nie idzie w parze z etyką środowiska, a także ich producentów, których zainteresować etyką po prostu nie sposób.Prasa alarmuje, że co 4 magister to oszust , ale nie podaje co który profesor jest oszustem, lub oszustwom sprzyja.Żadna reforma nauki i szkolnictwa się nie uda, jeśli nie zostanie stworzony system, który nie będzie przyjazny dla ‚Maleszków’ i oszustów.
Priorytetem rządu będzie podniesienie jakości nauczania oraz badań, zarówno zespołowych, jak i indywidualnych nfa | 27.01.2008więcej | nfa.pl |
Petycja NFA
Petycja Niezależnego Forum Akademickiego do Sejmu i Rządu RP w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowychMy, niżej podpisani naukowcy polscy pracujący zarówno w kraju, jak i poza jego granicami, zwracamy się do Sejmu i Rządu RP z prośbą o podjęcie stosownych kroków legislacyjnych i organizacyjnych mających na celu usunięcie przepisów prawnych dyskryminujących. obywateli polskich przy zatrudnianiu na stanowiskach samodzielnych pracowników naukowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.(88 podpisów)
Gorący temat:Ofiary czy beneficjenci – stan kadrowy nauki polskiej
nfa | 15.12.2006
Gorący temat: Postulaty zmian w systemie nauki w Polsce.
Popierają: University of Oxford Polish Society Durham University Polish Society Polish Professionals in London Warwick University Polish Society London School of Economics Polish Society Stowarzyszenie Centrum Edukacji CEL Polish Society Biopolis Dresden The University of Bristol Polish Society Polish Society of Yale University Australian- Polish Historical Society Inc. – Melbourne i 200 naukowców i studentów z kraju i zagranicy
Pensum dydaktyczne w świetle nowej ustawy o szkolnictwie wyższym i w praktyce
nfa | 03.02.2006
Konieczne są radykalne zmiany w szkolnictwie wyzszym, bo inaczej nakłady na oświatę i naukę będą nadal marnotrawionenfa | 28.01.2006więcej | nfa.pl | Głos NFA w sprawie EUROPEJSKIEJ KARTY NAUKOWCAnfa | 21.12.2005więcej | nfa.pl | DEBATA O SKUTKACH JAWNOŚCI WYPOWIEDZI W ŚRODOWISKU AKADEMICKIMnfa | 27.11.2005więcej | nfa.pl | Debata o kłopotach w awansowaniu młodych naukowcównfa | 14.11.2005więcej | nfa.pl | GORĄCY TEMAT: ‚Bezpłatność’ studiównfa | 19.10.2005więcej | nfa.pl | Gorący temat: Polskie uczelnie chorują na nepotyzmnfa | 08.10.2005więcej | nfa.pl | Apel NFA o naprawę systemu nauki i szkolnictwa wyzszegoNiżej można zapoznać się z propozycją apelu NFA do nowego rządu (in statu nascendi) o przeprowadzenie niezbędnych reform systemu nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. To jest reakcja na apel władz KRASP i PAN dotyczący jedynie sfery finansowej. Bardzo proszę o dyskusję, propozycje, uzupełnienia.nfa | 05.10.2005więcej | nfa.pl | Gorący temat: Studenci oceniają wykładowcównfa | 04.10.2005więcej | nfa.pl | GORĄCY TEMAT: Standardy nauczania dla poszczególnych kierunków studiównfa | 07.09.2005więcej | nfa.pl | Gorący temat: NOWE PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYMnfa | 04.08.2005
GORĄCY TEMAT: Dlaczego ustawa ‚Prawo o szkolnictwie wyższym’ nie powinna zostać uchwalona
OGŁOSZENIE W Oddziale Krakowskim Krajowego Stowarzyszenia Antymobbingowego powstała sekcja „Mobbing w środowisku akademickim „. Sekcja zamierza prowadzić monitoring zjawisk i spraw mobbingowych w środowisku akademickim (uczelnie, instytuty naukowe), oraz działać na rzecz zmian systemowych, które by ograniczyły to niemal powszechne i szkodliwe, patologiczne zjawisko. Sekcja udziela także porad osobom poddanym mobbingowi. http://www.nomobbing.pl/ http://www.mobbing-jwieczorek.ans.pl Kontakt: [email protected]
DROGI I BEZDROŻA NAUKI W POLSCE. -Analiza zasadności wprowadzenia w Polsce zaleceń Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy rekrutacji naukowców
Stanowisko Rady Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w sprawie Projektu założeń reformy systemu nauki i reformy systemu szkolnictwa wyższego
2007-03-09 Roman Graczyk Czy papiery kłamią? (fragment książki: Roman Graczyk TROPEM SB. JAK CZYTAĆ TECZKI Posłowie: Andrzej Friszke Wyd. ZNAK, 2007 www.nfa.pl/articles.php?id=349
2007-03-14 Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski Agentura na krakowskim Wydziale Teologicznym fragment rozdziału z książki Ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego KSIĘŻA WOBEC BEZPIEKI NA PRZYKŁADZIE ARCHIDIECEZJI KRAKOWSKIEJ http://www.nfa.pl/articles.php?id=353
2007-05-12 Józef Wieczorek Kodeks Postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych: Postulat rekrutacji pracowników na podstawie otwartych konkursów przy zachowaniu zasady równego traktowania kandydatów http://www.nfa.pl/articles.php?id=399
Reakcje państw członkowskich Unii Europejskiej na zalecenia Komisji Europejskiej w sprawie Europejskiej Karty Naukowca i Kodeksu postępowania przy zatrudnianiu naukowców
Stanowisko NIEZALEŻNEGO FORUM AKADEMICKIEGO w sprawie projektu ustawy ‚Prawo o szkolnictwie wyższym’ w świetle ‚Europejskiej Karty dla Naukowców i Kodeksu Postępowania przy Zatrudnianiu Naukowców’. http://www.nfa.pl/articles.php?id=73
Dlaczego lustracja świata nauki w Polsce jest konieczna ?Wywiad udzielony Józefowi Wieczorkowi Prezesowi Niezależnego Forum Akademickiego przez prof. dr Stanisława Gniadka, socjologa, represjonowanego za przekonania polityczne w latach 80-tych na Akademii Ekonomicznej w Krakowie.2008-07-18 19:07:28 | odsłon: 13222pokaż artykuł | nfa.pl |
Rapsodia pierwszomajowa na nutę lustracyjnąAutor:Józef Wieczorek Uczelnie nie chcą także otworzyć swoich autonomicznych teczek akademickich (Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RP http://www.nfa.pl/articles.php?id=37 trzymając je w sejfach od lat co najmniej 20 -tu, nadal nimi grając jak w najlepszej orkiestrze, nadal je modyfikując, jedne nuty dopisując, inne zacierając. Czemu tych utworów nie ma w programie Koncertów Uniwersyteckich ? Taka rapsodia na nutę lustracyjną mogłaby mieć wielu słuchaczy.2007-05-01 15:29:31 | odsłon: 24588pokaż artykuł | nfa.pl |
O lustracji naukowców inaczej – Mogę się lustrować trzy razy dziennieAutor: Włodzimierz Bolecki … nie rozumiem sprzeciwu naukowców wobec obowiązującego prawa i nie rozumiem też skali sprzeciwu wobec lustracji. Tym bardziej, że uczeni nie protestowali, gdy obowiązywała poprzednia ustawa lustracyjna – która ich wtedy nie obejmowała.2007-04-28 20:50:03 | odsłon: 13654pokaż artykuł | nfa.pl |
O lustracji naukowców w mediach słów kilkaAutor: Hanna Ambroż Czytając niektóre doniesienia prasowe i słuchając niektórych audycji po obejrzeniu transmisji tvn24 ze spotkania Ludwika Dorna z naukowcami na Uniwersytecie Warszawskim odniosłam wrażenie, że dotyczą innego wydarzenia. 2007-04-26 21:14:56 | odsłon: 12989pokaż artykuł | nfa.pl |
Dialogi na cztery nogi, czyli o nietakcie Pani Rektor UWAutor:Józef Wieczorek Ktoś w końcu w tym kraju winien zauważyć, że środowisko akademickie -to nie tylko rektorzy. To setki tysięcy zwyczajnych ludzi, którzy mają prawo do własnego głosu, do prowadzenia dialogu z prezydentem własnego kraju. To gwarantuje im Konstytucja.2007-04-21 19:08:57 | odsłon: 14160pokaż artykuł | nfa.pl |
WYSZŁO SZYDŁO Z WORKAAutor:Artur Śliwiński Uwikłanie środowiska akademickiego w sieć agenturalno-mafijną jest zjawiskiem patologicznym. Wówczas niestety także interesy tego środowiska podlegają patologii. Zaś ofiarą jest nauka i edukacja. Jestem przekonany, że władze Uniwersytetu Warszawskiego (Rektor i Senat) na moje zarzuty o głębokiej patologii władz uczelni i części środowiska naukowego nie zareaguje.2007-04-11 20:09:23 | odsłon: 37766pokaż artykuł | nfa.pl |
List do Prof. Henryka SamsonowiczaAutor: Józef Wieczorek To niestety rektorom chodzi o to aby walczyć o zmiany, ale żeby wszystko zostało po staremu ! Największym zagrożeniem dla uniwersytetów są ich ‚profesorowie’ – starannie wyselekcjonowani, zgodnie z regułami PRLowskiej selekcji negatywnej. 2007-04-11 17:05:06 | odsłon: 29283
List do prof. Karola Modzelewskiego w sprawach lustracyjnychAutor:Józef Wieczorek Nie sądzę aby autonomia uczelni względem powszechnie uznawanych wartości była wartością pozytywną. Ja np. autonomiczny nihilizm środowiska uważam za antywartość i cieszy mnie jak znajduje się jakaś choćby mniejszość, która mimo wszystko ma inną fizjologię smaku i potrafi się przeciwstawić np. buntowi ‚wykształciuchów’.2007-04-09 20:04:43 | odsłon: 17185pokaż artykuł | nfa.pl |
Sprawa uchwały antylustracyjnej w Instytucie Badań Literackich PANDo Członków i Prezydium Rady Naukowej Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk Warszawa ….Osobną kwestią jest treść trzeciej uchwały, nawołująca do oporu przeciwko uchwalonej przez Sejm ustawie lustracyjnej – jako według autorów uchwały RN IBL – zagrażającej swobodom obywatelskim i wolności nauki, łamiącej sumienia, prawa pracownicze itp.2007-04-02 21:06:48 | odsłon: 13090pokaż artykuł | nfa.pl |
List do Dziekana Wydziału Filozofii UJ (w sprawie lustracji i przyzwoitości)Autor:Józef Wieczorek Jednocześnie mam pytanie, czy Rada Filozofii UJ ma zamiar zająć także stanowisko w sprawie poczynań władz UJ – zarówno w okresie PRLu, jak i do dnia dzisiejszego – uwłaczających godności człowieka, obywatela i pracownika nauki, wyrządzających krzywdę niewinnym osobom niesłusznie napiętnowanym (do dnia dzisiejszego) co narusza zasady elementarnej przyzwoitości 2007-03-28 12:06:54 | odsłon: 8808pokaż artykuł | nfa.pl |
List do sympatyków Niezależnego Forum AkademickiegoAutor:Artur Śliwiński Do chwili obecnej wstrzymywałem się z aktywnym wsparciem działalności NFA, mimo przekonania o słuszności (i trochę o heroizmie) podejmowanych przez Forum wysiłków na rzecz przezwyciężenia kryzysu edukacji i nauki w naszym kraju…. 2007-03-27 20:17:46 | odsłon: 5600pokaż artykuł | nfa.pl |
Niegodny bunt wykształciuchówAutor:Ewa Kostarczyk Nie po raz pierwszy w powojennej historii polskiej inteligencji pojawiają się trudności w krytycznej ocenie rzeczywistości oraz umiejętności odniesienia tej rzeczywistości do szerokiego kontekstu funkcjonowania szkolnictwa wyższego i nauki. Rzecz znamienna, iż intelektualistom, skądinąd sprawnym werbalnie, zaczyna brakować słów i zaczynają odsłaniać swoje skłonności do prymitywnych potyczek słownych… 2007-03-24 12:52:28 | odsłon: 9733pokaż artykuł | nfa.pl |
Do Senatu UWAutor:Józef Wieczorek W związku z UCHWAŁĄ NR 182 SENATU UNIWERSYTETU WARSZAWSKIEGO z dnia 21 marca 2007 r. w sprawie tzw. ustawy lustracyjnej2007-03-22 06:50:15 | odsłon: 6342pokaż artykuł | nfa.pl |
Jak będą lustrowani naukowcyList ministra w sprawie oświadczeń lustracyjnych 31 marca 20082007-03-15 09:29:17 | odsłon: 4514
Agentura na krakowskim Wydziale TeologicznymAutor: Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski Jednym z represyjnych posunięć władz PRL wobec Kościoła katolickiego w latach pięćdziesiątych było usunięcie z uczelni państwowych wydziałów teologicznych. Wydział taki istniał na Uniwersytecie Jagiellońskim od 1397 roku – jego fundatorką była święta Jadwiga królowa – i pozostawał w jego obrębie również w pierwszych latach po II wojnie światowej. W sierpniu 1954 roku władze komunistyczne zdecydowały jednak o jego likwidacji; zwolnionym profesorom zaproponowano przejście do utworzonej w Warszawie Akademii Teologii Katolickiej.2007-03-14 16:15:20 | odsłon: 8168pokaż artykuł | nfa.pl |
Wredna szafaAutor: Karol Życzkowski Tekst nawiązujący do aktualnej dyskusji na temat lustracji.
Dobrzy ludzie, poradźcie, co nam czynić należy?2007-03-13 20:13:25 | odsłon: 5675pokaż artykuł | nfa.pl |
O lustracji na uczelniachAutor:Grzegorz Gładyszewski LIST DO KURIERA- Lubelski Kurier z 12.03.2007 Faktem jest, że histeryczne reakcje przeciwko obowiązkowi lustracyjnemu są liczne i mogą zastanawiać, ale tylko do momentu, w którym uświadomimy sobie, jak silnie inwigilowane przez SB było nasze środowisko (dotyczy to wszystkich uczelni w Polsce) i jak wielu pracowników namowom służb uległo.2007-03-12 20:19:02 | odsłon: 5798pokaż artykuł | nfa.pl |
List do profesora Piotra Franaszka w sprawie inwigilacji UJAutor:Józef Wieczorek Czytamy słowa Rektora:‚Uniwersytet chce poznać swoją prawdziwą historię, nawet tę gorzką – dodał.’ Ale co to ma wspólnego z rzeczywistym stanem rzeczy ? Metody poznawania prawdziwej historii przez jej ukrywanie kompromitują takich uczonych, świadczą o ich nieprzydatności do pracy na uniwersytecie, o ich nieprzynależności do grona naukowców (mimo posiadanych etatów w instytucjach z nazwy naukowych).2007-02-28 08:18:40 | odsłon: 12595pokaż artykuł | nfa.pl |
Jak nawiązać dialog z UJ ? List do rektora UJ ( dialog, pamięć, sumienie)Autor: Józef Wieczorek Jak mi wiadomo, chociażby z doniesień prasowych Pan Rektor przeprowadził rozmowy z domniemanymi współpracownikami SB PRL, natomiast nie przeprowadził takiej rozmowy ze mną, mimo prośby o rozmowę, co należy rozumieć za objaw niezgodnej z Konstytucją III RP a także z Europejską Kartą Naukowca dyskryminacji – w tym przypadku dyskryminacji osób, które ze Służbą Bezpieczeństwa nie współpracowały.2006-01-21 01:32:00 | odsłon: 8380pokaż artykuł | nfa.pl |
Stanowisko Niezależnego Forum Akademickiego w sprawie lustracji środowiska akademickiegoAutorzyRedaktorzy i sympatycy NFA Środowisko akademickie winno być przejrzyste. Jawny winien być zarówno dorobek naukowy, jak i przeszłość ludzi nauki. Istnieje konieczność wszechstronnego poznania zachowań środowiska akademickiego w czasach komunistycznych, które rzutują także na sytuację w nauce i edukacji w III RP
Ołowiane żołnierzykiAutor::willyhennig Wnioski z tego wszystkiego są bardzo przykre. Ludzie przychodzący na studia, nie wiedzący, czego chcą od życia, mają chyba lepiej. Oni się dopasują do istniejącej rzeczywistości na zasadzie „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma”. Nie będą dostrzegać żadnej alternatywy. Człowiek, który ma jasne oczekiwania, będzie miał gorzej2010-11-26 14:21:24 | odsłon: 11705pokaż artykuł | nfa.pl |
A może by tak te reformy olać?Autor:Waldemar Korczyński Wydaje mi się, że wszelkie propozycje zmian, które naruszają finansowy i „układowy” status quo naszej nauki skazane są na klęskę. Mam zresztą wrażenie, że przynajmniej niektórzy z reformatorów też to dostrzegają. Najlepiej byłoby pewnie uczciwie to powiedzieć, np. stwierdzić odkreślamy przeszłość grubą kreską, zachowujemy wszelkie apanaże, przywileje itp., ale od dziś robimy wszystko „na nowo”. Z pełną jawnością.2010-11-06 14:39:33 | odsłon: 11766pokaż artykuł | nfa.pl |
Pytania do kandydatów na prezydenta NajjaśniejszejAutor: Waldemar Korczyński Obecna kampania prezydencka jest krótka i mało wyrazista. Kandydaci nie są dobrze od siebie „oddzieleni”, nie za bardzo widać czym się różnią i niezbyt dokładnie wiadomo czego chcą. Wiadomo na pewno(?), że każdy chciałby zostać prezydentem. W tej sytuacji warto kandydatów zapytać o to jak widzą problemy nauki i szeroko rozumianej edukacji2010-06-07 13:55:36 | odsłon: 11581pokaż artykuł | nfa.pl |
Kryzys ogarnia zarządzanieAutor:Artur Śliwiński W niniejszej publikacji zwracamy uwagę na wpływ kryzysu ekonomicznego na edukację managerów, co jest także okazją do refleksji nad narosłymi w Polsce problemami teorii i praktyki zarządzania. W kolejnym numerze EEM zilustrujemy te problemy patologią kształcenia menagerów na Uniwersytecie Warszawskim2010-05-31 16:22:32 | odsłon: 11941pokaż artykuł | nfa.pl |
Nikt nas nie wyręczyAutor: Waldemar Korczyński Zmieniają się rządy, partie polityczne, szefowie resortów i nawet zarządy mediów. Nie zmienia się tylko nasze oczekiwanie, że ktoś coś za nas zrobi. Że wybierani przez nas kolejni władcy Polski będą bardziej zainteresowani dobrem współobywateli niż zatrzymaniem swych stołków i przywilejów2010-05-25 11:54:33 | odsłon: 11580pokaż artykuł | nfa.pl |
Bożek demokracji (chwilowo) zaspokojonyAutor:Maciej Horowski Aby objąć wiele stanowisk na Uczelniach i w Instytutach Badawczych (np. rektor, dziekan, dyrektor instytutu) należy złożyć oświadczenie lustracyjne. Ten wymóg przetrzebił listy kandydatów w ostatniej kampanii wyborczej… Na pierwszy rzut oka, podpisanie przez Bronisława Komorowskiego nowelizacji Ustawy o IPN zaspokaja bożka demokracji…2010-05-05 13:53:14 | odsłon: 12067pokaż artykuł | nfa.pl |
A może by tak ustalić o czym właściwie gadamy?Autor:Waldemar Korczyński W żadnym ze znanych mi naukowych kodeksów etycznych nie znalazłem próby określenia czym nauka jest, tzn. za co naukowcom płacą. Nie ma tego też w żadnym ze znanych mi aktów prawnych regulujących funkcjonowanie nauki. Wygląda więc na to, że prawo to zawieszone jest w pewnej próżni.2010-04-21 16:31:44 | odsłon: 11869
Komu mam ufać?Autor:Waldemar Korczyński Tzw. naukowe środowisko ma w Polsce opinię bardzo dobrą (u przeciętnego obywatela) albo bardzo złą (np. u Czytelników NFA). Pośrednie są raczej rzadkie. Są jednak sprawy, których nawet Czytelnicy NFA z tym środowiskiem nie kojarzą. O takiej właśnie jest ten tekst.2009-12-31 10:05:10 | odsłon: 4751pokaż artykuł | nfa.pl |
Statystyka jubileuszowa NFAPonad milion 700 tysięcy odwiedzin strefy NFA, kilkaset tekstów, ponad sto Gorących Tematów, kilkudziesięciu autorów, wiele tysięcy komentarzy2009-12-15 11:49:49 | odsłon: 5598pokaż artykuł | nfa.pl |
Wiele jest akademickich obyczajówAutor:Waldemar Korczyński 17 października byłem na poświeconym szkolnictwu wyższemu panelu Forum Obywatelskiego. Mówiono o kilku ciekawych sprawach, ale mnie zaciekawiła koncepcja nowego podziału (stratyfikacji?) uczelni. Miałyby one mieć charakter globalny, krajowy i chyba (jeśli dobrze to zrozumiałem) lokalny.2009-10-28 17:15:21 | odsłon: 5646pokaż artykuł | nfa.pl |
Pytania do przyszłych europosłów, czyli trochę fantastykiAutorWaldemar Korczyński Tekst poniższy pisałem z myślą o eurowyborach, ale po przeczytaniu doszedłem do wniosku, że pasuje i do elit naukowych. Wystarczy do słowa „elita” dopisać wszędzie słowo naukowa. Jaja będą takie same.2009-05-21 11:57:25 | odsłon: 5630pokaż artykuł | nfa.pl |
Uczelnia bez nauczania?Autor:Maciej PanczykowskiNiezależność, autonomia uniwersytetu jest, według mnie, bardzo dużą zaletą. Chodzi również o niezależność od szkodliwych i już skompromitowanych ideologii (np. od ideologii neoliberalnej). Z przykrością zauważam w wypowiedzi Pani Rektor wpływy neoliberalne, które, przeniesione na edukację, mają przekonać, że nauczyciel (tak jak państwo) jest zbędny, a student funkcjonuje niczym samowystarczalna firma.2009-05-15 19:37:19 | odsłon: 5732pokaż artykuł | nfa.pl |
Działania operacyjne i dezintegracyjne wobec NFA – okres budowy strefy NFAAutor: Józef Wieczorek Ucieczka do przodu, rozbudowa platformy NFA w całą strefę NFA – Strefę Wolnej Myśli Akademickiej – zabezpieczyła nie tylko platformę- Matkę NFA , ale zwiększyła zasięg oddziaływania na środowisko akademickie. Kapitał NFA pozostał humorystyczny. ale rezultaty – wzrosły. Platforma-matka NFA http://www.nfa.pl/ wydała na świat cybernetyczny, kilkoro już dzieci, które rosną zdrowo i cało, zwiększając zainteresowanie NFA.2009-05-08 15:24:00 | odsłon: 5815pokaż artykuł | nfa.pl |
Działania operacyjne i dezintegracyjne wobec NFA – okres lustracyjnyAutor:Józef Wieczorek Tekst pisany przed kolejnym świętem Konstytucji 3 Maja, bo jakoś pokazuje u Polaków (także akademickich) stałość tendencji destrukcyjnych wobec każdej próby konstrukcji. U beneficjentów akademickich PRL ta tendencja jakby została podniesiona do n-tej potegi2009-05-02 13:38:58 | odsłon: 5856pokaż artykuł | nfa.pl |
Elity walą cepemAutor:Waldemar Korczyński Wydaje mi się, że wspólną cechą większości dzisiejszych elit – szczególnie tych nowych, ale również i odrestaurowanych starych – jest ich zamiłowanie do utajniania sposobu osiągnięcia dzisiejszej dobrej pozycji. A to finansowej (najczęściej), a to społecznej, a to tzw. naukowej. Ta ostatnia jest najzabawniejsza, bo jakby ją mierzyć stopniami i tytułami naukowymi (a taka jest oficjalna jej miarka), to wychodzi na to, że tacy Amerykańcy, czy Anglicy, o Francuzach czy Niemcach nie wspominając, to matołkowie zwyczajni, którzy byle naszemu uczonemu butów niegodni czyścić. A fakt, że dawniej najczęściej Nobla dawano Austriakom i Niemcom, a dziś Amerykanom, to dowód tępoty umysłowej ludzi, którzy tę nagrodę dają. Toż stopniem utytułowienia lud polski bije Amerykańców na głowę. A jakie zamiłowanie do nauki czystej, nieskalanej żadnymi głupimi aplikacyjami!2009-03-25 08:59:45 | odsłon: 5613pokaż artykuł | nfa.pl |
O hipokryzji(?) raz jeszczeAutor:Waldemar Korczyński Toniemy w „hipokryzji wzajemnej”, z której, bez ruszenia podstaw, wyjścia nie widać; elita plącze się we własne sieci, a reszta populacji zamiast – dla własnego dobra – elicie pomóc, krzyczy o zmniejszanie oczek tej sieci2009-02-06 09:17:28 | odsłon: 5741pokaż artykuł | nfa.pl |
Stauffenberg w dobie demokracji uczelnianejAutor: Waldemar Korczyński No to powołamy Wielką Komisję do Kopania Małego Rowu (może ktoś wymyśli lepszy skrót) i sprawę załatwimy! W komisji tej wyodrębni się pewnie niewielka grupa pracowitych, jakąś grupa pozorantów, grupa wierzących, że to co robią ma jakiś sens i grupa wycwanionych, która wierzących utwierdzać będzie w ich wierze, a z pracowitymi sprawiedliwie podzieli ich (tych pracowitych, oczywiście!) owocami pracy. Grupa taka ujawniać się formalnie nie musi, a wpływy mieć może…2009-01-10 16:40:23 | odsłon: 5762
Elementy socjologii kwantowej, czyli o tym jak gadające matematyką zwierzęta mogłyby w Noc Wigilijną rozmaitości społeczne postAutor:Waldemar Korczyński Rzecz w tym, że w świecie kwantów istnieje możliwość (np. poprzez obrót) zwiększenia jednej współrzędnej takiej charakterystyki bez zwiększania innych (prawdę mówiąc to niektóre z tych innych, to się wtedy nawet zmniejszają). Obiekty akademickie można tylko mnożyć przez robiące za skalary stopnie i tytuły naukowe. Jak się pomnoży przez „doktora” to wiadomo od razu, że w wielu dziedzinach jest taki człek lepszy niż byle magister, albo z przeproszeniem maturzysta jakiś. Jak pomnożysz doktora przez habilitację, to nie tylko współrzędne się zwiększają, ale i ich ilość, tzn. ilość dziedzin, gdzie jest on od byle doktorzyny lepszy również znacząco rośnie. Taka jednokładność powiększa wymiar!2008-12-29 15:39:35 | odsłon: 4601pokaż artykuł | nfa.pl |
Działania operacyjne i dezintegracyjne wobec NFA -okres założycielskiAutor:Józef Wieczorek Niezależne Forum Akademickie pojawiło się w cyberprzestrzeni 4 lata temu i od samego początku, a nawet przed początkiem było obiektem rozpracowania operacyjnego, podejmowanego przez wiele chyba niezależnych ośrodków zaniepokojonych powstawaniem czegoś niezależnego, co w zależnym, zhierarchizowanym świecie akademickim nie miało prawa powstać.2008-12-16 15:02:28 | odsłon: 5616pokaż artykuł | nfa.pl |
Szanujmy hipokrytówAutor:Waldemar Korczyński Głównym celem pisania pracy dyplomowej jest, zadaje się, przygotowanie absolwenta do pisania mniej lub bardziej naukowych wypracowań. Dziś jest to zbędne; dobrzy studenci pisać mogą normalne publikacje, a słabsi w ogóle niczego takiego w przyszłości pisać nie będą, bo w ogóle nie będą nigdy samodzielnie niczego pisać. „Podsumowaniem studiów”, – jeśli coś takiego rzeczywiście być musi – może być centralny, zewnętrzny, egzamin. Taka druga matura, bo – tak bez wiary i hipokryzji – większość studentów na tyle tylko stać. O powody nie pytam, bo „wierzącym” nie jestem, a hipokrytą być już nie lubię.2008-07-07 12:53:24 | odsłon: 5704pokaż artykuł | nfa.pl |
Nostra Alma MaterAutor:Marian Kuraś W zakończeniu chciałbym zadeklarować, że chcę z przekonaniem mówić o mojej Uczelni z szacunkiem i miłością moja Alma Mater a zdecydowanie ostro występować przeciw ‘alma mać’ i ‘alma macocha.’ Teraz nie mogę, gdyż chcę pozostać uczciwy wobec siebie a rozumiem ludzi, którzy tak bluźnią.2008-05-07 20:28:30 | odsłon: 6176pokaż artykuł | nfa.pl |
Niech to będzie ich bój ostatni. Komentarz do tekstu “Czerwony bój o rektorski stołek”Autor:Cezary WójcikSmutno się robi po lekturze tego artykułu z „Gazety Polskiej”, który opisuje zawziętą walkę dwóch zwalczających się stronnictw na mojej dawnej Alma Mater. Niestety, artykuł ten doskonale oddaje to, co dzieje się w dawnej Akademii Medycznej w Warszawie, obecnie przemianowanej na Warszawski Uniwersytet Medyczny. Nie jest to bynajmniej sytuacja wyjątkowa w polskiej nauce, lecz typowy przykład sytuacji panującej na polskich uczelniach, gdzie panoszą się sięgające PRL-u układy, nepotyzm i prywata. Smutno się robi, gdy się widzi, jak świat prze do przodu, a warszawska uczelnia medyczna uwikłana jest w walkę klik sięgającą korzeniami komunistycznej przeszłości. Najwyższy czas pozbyć się tego czerepu rubasznego2008-04-02 16:55:52 | odsłon: 5748pokaż artykuł | nfa.pl |
Kilka wrażeń z brytyjskich uczelniAutor Nazwisko znane Redakcji. Między polskimi uczelniami a ich brytyjskimi odpowiednikami jest przepaść. Tam jest tolerancja i luzackość, chroniona całą maszyną procedur oraz ciężka praca w warunkach konkurencji, tutaj jest sztywność na pokaz, brak tolerancji, a praca chyba znacznie mniej intensywna, bo konkursów o akademickie stanowiska niemal nie ma.2008-03-28 21:03:01 | odsłon: 5603pokaż artykuł | nfa.pl |
Kryzys polskiej inteligencji?AutorEdward Rydygier Podsumowując konferencję poświęconą kondycji polskiej inteligencji należy stwierdzić, że zabrakło na niej analizy inteligencji polskiej w aspekcie psychospołecznym. Polska inteligencja jak każda grupa społeczna ulega przemianie od dawnego elitaryzmu do degradacji, a przyczyną degradacji grup elitarnych jest nie tylko napływ nowych ludzi, ale także postępujący proces degradacji i degeneracji całego społeczeństwa, w którym nie jest obecnie modny wzorzec porządnego człowieka2008-03-12 17:09:31 | odsłon: 5972
REFLEKSJE PO KONFERENCJI „PRZYSZŁOŚĆ UNIWERSYTETÓW W POLSCE i UNII EUROPEJSKIEJAutor: Zbigniew Mitura Clifford Bates z Centrum Studiów Amerykańskich, UW oraz Norwich University, Vermont, USA. Amerykański gość właściwie nie pozostawił suchej nitki na polskim systemie edukacji wyższej. Wskazał on na zupełne oderwanie procesu kształcenia polskich studentów od rzeczywistości gospodarczej. Poruszył też sprawę „specyficznych grup akademickich” działających na prywatnych uczelniach w oparciu o korzystne dla siebie wykorzystywanie sformalizowanego systemu polskich stopni i tytułów naukowych (prowadzącego w praktyce do wieloetatowości)2006-10-16 15:08:02 | odsłon: 10932pokaż artykuł | nfa.pl |
Propaganda naukowego sukcesuAutor: Cezary Wójcik “Polacy odkryli planetę podobną do Ziemi” – taki tytuł “Gazety Wyborczej” doniósł o „wielkim sukcesie polskich astronomów”,… … przedstawienie odkrycia w którym polscy astronomowie mają 15% udział (zakładając jednakowy udział wszystkich współodkrywców) jako dokonanego w 100% przez Polaków zakrawa na grubą przesadę. Artykuł ten jest typowym przykładem propagandy sukcesu, mającym przekonać czytelników, że polska nauka ma się świetnie. Gdyby Jan z Kolna rzeczywiście płynął z Kolumbem do Ameryki, to „Gazeta Wyborcza” zapewne by ogłosiła, że Polacy odkryli nowy kontynent…..2006-01-28 00:56:47 | odsłon: 11273pokaż artykuł | nfa.pl |
Uwagi po III Kongresie Polskiego Forum Strategii LizbońskiejAutor: Zbigniew Mitura W sumie w spotkaniu uczestniczyło ok. 300 osób. Poświęcone było ono problemowi, co zrobić aby Unia Europejska była bardziej konkurencyjna, zwłaszcza w stosunku do państw azjatyckich. Bardziej szczegółowe informacje na temat spotkania znajdują się na stronach IBnGR (www.strategializbonska.pl),2005-12-04 13:21:22 | odsłon: 4939pokaż artykuł | nfa.pl |
Przedsiębiorczość akademicka w Polsce – stan obecny, perspektywy. Impresje po-konferencyjneAutor Henryk Korta Jeden z prelegentów (oby się mylił!) przedstawił ciekawe dane liczbowe: według badań MNiI, wśród wszystkich prac naukowych publikowanych w latach 2002 – 2004, tylko niewielka część z 14 % przedstawiających jakąś wartość – potencjalnie nadaje się do komercyjnego wykorzystania. Pozostałe 86 % prac – według prelegenta, to literatura (makulatura – głos z off’u). Trzeba przyznać – słuchacze bardzo mężnie znieśli chwilę nieznośnej ciszy po tym oświadczeniu.2005-12-01 05:10:09 | odsłon: 13109pokaż artykuł | nfa.pl |
Niezależne refleksje po Kongresie ObywatelskimAutorJózef Wieczorek Najważniejszy problem to odpowiedzieć na pytanie ‚Jak poprawić dialog Polakow?’ , jakie stworzyć warunki aby Polacy chcieli ze sobą rozmawiać, żeby nie musieli się bać wykluczenia ze środowiska skłonnego tylko do oficjalnej akceptacji jedynie słusznych prawd2005-11-21 04:47:28 | odsłon: 10002pokaż artykuł | nfa.pl |
NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE a POLSKIE FORUM OBYWATELSKIEWidoczna jest zgodność filozofii niezależnego ruchu akademickiego skupionego wokół Niezależnego Forum Akademickiego (NFA) oraz tego szerokiego ruchu obywatelskiego obejmującego różne sfery życia w Polsce określanego mianem- Polskie Forum Obywatelskie.2005-11-13 06:13:53 | odsłon: 13772pokaż artykuł | nfa.pl |
I Spotkanie Sympatyków Niezależnego Forum AkademickiegoKilkugodzinne spotkanie i ożywione dyskusje jasno pokazały, że inicjatywa budowy portalu www.nfa.pl i tworzenie Fundacji NFA stanowią dla środowiska akademickiego ważną podporę w działaniach na rzecz zmiany osobliwego i mało wydajnego systemu nauki i edukacji w Polsce.2005-09-18 02:31:54 | odsłon: 4930pokaż artykuł | nfa.pl |
Nie bądźmy dumni z naszego zaściankaAutor: Ewa Kostarczyk Wspólczesne polskie uczelnie – dziedzictwo lat PRL’u nie nadążają za wyzwaniami współczesnego świata: ani kadrowo, ani organizacyjnie ani też merytorycznie. Świadczą o tym liczne skargi studentów, nauczycieli akademickich oraz niemal codziennie opisywane w mediach afery spowodowane patologiami życia akademickiego.2005-04-18 16:22:07 | odsłon: 10337pokaż artykuł | nfa.pl |
Polityka, pokora i pozoryAutor: Maciej Panczykowski Piszę o politykach, bo dostrzegam dużą analogię między nimi a decydentami polskiej nauki, z tym, że w nauce jest jeszcze gorzej, bo tu nie ma wyraźnych demokratycznych mechanizmów oceny2005-04-18 15:46:51 | odsłon: 10110
Bardzo dziekuję za list i miłe słowa. Cieszę się, że moje ‚sprostowanie’ spotkało się z pozytywnym przyjęciem. Artykuł (1) trochę jednak nas dotykał, stąd moja reakcja. Rzadko, bo rzadko, ale czasem oglądam Waszą działalność. Z wieloma rzeczami się zgadzam, z kilkoma mniej. Pewnie jest to specyfika dyscypliny, ale akurat w astronomii, gdzie nawet za najgłębszej komuny kontakty z Zachodem były aktywne, wykształcił się model uprawiania nauki w zachodnim stylu. Jeśli atmosfera jest rozsądna – w zasadzie nie są przeszkodą habilitacje czy inne tego typu administracyjne wymagania w robieniu karier przez naukowców.
Oczywiście zgadzam się z podstawowym faktem, że nauka polska powinna zostać głęboko zreformowana. Środki powinny być przeznaczane dla przede wszystkim dobrych naukowcow (a tacy w Polsce są i to nie mało) o czym każdy mówi, a praktycznie nic się nie robi. Oceny naukowców, instytutów, choć nigdy nie perfekcyjne (SCI, coraz popularniejszy index ‚h’) są standardem na Zachodzie – po co więc wyważać otwarte drzwi. Nawet przy tak mizernym finansowaniu nauki jak obecnie, mogłaby ona stać na dużo wyższym poziomie gdyby tylko mały ułamek środków był mniej marnotrawiony. Obawiam sie jednak, że próby reform są prawie z góry skazane na niepowodzenie, bo demokracja z reguły prowadzi do rozwiązań przeciętnych, dalekich od jakichkolwiek rozsądnych zmian. To zresztą dotyczy nie tylko naukowców, ale i wielu innych grup zawodowych.
Życzę sukcesów i wytrwałości w działalności. Kropla drąży skałę, więc może jestem jednak zbyt pesymistyczny i uda się kiedyś coś choćby trochę ruszyć. Jeśli znajdę kiedyś troszkę więcej czasu (choć trudno mi cokolwiek obiecać, bo jestem praktycznie zawsze w niedoczasie) może aktywniej będę zaglądał na Wasze strony.
Zrzutka na nowe szaty starego cesarzaAutor:Waldemar Korczyński A w tytułach to my jesteśmy potęgą światową i kielecki uniwersytet jest w tym zakresie lepszy niż niejedna z czołowych uczelni amerykańskich (coś mi się widzi, że taki Harvard i Stanford do spółki, to chyba możemy olać).2010-05-11 18:58:10 | odsłon: 11820pokaż artykuł | nfa.pl |
Czym jest i czym być powinien tytuł doktora honoris causa?Autor:Waldemar Korczyński Gdyby pan Massalski podpisał się jako: prof. dr hab. Adam Massalski dr h.c. Uniwersytetu Pedagogicznego im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie to na pewno głosu bym nie zabierał. Kłopot polega na tym, że według mojej wiedzy tytuł honorowy doktora honoris causa funkcjonuje dziś tak, jak w średniowieczu funkcjonował tytuł (bo to był wtedy chyba jednak tytuł, a nie stopień naukowy) zwykłego, niehonorowego, doktora; nie było się doktorem „w ogóle”, ale doktorem konkretnej uczelni.2009-05-31 20:14:42 | odsłon: 16964pokaż artykuł | nfa.pl |
Dyskusja o stopniach i tytułach. NIK a CK ( cytaty )Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży Dyskusja na temat informacji Najwyższej Izby Kontroli o wynikach kontroli nadawania stopni i tytułu naukowego wraz ze stanowiskiem ministra nauki i szkolnictwa wyższego2008-04-26 18:32:03 | odsłon: 13605pokaż artykuł | nfa.pl |
Co dalej z polską nauką?Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, kierownikiem Katedry Filozofii Kultury KUL, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler2007-10-28 14:10:30 | odsłon: 13524pokaż artykuł | nfa.pl |
Czy naprawdę ranga i prestiż ?AutorJózef Wieczorek Polemika z tekstem ‚Ranga i prestiż’. (rozmowa z prof. Januszem Tazbirem, przewodniczącym Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów) zamieszczonym w Forum Akademickim nr.11, 2006.. Nie bez przyczyny to właśnie marni profesorowie boją się radykalnych zmian w systemie nauki bo zdają sobie sprawę, że wprowadzenie ostrych kryteriów merytorycznych może ich wyeliminować z systemu decydenckiego, a także obniża szanse ich rodzin nader często lokowanych na tych samych uczelniach, wydziałach, zakładach pod swoimi skrzydłami, w ramach fikcyjnych, ustawianych ‚konkursów’ na obsadzanie etatów akademickich.2006-12-01 15:25:31 | odsłon: 29334pokaż artykuł | nfa.pl |
I ty zostaniesz profesoremAutor:Bogusław Poźniak No więc co? Chcesz być profesorem ? Profesor to ma klawe życie – tak jak Cysorz z piosenki Waligόrskiego śpiewanej przez Tadeusza Chyłę. 2006-11-27 12:58:18 | odsłon: 50006
Habilitacyjna lokomotywa Autor:Zdzisław Szulc To pęd do stołków,to pęd do kasy By pewnie wejść do ich klasy I gnają, i pchają, i sprawa się toczy, Bo zgraja te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy, Lecz w końcu ktoś w głowę się puka, i stuka to: Po co to ? Po co to? Po co to? 2006-11-25 14:42:03 | odsłon: 6176 pokaż artykuł | nfa.pl |
DAJEMY SZANSĘ? Autor: Józef Wieczorek DAJEMY SZANSĘ? Polemika z Prof. Januszem Tazbirem – Przewodniczącym Centralnej Komisji ds. Tytułu Naukowego i Stopni Naukowych
W kolejce po tytuł – kiedy koniec? Autor:Piotr Jaroszyński Analiza materiałów zawartych w zbiorze LEX dotyczących sporu sądowego w sprawie zatwierdzenia stopnia doktora habilitowanego lub tytułu profesora daje dość przerażający obraz systemu, który pozwala na dyskryminowanie polskich naukowców z racji personalnych, środowiskowych oraz ideologicznych. Dyskryminacja ta dokonywać się może „zgodnie z obowiązującymi przepisami”, dlatego osoby pokrzywdzone mają niewielkie pole manewru 2006-07-20 06:02:11 | odsłon: 10943 pokaż artykuł | nfa.pl |
W kolejce po tytuł (3) Autor:Piotr Jaroszyński Jak bowiem psycholog może oceniać filozofa? historyk ekonomistę? a biorąc udział w tajnym głosowaniu – ocenia. Ma to swoje znaczenie. Albowiem wśród powodów, dla których wniosek o uznanie habilitacji czy przyznanie tytułu się odrzuca, pojawiają się takie oto kryteria: znaczny dorobek, twórczy wkład. Jak ktoś, kto nie jest specjalistą z danej dziedziny, może to kompetentnie ocenić? Jak może to ocenić superrecenzent, jeśli reprezentuje dziedzinę pokrewną? Jak może to ocenić ktoś, kto ewidentnie należy do innej opcji ideologicznej, co w przypadku nauk humanistycznych było i jest nagminne? 2006-07-17 13:05:49 | odsłon: 10694 pokaż artykuł | nfa.pl |
W kolejce po tytuł (2) Autor:Piotr Jaroszyński W czasach PRL-u kluczową rolę w zatwierdzaniu stopni tytułów naukowych odgrywała Centralna Komisja Kwalifikacyjna (zwana w skrócie ckk). Przed tą komisją wszyscy ubiegający się o stopień lub tytuł naukowy po prostu drżeli, zwłaszcza gdy chodziło o habilitację lub profesurę. Dlaczego?
W kolejce po tytuł (1) Autor: Piotr Jaroszyński Szczeble kariery naukowej i uniwersyteckiej są w naszym kraju dość skomplikowane, a co więcej prawie w całości odziedziczone po PRL-u, w którym naukowiec miał do spełnienia określone zadanie ideologiczne. Nie oznacza to jednak, że wszyscy to zadanie wypełniali ulegając presji władzy komunistycznej. Ale władza miała swoje sposoby, aby odpowiednio „regulować ruchem”, zwłaszcza w górę, gdy chodziło o zdobycie wyższego stopnia lub tytułu. 2006-07-12 13:47:13 | odsłon: 11673 pokaż artykuł | nfa.pl |
Habilitację zlikwidować czy zostawić? Autor:Józef Kalisz Istnieje pilna potrzeba utworzenia całkowicie nowej, jednolitej ustawy o szkolnictwie wyższym i stopniach naukowych
Popularyzacja nauki czy promocja osób?AutorEwa Kostarczyk Problem z popularyzacją nauki jest produktem ubocznym patologii w szkolnictwie wyższym i nauce. Media, szczęśliwie przerwały zmowę milczenia na ten temat. Cieszy, że coraz częściej media przemawiają głosem nie tylko decydentów środowisk naukowych ale również osób nie utytułowanych lecz posiadających doświadczenia i rozeznanie w podstawowych problemach nurtujących społeczność akademicką.2005-02-10 14:53:01 | odsłon: 31072pokaż artykuł | nfa.pl |
Istotnym czynnikiem wyraźnie wyróżniającym amerykański system szkolnictwa wyższego od większości państwowych systemów europejskich jest znaczne uproszczenie i skrócenie drogi awansu naukowego i organizacyjnego dla pracowników naukowo-badawczych2004-12-15 18:58:42 | odsłon: 138132pokaż artykuł | nfa.pl |
Cała sfera dotycząca styku nauki i gospodarki powinna być kształtowana przez potrzeby rynku a nie przez nawet najlepszego urzędnika w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji. Moja propozycja idzie w kierunku ‚urynkowienia’ nauki polegającej na zaostrzeniu konkurencji między zespołami naukowymi o środki finansowe, oparcie zatrudnienia w nauce o kontrakty a nie stałe posady, uwolnienia inicjatywy ludzi młodych i stworzenia pomostu miedzy nauką i gospodarką poprzez inwestycje w infrastrukturę niezbędną do wykorzystania nauki w gospodarce.
CO FUNDUJE NAM OŚWIATA – EDUKACJĘ CZY NIEDOUCZENIE?Autor:Barbara Walczak Środowiska naukowe protestują przeciwko skróceniu edukacji na wydziałach medycyny, jednak nie przeszkadza im fakt, że studenci tego kierunku nauki czerpią wiedzę z kilku czy kilkunastoletnich podręczników, w których wiedza przy obecnym tempie rozwoju nauki to średniowiecze. W ślad za postępem nauki nie idzie jej pisemny przekaz w podręcznikach szkolnych i akademickich, dlatego opracowałam podręczniki i książki z możliwością aktualizacji, które przeznaczone są do dziedzin nauki, w których wiedza bardzo szybko przestaje być aktualna lub kierunków, które korzystają z osiągnięć i technologii z wielu innych dziedzin nauki.2010-11-09 20:53:59 | odsłon: 12180pokaż artykuł | nfa.pl |
Ile współpracy, ile konkurencji.Autor: Waldemar Korczyński Ludzie mniej i bardziej uczeni piszą co by tu w nauce naprawić, jaką dziurę na sukni naszych Alma Mater łatką jaką zasłonić, pomysły na naprawę rosną jak bambus w Indochinach i nic z tego nie wynika. Bo wyniknąć nie może. Ani w nauce, ani w „wyższo-niższej” edukacji. I nie jest to nasza, polska specyfika.2010-03-23 13:47:36 | odsłon: 11786pokaż artykuł | nfa.pl |
SYSTEM MINIMÓW KADROWYCH W POLSCEAutor:Maciej Horowski Narzucenie przez Państwo systemów obu minimów zdejmuje z uczelni, ich władz oraz poszczególnych profesorów odpowiedzialność za cały proces dydaktyczny, albowiem to Ministerstwo decyduje KTO ma uczyć (minima kadrowe), JAK ma uczyć (minima programowe) i KOGO ma uczyć (zakaz egzaminów wstępnych na uczelnie). A więc mamy PEŁNE UBEZWŁASNOWOLNIENIE WYŻSZYCH UCZELNI.2010-03-10 19:41:37 | odsłon: 12667pokaż artykuł | nfa.pl |
Smutna prawda rankingówAutor: Andrzej Jajszczyk Obrażanie się na rankingi i próby ich dyskredytacji nie pomogą naszym uniwersytetom. Trzeba pamiętać, że kształcenie na poziomie wyższym ma charakter globalny. Globalna też jest konkurencja. Nie sprostamy jej bez realizacji głębokich i niekiedy bolesnych reform. Alternatywą jest degradacja intelektualna Polski, odpływ jednostek najbardziej twórczych i sprowadzenie naszego kraju do roli dostawcy taniej siły roboczej.2009-12-10 14:31:37 | odsłon: 12803pokaż artykuł | nfa.pl |
Zmian nie będzie, bo niewielu ich chceAutor: Waldemar Korczyński Artykuł o polskiej szkole w przedostatnim (nr 36 z 4 września) numerze „Wprost” napisany jest znakomicie. Tak dobrze, że Czytelnik odnieść może wrażenie, iż cały naród – pewnie razem z naszymi światłymi pedagogami – pragnie zmian i tylko siły jakieś nieczyste za hamulec złapały i trzymają go jak tonący koło ratunkowe. Tak jednak chyba nie jest. W Polsce, jak zresztą w większości krajów świata, nie ma tzw. klimatu dla zasadniczych zmian w funkcjonowaniu szkoły.2009-09-10 08:04:15 | odsłon: 12202pokaż artykuł | nfa.pl |
Nauka o szczęściuAutor:Edward Rydygier Kryzys polskiej szkoły wynika nie tylko z nieustannego jej reformowania. Kryzys szkoły obserwowany jest także na Zachodzie i ma głębsze przyczyny natury ideologicznej związane z zakwestionowaniem przez elity intelektualne prawdy uniwersalnej. Z kolei zakwestionowanie istnienia prawdy uniwersalnej dewaluuje rolę intelektualisty i autorytet wiedzy, a w szkolnictwie powoduje podważenie koncepcji jednolitych, uniwersalnych standardów nauczania.2008-08-19 14:14:52 | odsłon: 12423pokaż artykuł | nfa.pl |
Analfabetyzm „fizyczny”.Autor: Edward Rydygier Na reformie systemu edukacji konsekwentnie realizowanej w naszym kraju najbardziej straciła fizyka, a przez to w ostatnich latach prestiż fizyków bardzo się obniżył. Twórcy reformy za podstawę ograniczania godzin i treści nauczania fizyki przyjęli, że uczniowie traktowali lekcje fizyki jako najbardziej nielubiany przedmiot. Stąd też pomysły, aby fizyka w celu zdobycia popularności w społeczeństwie wychodziła ze szkoły do muzeów, parków, mediów, czy wręcz dosłownie na ulice przez organizowanie różnych festiwali i pikników naukowych.
Opadły mi ręce, czyli o polskim absurdzieAutor: Adam Fularz Na stronie Ministerstwa Edukacji Narodowej zapoznałem się ze standardami programowymi dla tego kierunku. Były to standardy dalekowschodnie, azjatyckie, a program ten nie zawierał nawet naj, naj, najmniejszej cząstki teorii ekonomicznej z dziedziny, której nazwę dumnie nosił.2006-05-16 05:15:57 | odsłon: 16870pokaż artykuł | nfa.pl |
Uczelnia w epoce elektronicznej obróbki informacjiAutorAdam Fularz Moje własne obserwacje wydają się potwierdzać fakt iż większość uczelni wciąż tkwi w zeszłej erze, a opuszczający je absolwenci są często wręcz nieprzydatni do jakiejkolwiek pracy w obecnych warunkach … 2006-02-04 02:38:33 | odsłon: 20556
Naiwniacy, partacze i socjologiaAutorMaciej Panczykowski Podsumuję refleksją odnośnie polskiej nauki: myślę sobie, że gdyby jakaś obca agentura precyzyjnie zaplanowała spartaczenie młodzieńczego potencjału i entuzjazmu, to nie mogłaby spartaczyć tego bardziej.2006-02-03 06:00:26 | odsłon: 15064pokaż artykuł | nfa.pl |
UW – atrapa dydaktykiAutor: Maciej Panczykowski Na UW dostrzegłem również osobliwe zjawisko otaczania wybranych profesorów kultem. Niestety, celowali w tym niektórzy, nadgorliwi w swym lizusostwie, studenci. Nie mogłem tego zrozumieć, bo wykłady „bożków” były irytująco słabe. Ale mówiono mi wtedy z namaszczeniem: „To genialny naukowiec, o wielkiej wiedzy, której nie umie przekazać”.2006-01-23 12:21:40 | odsłon: 11664pokaż artykuł | nfa.pl |
Co robić z masowością kształcenia? Próba diagnozy.AutorWaldemar Korczyński Rzadko kto rozumie dziś do końca strukturę naszego systemu edukacji, a jeszcze mniej osób potrafi powiedzieć na jakiej zasadzie jest to finansowane.2005-02-26 16:00:07 | odsłon: 34874pokaż artykuł | nfa.pl |
O nauce instytucjonalnej z pozycji studentaAutor: Maciej Panczykowski Zachęcony wynikami rankingów uniwersyteckich wybrałem studia biologiczne na Uniwersytecie Warszawskim. W 1993 roku uniwersytet ten zajmował pierwsze miejsce w rankingach. Myślałem sobie wtedy: „w Warszawie to dopiero będzie rozwój”. Jak pokazała przyszłość – rozwój był – ale tylko dzięki mojej umiejętności do uczenia się samemu, zupełnie na boku tego, co daje, a przede wszystkim, egzekwuje uniwersytet. Miało się okazać, że ten rankingowy parametr „1” ma się tak do rzeczywistości, jak współczesne parametry ekonomiczne naszego kraju do sytuacji i nastrojów jego obywateli2005-01-21 10:22:14 | odsłon: 130815
Co właściwie finansować ma podatnik?Autor: Waldemar Korczyński W moim odczuciu jednym z poważniejszych problemów współczesnej nauki jest jej o wiele za duża atrakcyjność społeczna. Robienie kariery naukowej oderwało się – nie wiadomo kiedy – od robienia nauki. Nie sądzę, by proste rozwiązania typu „zniesienie habilitacji” wiele pomogły. Spowodują one być może, częściową wymianę biesiadników przy „naukowym stole” i większy tłok kandydatów na miejsca przy nim.2009-09-03 20:40:38 | odsłon: 12452pokaż artykuł | nfa.pl |
Na naukę nie ma pieniędzy cz.2 – publish or perishAutor:Józef Wieczorek Zatrudnianie tylu naukowców, budowa tylu uczelni, zakupy tylu komputerów itd. itp głównie po to aby wyprodukować potrzebne do rozliczeń nakładów/wydatków publikacje, które tak naprawdę będą służyć głównie do utrzymania się przy życiu zbieraczy makulatury ?!. Przecież gdyby te pieniądze od razu przeznaczono, powiedzmy na zasiłki dla tych zbieraczy, to oni by mieli nie tylko na bułki i napoje, ale na pałace !!! Jednym słowem – produkcja literatury naukowej to jest zbyt kosztowny sposób utrzymywania zbieraczy makulatury przy życiu.2008-07-25 10:05:57 | odsłon: 12911pokaż artykuł | nfa.pl |
Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 – biblioteczna – cd. w kontekście rozszerzonymAutor:Józef Wieczorek Dopiero co rozpoczęta dyskusja nad częścią pierwszą przyniosła wręcz kapitalne rezultaty i przemyślenia uzupełniające twórczo ostatni rządowy Raport o kapitale intelektualnym Polski i dostarczające postulatów do Założeń reformy systemu nauki oraz reformy systemu szkolnictwa wyższego Skłania mnie to do uzupełniania początkowego tekstu, gdyż można sądzić, że dalsze komentarze będą równie owocne dla podejmowania decyzji na szczeblu rządowym.2008-07-18 11:11:56 | odsłon: 12572pokaż artykuł | nfa.pl |
Na naukę nie ma pieniędzy – cz.1 – bibliotecznaAutor:Józef Wieczorek To, że na naukę nie ma pieniędzy jest wiedzą powszechnie znaną i powszechnie podkreślaną zarówno w mediach, jak i niemal we wszystkich dyskusjach internetowych. Pieniędzy nie ma i już! i to jest przyczyna naszej mizerii naukowej. Gdyby pieniądze były, w nauce bylibyśmy potęgą i nie ma co nauki reformować, bo ona nie znosi rewolucji a należy tylko dać uczelniom więcej szmalu a wyniki same przyjdą i Noble się posypią jak z rękawa. Takie są mnie więcej argumenty decydentów nauki polskiej, a tylko nieudacznicy i oszołomy w takie zbawienie nauki w Polsce nie wierzą.2008-07-16 09:17:27 | odsłon: 13360pokaż artykuł | nfa.pl |
Zastraszyć SzkołęAutor: Piotr Jaroszyński Wywiad nowej minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej zamieszczony w gazecie Rzeczpospolita (26.11.2007), miejscami pobudza do refleksji, miejscami budzi zdziwienie, a czasem, niestety, przerażenie…Miejmy nadzieję, że ten niefortunny wywiad minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbary Kudryckiej wstrząśnie nie tylko środowiskiem akademickim..2007-12-08 17:06:27 | odsłon: 12854pokaż artykuł | nfa.pl |
Przyszłość polskiej energetyki – aspekty społeczne i edukacyjne.Autor: Edward Rydygier Biorąc pod uwagę aktualną sytuację polskiej nauki i jej finansowania przez rząd, ewentualny udział naszych naukowców, jeśli jeszcze pozostali jacyś specjaliści fizyki plazmy na uczelniach, czy w podupadających instytutach rozwojowych, jest wątpliwy. Polską naukę należy wspierać w Polsce. Poza tym nie ma przecież gwarancji, że każdy zdolny fizyk zostanie delegowany do Francji. O delegowaniu naukowca za granicę decyduje dyrektor jednostki naukowej. Z powodu braku lustracji w nauce, do dzisiaj w środowisku nauki utrwalone są podziały polityczne skutkujące tym, że na stanowiskach kierowniczych pozostają ludzie mianowani jeszcze w stanie wojennym.2006-07-11 02:43:53 | odsłon: 26031pokaż artykuł | nfa.pl |
Profesorowie idą na wojnęAutor: Józef Wieczorek Nauka w Polsce potrzebuje zwiększonych, i to znacznie, nakładów na swe istnienie, ale w formie i treści zgodnej ze standardami nauki światowej.2006-06-10 04:25:28 | odsłon: 13446pokaż artykuł | nfa.pl |
Dziwny jest ten światAutorJózef Wieczorek Mimo coraz to bardziej zaawansowanych technik obliczeniowych jakoś nie zauważono w Polsce pozytywnych relacji między nakładami na naukę i jej rezultatami lub inaczej mówiąc nie zauważono, że ‚przychody naukowe’ w jakikolwiek sposób zależą od kosztów ich uzyskania. Tak jest w innych systemach, ale chyba nie w naszym. Co więcej środowisko nie tylko nie jest poruszone, ale nawet w najmniejszym stopniu nie jest zainteresowane, aby ten przychód naukowy (niewątpliwie z trudem uzyskany) ujawnić przez podatnikami – aby ten moherowy podatnik zobaczył co też to przybyło po opróżnieniu części jego kieszeni. Co to, to nie !2006-05-14 10:55:35 | odsłon: 26080pokaż artykuł | nfa.pl |
Poniewaz w ciagu roku od wyslania listu do KBN jego autor nie uzyskal merytorycznej odpowiedzi, zdecydowal udostępnić treść listu w portalu NFA jako dokument ilustrujacy zgłaszane propozycje reformy systemu przyznawania grantow badawczych
2005-10-14 11:10:17 | odsłon: 15361
Pieniądze to nie wszystko, czyli o francuskiej nauce słów kilkaAutor : Cezary Wójcik Masowe protesty francuskich uczonych i mobilizaja opinii publicznej spowodowały zmianę polityki naukowej rządu prezydenta Chiraca. Czy aby to jednak wyjdzie nauce francuskiej na korzyść? W artykule refleksje profesora J.M. Claverie z Marsylii wraz z komentarzem redakcyjnym.2005-03-15 21:17:23 | odsłon: 5611
Czy naprawdę bliżej do Oxfordu ?Autorzy: Józef Wieczorek & Cezary Wójcik Odległość z Krakowa do Oxfordu wynosi ok. 1600 km , ale polskie uczelnie, od uczelni brytyjskich czy amerykańskich dzieli w rzeczywistości dużo większa odległość, odległość którą lepiej mierzyć w dziesiątkach lat oraz miliardach euro. W rankingu światowych uczelni Uniwersytet Oxfordzki plasuje się na 10 miejscu a UJ znajduje się pomiędzy 305 a 402 miejscem2007-11-16 13:37:36 | odsłon: 12951pokaż artykuł | nfa.pl |
Awans naukowy w Europie i USAAutor: Artur Górski W Polsce toczy się dyskusja, wciąż jeszcze nieśmiało, o potrzebie reform w nauce polskiej. Szczególnie dużo emocji wzbudza kwestia nadawania stopni naukowych i powoływania na stanowiska profesorów uniwersyteckich. Wielu starszym profesorom, przyzwyczajonym do obecnych procedur awansu naukowego i zawodowego, wydaje się, że zmiany nie są potrzebne, gdyż obecny system jest nie tylko bardzo dobry, ale także jedyny możliwy. Tymczasem w innych krajach Europy i świata praktykowane są bardzo różne od polskich ścieżki tego awansu i nie wydaje się, by nauka tamtych krajów szczególnie na tym cierpiała.2007-03-16 09:19:48 | odsłon: 35073pokaż artykuł | nfa.pl |
Polska a Europa: niektóre aspekty rzeczywistości akademickiejAutor:Witold Palosz …system akademicki funkcjonujący w Polsce nie odbiega tak drastycznie od innych, nawet zachodnioeuropejskich. Można też zauważyć że niedoskonałości tego systemu występują wszędzie, z czego wynika że nie jest łatwo je usuwać. Co nie zwalnia nas oczywiście ze starań o jego zmianę dla zwiększenia efektywności polskiej nauki. Tym bardziej, że statystyki są nieublagane i wskazują na nasze ogromne zapóźnienie w nauce w stosunku do krajów zachodnich.2006-04-13 11:15:35 | odsłon: 20700pokaż artykuł | nfa.pl |
O kłopotach w awansowaniu młodych naukowcówAutor: Khmara NFA wyraża zaniepokojenie, że problemem ‘kłopotów w awansowaniu młodych naukowców’ zajmują się osoby, które młodymi naukowcami już dawno nie są, ponadto z racji swego obecnego umocowania w kierowniczych strukturach akademickich raczej już same nie awansują. Problemy z awansem młodych naukowców należy uznać za systemowe i wszystko wskazuje na to, że osoby najbardziej zainteresowane utrzymaniem obecnych struktur organizacyjnych nauki w Polsce najbardziej się do powstania tych problemów przyczyniły, a przynajmniej nic dotąd nie uczyniły, by im zapobiec – mimo posiadania takich możliwości.
Czy tylko prawo może nam pomóc?Autor Alberich Nie można dziś wymagać od ludzi zachowań narażających ich na represję np. w postaci poddania człowieka bardzo specyficznemu mobbingowi akademickiemu ,który ma szereg cech piętnujących pracownika w sposób niespotykany właściwie w żadnym innym zawodzie. Nie wiem też czy warto bardzo brutalnie niszczyć w ludziach wiarę w związane z nauką ideały i etosy i niszczyć satysfakcję wynikającą z kolejnego pokonywania (sztucznie zbudowanych, ale szanowanych) różnych szczebli awansu2006-02-08 02:33:34 | odsłon: 20609pokaż artykuł | nfa.pl |
Niedoceniona gwiazda polskiej naukiAutor: Cezary Wójcik Według tygodnika „Wprost” profesor Brodziak umieścił na oficjalnych stronach ŚAM stwierdzenie, iż „Narząd rodny to masywna czarna dziura, która zazwyczaj znajduje się w centrum galaktyki spiralnej”. Muszę przyznać, że nie mogłem w to uwierzyć, gdyż przecież Centralna Komsja d/s Tytułów i Stopni Naukowych nie dopuściłaby autora takiego stwierdzenia do habilitacji, a tym bardziej do profesury, więc musiałem osobiście sprawdzić, czy dobre imię Pana Profesora nie zostało naruszone.2006-01-25 10:23:21 | odsłon: 21382pokaż artykuł | nfa.pl |
ZABŁYSNĄĆ NIM ZEGAR BIOLOGICZNY PRZYŚPIESZYAutor: Ewa Kostarczyk Można jednak odmłodzić swoją sieć neuronalną jeśli podejmie zupełnie nową dla siebie działalność, która wymaga torowania nowych sposobów myślenia, szerokich kontaktów społecznych, intensywnego przyswajania nowych dziedzin wiedzy. Z pewnością, praca administracyjna na uczelni w charakterze dziekana czy rektora nie będzie wystarczającym stymulantem dla starzejących się neuronów.2006-01-19 01:16:05 | odsłon: 20376pokaż artykuł | nfa.pl |
Moje trzy powroty do krajuAutor:Ewa Kostarczyk Nauka jest jednak nie sprawą kariery lecz ogólnoświatowym dobrem i albo spełnia jego kryteria albo nie. Nauka polska te kryteria spełnia rzadko2004-11-21 09:37:23 | odsłon: 35055pokaż artykuł | nfa.pl |
Polska nauka w cenie?Autorzy:Józef Wieczorek & Cezary Wójcik Istnieje ogromny rozziew w opiniach na temat nauki w Polsce przedstawianej w mediach przed decydentów i prezentowanych przez niezależnych naukowców na otwartych forach internetowych.
Podatnik? Ma prawo do milczenia i obowiązek finansowania wszystkiego!Autor:Tomasz Barbaszewski Na pytanie zadane przez p. Waldemara Korczyńskiego „Co właściwie ma finansować podatnik?” można udzielić prostej (i niestety prawdziwej odpowiedzi) – WSZYSTKO! Ma oczywiście także niezbywalne prawo – może milczeć, a w zamian za to łaskawie pozwolono mu na zdefiniowanie przeznaczenia 1% podatku – oczywiście tylko na zbożny cel. Co to zaś jest zbożny cel decydują (na podstawie przedłożonych dokumentów wraz z załącznikami), Ci, co wszystko wiedzą lepiej.2009-09-07 12:13:01 | odsłon: 8427pokaż artykuł | nfa.pl |
Ile jest warta polska szkoła – nieco o historiiAutor:Tomasz Barbaszewski Niestety, niezbyt wiele. I to niekoniecznie dlatego, że na co dzień boryka się z trudnościami typu jak zapłacić za światło i skąd wziąć przysłowiową kredę choć niewątpliwie jest to signum temporis, który pokazuje, ile polska szkoła jest warta dla naszych „decydentów”. Pisałem już wielokrotnie o sposobie nauczania nauk ścisłych, ze skutkami czego mam dość sporo do czynienia – tym razem jednak słówko o przedmiotach humanistycznych – a zwłaszcza o historii…2009-09-02 15:11:50 | odsłon: 8704pokaż artykuł | nfa.pl |
Ratujmy polski Internet!!!Autor:Tomasz Barbaszewski Wolność wypowiedzi w Internecie staje się coraz bardziej zagrożona. Pojawiają się coraz częściej projekty, które na szczęście są jak dotychczas odrzucane monitorowania zawartości serwisów oraz umieszczanych na nich wpisów internautów. Niestety, sami internauci dostarczają coraz więcej argumentów zwolennikom wprowadzenia cenzury w sieci2009-08-24 11:36:26 | odsłon: 8518pokaż artykuł | nfa.pl |
Czy nauka przeżyje?Autor: Tomasz Barbaszewski Na marginesie dyskusji o szkolnictwie wyższym – prywatne czy państwowe, płatne czy bezpłatne itp. pojawiło się kilka opinii stwierdzających, że współczesna nauka to przedsięwzięcie zespołowe. W moim przekonaniu zachodzi tu spore nieporozumienie, spowodowane głównie tym, że pojęcie „działalność naukowa” rozdęto jak gumowy balon wrzucając do niego prawie wszystko, co się da.2009-08-19 10:38:04 | odsłon: 9007pokaż artykuł | nfa.pl |
Nowy narybek – czyli czym różni się Zosia od Telimeny…Autor:Tomasz BarbaszewskiPowoli mija okres matur – nadchodzi czas rekrutacji na studia. Na uczelnie przyjdą młodzi ludzie, którzy przeszli wszystkie wymagane prawem egzaminy, testy kompetencyjne – a na końcu zdali egzamin dojrzałości. Oczywiście w trosce o obiektywność oceny zafundowaliśmy sobie jednolite (opracowane przez wybitnych specjalistów) arkusze egzaminacyjne oraz jednolite kryteria oceny. A więc jest sprawiedliwie! Maturzyści dysponują szeroką wiedzą ogólną – potrafią na przykład odróżnić Telimenę od Zosi…2009-05-19 13:08:05 | odsłon: 8437pokaż artykuł | nfa.pl |
Fizycy i reformyAutor:Tomasz Barbaszewski Niezbędna jest więc obrona struktury hierarchicznej za wszelką cenę! Ktoś przecież musi mieć WADZĘ, decydować, zatwierdzać itp. Jak by to było, gdyby zdolny magister (a nawet student) zaplanował i zrealizował eksperyment z Fermilabie lub CERNie? Jeszcze mógłby dostać Nobla – bez doktoratu, bez habilitacji, bez publikacji na „listach scientometrycznych”. I co najważniejsze – bez naszej, GRONA, aprobaty!!!2009-03-12 11:43:56 | odsłon: 8781pokaż artykuł | nfa.pl |
A ja znów o studentach…(punkty ECTS)Autor:Tomasz Barbaszewski Pani Minister nie wypowiedziała się, czy ten limit będzie przypisany do człowieka na całe życie – a co jeśli student postanowi po ukończeniu jednego kierunku rozpocząć drugi? A może nawet trzeci? To już nie będzie wolno bezpłatnie studiować dwa razy? A może będzie można – np. po 10 latach od ukończenia poprzednich studiów pod warunkiem ich przepracowania w „Jednostce Gospodarki Uspołecznionej”? Uratowano by w taki sposób „Uniwersytety Trzeciego Wieku”.2009-02-04 10:12:19 | odsłon: 8674pokaż artykuł | nfa.pl |
Dlaczego studenci nie pytają?Autor:Tomasz Barbaszewski Z moich osobistych doświadczeń wyniesionych z „Doliny Krzemowej” wynika, że Polacy są wręcz podziwiani za wiedzę. Czy więc wszystko jest w porządku? Otóż nie, ponieważ choć chętnie są przyjmowani do pracy, to z awansem już bywa krucho. Dlaczego? Otóż ich koledzy, wykształceni na amerykańskich uczelniach dysponują o wiele mniejszym zasobem wiedzy encyklopedycznej – jednakże „nasi” niestety nie mają nawyku, ani umiejętności ciągłego kształcenia się. W efekcie pozornie słabsi (ale nie „stłamszeni”) absolwenci miejscowych uczelni na ogół bardzo szybko wyprzedzają swoich polskich kolegów.2008-08-13 15:59:51 | odsłon: 21493pokaż artykuł | nfa.pl |
Moja chata z kraja – czyli piractwo na uczelniachAutor:Tomasz Barbaszewski Korzystając z naszego gościnnego Forum pragnę zaapelować do wszystkich pracowników dydaktycznych o zwrócenie uwagi na obecną patologiczną sytuację i przeciwdziałanie zjawisku „wymuszanego piractwa” w codziennej działalności dydaktycznej.2008-07-21 14:54:55 | odsłon: 11338pokaż artykuł | nfa.pl |
Maluję, bo lubię…Autor:Tomasz Barbaszewski Nauka (przez duże N) ma wiele wspólnego ze sztuką – powstaje z wewnętrznej potrzeby człowieka. Dla prawdziwego Uczonego motywacją do działania jest chęć poznania, podobnie jak dla pianisty motywacją do żmudnych ćwiczeń jest chęć osiągnięcia piękna dźwięku i frazy. I tak, jak w przypadku wielkiego muzyka dla wielkiego uczonego prawdziwa sława i związana z nią kasa przychodzi później i jest rezultatem osiągnięć, a nie ich przyczyną! I również podobnie – tak jak mało pianistów zdobywa ogólnoświatową pozycję – tak samo dotyczy to uczonych.2008-07-14 15:42:42 | odsłon: 8695
Skąd brać KASĘ???Autor:Tomasz Barbaszewski Problem finansowania nauki jest najczęściej podnoszony przez środowisko akademickie. Ja osobiście uważam, o czym kilkakrotnie pisałem, że w obecnym modelu organizacyjnym nawet znaczne zwiększenie środków nie poprawi sytuacji. Dyskusja o tym, w jaki sposób finansować badania naukowe nie jest jednak bezcelowa lub przedwczesna, ponieważ „tak krawiec kraje, jak materii staje” i przy opracowywaniu nowej struktury należy przynajmniej oszacować dostępność środków oraz szanse ich pozyskania.2008-07-10 08:36:01 | odsłon: 6332pokaż artykuł | nfa.pl |
A może tak na mecz?Autor:Tomasz Barbaszewski Sądząc z wielu głosów luminarzy nauki polskiej jest właściwie dobrze, a jeśli zwiększą się nakłady na naukę to będzie wręcz wspaniale. Przypomina mi to buńczuczne zapowiedzi włodarzy naszej piłki kopanej. Jest świetnie! Zdobyliśmy klasyfikację do EURO! Nasze wspaniałe „skórokopy” pod przewodem znakomicie opłacanego trenera (który jeszcze dorabia sobie „na boku” w jednym z banków) powalą Europę na kolana!2008-06-18 14:11:30 | odsłon: 5627pokaż artykuł | nfa.pl |
Nie on ukradł a jemu ukradli…Autor:Tomasz Barbaszewski Jak sama nazwa wskazuje Uczelnia ma uczyć… Wydaje się to oczywiste, ale jaka jest rzeczywistość? Sprawa dydaktyki jest stosunkowo rzadko poruszana – tak jakby nie miało to większego znaczenia. Lista filadelfijska, cytaty, ocena dorobku (przez kogo?) oto najważniejsze problemy. A tymczasem:2008-06-12 11:53:32 | odsłon: 5704pokaż artykuł | nfa.pl |
Nauka i biznes czyli kronika niemożnościAutor:Tomasz Barbaszewski Bardzo jestem ciekaw, czy cokolwiek uległoby zmianie, gdyby od dziś budżet np. UJ wzrósł pięciokrotnie i zlikwidowana obowiązująca siatka płac? Podejrzewam, że podzielono by pieniądze „po sprawiedliwości” – czyli każdemu proporcjonalnie i wszystko pozostałoby po staremu, bo nikt nie chciałby się podjąć ryzyka opracowania rzetelnego planu finansowania dydaktyki, badań własnych itp. i w dopiero w jego konsekwencji wynagrodzeń. Czy profesor zatrudniony na 3 etatach lub wyjeżdżający na „naukowe saksy”naprawdę zrezygnowałby z dodatkowych pieniędzy, gdyby jego pensja wyniosła od jutra 25000 zł?2008-06-03 18:22:24 | odsłon: 4754pokaż artykuł | nfa.pl |
Nauczyć zgadywania!!!Autor:Tomasz Barbaszewski Obecnie jako pracodawca stwierdzam ze smutkiem, że wśród młodych ludzi zanika umiejętność kojarzenia pozornie odległych faktów. Co więcej, usiłują za wszelką cenę stosować wyuczone algorytmy postępowania – nawet nie zwracając uwagi na to, że „gołym okiem” widać, że się nie sprawdzają. W pewnym sensie zaczynają działać jak klasyczne komputery – „nie ma programu, to nie ma działania” czyli „myśmy tego nie przerabiali”. I już uważają się za rozgrzeszonych. A tymczasem postęp w nauce i technice to zgadywanie rozwiązań i udowodnienie, że są prawdziwe. A uczelnie w Polsce bardzo rzadko kształcą intuicję i uczą zgadywać.2008-05-29 17:24:22 | odsłon: 5815pokaż artykuł | nfa.pl |
Nauka i kasaAutor:Tomasz Barbaszewski Żądania środowiska są mniej więcej takie – „Dajcie nam KASĘ, a my Was urządzimy…”. Nie te czasy, kochani. Hasło – „Kto chce tworzyć Dzieła – znajduje środki, a kto nie chce – szuka trudności” jest nadal aktualne.2008-05-20 18:21:04 | odsłon: 6177pokaż artykuł | nfa.pl |
Odpowiedź na „List Otwarty” przygotowany przez krakowskich fizykówAutor:Tomasz Barbaszewski Sygnatariusze listu http://www.fais.uj.edu.pl/list/ stwierdzają, że drastycznie obniżono wymagania stawiane studentom i doktorantom. Zapominają jednak wspomnieć o tym, kto te wymagania obniżył! Wśród sygnatariuszy listu znakomitą większość stanowią doktorzy habilitowani. To przecież oni odpowiadają za przedmioty na Uczelniach, to oni promują i recenzują prace dyplomowe, magisterskie i doktorskie… Kto więc jest odpowiedzialny za obniżenie jakości tych prac, jak nie samodzielni pracownicy naukowi? Czyżby słynni „ONI”?2008-05-16 12:58:32 | odsłon: 6081pokaż artykuł | nfa.pl |
Fundacja NFA a Fundacja BatoregoLosy intencji „Analiza konkursów na etaty i stanowiska w uczelniach wyższych” w konkursie Fundacji Batorego UWAGA: jak tylko nastąpi zwiększenie przejrzystości działań Fundacji Batorego sympatycy NFA zostaną o tym niezwłocznie poinformowani.2008-02-16 14:02:35 | odsłon: 17395
Czy naukowcy z Polski mają szansę na granty European Research Council ?Autor:Karol Życzkowski Wyniki konkursu ERC Advanced Grant 2008 dowodzą, że reforma organizacji badań naukowych w Polsce jest konieczna. Oczywiście przydałoby się więcej pieniędzy na badania, ale samo dofinansowanie nauki bez zmiany systemu nie wystarczy. Docelowo młodych ludzi trzeba wysyłać na studia doktoranckie i staże po doktoracie do najlepszych ośrodków naukowych na świecie, a następnie skutecznie zachęcać ich do powrotu do kraju. W tym celu należy stworzyć warunki do pracy naukowej w Polsce dla tych, którzy będą w stanie konkurować z czołówką europejską. Trzeba wprowadzić system finansowania, który będzie promował jakość badań oraz mocne CV polskich uczonych.2009-03-18 09:15:14 | odsłon: 13706pokaż artykuł | nfa.pl |
Starszaki, do roboty!Autor: Karol Życzkowski Proszę państwa: przed nami stoi szansa na spore pieniądze.. Może niewielka, ale jednak jest, bardziej realna niż szansa na wygranie w losowaniu totolotka. Zamiast znów narzekać na brak środków i dalej biadać nad niewątpliwie ciężka dolą naukowca w Polsce, możemy sami powalczyć o spore środki na badania. Trzeba tylko być dobrym (a przecież wszyscy jesteśmy tacy dobrzy, jak Małysz; jak komuś nie podobają się jego tegoroczne miejsca w pierwszej dziesiątce skoczków na świecie, to niech sam w swej dziedzinie wskoczy do pierwszej dziesiątki!) i zachcieć chcieć.2007-12-17 07:45:58 | odsłon: 13628pokaż artykuł | nfa.pl |
Młodzi naukowcy z Polski nie dostaną pieniędzy z UEAutor:Cezary Wójcik Żaden młody polski naukowiec nie przeszedł nawet pierwszego etapu konkursu Europejskiej Rady Badań Naukowych . Niestety, Polska jest pustkowiem naukowym także z wielu innych powodów, jak choćby brak wspierania najzdolniejszych naukowców na rodzimych uczelniach, nepotyzm i kumoterstwo, niewydolny system zamówień i administracji, anachroniczny system habilitacji i belwederskich profesur itp. Dlatego nie można usprawiedliwiać tych złych wyników jedynie niskim poziomem finansowania polskiej nauki, choć jak zauważa Michał Kleiber, Polska ma 8 proc. ludności UE, ale trafia do niej tylko 1 proc. wydatków Unii na naukę.2007-12-04 21:06:16 | odsłon: 13021
NFA a antymobbingMediator akademicki jako przeciwdziałanie mobbingowi w środowisku akademickim wydana przez Niezależne Forum Akademickie, autor Józef Wieczorek, Kraków 2009 (str.175)2009-12-11 12:57:04 | odsłon: 6910pokaż artykuł | nfa.pl |
Polska nauka i szkolnictwo wyższe potrzebują reformAutor: Józef Kalisz Trzeba ograniczyć i docelowo wyeliminować nagminnie spotykane pozoranctwo naukowe, które jest jednym z objawów zauważalnej demoralizacji środowiska naukowego w Polsce. Nie wystarczy nawoływanie o dobre obyczaje i tworzenie kodeksów etycznych. Trzeba sięgnąć do bardziej kategorycznych uregulowań prawnych2008-12-29 20:26:07 | odsłon: 7394pokaż artykuł | nfa.pl |
DOBRE OBYCZAJE W NAUCE – ZAŁOŻENIA A PRAKTYKAAutor:Józef Wieczorek „Dobre obyczaje” muszą być kierowane przede wszystkim do decydentów! Ryba psuje się od głowy! Trzeba zapobiec przede wszystkim psuciu się głowy. Niezgodne z „Dobrymi obyczajami” postępowanie nie wynika z nieświadomości, tylko z opłacalności takiego postępowania. „Dobre obyczaje” muszą mieć głowę, niepodatną na psucie. Relatywizm moralny nie może być w nich stosowany.2008-12-29 20:21:46 | odsłon: 7085pokaż artykuł | nfa.pl |
Mediator akademicki pilnie potrzebnyAutorzy:JÓZEF WIECZOREK & JOANNA SZPIEGA Priorytetem jest wprowadzenie takich zmian systemowych, które ograniczałyby zjawisko mobbingu, pozwalając na rozwiązywanie problemów we wczesnych jego stadiach. Na ogół do mobbingu prowadzi złe rozwiązanie konfliktu. Zachodnie uczelnie radzą sobie z tym dzięki instytucji rzecznika uniwersyteckiego (University Ombudsman), która w Polsce nie ma odpowiednika. Bez mediatora akademickiego, oczywiście niezależnego od władz akademickich, nie można zagwarantować normalnego funkcjonowania społeczności akademickiej.2008-12-29 20:19:44 | odsłon: 7251pokaż artykuł | nfa.pl |
Wojna profesoraAutor:Agnieszka Dziaman GRZEGORZ GŁADYSZEWSKI CHCE ZLIKWIDOWAĆ UKŁADY NA POLITECHNICE LUBELSKIEJ. Grzegorz Gładyszewski, profesor Politechniki Lubelskiej, wypowiada wojnę układowi, który – jego zdaniem – rządzi Politechniką Lubelską. Uważa, że władze stosują komunistyczne metody uciszania „zbuntowanych” pracowników. Za przykład podaje swoją sytuację, kiedy za ujawnienie sprawy sfałszowania uczelnianych dokumentów stracił funkcję kierownika zakładu. Czytaj także: Dokumentacja sprawy Prof. Grzegorza Gładyszewskiego z Politechniki Lubelskiej2006-08-08 12:11:14 | odsłon: 13365pokaż artykuł | nfa.pl |
O fanaberii naukowców – inaczejAutor: Józef Wieczorek Najwyższy czas aby obywatele zatrudnieni na etatach akademickich zeszli na ziemie i uznali w końcu, że winni się ze swojej pracy rozliczać, tak jak i pozostała część obywateli. Środowisko naukowe jednostronnie odniosło się do propozycji rządowych, a samo nic nie zaproponowało poza groźbami strajków, zawieszenia rekrutacji czy porównaniami do działań okupantów z czasów wojny światowej. Nie bez przyczyny ta lepperyzacja nauki zyskała wsparcie szefa Samoobrony.2006-06-20 12:07:36 | odsłon: 9553pokaż artykuł | nfa.pl |
W sprawie Stanowiska Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego i jasełek akademickichAutor: Józef WIECZOREK Senat apeluje do przedstawicieli mediów o rzetelne i odpowiedzialne przedstawianie spraw, ale sam prowadzi działania operacyjne zmierzające do nierzetelnego i nieodpowiedzialnego przedstawiania spraw pokrzywdzonych także przez siebie nauczycieli akademickich czego najlepszym przykładem są działania podjęte na rzecz wyposażenia akademickich Herodów w broń dalekiego zasięgu do ścinania głów niewygodnym a bezbronnym – w ramach akademickich jasełek2005-12-22 11:12:24 | odsłon: 9687
Pasja akademicka z Rzecznikiem Praw Obywatelskich w roli PiłataAutor : Józef Wieczorek Przygotowane przez akademickie komisje etyczne ‚Dobre Obyczaje w Nauce’ pouczają: ‚Główną motywacją pracownika nauki powinna być pasja poznawcza i chęć wzbogacenia dorobku nauki.’ Doświadczenie jednak uczy, że główną motywacją dla wielu pracowników nauki polskiej jest pasja wykańczania innych pracowników nauki, szczególnie tych którzy zostaną zidentyfikowani jako obiekty stanowiące rzeczywiste czy urojone zagrożenie dla chcących robić oficjalne kariery naukowe. Szewska pasja nie jest temu w stanie zapobiec wobec przyzwolenia komisji etycznych RPO w naszym systemie prawnym takie działania aprobuje i nie zamierza przeciwko temu walczyć, nie zamierza dokonywać kontroli swojej uczelni, ani poczynań sądów trzymających mocno stronę krzywdzicieli. Nasuwa się zasadność wystosowania apelu do polskiego obywatela : Zamiast pisać do RPO – Pisz Pan na BERDYCZÓW. Skutek będzie taki sam. Czytaj także pierwsza część dyptyku akademickiego2005-03-23 12:08:07 | odsłon: 9635pokaż artykuł | nfa.pl |
SYGNALISTA SYGNALIZUJE FUNDACJI BATOREGOAutor: Józef Wieczorek niestety w zwalczaniu tej patologii NFA nie otrzymało wsparcia od Formacji Batorego. Tym sposobem ta patologia ma zapewniony długi żywot generując dalsze patologie życia publicznego, a Fundacja Batorego ma zapewnione długotrwałe finansowanie działań na rzecz pozornego zwalczania patologii. Odnosi się wrażenie, że nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go!2008-03-26 16:49:05 | odsłon: 8269pokaż artykuł | nfa.pl |
List do NFA w sprawie Polskiej Stacji Antarktycznej im. Henryka ArctowskiegoAutor:Jakub Paweł Cygan Mój list jest wyrazem zaniepokojenia tym, z czym zetknąłem się w trakcie mojego ubiegłorocznego pobytu roku na Stacji im. Henryka Arctowskiego. Czas mija, a ciągle jeszcze nie zostały zapoczątkowane zmiany, które doprowadziłyby tę placówkę do pożądanego stanu, tak by była dla nas powodem do dumy. I jako placówka naukowa, przede wszystkim służyła celom z nauką związanym.2008-03-14 08:20:20 | odsłon: 11535pokaż artykuł | nfa.pl |
List do Pani Minister w sprawie skargi na CKchcielibyśmy zwrócić uwagę Zespołu d/s Reformy Systemu Nauki i Szkolnictwa Wyższego na konieczność rozpatrzenia potrzeby funkcjonowania CK w zreformowanym systemie nauki w Polsce.2008-03-07 10:33:06 | odsłon: 8464pokaż artykuł | nfa.pl |
Obywatelskie zapytanie prawne do Ministra SprawiedliwościAutor:Józef Wieczorek Jako obywatel nie mający wykształcenia prawniczego, ale mający obywatelskie zainteresowanie stosowaniem prawa w RP, bardzo bym prosił o udzielenie odpowiedzi na moje pytanie dotyczące wieloetatowości w szkolnictwie wyższym, co zdaniem wielu obywateli, także rektorów, stanowi jeden z poważnych elementów patologii w nauce i szkolnictwie wyższym. Czytaj także: List obywatelski do Donalda Tuska w sprawach rządowych http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=4422007-12-14 09:07:57 | odsłon: 8587pokaż artykuł | nfa.pl |
List obywatelski do Donalda Tuska w sprawach rządowychAutor:Józef Wieczorek Powoływanie do rządu wieloetatowego profesora – niejako zatem symbolu istniejących patologii – musi budzić konsternacje, bo odbierane będzie – i to zasadnie- jako preferowanie patologii. A zatem ze społecznego punktu widzenia – wysoce niesprawiedliwe, tym bardziej, że chodzi o ministra sprawiedliwości, który z niesprawiedliwością nie powinien się kojarzyć2007-11-12 17:49:29 | odsłon: 9092pokaż artykuł | nfa.pl |
Ile jeszcze reform wytrzyma nasza nauka?Autor:Waldemar Korczyński Nauka wewnątrz nauki jest po prostu niereformowalna, a na pewno nie jest reformowalna przez swoją elitę (jak zresztą wiele dziedzin życia). Warto zwrócić uwagę na fakt, że przedstawiciele tej elity o radykalnych zmianach paradygmatu uprawiania nauki wypowiadają się nader rzadko.2010-06-15 20:06:55 | odsłon: 8326pokaż artykuł | nfa.pl |
Dlaczego Einstein nie zrobiłby w Polsce habilitacji ?Autor:Aleksander Dzbyński W sporze pomiędzy rządem a środowiskiem akademickim, dotyczącym kształtu szkolnictwa wyższego w Polsce uzyskano ostatnio kompromis, czyli zwykłą porażkę, zdeterminowaną tak zwanymi realiami.2010-05-17 11:37:06 | odsłon: 9815pokaż artykuł | nfa.pl |
UCZELNIE NIE ODPOWIADAJĄ NA POTRZEBY KRAJUAutor:Andrzej Jajszczyk Nie wierzmy też, że reformę jest w stanie przygotować samo środowisko akademickie – to tak jakby wymagać, aby dobrą ustawę o hazardzie mogli przygotować sami właściciele i pracownicy kasyn.2009-12-10 08:59:06 | odsłon: 9672pokaż artykuł | nfa.pl |
Czy i jak reformować naukę polską?Autor:Karol Życzkowski Warto porównać organizację szkół wyższych w Polsce i w innych krajach oraz zastanowić się, jak zmiany w tej dziedzinie są niezbędne. Dobrym materiałem do dyskusji na ten temat jest wydana przez wydawnictwo Difin w roku 2009 książka Jerzego Thieme „Szkolnictwo Wyższe – Wyzwania XXI wieku. Polska. Europa. USA”.2009-11-20 15:47:51 | odsłon: 8649pokaż artykuł | nfa.pl |
Posłowie do tekstu „Reformy bez kontroli na długo nie starczą”Autor:Waldemar Korczyński: Dziękując za komentarze do mojego tekstu o potrzebie ustanowienia kontroli etycznych aspektów bycia naukowcem (np. tzw. zachowania godnego nauczyciela akademickiego, na co się nadziałem; zachowywałem się, oczywiście, niegodnie) pozwolę sobie niektóre sprawy „uściślić”.2009-02-20 21:41:35 | odsłon: 8375pokaż artykuł | nfa.pl |
Reformy bez kontroli na długo nie starcząAutor:Waldemar Korczyński Nie widziałem żadnej skali wartości prac naukowych; tu nawet skale rozmyte czy przybliżone nie istnieją. Jest jeszcze gorzej, bo koncentrowanie się na podnoszeniu poziomu formalnego skutkować może olewaniem problemów ryzykownych. Dlatego wszelkie próby formalizowania tzw. ścieżek awansu, ścieżek kariery itp. uważam za oszustwo.2009-02-16 18:17:42 | odsłon: 8268pokaż artykuł | nfa.pl |
Uczelnie do naprawyAutor:Kornel B. Wydro Przeszłości nie zmienimy, wyciągajmy z niej nauki, ale przyszłość możemy w jakimś stopniu kształtować i trzeba to robić. Pamiętajmy też, że z beztalencia nie ukształtujemy geniusza, ale talent możemy zawsze zmarnować nie wspierając jego rozwoju. Postarajmy się tych talentów nie marnować w skostniałym nieco systemie edukacyjnym2008-05-11 16:11:43 | odsłon: 9068pokaż artykuł | nfa.pl |
Uniwersytet Potiomkinowski (i obietnice innowacji)Autorzy:Jerzy Marcinkowski & Kamil Kulesza Codzienność polskiej nauki to trzeciorzędni liderzy, którzy niejednokrotnie przez całe naukowe życie nie wytknęli nosa poza mury jednej uczelni, a nawet jeśli gdzieś wyjechali, to rzadko coś przywieźli z powrotem. Ludzie, których jedynym marzeniem jest dotrwać do emerytury, niczego nie zmieniając i nie ucząc się już nigdy niczego nowego. I ich czwartorzędni uczniowie, kontynuujący anachroniczną tematykę badawczą i feudalny sposób myślenia swoich mistrzów. Budujący polskie „kariery naukowe”, tak samo fasadowe jak polska edukacja, bo zamiast na dokonywaniu odkryć polegające na cierpliwym ciułaniu, w oderwaniu od świata, polskich stopni naukowych. Do tego negatywna selekcja: wyjazdy uzdolnionych ludzi za granicę i odchodzenie do przemysłu. Z którego, z powodu sformalizowanego charakteru polskiego awansu naukowego, nie ma właściwie powrotu na uczelnię. Wszystko to razem czyni z polskich instytucji akademickich środowisko modelowo antyinnowacyjne. I żadne większe pieniądze tego nie zmienią.2008-04-23 18:30:58 | odsłon: 9055pokaż artykuł | nfa.pl |
Polskie uniwersytety wymagają reform!Autor: Andrzej Jajszczyk Reforma szkolnictwa wyższego w Polsce jest niezbędna. Nie ma wątpliwości, że nie będzie łatwa. Dotyczy tak wielu osób i materii tak delikatnej. Trzeba liczyć się z oporem części studentów obawiających się pogorszenia swojej sytuacji, a także części środowiska akademickiego, które nie chce tracić nabytych wcześniej przywilejów, a szczególnie stabilności zatrudnienia. Jednak nie podjęcie tej reformy bądź, na skutek nacisków różnych grup interesów, połowiczne tylko jej przeprowadzenie, będzie nam grozić zapaścią cywilizacyjną na wielką skalę. 2008-03-14 19:45:21 | odsłon: 8615
Tykalność nietykalnych.Korespondencja z USAAutorCezary Wójcik Na łamach NFA poświęciliśmy wiele energii na wychwalanie anglosaskiego systemu uprawiania nauki, postulując jego adaptację do polskich realiów. Niestety, każdy system, także anglosaski, ma swoje ograniczenia. Obecny kryzys finansowy w USA odbił się na amerykańskiej nauce, doprowadzając do jej największej zapaści od wielu lat.2008-03-05 09:47:43 | odsłon: 6418pokaż artykuł | nfa.pl |
Glosa do manifestu ‘Polska nie musi być średniakiem’Autor:Marian Kuraś Kreśląc poniższe słowa komentarza do wystąpienia prof. Krzysztofa Pawłowskiego ‘Polska nie musi być średniakiem’ pragnę w pełni zgodzić się z tezą naczelną i tezami roboczymi. Polska nauka i edukacja nie tylko nie powinna być średniakiem, ale powinna współzawodniczyć z najlepszymi, na co mamy i zawsze mieliśmy znaczące szanse, których wykorzystanie skutecznie uniemożliwiał system władzy (i podporządkowana mu biurokracja). W tej sytuacji kluczowe przesłanie artykułu o konieczności wstrząśnięcia biurokracją jest jak najbardziej trafne.2007-12-03 20:20:51 | odsłon: 5688pokaż artykuł | nfa.pl |
Polska nie musi być średniakiemAutor:Krzysztof Pawłowski Zwiększenie nakładów rocznych na naukę i szkolnictwo wyższe nawet o kilkaset milionów euro nie załatwi sprawy, jeżeli nie zmieni się system zarządzania i finansowania sektora nauki i szkolnictwa wyższego. Dodatkowe pieniądze należy przyznawać nie całym uczelniom, lecz najlepszym wydziałom lub instytutom badawczym w wybranych przez państwo dziedzinach nauki kluczowych dla rozwoju Polski. W ten sposób okaże się, gdzie są najlepsze zespoły naukowe, a które powinno się zamknąć, by marnowane tam pieniądze przesunąć do tych najlepszych.2007-11-27 20:23:52 | odsłon: 6529
Petycja Niezależnego Forum Akademickiego do Sejmu i Rządu RP w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowniNiezależne Forum Akademickie, grupujące naukowców polskich pracujących w Polsce i za granicą i działających na rzecz gruntownych zmian w systemie nauki i szkolnictwa wyższego, wystosowało petycje do Sejmu i Rządu RP w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowych.Petycję podpisało 88 naukowców polskich pracujących w różnych krajach: USA. Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Brazylii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Szwecji, Francji, Niemczech, Holandii, Polsce, w tym profesorów, m.in. z takich uczelni jak: Cambridge University Oxford University, Harvard University. Petycja nawiązuje do skutków przepisów prawnych zawartych w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym, ale także w innych ustawach akademickich, które zakładają nierówność w zatrudnianiu obywateli polskich i zagranicznych w uczelniach i instytucjach naukowych. Przy zatrudnianiu polskich wybitnych naukowców na stanowiskach profesorskich w Polsce dochodzi wręcz do wymuszania zrzeczenia się obywatelstwa polskiego. Najwyższy czas aby polskie prawo „akademickie” zostało zmienione w ramach reformy systemu nauki, gdyż obecna sytuacja jest sprzeczna zarówno z Konstytucją RP, jak i Europejską Kartą Naukowca. Środowisko postuluje wręcz, aby sprawą dyskryminacji zajął się Trybunał Konstytucyjny lub Europejski. Jest dla nas jasne, że bez gruntownych reform w systemie nauki, w tym bez usunięcia dyskryminacyjnych zapisów prawnych, powrotów polskich naukowców do kraju nie należy się spodziewać. ————————————————————– także: Zbigniew (Ben) Żylicz List do NFA w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy zatrudnianiu na stanowiskach naukowych http://www.nfa.alfadent.pl/articles.php?id=4602008-02-18 15:44:51 | odsłon: 13214pokaż artykuł | nfa.pl |
List do marszałka Senatu RP (petycja, postulaty NFA)W związku z informacjami medialnymi, że ” Senatorowie nie mają nad czym pracować’ przekazuję jeszcze raz Petycję Niezależnego Forum Akademickiego w sprawie dyskryminacji obywateli polskich przy rekrutacji pracowników naukowych, która winna zainteresować i senatorów. Załączam także ubiegłoroczne Postulaty zmian w systemie nauki w Polsce, które nadal są aktualne i winny być przedmiotem burzliwych dyskusji i merytorycznych opracowań parlamentu.2008-02-16 11:34:12 | odsłon: 11779pokaż artykuł | nfa.pl |
Idea prawdziwego uniwersytetuAutor: Piotr Jaroszyński Te wszystkie tytuły, zwyczajne, nadzwyczajne, oderwane od konkretnych umiejętności, talentów i właściwego środowiska, to relikt komuny, która komplikowała drogę awansu tylko po to, by mocniej kontrolować naukowców, by zamiast zajmować się w poczuciu wolności nauką, rywalizowali o tytuły, czasami w ślepej wręcz ambicji, a czasami za cenę tytułu, idąc na współpracę. Nie tędy droga.2009-02-23 18:10:05 | odsłon: 8926pokaż artykuł | nfa.pl |
O projekcie „Doktorat na miarę wyzwań …”Autor:Waldemar Korczyński Jeśli ja dobrze rozumiem projekt, to doktorat ma być po prostu takim niewiele lepszym magisterium. Nie dostrzegam właściwie żadnych wymagań samodzielności doktoranta (dawniej tym się doktorat różnił od studiów)2009-02-22 11:43:32 | odsłon: 8524pokaż artykuł | nfa.pl |
O finansowaniu szkolnictwa wyższego i badań naukowych w Polsce…Autor:Mariusz Patey Reformowanie szkolnictwa wyższego nie przynosi natychmiastowych efektów tylko daje skutki długofalowe, a takie czasami nie leżą już na horyzoncie wymiernych korzyści naszych działaczy politycznych. Punktem wyjścia reformy szkolnictwa są zmiany w jego finansowaniu.Wszelkiego rodzaju ręcznie sterowane zmiany napotkają na opór środowisk uniwersyteckich przyzwyczajonych do etatyzmu i bezpieczeństwa miejsc pracy bez względu na osiągane efekty.2009-02-15 09:29:22 | odsłon: 8930pokaż artykuł | nfa.pl |
Działania pozorowane – czyli zabawy harcownikówAutor:Tadeusz J. Żuchowski Do pracowników uniwersyteckich oraz naukowców rozsyłany jest w celach konsultacyjnych tekst zatytułowany: „Projekt założeń reformy systemu nauki i reformy szkolnictwa wyższego” przygotowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (dalej Ministerstwo), a osobą bezpośrednio odpowiadającą za treść jest obecna pani minister tegoż resortu, prof. Barbara Kudrycka. Tekst został zredagowany pod bezpośrednim nadzorem profesora prawa administracyjnego, a w jego powstaniu brało udział kilkunastu profesorów różnych dziedzin, jednego dr hab., kilku doktorów oraz osoby, które – jak można się domyślać – odgrywały przede wszystkim rolę sekretarzy i konsultantów. Dokument ten nie realizuje zasadniczych postulatów, jakie projekt reformy realizować powinien, jest zbiorem niespójnych względem siebie pomysłów, składanych przez nie wiadomo kogo i nie wiadomo na jakiej podstawie. Na dodatek polszczyzna, w której go napisano, jest marnej jakości.2008-07-11 17:50:17 | odsłon: 8815pokaż artykuł | nfa.pl |
Problemy skali, czyli czego mi w artykule prof. Życzkowskiego zabrakłoAutor:Waldemar Korczyński eśli ja dobrze prof. Życzkowskiego zrozumiałem, to sugeruje on, że problem uczciwości rozwiąże się sam poprzez obiektywne „punktowe” ocenianie i równie obiektywne, anonimowe oceny wniosków o granty. Może tak i będzie. Za sto lub więcej lat, gdy wymrą nie tylko autorzy obecnej mizerii naszej, ale i ich prawnuki, którzy już dziś lekcje konkurencyjności stosowanej pobierają.2008-06-23 18:44:45 | odsłon: 8276pokaż artykuł | nfa.pl |
Indeksy cytowań i wiosłaAutor:Karol Życzkowski Reforma nauki polskiej musi znacząco zwiększyć motywację naukowców do dobrej pracy. Najlepsi naukowcy muszą więcej zarabiać, ale też trzeba dużo od nich wymagać. Wprowadzenie systemu corocznie aktualizowanych w internecie ‘okienek prawdy’ ilustrujących dorobek każdego pracownika nauki opłacanego z pieniędzy podatnika zwiększy wzajemną motywacje badaczy do pracy naukowej. Polskie uczelnie będą miały szansę stać się konkurencyjne wobec uczelni europejskich jedynie w przypadku sukcesu planowanej reformy nauki. Dziekanowi każdego wydziału można tylko życzyć, aby w przyszłości dowodził nie ciężką, nieruchawą galerą z pracownikami o motywacji do pracy zbliżonej do motywacji antycznych galerników, lecz flotyllą szybkich łodzi wiosłowych z osadami wytrenowanych i zmotywowanych zawodników. Zawsze gotowych do regat, także z osadami Oxford i Cambridge.2008-06-20 07:18:19 | odsłon: 9424pokaż artykuł | nfa.pl |
Reforma nauki raz jeszczeAutorzy:Adam Proń, Joanna Zachara-Horeglad i Paweł HoregladProponowana reforma jest bardzo trudna, bo nauka nie jest jednorodna. Różne są mechanizmy jej funkcjonowania w różnych jej dziedzinach, różna metodologia badań. Dlatego powinno się dokonać dywersyfikacji kryteriów awansu naukowego i oceny osiągnięć naukowych w zależności od dziedziny, którą dany naukowiec reprezentuje. Trudno oceniać według tych samych (czy nawet podobnych) kryteriów teologa pastoralnego i specjalistę przetwórstwa tworzyw sztucznych. Proponowane w założeniach reformy zniesienie habilitacji, całkowicie uzasadnione w niektórych dziedzinach nauk technicznych, rolniczych czy medycznych, nie byłoby pożądane w innych dziedzinach.2008-06-10 21:36:13 | odsłon: 8854pokaż artykuł | nfa.pl |
Stanowisko Senatu Uniwersytetu Śląskiego w sprawie Projektu Założeń Reformy Systemu Nauki i Szkolnictwa WyższegoSenat Uniwersytetu Śląskiego dostrzega konieczność kompleksowych i zasadniczych zmian w szkolnictwie wyższym. Uniwersytet Śląski chce aktywnie współuczestniczyć w kształtowaniu systemu nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce, dlatego traktuje przedłożony Projekt jako początek poważnej debaty, której owocem powinna być reforma zapewniająca polskim uczelniom wyższym należne im miejsce w Europejskim Obszarze Szkolnictwa Wyższego. 2008-06-06 17:44:05 | odsłon: 8681
Stanowisko Klubu Stypendystów Zagranicznych FNP w sprawie reformy systemu naukiKlub Stypendystów Zagranicznych Fundacji na rzecz Nauki Polskiej wyraża poparcie dla kierunku reform przedstawionych przez panią minister Barbarę Kudrycką w „Projekcie założeń reformy systemu nauki i reformy systemu szkolnictwa wyższego”. Napawa nas optymizmem, że szereg z proponowanych rozwiązań zmierza ku zmianie fundamentów tego systemu, a nie tylko jego fasady.2008-06-06 12:33:05 | odsłon: 5983pokaż artykuł | nfa.pl |
Ile wykładni, ile definicjiAutor:Waldemar Korczyński Dyskusja o reformie min. Kudryckiej, to dyskusja o reformie prawa, warto więc przypomnieć jak tzw. prawo funkcjonuje. Jest otóż zupełnie inaczej niż w naukach rozumianych jako „sciences”, gdzie w miarę precyzyjnie definiuje się pojęcia i używa standardowej, relatywnie prostej logiki. Prawo posługuje się pojęciem normy, która jest wypowiedzią o zakazach, powinnościach etc.. To, czy w konkretnej sytuacji należy normę stosować czy nie zwala się na tzw. wykładnię, która stwierdza czy stan faktyczny wyczerpuje znamiona (czynu) określone w hipotezie normy. I w tym miejscu organ stosujący prawo, tak naprawdę, nie jest niczym związany2008-05-22 20:50:51 | odsłon: 5671pokaż artykuł | nfa.pl |
Stanowisko Rady Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w sprawie Projektu założeń reformyRada Wydziału Filologicznego UMK wyraża głębokie zaniepokojenie propozycjami Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Wątpliwości budzi nie tylko wiele postulowanych rozwiązań szczegółowych, ale – co gorsza – ogólny kierunek proponowanych zmian oraz dobór i sposób przedstawienia metod, które miałyby służyć osiąganiu niekwestionowanego przez nas celu, jakim jest „wysoka jakość” badań naukowych oraz nauczania akademickiego w Polsce. Rada Wydziału wyraża ubolewanie, że narzucony przez projektodawcę bardzo krótki czas konsultacji dokumentu, poważnie utrudnia przeprowadzenie merytorycznej debaty w całym środowisku akademickim.2008-05-21 11:33:36 | odsłon: 5799pokaż artykuł | nfa.pl |
Stanowisko Niezależnego Obywatela wobec stanowisk Prezydium KRASP i Prezydium PANNiezależny Obywatel z radością opowiada się za ‚ zdecydowaną poprawą warunków dla twórczości naukowej i szkolnictwa akademickiego’ wspomnianą w stanowiskach PAN i KRASP, wyrażając nadzieje, że twórczość tą można będzie uprawiać w warunkach ludzkich i legalnie, i nikt za prowadzenie twórczości naukowej i edukacyjnej nie będzie karany bezkarnie.2008-05-19 14:32:29 | odsłon: 5632pokaż artykuł | nfa.pl |
Reforma systemu nauki: Potrzebne przedszkola III wiekuAutor:Józef Wieczorek Nie wiem czy nie należałoby wystąpić o otwarcie programu Przedszkola Trzeciego Wieku. Skoro z programu ‚od przedszkola do doktora’ tylko przedszkola dało się skutecznie zreformować, chyba one mogą być najbardziej przydatne w naszym systemie edukacji.2008-05-13 18:53:05 | odsłon: 6105pokaż artykuł | nfa.pl |
Gaszenie pożaru, czy kolejne złudzenia?Autor:Waldemar Korczyński Reformą min. Kudryckiej emocjonuje się dziś spora część środowiska akademickiego. Ludzie listy piszą, protestują za i protestują przeciw i chyba wszyscy uważają, że jest to rewolucja. Dyskutują (w sensie piszą długie teksty) głównie ludzie utytułowani, którzy sie w jakiś sposób o problemy zarządzania nauką otarli. Ja niczym w nauce ani szkolnictwie wyższym nie zarządzałem, więc tak nie do końca pewien jestem, czy rzeczywiście powinienem się na ten temat wypowiadać2008-05-10 18:39:31 | odsłon: 5639pokaż artykuł | nfa.pl |
Nauka i rower: Czas przejść na zawodowstwoAutor:Karol Życzkowski Najlepsi polscy kolarze od lat z powodzeniem ścigają się z zawodowcami. Było by dobrze, aby polscy naukowcy wzięli z nich przykład: ci z nas, którzy chcą pozostać w zawodzie i być opłacani coraz lepiej powinni pracować jak zawodowcy. Głębokich zmian w organizacji i metodach pracy naukowej nie da się przeprowadzić z dnia na dzień, ale celem aktualnie przygotowywanej reformy systemu winno docelowo być wymuszenie uprawiania nauki w Polsce na dobrym europejskim poziomie. W przypadku zaniechania takiej reformy rezultaty kolejnych konkursów European Research Council będą wyglądały podobne jak w roku 2007.2008-05-09 18:57:55 | odsłon: 5864pokaż artykuł | nfa.pl |
Siedem grzechów głównych szkolnictwa wyższego w PolsceAutor:Andrzej Jajszczyk Jeżeli nie dokonamy głębokiej, całościowej i przemyślanej reformy szkolnictwa wyższego, będzie nam grozić zapaść cywilizacyjna na wielką skalę. Na szczęście nie musimy wszystkiego wymyślać od nowa — wystarczy skorzystać z dobrych wzorów ze świata. Krokiem we właściwym kierunku są propozycje reform zawarte w raporcie powołanego przez Minister Barbarę Kudrycką Zespołu do Spraw Opracowania Założeń Reformy2008-05-05 19:22:50 | odsłon: 6009pokaż artykuł | nfa.pl |
Apel do Premiera RP w sprawie kontynuowania reformy nauki i szkolnictwa wyższegoNiezależne Forum Akademickie grupujące naukowców pracujących zarówno w kraju, jak i zagranicą wyraża zaniepokojenie atakami części środowiska akademickiego na projekt reformy nauki i szkolnictwa wyższego przedłożony przez zespół powołany przez Panią Minister Barbarę Kudrycką. Uważamy, że projekt ten, choć niedoskonały, stanowi krok we właściwym kierunku….2008-05-03 20:31:49 | odsłon: 11357
LIST OTWARTY DO SYGNATARIUSZY LISTU OTWARTEGO DO PREMIERA RZECZPOSPOLITEJ POLSKIEJAutor:Józef Wieczorek Szkoda, że inicjatorzy listu otwartego nie otworzyli przed jego napisaniem teczek akademickich swojej uczelni, nadal wstydliwie ukrywanych przed opinią publiczną, co prowadzi do błędów merytorycznych ‚w rozpoznaniu przyczyn złego stanu rzeczy’. Taka nieobywatelska postawa sygnatariuszy musi budzić obawy i rodzić sprzeciw, co niniejszym wyrażam.2008-05-01 17:23:59 | odsłon: 5716pokaż artykuł | nfa.pl |
List do NFA – Poparcie działań na rzecz reformy nauki i szkolnictwa wyższegoAutor: Elżbieta Mazurek od dołu raczej ducha zmian się nie doczekamy, bo środowisko nasze jest niesłychanie zachowawcze, nadmiernie wrażliwe na swoim punkcie, często mające bardzo dobre mniemanie o sobie, chociaż w wielu przypadkach szereg osób stanowi po prostu zbędny w uczelniach balast. Pieniądze odjęte od tego „balastu” z pewnością możnaby dużo lepiej spożytkować. Uczelnie pod tym względem są po prostu źle zarządzane.2008-04-19 21:09:38 | odsłon: 5782pokaż artykuł | nfa.pl |
Poparcie dla Projektu zalozeń reformy systemu nauki i szkolnictwa wyzszego – „reformy Kudryckiej”.Józef KaliszAutor:Józef Kalisz Zdecydowanie popieram projekt zniesienia habilitacji, zaproponowany przez Panią Minister Barbarę Kudrycką. Habilitacja powinna być zastąpiona oceną dorobku naukowego przed zatrudnieniem na stanowisku profesora najniższego stopnia. Aby uniknąć dowolności reguł i zalewu niekompetentnych profesorów, należy jednocześnie wprowadzić sztywne bariery awansowe związane z dorobkiem publikacyjnym, w oparciu o platformę informatyczną „Web of Knowledge” i wskaźnik Hirscha (h)2008-04-17 20:24:21 | odsłon: 5937pokaż artykuł | nfa.pl |
List do premiera – Poparcie dla reformAutor:Cezary Wójcik Jako naukowiec polski pracujący w Stanach Zjednoczonych, któremu zależy na tym, by nauka w Polsce wreszcie dostosowała się do światowych standardów, zwracam się z gorącą prośbą, ażeby Pan Premier nie przejmował się głosami protestów polskich profesorów, którzy rozdzierają szaty na piersiach przed zniesieniem wymogu habilitacji i możliwością wolnej konkurencji w nauce.2008-04-15 18:03:43 | odsłon: 8050
Powrót polskiej nauki na ZachódAutor:Cezary Wójcik A czego obawiają się profesorowie? Powiedział to wprost na łamach „Przeglądu” prof. dr hab. Adam Chmielewski: „Celem tych reform jest to, abyśmy my, profesorowie, zamiast pracować naukowo, zostali zapędzeni do wyścigu szczurów o pieniądze „w trybie grantowym”, choć wysiłek i czas, jakich wymaga sukces w tym wyścigu, nie pozostawia czasu na autentyczną pracę naukową.” Tymczasem tak właśnie we współczesnym świecie wygląda praca naukowa.2008-04-14 22:43:13 | odsłon: 7733pokaż artykuł | nfa.pl |
Uczelnie: równanie w górę, a nie w dółAutor:Józef Wieczorek Polemika z tekstem „Uczelnie: równaj w dół”- Rozmowa z Karolem Modzelewskim – GW 2008-04-12 groźnie brzmi ‚zajawka’ tekstu :” To nie są żarty. I w tych sprawach żartów ze strony środowiska naukowego nie będzie”. Czy to znaczy, że środowisko naukowe wydaje wojnę rządowi, bo planowane reformy „grożą poziomowi cywilizacyjnemu Polski” ? Nie ma jednak zapowiedzi kto będzie marszałkiem, jaki jest sztab i kto poprowadzi hufce zbrojne ? Skoro środowisko jest niedoinwestowane, to i o zbroję może być trudno. Marnie to widzę.2008-04-13 21:08:59 | odsłon: 8176pokaż artykuł | nfa.pl |
Reforma Kudryckiej – głos w dyskusji.Stan SzpakowiczAutor:Stan Szpakowicz Korzyści ze zniesienia habilitacji są dla mnie najzupełniej oczywiste. Uważam za dziwaczny pomysł, że tylko ludzie stosunkowo starsi (i zmęczeni procedurą habilitacyjną) potrafią skutecznie prowadzić prace doktorskie. Talent dydaktyczny na poziomie tak zaawansowanym można, owszem, rozwinąć z biegiem lat i przyrostem doświadczenia, ale trzeba go po prostu mieć od początku.2008-04-12 11:31:50 | odsłon: 8284pokaż artykuł | nfa.pl |
Reforma Kudryckiej – głos w dyskusji.Piotr TrzonkowskiAutor:Piotr Trzonkowski Na straży naszych interesów powinni stać politycy – ale przeciętny polityk nie zna sytuacji w nauce, a naukowcy w polityce zwykle niewiele znaczą. Co mogła zrobić Prof. Kudrycka gdy była europosłem? Co może zrobić jako minister nauki – Ministerstwo Nauki nie należy do priorytetowych. I nie jest to krytyka Pani Profesor – w każdym poprzednim rządzie było tak samo.2008-04-11 21:33:13 | odsłon: 8744
Wiekopomne dzieło towarzysza Stalina uwieńczone przez prezydenta RPAutor:Cezary Wójcik Elity profesorskie uczelni medycznych przeraziły się myślą, że będą musiały się pożegnać z biurami, gronostajami i podporządkować decyzjom rektorów uniwersytetów, którym przecież może być jakiś fizyk, czy nie daj Boże humanista! Sztuczne twory powołane decyzją komunistycznych władz same zapragnęły przemianować się na Uniwersytety.2008-03-10 18:42:09 | odsłon: 12803pokaż artykuł | nfa.pl |
Reflekcje (po)Marcowe (68) – na gorącoAutor:Józef Wieczorek Wtedy za okrzyk ‚Prasa kłamie’ można było dostać pałką lub pójść do więzienia, teraz można zostać tylko zignorowanym, wykluczonym, pójść na margines lub na stronę internetową ( ale to nie jest zasługa ani Marca ani późniejszych zrywów).2008-03-08 17:45:53 | odsłon: 12267pokaż artykuł | nfa.pl |
How communists and liberals have been controlling science in PolandAutor: Piotr Jaroszyński There was no shortage of debates in post-1989 Poland: about the fishing industry, power generation, unemployment, political vetting (or lustrace), emigration, privatization etc. etc. But there was no debate about the state of Polish science, its past or its future. Polish science quietly went along with the so called systemic transformation as if bygones were bygones. Despite its vividly red past, Polish science was not subjected to decommunization or the kind of lustrace we witnessed in the former GDR where some 5,000 communism-supporting professors were sacked.2007-11-10 12:20:33 | odsłon: 22737pokaż artykuł | nfa.pl |
Marksistowskie piętnoAutor:Piotr Jaroszyński : Skala, w jakiej humanistyka w powojennej Polsce, została porażona przez marksizm, jest niewyobrażalna. Filozofia, historia, teoria literatury, socjologia, psychologia, politologia, teoria prawa – to wszystko są dziedziny, które komuniści starali się całkowicie sobie podporządkować, zarówno w sensie personalnym, jak i ideowym.2007-08-26 11:04:08 | odsłon: 12710pokaż artykuł | nfa.pl |
Lustracja, czyli napiętnowanie zła i poniechanie zemstyAutor: Bronisław Misztal Korzystniej byłoby skupić się na skontrastowaniu zła z dobrem, na pokazaniu tych setek czy tysięcy przypadków, gdy młodzi i starsi pracownicy uczelni odmawiali współpracy. Jedynie w porównaniu z tysiącami uczynków dobrych, które zablokowały zdolność aparatu przemocy do zniewolenia wszystkich umysłów, można obnażyć nikczemność i zło kolaboracji.2007-06-15 20:10:55 | odsłon: 24876pokaż artykuł | nfa.pl |
Humanista czy kryptomarksista? O szefie Sekcji Nauk Humanistycznych CKAutor:Piotr Jaroszyński Czy można się dziwić, że stan polskiej humanistyki jest tak opłakany, gdy na jej czele stoją tacy luminarze? Ja się nie dziwię, bo znam korzenie ideologiczne, z jakich wyszli. Musi wobec tego u nas powstać zupełnie nowy system generowania kadr, na innym poziomie i o innej kulturze. Potrzebujemy tego od dziś, od zaraz, bo naprawdę marnują się nowe pokolenia polskich humanistów, zdolne i utalentowane.2007-05-31 09:10:14 | odsłon: 20401pokaż artykuł | nfa.pl |
Polski inteligent w niewoli stadaAutor: Dariusz Tołczyk Inteligencja nie istnieje dziś jako wspólnota postaw moralnych, gdyż w Polsce byli i są inteligenci, którzy zbudowali kariery, idąc po trupach swoich kolegów. Do dziś świetnie funkcjonują liczni inteligenccy luminarze, którzy zawdzięczają swoją pozycję i prestiż dawnym zdradom i układom. Stanowią oni część polskiej inteligencji tak samo jak ci, których oni sami kiedyś wykorzystali, pozbawili głosu, odstawili na boczny tor, wyślizgali, opisali w tajnym raporcie.2007-04-24 19:05:40 | odsłon: 24813pokaż artykuł | nfa.pl |
Czy naprawdę Alma Mater nie wydaje wyroków ?Autor: Józef Wieczorek Sama nazwa ‚Rektorska Komisja ds. Inwigilacji Uniwersytetu Jagiellońskiego przez Służbę Bezpieczeństwa ‚ może być myląca bo przecież nie chodziło o poznanie inwigilacji UJ przez SB a tylko jak się okazuje o umycie rąk przez władze UJ.2007-01-04 13:50:57 | odsłon: 20853pokaż artykuł | nfa.pl |
Apel o ostateczną likwidację stanu wojennego na UJAutor: Józef Wieczorek Najwyższy już czas na ujawnienie prawdy. Najwyższy już czas aby katów nie uznawać za ofiary , a ofiary za katów. 25 lat od wprowadzenia stanu wojennego to wystarczający, a właściwie wystarczająco za długi, okres na uwolnienie akademickich serc i umysłów od spuścizny stanu wojennego.2006-12-13 00:16:55 | odsłon: 14371pokaż artykuł | nfa.pl |
Lenin a medycynaAutor:Cezary Wójcik W 1950 roku komunistyczne władze Polski dokonały gwałtu na europejskiej tradycji naukowej i lekarskiej, wydzielając Wydziały Lekarskie i Farmaceutyczne z Uniwersytetów aby utworzyć na sowiecki obraz i podobieństwo Akademie Medyczne…… Zmiana nazwy zamiast reformy, nowe piecżatki, tabliczki i wizytówki zamiast odczynników – to wizja Senatu Akademii Medyczne w Warszawie2006-09-29 13:34:15 | odsłon: 13647
List do senatora Piotra Andrzejewskiego w sprawie dekomunizacjiAutorJózef Wieczorek Wiele patologii jakie dotykają naukę i edukację w Polsce związane jest z układami pozamerytorycznymi mającymi swoje źrodło w powiązaniach dawnych działaczy partyjnych, a także wspólpracowników służby bezpieczeństwa.2006-09-12 12:51:37 | odsłon: 6178pokaż artykuł | nfa.pl |
Kiedy koniec PRL-u w polskiej nauce?Autor:Piotr Jaroszyński Po roku 1989 nie brakło w naszym kraju debat na różne tematy: rybołówstwa, energetyki, bezrobocia, lustracji, emigracji, prywatyzacji i wiele innych. Nie było natomiast dyskusji o stanie polskiej nauki, jej przyszłości, ale i przeszłości. Nauka polska po cichu wpasowała się w tzw. transformację ustrojową, tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. A przecież jej komunistyczna przeszłość nie wygląda różowo, dokładniej mówiąc – jest bardzo czerwona.2006-07-09 01:27:45 | odsłon: 25110pokaż artykuł | nfa.pl |
Agenci na UJ , czyli dramat mediów i autorytetówAutor : Józef Wieczorek Autorytety moralne tak pięknie w mediach wyrażające troskę nad rzekomymi dramatami rzekomo skrzywdzonych, pozostają całkiem obojętni na skrzywdzonych naprawdę. Krzywda realna nie jest medialna, więc po co autorytet takimi ‚nieudacznikami’ ma się zajmować. Na dramaty ludzkie, szczególnie te które są spowodowane przez ich pracodawców, czy orderodawców, autorytety taktownie nie reagują nawet jednym medialnym słowem, poświęcając całą uwagę doskonaleniu zaawansowanych technik utrzymywania higieny kończyn górnych.2005-12-09 02:19:25 | odsłon: 10887pokaż artykuł | nfa.pl |
Wstydliwe sprawozdania – rozrachunki z przeszłością akademickąAutor : Józef Wieczorek Nie bez przyczny Rektorzy nie chcą lustracji (Gazeta Wyborcza 23.06.2005). Wiedzą, czego nie chcą. Obecnie są niekwestionowanymi, pod karą dożywotniej śmierci zawodowej, autorytetami moralnymi i intelektualnymi, a gdyby prawda wyszła na jaw chyba niejeden nauczyciel akademicki by się musiał najeść wstydu, i mógłby stracić wylansowany przez zależne media – „autorytet”.
Demony instrukcji wyjazdowychAutor : Ewa Kostarczyk W publikacjach pojawiających się w mediach, brak rzetelnej informacji o tamtych czasach, w których wynagrodzenie za współpracę stanowił nie tyle udokumentowane pokwitowanie za czek ile zabezpieczona kariera: naukowa, akademicka, polityczna.
Wystąpienie do Prezesa IPN w sprawie opracowania ‚CZARNEJ KSIĘGI KOMUNIZMU W NAUCE I EDUKACJI’Autor : Józef Wieczorek Oczekuję od IPN powołania specjalnej komisji złożonej z niezależnych badaczy w celu opracowania ‚Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji’, oceny represyjności nie tylko władz politycznych i esbeskich, ale także władz uczelnianych w stosunku do niezależnych nauczycieli akademickich, rozpoznania współdziałania tych władz, oraz określenia strat materialnych i intelektualnych stanowiących rezultat represji.
Czarna księga komunizmu (uniwersyteckiego)Autor : Józef Wieczorek Środowiska akademickie nie zostały oczyszczone w okresie transformacji, a w czasie PRL zostały tak osłabione, że utraciły moc samooczyszczenia. Uczelnie oczyszczono natomiast z ludzi nielojalnych w stosunku do trzymających władzę i stanowiących zagrożenie dla przewodniej siły narodu…. Życie akademickie z trupem w szafie jest nie do zniesienia, a ukrywanie trupa pochłania wiele energii, której często już nie starcza na nawiązanie kontaktu z nauką światową.
Lustracja środowiska akademickiego ?Autor : Józef Wieczorek W Polsce tytuł profesora ‚belwederskiego’ nadaje sam prezydent, chociaż nie zawsze magister. Jest to unikat w skali światowej, ale tak ma nadal pozostać bo profesorowie nie mają zaufania do samych siebie i wolą aby o tym kto z nich zostanie profesorem decydował ostatecznie jednak polityk – tak jak to było w PRLu. Taki stan rzeczy w sposób jasny narzuca konieczność lustracji wszystkich profesorów i kandydatów na profesorów chociaż takiego postulatu żadna partia do tej pory nie wysunęła. Czytaj także Tajne teczki UJ… Stanowisko NFA…. Czarna księga …2005-03-04 13:25:36 | odsłon: 11463pokaż artykuł | nfa.pl |
P.S. Osoby posiadające wiedzę na temat wydarzeń które miały miejsce w marcu 1955 w Zakładzie Medycyny Sądowej AM w Krakowie, proszę o kontakt [email protected]
Co ma Wildstein do Arystotelesa?Autor Wallenstein-Pappenheimer Środowisko naukowe powinno, w trosce o dobrze pojęty własny interes, domagać się natychmiastowej lustracji osób pełniących w nauce i szkolnictwie wyższym kierownicze stanowiska2005-02-06 14:45:28 | odsłon: 19636pokaż artykuł | nfa.pl |
Tajne teczki UJ, czyli o wyższości ‚prawa’ stanu wojennego nad Konstytucją III RPAutor: Józef Wieczorek Tekst na 23 juz rocznicę obowiązywania ‚prawa’ stanu wojennego. Przykład moich teczek ilustruje poważny problem patologii uczelnianych. Niestety uczelnie pozostały skansenem nie do końca upadłego PRLu. Nadal w nich dominują profesorowie, którzy budowali swoje pozycje na ogół w latach 80-tych. Ciemna historia tych lat nie może ulec naświetleniu do dnia dzisiejszego
Historia w tajnych teczkach zabezpieczonaAutor: Józef Wieczorek Tekst na kolejną – 23 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Przyczynek do działań na rzecz opracowania Czarnej Księgi Komunizmu w Nauce i Edukacji Niestety środowisko akademickie nie dokonało samooczyszczenia pozytywnego. Oczyszczono je natomiast z elementu niepewnego, nielojalnego w stosunku do trzymających władzę i stanowiącego zagrożenie dla przewodniej siły narodu 2004-12-12 21:15:49 | odsłon: 18388pokaż artykuł | nfa.pl |
„Skończmy ze ściemą”, czyli dajmy wreszcie polskiej nauce szansę na sukcesAutor: Adam Fularz Bowiem w momencie gdy język polski jest standardem a przewodnim hasłem jest „polska nauka tylko dla Polaków”, tej szansy w skali światowej już nie ma, lub jest ona bardzo nikła, a cała kariera naukowa zdaje się być bezczelną „ściemą”, czynioną w zakłamaniu (bo skąd absolutna pewność że nie powtarza się już gdzieś wykonanych kierunków badań?) i na ślepo, bez możliwości należytego zapoznania się z dorobkiem reszty badaczy na świecie. 2005-10-03 12:51:36 | odsłon: 16029pokaż artykuł | nfa.pl |
Jakie uniwersytety? – polemikaAutorzy : Cezary Wójcik & Józef Wieczorek Nie bez znaczenia dla czytelnika będzie podanie informacji, że na witrynie ‚Prawo o szkolnictwie wyższym – debata( http://www.ii.uni.wroc.pl/~psw/) niestety z tekstem Leszka Pacholskiego – Jakie uniwersytety ? nie można dyskutować mimo podanej informacji ‚Zapraszamy do dyskusji! ‘. Natomiast nasza witryna – Niezależne Forum Akademickie www.nfa.pl otwarta jest dla dyskusji o czym polskie środowisko akademickie zostało poinformowane. Wielu naukowców z tej możliwości otwartej i niecenzurowanej dyskusji korzysta, o czym każdy zainteresowany może się przekonać. Serdecznie zapraszamy !
Dziś trudno będzie oddzielić lustrację polityczną od naukowej, bo władze PRL bardzo skutecznie politykę do nauki wprowadziły. Najlepiej byłoby przeprowadzić w środowisku naukowym taką sama politykę lustracyjna jak w środowiskach związanych ze sprawowaniem władzy i środowisku dziennikarzy, bo naukowcy są tak samo jak dziennikarze opiniotwórczy. Jeśli jednak Senat uniemożliwia polityczną lustrację środowiska naukowego, to powinno się zaproponować przynajmniej lustrację naukową. Naukowcy pobierają pieniądze m.in. za posiadany stopień lub tytuł naukowy, a więc przynajmniej teoretycznie za wniesiony do nauki wkład pracy, czyli właśnie za dorobek naukowy. Ujawnienie tego dorobku pozwoliłoby tez zweryfikować otrzymywane z budżetu pobory i prawdopodobnie umożliwiłoby spore oszczędności. Można by je przeznaczyć np. na dofinansowanie działalności naukowej dobrych instytucji naukowych.2005-07-04 01:27:58 | odsłon: 9723pokaż artykuł | nfa.pl |
ZBIGNIEW PEŁCZYŃSKI, Założyciel Szkoły Liderów w Warszawie, były wieloletni wykładowca nauk politycznych w Oxfordzie, SERGIUSZ TRZECIAK, Doktorant i pracownik dydaktyczny London School of Economics
Analiza systemu anglosaskiego pozwala nam odpowiedzieć na pytanie o społeczny cel edukacji. Celem edukacji akademickiej powinno być wychowywanie liderów, którzy w przyszłości mają służyć społeczeństwu, państwu i gospodarce. Jaki jest stosunek modelu anglosaskiego do tradycyjnego kontynentalnego systemu europejskiego, a zwłaszcza do jego korporacyjno-feudalnego tworu, jakim jest polski system kształcenia? Czy polski system edukacyjny odpowiada potrzebom 40-milionowego kraju w kontekście przemian ostatniego piętnastolecia, potrzeby budowy nowoczesnego państwa, gospodarki i społeczeństwa oraz licznych wyzwań międzynarodowych? Chciałoby się rzec, za XVIII-wieczną encyklopedią Chmielowskiego, że „koń jaki jest, każdy widzi”. Jednak w polskich realiach ów koń, czyli system edukacji, jest „widzącym inaczej”.2005-06-17 01:56:10 | odsłon: 17734pokaż artykuł | nfa.pl |
Powstaje w Europie jednolity, nowoczesny system edukacji, będący swego rodzaju europejską specjalnością, z podkreśleniem roli jakości kształcenia, porównywalności i uznawalności dyplomów oraz studenckich punktów kredytowych.
Na Wschodzie bez zmian Autor Znany Kierownicy Zakładów w Akademii Medycznej w Warszawie fundują sobie na koszt podatników mosiężne, grawerowane tabliczki przy wejściach do swoich gabinetów, bo wiedzą, że będą tam one wisiały latami. W USA nawet nobliści nie mają za życia mosiężnych tabliczek, tylko napisy papierowe lub plastikowe, które w razie potrzeby można z dnia na dzień zmienić. W Polsce będzie dobrze, kiedy zastąpi się mosiądz papierem. 2005-05-09 10:25:53 | odsłon: 10382 pokaż artykuł | nfa.pl |
Potrzeba zmian ustawowych w odniesieniu do rozpraw i przewodów doktorskich AutorJózef Kalisz Recenzenci powinni być powoływani wyłącznie z innych uczelni lub jednostek naukowych. Czy są może w Polsce takie uczelnie lub jednostki naukowe, w których przyjęto takie zdrowe postępowanie jako regułę? Choćby jedna?
Polska nauka i szkolnictwo wyższe potrzebują reform Autor Józef Kalisz Trzeba ograniczyć i docelowo wyeliminować nagminnie spotykane pozoranctwo naukowe, które jest jednym z objawów zauważalnej demoralizacji środowiska naukowego w Polsce. Nie wystarczy nawoływanie o dobre obyczaje i tworzenie kodeksów etycznych. Trzeba sięgnąć do bardziej kategorycznych uregulowań prawnych 2005-02-09 18:02:26 | odsłon: 32352 pokaż artykuł | nfa.pl |
Przedstawione tu hipotetyczne przypadki (Europejski Instytut Technologiczny, BioInfoBank Institute) mają uzmysłowić, że zachowanie dotychczasowego systemu tytułów i stopni naukowych może doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji, w której faktycznie w szkolnictwie wyższym będą istniały obok siebie dwa porządki prawne – dotychczasowy, ‚stary’ polski model funkcjonowania szkolnictwa wyższego oparty na habilitacjach i tytule belwederskim oraz ‚nowy’, wymuszony przez prawo unijne.
Nim dostaniemy Nobla Autorzy: Aleksander Wittlin & Karol Życzkowski Tekst opublikowany w Tygodniku Powszechnym Tygodnik Powszechny, nr 38/04; 19.09.2004
Dlatego też wydatki państwa na naukę należy postrzegać jako inwestycję o potencjalnie wysokiej stopie zwrotu, a sposób rozdzielania tych środków dostosować do kryteriów obowiązujących na rynkach finansowych. System ten musi oferować równe szanse, powinien też być jasny, otwarty i konkurencyjny
Co zrobić w polskiej nauce? Autor:Józef Kalisz Zapraszam do lektury i będę wdzięczny za krytyczne uwagi oraz propozycje modyfikacji 2004-11-28 14:36:47 | odsłon: 7701 pokaż artykuł | nfa.pl |
Zmiana klimatu oziębienie Autor:Andrzej Politowicz Uczelnie tworzą kodeksy etyczne, formułują misje akademickie, programy poprawy jakości kształcenia, strategie rozwojowe jednak rzeczywistość jest daleka od haseł i pobożnych życzeń i nijak nie przekłada się na kondycję nauki polskiej i wartości kształcenia. 2004-11-22 17:31:29 | odsłon: 13660 pokaż artykuł | nfa.pl |
Ekspert w krainie polskiej nauki Autor:Ewa Kostarczyk Problemu jakości polskiej nauki nie można sprowadzać tylko i wyłącznie do braku pieniędzy. To organizacja instytucji naukowo-badawczych i dydaktycznych w Polsce nie promuje ani nauki ani pracowników naukowych 2004-11-18 20:56:19 | odsłon: 9813 pokaż artykuł | nfa.pl |
Petryfikacja czy zmiana systemu Autorzy:Józef Wieczorek & Cezary Wójcik Wyniki badań naukowych, finansowanych wyłącznie na drodze autentycznych konkursów na projekty badawcze, winny być jawne i rozliczane przed podatnikiem
Polski nie stać na utrzymywanie obecnego nieefektywnego systemu, natomiast środowisko akademickie niestety utraciło zdolność do samooczyszczenia i naprawy. Zwracamy się z gorącym apelem o uwzględnienie naprawy systemu nauki i szkolnictwa wyższego w planach naprawy struktur Państwa Polskiego.
2005-10-10 03:00:23 | odsłon: 5134
APEL o naprawę systemu nauki i szkolnictwa wyższego
W dniu 30 września 2005 roku, Polska Akademia Nauk oraz Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich wystosowały STANOWISKO – APEL http://www.mnii.gov.pl/mnii/_gAllery/12/90/12902.pdf do nowego rządu RP o podtrzymanie zapowiedzianej w projekcie budżetu na rok 2006 (złożonym przez ustępujący rząd) tendencji wzrostowej na nakłady na badania naukowe i szkolnictwo wyższe. Nie ma wątpliwości, że nakłady na naukę w Polsce są za małe i należy je podwyższać. Obecny system odziedziczony jeszcze po PRL jest jednak tak marnotrwany, że jest w stanie skonsumować każdą podwyżkę nakładów finansowych bez poprawy efektów. Żeby planowane zwiększenie nakładów przyniosły pożądane przez społeczeństwo efekty niezbędna jest głęboka systemowa reforma nauki i szkolnictwa wyższego oparta na sprawdzonych wzorach anglosaskich i rekomendacjach Europejskiej Karty Naukowca. Niestety jak do tej pory nie było woli ustawodawców aby takie zmiany wprowadzić.
Polski nie stać na utrzymywanie obecnego nieefektywnego systemu, natomiast środowisko akademickie niestety utraciło zdolność do samooczyszczenia i naprawy.
Niezależne Forum Akademickie ( www.nfa.pl) skupiające naukowców pracujących zarówno w Polsce, jak i poza granicami a działające na rzecz podniesienia jakości nauki i edukacji deklaruje swoje wsparcie w procesie reformowania tych dziedzin stanowiących gwarancję rozwoju gospodarczego i społecznego kraju.
Zwracamy się z gorącym apelem o uwzględnienie naprawy systemu nauki i szkolnictwa wyższego w planach naprawy struktur Państwa Polskiego.
Prezes Fundacji Niezależne Forum Akademickie – Józef Wieczorek (Kraków)
Przewodniczący Rady Fundacji – Cezary Wójcik (Evansville, USA)
AutorMaciej Panczykowski Tutaj potrzebna jest reforma systemowa zmieniająca kryteria finansowania i umożliwiająca kontrolę tego procesu. Przede wszystkim finansowane powinny być projekty pożyteczne dla kraju lub mające fundamentalną wartość naukową (badania podstawowe). W dobie Internetu publiczna kontrola finansowania jest prosta i powszechnie dostępna. Potrzeba tylko dobrej, niezależnej woli, by to zrobić. Obecny system polskiej nauki jest jak system służby zdrowia. Finansowa studnia bez dna. Aby osiągane efekty były adekwatne do nakładów, potrzebna jest reforma, która wyselekcjonuje i nagrodzi tych, którzy się krajowi lub nauce opłacają. A więc kolejność leczenia musi być taka: najpierw reforma, potem zastrzyki gotówki.
2006-01-04 08:56:47 | odsłon: 17033
Maciej Panczykowski
Analiza polskiej nauki instytucjonalnej
WSTĘP
Artykuł ten zawiera krótki opis patologii, z jakimi moim zdaniem boryka się polska nauka instytucjonalna (PNI). Zdaję sobie sprawę, że obszerny temat w tytule zostanie tutaj zaledwie „dotknięty”, a lista wymienionych tu wykrzywień nie pretenduje do nazwy „wyczerpującej”. Wydaje mi się jednak, że moje abstrakcyjne i esencjonalne ujęcie w wielu przypadkach trafia w sedno. Chciałbym tu asekuracyjnie zaznaczyć, że nie jestem żadnym „istą”, więc nie wyznaję żadnego „izmu”, żadnej ideologii. Jestem naukowcem, więc staram się badać rzeczywistość, zbierając fakty, dociekając ich przyczyn, a potem – wyciągając ogólniejsze wnioski. Dla skrótowości przedstawiam głównie wnioski. A są one następujące:
ORKA PO BETONIE
Oto typowy i niejedyny przykład – moje doświadczenia wyniesione z Uniwersytetu Warszawskiego – uczelni, na której spędziłem 8 najtrudniejszych lat mojego życia. Cały ten czas upłynął mi na intensywnej pracy nad swoim rozwojem naukowym i przemyśliwaniu tego, co się nauczyłem i układaniu sobie tego w głowie. Była to uczciwa praca i uczciwe myślenie. Mimo to, z czasem robiło się wokół mojej osoby dziwnie gęsto. Coraz więcej wrogości, coraz wyższe wymagania. Z początku naiwnie myślałem, że to dlatego, że jednak daję z siebie za mało. Ale im bardziej się starałem, tym bardziej było gęsto. Musiała się zatem pojawić u mnie myśl, że nie o rozwój chodzi. Słońce świeci dla tych, co mają znajomości, są w układzie (gotowi na moralne kompromisy) lub pokornie wykonują małe, nierozwijające i niemotywujące zadania profesora. Bo istnieje poczucie zagrożenia intensywnym rozwojem, który w najlepszym przypadku trzeba ograniczyć, a w najgorszym – usunąć. Dobre samopoczucie i święty spokój betonowego układu, który już wszystko ma i któremu nic się już nie chce, kosztuje polską naukę sporo. Ale na UW nie spotkałem nikogo, kto byłby taką koleją rzeczy zdziwiony, zbulwersowany i do kogo można się zgłaszać o pomoc. Szczerze mówiąc, przez te 8 lat robiłem „slalom” między osobistościami UW, a uczyłem się sam i „na boku”, by móc poczuć prawdziwą naukę. Po tym czasie wylądowałem na bruku i wtedy zobaczyłem, że mam ręce puste. Morał z tego taki, że jeśli zamierzamy orać, to musimy najpierw sprawdzić, co będziemy orać. Bo jeśli beton, to plonu nie będzie. Będzie tylko pot i wykończenie.
Patologia 1: PNI hamuje rozwój młodych naukowców, bo jej system jest taki, że jest to w interesie jej decydentów.
RENEGACI NA LICYTACJI
Na początek pozwolę sobie na krótki wstęp o wolności, gdyż pojęcie to jest często nadużywane i służy jako wygodny „wytrych”, a tak naprawdę kwestia wolności rozumiana jest przez wielu powierzchownie, bo brakuje u opiniotwórczych „wyroczni” klarownych przemyśleń na jej temat. Wystarczy tylko, że jest ona wartością dla pewnych wpływowych sił, aby lizusowsko mieć ją na języku (mniejsza o definicję). W każdym społeczeństwie wolność jednostki jest jakiś sposób ograniczona. Gdyby tak nie było, nie byłoby mowy o budowaniu jakiegokolwiek systemu wyższego rzędu (społeczeństwa z jednostek). System zawsze oddziałuje na swoją część i nadaje jej pewne cechy, a pewnych – nie. Cały problem tkwi w tym, aby wolność jednostki ograniczona była w sposób mądry, tzn. aby wolno jej było robić rzeczy przyczyniające się do rozwoju społeczeństwa, a nie wolno było jej robić rzeczy działających destrukcyjnie. Innymi słowy, chodzi o to, aby absurdalnie nie utrącać działań człowieka, który mógłby uczynić wiele dobrego, a z drugiej strony nie dopuszczać do egoistycznych korzyści kosztem interesu społecznego. Tak po prostu jest, że jednostka zawsze płaci za bycie w społeczeństwie i nie jest to pogląd czy ideologia. Gdy społeczeństwo jest zdrowe, to płacona cena nikomu nie szkodzi.
Weźmy przykład wolności słowa. Jest różnica pomiędzy ideą: „nie wolno ci pisać prawdy”, a ideą „nie wolno ci pisać nieprawdy”. Obie idee są ograniczeniami, z tym, że jedna jest społecznie niekorzystna (zła), a druga – korzystna (dobra), bo tylko znajomość faktycznego stanu rzeczy pozwala na skuteczne radzenie sobie z rzeczywistością (np. przetrwanie, postęp). Podobnie jest z wolnością gospodarczą. Intuicyjnie czujemy, że głupio jest „wiązać ręce” sklepikarzowi sprzedającemu owoce i warzywa, ale mądrze jest nie zezwalać nikomu na sprzedawanie rzeczy, które trują ludzi, nawet, jeśli są smaczne i można na nich zbić prywatną fortunę. Płacz niedoszłego biznesmena, że ogranicza się jego wolność nie powinien wtedy nikogo chwycić za serce.
Obecny w Polsce kapitalizm został przez wielu pojęty równie źle, co wygodnie. Wolność nie oznacza wolności nieograniczonej, aspołecznej, a dbanie tylko o siebie może paradoksalnie odbywać się na zasadzie dawania komuś. Bo ten ktoś odda. A tym kimś może być np. społeczność. Większość polskich mediów (niby ukierunkowanych na społeczeństwo) jest silnie uzależniona od obcego kapitału, co nie sprzyja niezależności głoszonych przezeń idei. Szczególnie w mediach komercyjnych króluje jeden, jedynie słuszny pogląd – neoliberalizm, bo on głosi niskie podatki – korzyść dla koncernów medialnych. Reszta się nie liczy. Dyżurni eksperci naukowi zapraszani do mediów, zdecydowanie wiedzą, co mówić, aby nie był to ich ostatni występ. Dotyczy to głównie ekspertów nauk społecznych (socjologia, politologia, ekonomia), bo w naukach ścisłych trudniej jest głosić, że 2 + 2 = 5, nawet, jeśli jest to akurat bardzo korzystne. Więc roi się od półprawd, przemilczeń i manipulacji faktami, subiektywizm zasłaniany jest mówieniem: „współczesny pogląd” lub „jest taka szkoła”. Szkoda tylko, że często nie ma po prostu zgodności z faktami… Ale jest zgodność z interesem medium…A każdy naukowiec wie, że w nauce musi być zgodność głoszonej tezy z faktami i jeśli w mediach nie jest możliwe głoszenie takich tez, to przyzwoitość nakazuje się tam nie pokazywać. Ale piewca-renegat, zachłyśnięty nową rzeczywistością, czerpie z niej garściami. Bo tak zrozumiał, że wolno mu dbać o siebie. Podlizywanie się komuś dla własnej korzyści i przeciwko interesowi społecznemu jest dość obrzydliwe. Szczególnie, że widzowie są zazwyczaj laikami myślącymi, że skoro ekspert tak mówi, to tak widać jest. I to pogłębia ich frustrację i zagubienie. Ktoś dał d… więcej.
Patologia 2: PNI jest dyspozycyjna wobec polityki i pieniędzy, bo przedkłada materialny interes nad uczciwe badanie rzeczywistości.
BURZA MÓZGÓW (WYPRANYCH BĄDŹ WYGNANYCH)
Polska jest bardzo bogatym krajem…I bardzo altruistycznym. Bo tylko taki kraj potrafi łożyć na wieloletnią edukację swojej młodzieży, aby potem nie mieć żadnej wyraźnej koncepcji na zatrzymanie jej w kraju, dla oczywistej narodowej korzyści. „Wyjeżdżaj na Zachód, tutaj jeszcze długo nic się nie zmieni” – to zdanie powtarzają przychylni profesorowie chyba równie często jak „zdrowaśki”. Myślę, że trochę dałoby się ulżyć młodym naukowcom, gdyby lobby profesorsko-decydenckie naciskało w interesie przyszłości kraju precyzyjnie i gdzie trzeba. Ale, jak na razie, wychodzi im tylko lobbing w interesie własnym i doraźnym. Ośmielam się twierdzić, że to wypychanie młodych za granicę, to lekka forma pozbycia się konkurencji, taka zsyłka w wersji „soft”.
Co robią młodzi na Zachodzie? Robią długo doktoraty, jeśli w ogóle uda im się je zrobić, służą olśniewającą wiedzą zachowując mało olśniewające pozycje w tamtejszych hierarchiach, pracują za atrakcyjnie niskie wynagrodzenie. Jest to wykwalifikowana i tania siła robocza. A więc mimo faktu, że Polska jest już w strukturach Zachodu, to on raczej nic nie zrobi, aby ten stan u nas zmienić. W jego interesie jest polski bajzel naukowy, bo to gwarantuje odpływ na Zachód atrakcyjnej siły roboczej. Jak zwykle, bezpieczniej jest liczyć na siebie… Oczywiście, warto, aby polscy naukowcy byli otwarci, wyjeżdżali poznawać ciekawych ludzi, inne metody badań i szlifowali język angielski – współczesną łacinę. Ale muszą oni mieć gdzie wrócić. To jest strategiczny interes państwa, a brak autentycznych działań w jego zakresie ma za przyczynę jedynie bezmyślność.
Patologia 3: PNI robi mało, aby zatrzymać w Polsce naukowców, a tych, co zostają, nagradza za brak świeżości i oryginalności.
PODLEGŁA WTÓRNOŚĆ
Polskę cechuje obecnie bezkrytyczne i uniżone przyjmowanie wszystkiego, co płynie z Zachodu. Są to albo rzeczy wartościowe (np. nowoczesne technologie) albo zwykły chłam (np. bekająca żaba – gadżet komórkowy sprzedający się tak dobrze, że tracę wiarę w człowieka). Gdy byłem na UW, to wszystko, co istotne było nie nasze. Pomysły płynęły z Zachodu, ciekawe idee brano z zachodnich książek i czasopism, nowatorskie metody badań powstawały na zachodnich uniwersytetach i dopiero potem ktoś „przywoził” je do Polski. Bo przecież my jesteśmy zbyt biedni, aby dokonać czegoś na światowym poziomie, a wszyscy, którzy nie zgadzają się z tym, to entuzjaści, którzy dawno stracili kontakt z rzeczywistością i nie znają życia. Trzeba powiedzieć sobie jasno, że nie mamy szans skutecznie konkurować np. z USA pod względem liczby ogłaszanych prac i opracowań tematów wymagających kosztownego i wyrafinowanego sprzętu. Ale mizeria materialna nie usprawiedliwia całkowicie mizerii ideowej. Mówienie sobie „jestem biedny, więc nic ważnego nie stworzę”, to wygodne dorabianie ideologii do własnego niechciejstwa. Sam znam przykład profesora z UW, który stworzył bardzo ważną w hydrobiologii pracę na stawach tatrzańskich, używając prostego sprzętu wędkarskiego. I opublikowano ją w „Nature”. Po prostu miał błyskotliwy pomysł, który realizowalny był nawet w polskich warunkach. Potrzebna jest niesprzedana wola polityczna, by stworzyć system, który zajmie się zagospodarowaniem polskiej myśli technologicznej, rozwiązań analogicznych do tych zachodnich lub nowych. Byłaby to inwestycja opłacalna, gdyż kosztowałaby mniej niż kupowanie wszystkiego na Zachodzie. System taki automatycznie nagradzałby naukowców robiących rzeczy pożyteczne i zatrzymywałby ich w kraju. Marzy mi się czas, w którym w polskiej nauce będzie sporo polskiej myśli, polskiej treści. A jej system może być amerykański… Niestety, jak na razie, jest odwrotnie. Szkoda, bo myślę, że jeśli zrobimy coś innego niż w USA lub nawet lepszego, to Amerykanie nas nie zleją. Nie lękajmy się!
Patologia 4: PNI jest mało twórcza, oryginalna i patriotyczna, a często robi rzeczy wtórne i mało pożyteczne.
PLASTER NA OTWARTE ZŁAMANIE
Nauka rozwija się najlepiej, gdy interesy wszystkich grup ludzi ją współtworzących są godzone. Po prostu, dzięki takiej solidarności, najwyższa liczba ludzi może aktywnie działać i myśleć z korzyścią dla naukowego rozwoju. Gorzej, jeśli pewna egoistyczna podgrupa świata naukowego pragnie maksymalizować swoją korzyść kosztem reszty. Aby to osiągnąć, pojawiają się próby uzależniania, ograniczania rozwoju wykorzystywanych, a u tych ostatnich – napięcie i bunt. W system anglosaski najwyraźniej wpisana jest największa dawka solidarności, bo to właśnie to rozwiązanie cechuje naukowe potęgi – USA i UK. System gra, moim zdaniem, rolę priorytetową, bo istnieją państwa równie bogate jak Wielka Brytania, a mimo to znacznie ustępujące jej wpływem na światową naukę. Wystarczy spojrzeć np. na rynek książek przyrodniczych. Tutaj 95% klasycznych, znakomitych pozycji i związanych z nimi nowych pomysłów, teorii i idei pochodzi albo ze Stanów Zjednoczonych albo ze Zjednoczonego Królestwa. Rozwój tamtejszych naukowców jest burzliwy, prężny i niezahamowany. Wśród polskich naukowców raczej istnieje zgoda, co do tego, gdzie należy wyjechać, jeśli chce się naukowo rozwijać. Świadomość sukcesu systemu anglosaskiego istnieje. Pojawia się, więc pytanie: skoro jest tak dobry, to dlaczego przynajmniej nie skopiować go u nas (nie mówiąc o jeszcze doskonalszych wersjach)? Musi się także pojawić myśl, że tego systemu u nas nie ma dlatego, że komuś bardzo zależy na tym co jest. Jest to grupa wpływowa i bojąca się utracić maksymalne korzyści związane z obecnym, patologicznym dla większości, systemem polskiej nauki. To warstwa profesorsko-decydencka. Nowo przyjęta ustawa o szkolnictwie wyższym jest upozorowaną próbą zreformowania ważnej części polskiej nauki. Przypomina ona niestety manewr, jaki robi producent, gdy nie potrafi lub nie chce zmienić produktu. Po prostu umieszcza go w nowym opakowaniu z napisem „NOWOŚĆ!”. A powinno być raczej napisane: „NIHIL NOVI”.
Patologia 5: PNI robi pozorne, powierzchowne ruchy, aby kryć i stabilizować nietykalne dno.
FINANSOWA MANTRA
Jeśli już „niezależne” media zainteresują się polską nauką, to można wtedy zobaczyć w nich rektora błyskającego sztuczną szczęką i gronostajami, który oznajmia rozanielonej dziennikarce, jaki wspaniałe osiągi ma jego uniwerek. Podaje parametry, które mało tak naprawdę pokazują, ale dużo robią marketingowego wrażenia. Brakuje właściwie tylko pieniędzy i gdy one będą to już wszystko rozkwitnie jak japońska wiśnia. Jestem pewien, że nie rozkwitnie. W każdym razie nie jak wiśnia… Tutaj potrzebna jest reforma systemowa zmieniająca kryteria finansowania i umożliwiająca kontrolę tego procesu. Przede wszystkim finansowane powinny być projekty pożyteczne dla kraju lub mające fundamentalną wartość naukową (badania podstawowe). W dobie Internetu publiczna kontrola finansowania jest prosta i powszechnie dostępna. Potrzeba tylko dobrej, niezależnej woli, by to zrobić. Obecny system polskiej nauki jest jak system służby zdrowia. Finansowa studnia bez dna. Aby osiągane efekty były adekwatne do nakładów, potrzebna jest reforma, która wyselekcjonuje i nagrodzi tych, którzy się krajowi lub nauce opłacają. A więc kolejność leczenia musi być taka: najpierw reforma, potem zastrzyki gotówki.
Patologia 6: PNI chce dużo pieniędzy, ale nie chce się naprawdę zreformować (co zapobiegłoby ich zmarnotrawieniu).
ZAKOŃCZENIE
Oczywiście, wnioski, które powyżej przedstawiłem, mają charakter reguł. W wysoce złożonych układach nic nie jest „jak od żyletki”, na 100 procent. Z moich obserwacji wynika jednak, że są to wyraźne prawidłowości, a kontrprzykłady mają charakter wyjątków. Jeśli więc jakiś polski naukowiec przeczytał ten artykuł i nie wie, o czym w nim mowa, to znaczy, że miał dużo szczęścia.
Autor:Adrian Tkacz Po 1989 roku system polskiej nauki i szkolnictwa wyższego uległ minimalnym zmianom, ograniczając się jedynie do przygotowania płatnej oferty edukacyjnej. Mentalnie układ ten jest obecnie skansenem myśli i postaw określanym, przez co bardziej krytycznych, jako ustrój prusko-feudalny. W wielu przypadkach zależności pracownicze odzwierciedlają raczej stosunki panujące na dworach monarszych, niż relacje jakie powinny obowiązywać między przełożonym a podwładnym w nowoczesnym państwie demokratycznym z gospodarką wolnorynkową
2006-01-17 01:14:53 | odsłon: 16230
Adrian Tkacz
Nauka: Jeden kraj dwa systemy
W świadomości społecznej nie istnieje dzisiaj problem organizacji nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce. Niedostatki w służbie zdrowia czy wymiarze sprawiedliwości są widoczne dla ogółu. Na uczelniach wydaje się być wszystko w porządku. Najdobitniej świadczy o tym zaufanie, jakim cieszą się we współczesnej Polsce profesorowie. Sama wysoka ocena seniorów nauki nie jest niczym złym, ale przyczynia się do niedostrzegania wad obecnego rozwiązania. Rzeczywistość nie jest tak różowa. Po 1989 roku system polskiej nauki i szkolnictwa wyższego uległ minimalnym zmianom, ograniczając się jedynie do przygotowania płatnej oferty edukacyjnej. Mentalnie układ ten jest obecnie skansenem myśli i postaw określanym, przez co bardziej krytycznych, jako ustrój prusko-feudalny. W wielu przypadkach zależności pracownicze odzwierciedlają raczej stosunki panujące na dworach monarszych, niż relacje jakie powinny obowiązywać między przełożonym a podwładnym w nowoczesnym państwie demokratycznym z gospodarką wolnorynkową. Anachroniczna organizacja przyczynia się do ogromnego marnotrawstwa talentu młodych ludzi. W konsekwencji utrwala to strukturalne bezrobocie panujące w Polsce i skazuje wiele osób na frustrację z powodu braku możliwości samorealizacji. Ukazanie rozmiaru patologii panującej w tym środowisku wydaje się być pierwszym krokiem na drodze do uzdrowienia sytuacji. System ten w dłuższej perspektywie nie jest w stanie tak funkcjonować, stąd pojawiające się ostatnio pomysły wprowadzenia odpłatności za studia. Nie tylko argumenty natury społecznej przekreślają ten pomysł. Dodatkowe, para-podatkowe finansowanie wyższej edukacji przyczyniłoby się do utrwalenia obecnych patologii. Przyczyny nieprawidłowości należałoby w pierwszej kolejności upatrywać w nieruchliwości naszego środowiska naukowego. W USA podstawową cechą kariery jest mobilność, w Polsce dominuje model „od studenta do profesora” na jednej uczelni. Ludzie, którzy się znają kilkadziesiąt lat, nie są w stanie obiektywnie oceniać własne prace. Niejednokrotnie źle rozumiana solidarność zawodowa składnia do tolerowania ewidentnych nieprawidłowości. Zmiana tego stanu rzeczy przy pomocy jednego pociągnięcia jest niestety niemożliwa. Wydaje się, że szansy na poprawę należy upatrywać w stopniowej modernizacji struktury i zwiększeniu wydatków państwa na badania i rozwój. Dodatkowe środki nie mogą jednak finansować obecnego układu, ale powinny służyć do stworzenia nowego, drugiego obiegu polskiej nauki.
Dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie podwójnego systemu finansowania nauki i edukacji. Według obecnych mechanizmów i w oparciu aktualną kadrę profesorską państwo zapewniałoby środki głównie na kształcenie młodzieży na poziomie wyższym. Drugi filar tego systemu odpowiadałby z kolei za prowadzenie badań naukowych. Docelowo włączony byłby on w paneuropejski system wspólnej przestrzeni naukowej. Finansowany głównie drogą grantów powinien być otwarty przede wszystkim na młodych i mobilnych naukowców. Trzy-cztery najsilniejsze ośrodki krajowe zorganizowane według najlepszych wzorów amerykańskich i brytyjskich wraz z prywatnymi instytutami naukowymi stanowiłyby trzon tego rozwiązania. Dla powodzenia zmian w naszym kraju konieczna jest reforma systemu organizacji nauki i szkolnictwa wyższego także na poziomie Unii Europejskiej. Tylko poprzez stworzenie wspólnego pan-europejskiego systemu można zagwarantować sukces zaproponowanego wyżej przedsięwzięcia. Zdjęcie biurokratycznych i prawnych barier przed młodymi naukowcami pozwoliłoby na uwolnienie ich energii. Dzisiejsze prawo zapewnia finansowanie w głównej mierze tym, którzy mają silną pozycję polityczną w swoim środowisku. Bez znaczącego zastrzyku pieniędzy dla młodych doktorantów i osób zaraz po doktoracie, dzięki któremu będą mogli się uczyć i pracować poza macierzystą uczelnią, nie przerwie się chorego łańcucha powiązań. Stworzenie możliwości prowadzenia badań poza macierzystą uczelnią, w czołowych ośrodkach w Polsce i UE jest warunkiem sine qua non powodzenia każdej reformy systemowej. Dobrym rozwiązaniem byłoby powołanie Funduszu Wspierania Mobilności Młodych Naukowców. Instytucja ta, poza wsparciem materialnym, oferowałaby granty na prowadzenie własnych badań naukowych, przy czym nie powinny być one kierowane do obecnych beneficjentów systemu, którzy mają inne możliwości zdobycia finansowania. Podstawowe pytanie, jakie rodzi się w tym miejscu, to skąd wziąć pieniądze? Tutaj pojawia się kwestia politycznego zdefiniowania funkcji, jakie odgrywać powinno państwo. Analizując programy zwycięzców obecnych wyborów parlamentarnych sceptycznie można oceniać szansę na przeprowadzenie bardziej gruntownych zmian. Warto jednak podkreślić to, że dla polityka, który publicznie uznaje inwestycję w edukację i naukę za absolutny priorytet i misję państwa, nie ma takich pieniędzy, których nie powinien przeznaczyć na ten cel, nawet kosztem innych ważnych wydatków. Nakaz jawności dorobku naukowego oraz jawnego rozliczania z publicznych grantów ma większą szansę na realizację w obecnych warunkach. Nie wymaga też dużych środków finansowych. Propozycja lustracji politycznej powinna być jednak zastąpiona postulatem lustracji merytorycznej. Upublicznienie dorobku naukowego każdego naukowca pretendującego do objęcia funkcji kierowniczej na uczelni bądź instytucie powinno być obligatoryjne.
Jawność ma wręcz fundamentalne znaczenie dla procesu naprawy finansów nauki. Gdzie można znaleźć rozliczenie grantów, czasami opiewających na milionowe kwoty? Nie jest zaś żadną tajemnicą, że te pieniądze nie zawsze idą bezpośrednio na prowadzenie badań. Konferencja naukowa w Peru, skórzane fotele i marmurowe podłogi w gabinetach profesorskich, różnego rodzaju płatne „konsultacje” nie byłyby problemem, gdyby widać było efekty. Niewiele nowych patentów, technologii czy brak publikacji w znaczących periodykach pokazuje, że te środki finansowe, które obecne są w systemie, nie są wykorzystywane efektywnie. Wystarczy przytoczyć fakt, że w naszym kraju za te same pieniądze przeznaczone na badania powstaje dziesięć razy mniej patentów niż w USA! Diagnozę o patologicznym sposobie finansowania potwierdza badanie klasyfikujące najlepsze polskie uczelnie dopiero czwartej setce w międzynarodowych rankingach. Na dodatek, to wszystko ma charakter sprzężenia zwrotnego – kiepski stan tej branży nie skłania polityków do inwestycji w nią. Nie ma niestety możliwości ani nadziei na wymuszenie reformy systemu w oparciu o dzisiejszych jego beneficjentów. Rektorzy są wybierani przez władze uczelni, które ustawowo są zdominowane przez osoby zawdzięczające obecnym rozwiązaniom swoje nienaruszalne pozycje kierownicze. Praktycznie niemożliwe jest uzyskanie zgody na ustawowe wprowadzenie kadencyjności stanowisk kierowniczych na publicznych uczelniach i placówkach naukowych. Zresztą rodzi się pytanie, kto miałby rozstrzygać takie konkursy? Przecież Polska to mały kraj, gdzie w niektórych dziedzinach liczbę specjalistów można by zliczyć na palcach jednej ręki. Włączenie ekspertów z zagranicy w ocenę dorobku polskich naukowców wydaje się być konieczne. Znaczącą rolę odegrać jednak mogą studenci i doktoranci. Nowoczesna nauka charakteryzuje się tym, że najwięcej mogą zrobić właśnie ludzie przed 35 rokiem życia. Dla wielu czytelników może być to zaskoczeniem, ale tak właśnie wyglądają zagraniczne instytuty badawcze – mnóstwo młodych zapaleńców, którzy poświęcają się idei, jaką jest prowadzenie badań naukowych. W Polsce się ich nie wspiera, ogranicza możliwości, a awans umożliwia w coraz większym stopniu tylko tym adeptom, którzy niosą ze sobą „odpowiedni materiał genetyczny”. Efekt jest widoczny – brak nowoczesnych i konkurencyjnych firm dających zatrudnienie. Coraz częściej jedyną alternatywą dla młodego człowieka pozostaje praca w supermarkecie, restauracji typu fast-food lub emigracja i łącząca się z tym degradacja społeczna.
lek. med. Adrian Tkacz Przewodniczący SDPL w Katowicach
AutorKarol Życzkowski Istniejący system organizacji nauki w Polsce przetrwał od lat bez zasadniczych zmian, gdyż prawdziwe reformy i dopuszczenie do rzeczywistej konkurencyjności nauki często nie leżało w interesie jej decydentów. Dlatego też powyższe propozycje mogą natrafić na niechęć dotychczasowych beneficjentów systemu. Przykład ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że środowisko ludzi nauki nie jest w stanie zreformować jej samodzielnie. Naukę polską mogą skuteczniej unowocześnić rozsądni ludzie spoza środowiska, dysponując niezbędną wolą polityczną do przeprowadzenia reform.
2006-05-17 05:39:45 | odsłon: 15525
Karol Życzkowski
Czy nauka polska może być konkurencyjna ?
Gdy we wrześniu roku 1983, dwa miesiące po zniesieniu stanu wojennego, rozpoczynałem pracę w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego zarabiałem równowartość 15 dolarów na miesiąc. Niewielka wartość nabywcza mojej pensji była dodatkowo limitowana kartkami na mięso, cukier i masło. Wybór towarów przemysłowych dostępnych w sklepach był mocno ograniczony, a podaż usług świadczonych na dobrym poziomie była rzadka. Zapomniane po części realia Polski lat osiemdziesiątych trafnie odzwierciedla diagnoza ks. Józefa Tischnera: „Polska praca jest chora”.
Obecnie, siedemnaście lat po rozpoczęciu transformacji ustrojowej, żyjemy w zupełnie innym kraju. Nasze pensje mają wymierną wartość nabywczą, a podaż najróżniejszych towarów na rynku jest wręcz nieograniczona. Co więcej, stosunkowo łatwo jest znaleźć malarza czy hydraulika dobrze wykonujących swą pracę po konkurencyjnej cenie. Rozglądając się wokół dostrzec można, iż dużo osób pracuje więcej i lepiej niż przed dwudziestu laty.
Polska praca pomału zaczyna zdrowieć. Zwłaszcza w tych dziedzinach, w których istnieje bezpośrednia korelacja pomiędzy jakością wykonywanej pracy, a otrzymaną zapłatą. I nie jest to skutek pogłębionej refleksji nad ważnymi dziełami filozoficznymi, ale raczej efekt działania „niewidzialnej ręki rynku”. Niezależnie od ideologicznych zapatrywań kolejnych rządów Rzeczypospolitej mechanizmy konkurencji działają coraz skuteczniej w wielu dziedzinach naszego życia. Niektóre produkty zreformowanych podmiotów gospodarki polskiej nie ustępują jakością najlepszym wyrobom zagranicznym, a często oferowane są za korzystniejszą cenę. Z drugiej strony, nieefektywne zakłady przemysłowe odziedziczone po poprzedniej epoce, które nie miały szczęścia do reform, a nie były sztucznie utrzymywane przez państwo za pieniądze podatnika, zakończyły działalność.
Dokonana transformacja ustrojowa tylko w niewielkim stopniu objęła polską naukę, której udało się w dużej mierze zachować metody pracy przeniesione z czasów PRL. Dlatego też nauka polska, stanowiąca pewien fragment nauki jednoczącej się Europy, nie jest konkurencyjna, zwłaszcza w porównaniu z krajami anglosaskimi. Ten stan rzeczy dobitnie ilustruje ciągły odpływ zdolnych polskich uczonych za granicę. Niezależnie od niezadowalających nakładów na naukę w Polsce można stwierdzić, że znaczna część środków przyznanych z budżetu państwa nie jest wykorzystywana optymalnie. Za ten stan rzeczy winę ponosi archaiczna struktura uniwersytetów i placówek naukowych, nie wymuszająca uprawiania nauki na europejskim poziomie.
Niewesoły stan nauki w Polsce dokumentują zgodnie rozmaite rankingi, listy publikacji i cytowań, niezależnie od przyjętych kryteriów i metod badawczych. Receptą na podniesienie poziomu badań oraz przyciągniecie do nauki zdolnych ludzi będzie konsekwentne stosowanie prostej zasady „więcej płacić i więcej wymagać” . Z powodów poznawczych, kulturowych, a także propagandowych i gospodarczych podstawowe badania naukowe powinny być w Polsce prowadzone, przy znacznym zwiększeniu wydajności wykorzystania nakładów ponoszonych na naukę z budżetu państwa. W tym celu należy:
a) Opracować ostre i przejrzyste kryteria parametryczne i na ich podstawie ustalać wysokość dotacji z budżetu dla instytucji naukowych. Kryteria muszą odzwierciedlać działalność dydaktyczną, więc oczekiwania wobec profesora instytutu badawczego powinny być większe niż wobec profesora uniwersytetu. Z powodu specyfiki różnych dziedzin nauki oceny parametryczne używać do porównań jednostek uprawiających podobne dziedziny nauki, lub (jeszcze ostrożniej) poszczególnych uczonych pracujących w tej samej dziedzinie.
b) Na uczelniach państwowych ustalić sztywne liczby etatów profesorskich. oraz zlikwidować fikcyjne ‘konkursy awansowe’. Taki zabieg zwiększy prestiż konkursów oraz samego stanowiska profesora, a także wymusi większą mobilność kadr i zapobiegnie nieefektywnym koncentracjom samodzielnych pracowników w „starych” uniwersytetach. Otwarte konkursy o etaty nie będą pozorowane, jeśli dziekanowi (dyrektorowi placówki lub komisji wydziałowej) z powodów ekonomicznych opłacało się będzie zatrudnianie w swych instytutach najlepszych kandydatów, także z zagranicy.
c) Różnicować znacząco wysokości płac (w razie potrzeby zwiększając rozpiętość widełek), aby także na uniwersytecie dobra praca mogła być dobrze wynagradzana.
d) Przyznawać granty badawcze na zasadzie konkurencyjności składanych wniosków, zmniejszając odsetek funduszy przeznaczanych na badania z pieniędzy podatnika z pominięciem procedury konkursowej. Proces oceny projektów badawczych uczynić międzynarodowym, co da szansę na konfrontację polskiej nauki z nauką światową.
e)Ujawniać pełny zestaw danych dotyczących programów badawczych – stworzyć system, dzięki któremu wszystkie oceny, recenzje i sprawozdania merytoryczne z wykonanych grantów wraz listą przygotowanych publikacji oraz rozliczeniem finansowym projektu badawczego będą publicznie dostępne w internecie. Powiązać przyznawanie środków na kolejne badania naukowe z oceną końcową za projekty już ukończone.
f)Skutecznie zwalczać patologie obecne w środowisku naukowym, a osoby winne plagiatów, fałszerstw i handlu dyplomami pozbawiać prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego.
Istniejący system organizacji nauki w Polsce przetrwał od lat bez zasadniczych zmian, gdyż prawdziwe reformy i dopuszczenie do rzeczywistej konkurencyjności nauki często nie leżało w interesie jej decydentów. Dlatego też powyższe propozycje mogą natrafić na niechęć dotychczasowych beneficjentów systemu. Przykład ostatnich kilkunastu lat pokazuje, że środowisko ludzi nauki nie jest w stanie zreformować jej samodzielnie. Naukę polską mogą skuteczniej unowocześnić rozsądni ludzie spoza środowiska, dysponując niezbędną wolą polityczną do przeprowadzenia reform. Propozycje mające na celu podniesienie poziomu polskiej nauki przez zwiększenie jawności i konkurencyjności nie są kosztowne. Można doprecyzować szczegóły techniczne i realizować je od zaraz. Nie należy oczekiwać skutków takich zmian w ciągu jednego roku akademickiego. Z drugiej strony można sądzić, że już po 5-letnim okresie studiów tegorocznych maturzystów zaproponowane zmiany dadzą korzystne rezultaty. Tylko w przypadku przeprowadzenia prawdziwej reformy nauka polska będzie w stanie skutecznie konkurować o fundusze europejskie i rozwijać się na miarę historycznych i ekonomicznych aspiracji naszego społeczeństwa. Karol Życzkowski
Aby żarówka zaświeciłaAutor:Józef Magoński W końcówce maja 2006 r w polskiej edycji Newsweeka ukazał sie Artukul Prof. Płoszajskiego zatytułowany: „Żarówka dobra, tylko nie świeci”. Artykuł zawiera kilka bardzo trafnych opinii o środowisku akademickim w Polsce, np. opinie o potrzebie dopływu „świeżej krwi” do naszych uczelni, czy opinie o wyższości kredy nad rzutnikiem..W artykule zabrakło mi poruszenia kilku istotnych spraw, które uważam za niezwykle ważne, aby nasza żarówka rzeczywiście zaświeciła i o nich wspomnę w głównej części tego komentarza.2006-07-05 04:49:28 | odsłon: 16595
Józef Magoński
Aby żarówka zaświeciła
W końcówce maja 2006 r w polskiej edycji Newsweeka ukazał sie Artukul Prof. Płoszajskiego zatytułowany: „Żarówka dobra, tylko nie świeci”. Artykuł zawiera kilka bardzo trafnych opinii o środowisku akademickim w Polsce, np. opinie o potrzebie dopływu „świeżej krwi” do naszych uczelni, czy opinie o wyższości kredy nad rzutnikiem. Tę wyższość należy oczywiście rozumieć nie jako coś co jest uniwersalnie i zawsze prawdziwe, ale w ten sposób, że w wielu przypadkach zapis niektórych rozwiązań na tablicy lepiej trafia do studentów niż najefektowniej nawet przygotowane prezentacje multimedialne. W artykule zabrakło mi poruszenia kilku istotnych spraw, które uważam za niezwykle ważne, aby nasza żarówka rzeczywiście zaświeciła i o nich wspomnę w głównej części tego komentarza. Niewątpliwie trafna jest (poruszona zresztą wcześniej przez J. Wieczorka i C. Wojcika na portalu NFA) opinia dotycząca negatywnego wpływu tzw. chowu wsobnego na polskich uczelniach. W tym kontekście moją uwagę zwróciło dostrzeżenie znaczenia tzw. czasowego zatrudniania wykładowców z innych ośrodków akademickich na etatach typu Visiting Professor lub Visiting Lecturer. Uczelnie amerykańskie wybierając tych „czasowych” wykładowców mają jak myślę swój ściśle określony interes. To nie jest tak, że tylko ten Visiting Professor ma okazję zdobyć większe doświadczenie. W końcu to uczelnia sama dobiera sobie tego czasowego pracownika, a wybiera go kierując się różnymi względami, np. aby zapoznać się z niektórymi jego koncepcjami dydaktycznymi i w przyszłości zapoczątkować u siebie podobne zajęcia. Zastanawiałem się kiedyś jakie względy zadecydowały o tym, że CWU podpisał ze mną kontrakt na rok akademicki 2005/2006. Wprawdzie zostałem zaplanowany do prowadzenia zajęć z Chemii Ogólnej oraz w celu „załatania chwilowej dziury” dydaktycznej z Chemii Organicznej, to jednak moją uwagę zwróciła łatwość z jaką przyznano mi prowadzenie zupełnie nowego w CWU wykładu. Mam tu na myśli wykład dla graduate students zatytułowany ‚Physical and chemical aspects of energy conversion”. Była to ulepszona i wzbogacona o środki audiowizualne wersja wykładu jaki prowadziłem kiedyś gościnnie na Politechnice Gdańskiej. Dodatkowo moją uwagę zwrócił fakt, iż jak na na stosunkowo mały Zakład Chemii, wykład ten wybrali prawie wszyscy magistranci i na dodatek jeszcze dwóch stałych pracowników naukowych CWU. Korzyść była niewątpliwie obustronna, ale mam powody aby przypuszczać, że zaoferowanie mi tego wykładu nie było przypadkowe. Wymianę doświadczeń w układzie ośrodek akademicki – wykładowca z zewnątrz uważam za rodzaj aktywności, który z definicji powinien być korzystny dla obu stron i z tego powodu myślę, że jest on wart rozpowszechnienia w Polsce.
Najważniejsza refleksja jaka nasunęła mi się po przeczytaniu artykułu Prof. Płoszajskiego dotyczy jednak tego czego tam nie znalazłem, a co moim zdaniem ma kolosalne znaczenie w kwestii tej naszej żarówki. Chodzi o kryteria, w oparciu o które podejmuje się decyzje o awansie naukowym pracownika naukowo-dydaktycznego. Fundamentalny i odwieczny problem naszych uczelni wynika z zatrudnienia w przeszłości wielu osób, które zupełnie nie interesowały się obraną dziedziną, ale ulepiły sobie ciepłe posadki dzięki różnorodnym zasługom pozanaukowym. Nierzadko były to mniej lub bardziej zakamuflowane zasługi polityczne, innym razem były to osiągnięcia w pracy typowo administracyjnej. Zarówno jedne, jak i drugie umożliwiły, co jest pewnym kuriozum, zdobycie wysokich tytułów naukowych ! Dalszy rozwój postępował już samorzutnie i na tym polega znaczna część problemu. Osoby takie nie mając praktycznie żadnej konkurencji, ale też nie mając żadnych ciekawych koncepcji, a mając już pod opieką pewną grupę młodzieży, ciągnęły za sobą tabuny magistrantów czy doktorantów. Kierunek tych działań był taki sam jak poprzednio, czyli nijaki. Młodzież rozdmuchiwała balony, najpierw habilitantowi, potem już profesorowi, a sama się najzwyczajniej marnowała ponieważ zajmowała się rozwijaniem pomysłów nijakiego szefa. Jedynym zmartwieniem takiego profesora było to, aby takie nijakie prace dobrze „sprzedać”. Zadbać o to, aby przyznano grant, aby z tego wycisnąć jak najwiekszą ilość publikacji. W tym celu w naszym środowisku naukowym potworzyły się przedziwne towarzystwa wzajemnej adoracji, które odgrywały i wciąż odgrywają wręcz decydującą rolę w jego „uprawianiu”. Niestety inaczej tego nazwać nie można. Wiele tytułów naukowych przyznano właśnie za tematy nijakie i realizowane zwykle na miernym poziomie. I nic z tego, że pojawiło się wiele uwag krytycznych dotyczących sposobu zatwierdzenia habilitacji, czy w ogóle celowości samej habilitacji. Kandydat, w celu bezpiecznego przejścia całego procesu koncentrował się bowiem bardziej na tym jak skutecznie ominąć wszelkie niebezpieczeństwa niż na wykonaniu rewelacyjnej pracy. Najlepiej bylo „popełnić” taką habilitację, którą charakteryzowałaby się podlizywaniem przyszłym recenzentom, a w szczególności temu głównemu, który rozdawał karty w tej samej dziedzinie. Jeżeli habilitant miał ambicje wykonania pracy przełomowej, to musiał w niej wyrazić autentycznie własną opinię. Taka opinia zazwyczaj musiała naruszyć „dobre imię” rozdającego karty, więc nagroda Centralnej Komisji bywała już z góry ustalona i wiadoma jaka. Zjawisko, o którym tu piszę jest niczym innym jak tym, które jest nam tak dobrze znane z wojska. Tak! Ja mam na myśli dokładnie ten sam efekt. To EFEKT FALI i nie udawajmy, że jest inaczej. Ci, którzy już są po habilitacji siedzą już cicho. Boją się stanąć w obronie słusznej sprawy, bo przecież nad nimi cały czas wisi ten sam bat rozdającego karty, albo ryzyko popsucia dobrych układów. Jeżeli odważą się na jakakolwiek krytyke, to oberwie im sie przy najblizszej okazji wlasnego „awansu”. Cała ta machina zła wyeksportowała wielu wartościowych ludzi ze środowiska naukowego w Polsce. Jedni wyjechali za granicę, inni zajęli się przysłowiową „pietruszką”, a jeszcze inni trafili do zakładów psychiatrycznych. Warto by się kiedyś tym problemem zająć, bo nawet ten ostatni przypadek nie dotyczy bynajmniej jednostek. Wielu z tych wyeksportowanych nigdy nie dano szansy na rozwój naukowy poprzez blokowanie dostępu do sprzętu choćby średniej klasy oraz poprzez notoryczne zaniżanie ocen grantów KBN w taki sposob, aby zawsze zabrakło tyle ile trzeba, czyli jednego punktu. Po dłuższej nieobecności w środowisku naukowym i przy wiadomo jakim nastawieniu decydentów tego środowiska, nie ma praktycznie żadnych szans, aby ci ludzie zdecydowali się na powrót. Ostatnio pojawiła się przynęta (w postaci dwukrotnej pensji) dla powracających do Polski naukowców, ale wątpię czy chociaż pięciu w ciągu roku da się na to nabrać. Pomijając fakt, że ta dwukrotna pensja jest w dalszym ciągu kilkakronie mniejsza od pensji przeciętnego nauczyciela akademickiego w USA, problem polega na tym, aby umożliwić nieskrępowany dostęp do sprzętu odpowiedniej klasy i zapewnić przyzwoite środki na prowadzenie badań. Jeżeli taki powracający będzie musiał być na łasce źle życzących mu mamutów nauki polskiej to żadna (nawet pięciokrotnie wyższa) pensja nie zachęci go do powrotu.
Co proponuję? 1. Zdecydowanie oddzielić stanowiska naukowe od stanowisk administracyjnych. Uzasadnienie: Świetni naukowcy po osiągnięciu stanowiska administracyjnego typu dziekan, rektor marnują się (jako naukowcy), natomiast świetni organizatorzy, którym przyznano tytuł profesora tytularnego z dziedziny, w której tak naprawdę niewiele znaczą zwykle marnują środki pieniężne podejmując się tematów nijakich. Psują naukę i przy okazji swoich następców wywołując w ten sposób lawinę efektów negatywnych.
2. Podpisywać np. na 5 lat kontrakty z zatrudnionymi na stanowiskach profesora przyznawanego przez zainteresowana uczelnie. Bezpośrednio za takim kontraktem powinny iść pewne środki pieniężne na rozpoczęcie działalności. Resztę środków pozostawić do wypracowania. Uzasadnienie: Rozpoczynający działalność naukową profesor nie może być w swych poczynaniach uzależniony od osób, z którymi swoimi publikacjami wchodzi w konflikt interesów. Jeżeli osoby takie będą decydowały o przyznaniu mu środków, to jest oczywiste, że stosunkowo szybko zostanie wyautowany. Otrzymując na początku pewne przyzwoite środki otrzymuje szansę. Kontrakt krótszy wydaje się być bezcelowy, gdyż nie pozwoli na rzetelną ocenę efektów za ostatni okres pracy.
3. W ocenie działalności premiować w sposób szczególny tych, którzy wyróżniają się oryginalnością rozwiązań w nauce i technice, a przede wszystkim rozwiazaniami o charakterze aplikacyjnym jeżeli mają one wymiar osiągnięć na skalę światową lub przynajmniej europejską. Prace nijakie zaliczać jako „Ad Acta” i przyznawać za nie jedynie punkty bazowe. Uzasadnienie: Tylko premiując prace oryginalne i ważne z punktu widzenia nauki lub techniki, a w szczególności wybitne prace o charakterze aplikacyjnym zatrzymamy w kraju kadrę na wysokim poziomie naukowym, a wyeliminujemy kadrę odwalającą pańszczyznę.
4. Nauczycieli akademickich wykazujących szczególne zamiłowanie do dydaktyki, lecz nie pasjonujących się badaniami naukowymi zatrudniać na etatach ściśle dydaktycznych nie przyznając im żadnych środków, chyba, że złożą ciekawą ofertę grantu i uzyskają akceptację uczelni bądź poza nią. Uzasadnienie: Zdecydowanie warto wykorzystać ich umiejętności dydaktyczne ponieważ bardzo często okazują się oni nawet lepszymi nauczycielami niż „zapaleni” naukowcy. Za celowe uważam, aby umożliwić przejście (po przedstawieniu jakiejś ciekawej koncepcji) ze stanowiska dydaktycznego na stanowisko naukowo-dydaktyczne i odwrotnie (w przypadku braku postępów w badaniach stricte naukowych).
5. Praca dydaktyczna powinna być oceniana głównie (przynajmniej w 80%) przez studentów, jednakże po odrzuceniu ocen skrajnych. Samo przetwarzanie danych powinno odbywać się przy wykorzystaniu komputerów, a wyniki przekazane (bezpośrednio po obliczeniu) kilku niezależnym stronom w tym ocenianemu. Uzasadnienie: Nauczyciel akademicki jest dla studentów i jeżeli nie sprawdza się w tej roli to nie powinien pełnić tej funkcji. Takie postawienie sprawy pozwoliłoby uniknąć psychicznego znęcania się nad studentami przez niektórych wykładowców. W szczególności dotyczy to kierunków ścisłych. Opinie skrajne (wyrażone liczbami) należy odrzucić, aby wyeliminować możliwość celowego zaniżania ocen niewielką grupkę studentów. Tak ustawiony rynek od razu wymiotłby z naszych uczelni wszystkich „nauczycieli” o skłonnościach sadystycznych.
6. Pracownik naukowo-dydaktyczny, który utracił etat i nie podejmuje żadnej innej pracy powinien mieć zagwarantowaną pensję (np. w wysokości 75% poprzednich poborów) przez maksymalny okres np. dwóch lub trzech lat. Jeżeli w okresie tym będzie w stanie przygotować grant i uzyskać finansowanie, powinien mieć pełne prawo, aby na równych zasadach stanąć do konkursu na te samą lub inną uczelnię. Uzasadnienie: Pracownik naukowy powinien mieć szansę na rozwijanie swoich zainteresowań nawet w warunkach utraty etatu. Stwarza to szanse na to, iż w okresie takim potrafi dokonać czegoś znaczącego, a nawet jeżeli nie, to w najgorszym przypadku nie „wypadnie” ze swojej dziedziny.
7. Ocena działalności naukowej powinna być oparta na wyraźnie określonych i wymiernych parametrach, w miarę możliwości jak najbardziej niezależnych od oceny subiektywnej. Po ustaleniu odpowiednio wysokiego progu odpada problem habilitacji. To właśnie odpowiednio ustalona (liczbowo) wartość dorobku byłaby jednym z podstawowych mierników tej oceny. To jest oddzielny problem nad którym należałoby sporo popracować, ale bez zrobienia tego kroku zawsze będziemy zdani na łaskę mamutów nauki polskiej zwłaszcza tych, którzy trafili do środowiska naukowego z desantu ukształtowanego politycznie. Jeżeli znajdzie się towarzystwo pragnące kultywować tradycje habilitacji to nie widzę powodu, aby w tym przeszkadzać, ale należy mieć świadomość, że habilitacja jako klasyczny przykład publikacji wtórnej powinna być punktowana jednym tylko punktem bazowym. Takie towarzystwo powinno samo sobie sfinansować całe przedsięwzięcie, a więc nie powinno sięgać do kieszeni podatnika. Każda taka praca habilitacyjna powinna być dostępna w internecie, aby umożliwić publiczną weryfikację jej wartości i opinie o tej pracy powinny być też dostępne. Rynek sam zweryfikuje czy istnienie takiego towarzystwa i ustanowienie tytułu dra hab. ma racje bytu, czy nie, a każdy pracownik naukowy sam oceni, czy przedkładanie pracy habilitacyjnej jest w jego interesie, czy nie jest. Uzasadnienie: Należy zminimalizować wszelkie „okazje” do manipulowania oceną działalności naukowej. Spełnienie podanych wyżej warunków uważam za podstawowy warunek umożliwiający powstanie „odpowiedniego napięcia”. Jeżeli napięcie to będzie wystarczająco duże to jak wynika to z prawa Ohma, nawet pomimo znacznego oporu (aktualnych decydentów środowiska naukowego) żarówka się zaświeci.
Józef Magoński Department of Chemistry Central Washington University Science Building # 207B Ellensburg WA, 98926 USA e-mail: [email protected]
Autor:Maciej Panczykowski Materiał obserwacyjny, zawarty w tym artykule, pochodzi z Wydziału Biologii UW. Mimo, że zabawiłem (czy też wytrzymałem) tam dość krótko, bo tylko 6 lat, to materiał ten jest bogaty i stanowi dobry substrat do myślowej obróbki. Oczywiście, dysponując danymi tylko z jednej polskiej instytucji naukowej, powinienem powstrzymywać się od uogólnień. Jednak, będąc po uważnej lekturze treści, zawartej w portalu NFA, mogę z całą pewnością użyć potocznego zwrotu: Tak jest (prawie) wszędzie.
2006-10-08 05:40:14 | odsłon: 28816
Maciej Panczykowski
Marazm kontra rozkwit
Materiał obserwacyjny, zawarty w tym artykule, pochodzi z Wydziału Biologii UW. Mimo, że zabawiłem (czy też wytrzymałem) tam dość krótko, bo tylko 6 lat, to materiał ten jest bogaty i stanowi dobry substrat do myślowej obróbki. Oczywiście, dysponując danymi tylko z jednej polskiej instytucji naukowej, powinienem powstrzymywać się od uogólnień. Jednak, będąc po uważnej lekturze treści, zawartej w portalu NFA, mogę z całą pewnością użyć potocznego zwrotu: Tak jest (prawie) wszędzie. Z jednej strony pociesza mnie to, bo wiem już teraz, że w moich trudnych obserwacjach i przeżyciach nie jestem odosobniony. Natomiast, z drugiej strony, przeraża mnie to, bo powszechność dna jest zawsze przerażająca. Spłycenie tego dna, czyli poprawa istniejącego stanu rzeczy, jest niemożliwa bez krytycznej analizy stanu zastałego. Oto złe tendencje, jakie rzuciły mi się w oczy na UW, mające postać braków w równowadze:
BRAK RÓWNOWAGI MIĘDZY PRACĄ A NAUCZANIEM Jest rzeczą jasną, że podjęcie pracy, wymagającej kwalifikacji, musi być poprzedzone ich zdobyciem. Wyobrażałem sobie to tak, że zanim rozpocznę pracę na UW, zdobędę szerokie podstawy teoretyczne, a potem będę terminował w warsztacie u jakiegoś „mistrza”, który nauczy mnie już konkretnego fachu.
Realia były takie, że wykłady w większości przypadków były kiepskie. Dało się natomiast odczuć presję na jak najszybszą i najwęższą specjalizację i podjęcie pracy w laboratorium. Było zapotrzebowanie na siłę roboczą, a nie na fajerwerki intelektualne. Te drugie nie były potrzebne, bo działało się według sprawdzonych na Zachodzie przepisów, a liczyły się tylko wyniki empiryczne. Innymi słowy, do pracy w labie wystarczyła znajomość kilku standardowych procedur i zdolności manualne, a myślenie i szerokie zainteresowanie biologią tylko przeszkadzało, bo utrudniało skupienie się. Czyli: im mniej wiesz, tym lepiej. Potrzebna jest tylko twoja pokorna zgoda na bycie wyrobnikiem i już karierę masz jak w kieszeni.
Kolejny problem był w tym, że to nie profesor – „mistrz” uczył nas prawidłowej pracy w labie. Miał od tego doktorantów, którzy niestety zajęci byli swoimi sprawami (tak jak profesor). Wyraźnie zaznaczała się niecierpliwość i niechęć w przekazywaniu wiedzy nowicjuszom; o wszystko trzeba się było dopraszać, a tajniki labu sączone były „kropla po kropli”. Osobiście, najwięcej nauczyłem się od dziewczyny, która była w labie technikiem, czyli zajmowała najniższą pozycję w hierarchii. Miałem wrażenie, że ona wie najwięcej i jest najbardziej otwarta. Podsumowując: UW jest przede wszystkim warsztatem naukowców-rzemieślników, a nie miejscem, w którym studenci zdobywają wiedzę. Mamy do czynienia z triumfem pruskiego pozytywizmu w wersji zarozumiałej i niepożytecznej, bo zachwyceni sobą rzemieślnicy pracują zazwyczaj nad problemami, w których trudno dopatrzyć się zastosowań. Nauczanie jest marginalizowane i ma niski prestiż. Młody człowiek odbiera to źle, bo na starcie potrzebuje głównie nabywać nowe wiadomości i umiejętności.
Pamiętam, że w liceum nauczyciele powtarzali mi, że teoria jest równie ważna co praktyka. Bo teoria bez praktyki jest bezpłodna, a praktyka bez teorii – nudna. Kto by pomyślał, że liceum to uczelnia „niższa”?
BRAK RÓWNOWAGI MIĘDZY KONKURENCJĄ A WSPÓŁPRACĄ Naturalnym dla człowieka zjawiskiem jest współpraca wewnątrzgrupowa i konkurencja międzygrupowa. Społeczność naukowa na UW była nienaturalnie (co nie znaczy: ponadnaturalnie) zatomizowana. Po pewnym czasie student docierał do prawdy: działasz na własny rachunek, do wszystkiego musisz dochodzić sam. Prace nad projektami naukowymi wyglądały tak, że każdy męczył swój odrębny, mały i mało ważny projekcik. Myślę, że znacznie lepsze wyniki byłyby wtedy, gdyby grupa ludzi współpracowała przy dużym, ważnym projekcie. Tak pracuje się na Zachodzie. Często przecież słyszymy doniesienia o grupie amerykańskich naukowców, która odkryła np. obiecujący lek. Mimo, że na Zachodzie panuje kapitalizm, legitymizujący prymitywny egoizm, to jego dojrzałość przejawia się tym, że ludzie dostrzegli synergię i siłę współpracy. I wolno im było ją podjąć. Co dwie głowy to przecież nie jedna. Szkoda, że w tej kwestii na UW Amerykanów nie naśladowano, ale jest to kolejny dowód na to, że polska nauka instytucjonalna pro zachodnią ma tylko skórę. Nie muszę dodawać, że atmosfera wszechobecnej konkurencji wewnątrz grupy jest naturalnie odbierana jako przykra i niekonstruktywna. Źle, gdy kwestie merytoryczne zastępowane są przez plotki o tematyce damsko-męskiej i przez fanatyczne politykowanie. Profesorowie – „przywódcy grup” byli też niechętni do współpracy z młodymi. Trzeba by tą współpracę „wymęczyć”, ale nie każdy młody człowiek lubi się narzucać. Natomiast, każdy lubi widzieć chęć i entuzjazm u swojego „mistrza”. Myślę, że bariera dla współpracy miała charakter ambicjonalny ze strony tych, którzy byli już na piedestale. Szkoda, bo w takiej sytuacji „mistrz” wybiera na swojego następcę ucznia gorszego od siebie, ale bezpiecznego. I to jest przepis na obniżanie poziomu z pokolenia na pokolenie, zmierzające do naukowego ‚konowalstwa’. I to jest generalnie to, co stało się z polską nauką. Bezsprzecznie wygrywa degeneracja i brak klasy.
BRAK RÓWNOWAGI MIĘDZY ANALIZĄ A SYNTEZĄ Bardzo obecnie modna filozofia uprawiania nauki, mówiąca, że trzeba opracowywać maksymalnie szczegółowo jedno osobne zagadnienie po drugim, nie jest filozofią pełną. Po pierwsze, badając części z osobna, tracimy cenne informacje o powiązaniach między nimi. Po drugie, nawet jeśli specjaliści zdołaliby nawiązać współpracę, pozwalającą odtworzyć całość, to działoby się to ogromnym kosztem i kosztowałoby też sporo czasu. A niestety, potrzeby naszego świata są palące i trzeba umieć sobie radzić z istniejącymi realnie całościami już teraz. Do tego na szczęście nie jest potrzebna idealnie szczegółowa wiedza. Na przykład: coraz lepiej radzimy sobie z nowotworami, mimo, że nadal wielu informacji o nich nie mamy. Podejście analityczne: dzielenie wszystkiego na części i poznawanie ich w detalach, nie jest na pewno jedynie słuszne i skuteczne. Umysły syntetyczne potrafią dostrzegać związki pomiędzy częściami i różnymi zjawiskami, choć zwykle tracą informacje o szczegółach. To podejście też jest cenne i też pozwala poznawać i rozumieć rzeczywistość. Bo w realnym świecie, detale są zawsze splecione w sieci zależności, które stanowią dające się wyodrębniać całości. Te dwa oblicza świata są nierozerwalne. Tak więc, nie można powiedzieć, że naukę powinni uprawiać tylko analitycy lub tylko syntetycy. Obydwa typy umysłów są niezbędne. A jeśli w danym środowisku mamy do czynienia z monokulturą analityków (jak na UW), to kończy się to małą wydajnością naukową. Jeśli ponadto, monokultura jest zamknięta i nietolerancyjna to jej monokulturowość staje się również podejrzana.
BRAK RÓWNOWAGI MIĘDZY KLASĄ RZĄDZĄCĄ A RZĄDZONĄ Ten brak równowagi omawiam na końcu, choć ma on na dobrą sprawę charakter najbardziej podstawowy. Bo myślę, że gdyby wszystkie warstwy społeczności naukowej miały możliwość głosu, to wymienionych powyżej problemów nie byłoby. W ciągu całych moich studiów nie słyszałem ani razu o wyborach władz uczelnianych, w których mógłbym brać udział. Nie było możliwości oceny wykładowców ani wpływu na temat pracy naukowej. Nie było osoby, do której można było odwołać się w sytuacji konfliktowej. Jakichkolwiek zmian w przepisach uczelni też ze mną – studentem nie konsultowano. Jednym słowem, student na takiej uczelni czuje się jak piąte koło u wozu; czuje, że równie dobrze mogłoby go tutaj nie być i nikt tego nie zauważyłby. Jest całkowicie zdany na łaskę klasy rządzącej, bo o niczym nie decyduje i na nic nie ma wpływu. A jako, że rządzący dbają tylko o swój interes (taki jest realizm naszych czasów), to rozwój i samopoczucie studenta rysuje się w ciemnych barwach.
Oczywiście, można sobie wyobrazić, że warstwa profesorsko-decydencka ma pełnię władzy, ale jest na wysokim poziomie i dba o studentów. Jednak, współcześnie, w czasach totalnego kryzysu autorytetów, istnieje głęboki deficyt wysokiego poziomu i nie ma na niego co liczyć. Są to czasy, w których liczy się zarabianie pieniędzy i ten ma większe poszanowanie i pozycję, który ma więcej mamony. A więc bastiony wysokiego poziomu topnieją niczym lody Arktyki, bo ludzie zorientowali się, że we współczesnych realiach wysoki poziom tylko przeszkadza w robieniu pieniędzy. Nie dość, że wymaga on wysiłku, to potem jest tylko zawadą. Nie warto…
Polski establishment naukowy nastawiony jest na branie. Ściślej mówiąc – na branie pieniędzy. Poza tym wszystko powinno zostać w stanie niezmienionym, bo beneficjenci systemu nie będą przecież reformować tego, co przynosi im samym maksymalne korzyści. Jedyną oznaką postępu mają być coraz grubsze portfele tych na górze. Można tę socjopatologię skomentować zdaniem, popularnym wśród zwykłych obywateli PRL-u, a dotyczącym ówczesnej klasy rządzącej: „Pogłębiać dno i nie odstępować od koryta”.
Myślę, że zdrowy i efektywny system nauki to taki, który w sposób naturalny wiąże naukowców ze społeczeństwem (przestają być oderwani). Założenia takiego systemu nie mogą mieć charakteru pobożnych życzeń na papierze, lecz muszą opierać się na działających i sprawdzonych mechanizmach. Muszą sprawiać, że robienie czegoś wartościowego i postępowego jest w interesie naukowców, przez co jest realne. Fundamentem takiego systemu jest zasada, którą nazwałbym „zasadą dobrego nauczyciela”: DAJĘ I WYMAGAM. Naukowiec dostaje niezłe pieniądze, ale pod warunkiem, że da w zamian wyniki wartościowe dla dawcy (społeczeństwa, firm). Prosta „zasada dobrego nauczyciela” ma daleko idące konsekwencje: Wyników pracy nie można, rzecz jasna, ukrywać i muszą one podlegać ocenie, wyegzekwowaniu. Musi zatem istnieć JAWNOŚĆ DOROBKU. Dawcy pieniędzy, nie chcąc ich zmarnotrawić, są zainteresowani, by w systemie pracowali ludzie jak najbardziej kompetentni, nieprzypadkowi. Tu pojawiają się KONKURSY NA STANOWISKA. Nie jest także powiedziane, że naukowiec spotka na miejscu ludzi najlepszych do współpracy i że akurat w jego instytucji będzie można zdobyć najlepsze umiejętności potrzebne w pracy. To wymusza MOBILNOŚĆ. Wreszcie, efektywność, która gwarantuje dalszy napływ pieniędzy, maksymalizowana jest wtedy, gdy wszyscy w grupie naukowej mają swoje prawa i współpracują. Konflikty, które mogą się pojawić w wyniku prób zastępowania relacji współpracy relacją „pasożyt-żywiciel”, powinny być rozwiązywane. Tu jest miejsce dla MEDIATORA. Proste założenie: „coś za coś” indukuje w środowisku naukowym nowe, pozytywne zjawiska. Następuje przejście z fazy marazmu w fazę rozkwitu.
Chciałbym na koniec dodać łyżkę dziegciu do powyższej beczki miodu. Znana polska felietonistka – Agata Passent, osoba świetnie znająca amerykańskie uniwersytety, twierdzi, że mniejszość uczelni w USA jest wybitna lub bardzo dobra. Pozostałe są kiepskie, na niskim poziomie. Wynika z tego, że system anglosaski nie stanowi remedium na wszystko, że nawet jego długotrwałe funkcjonowanie nie jest warunkiem wystarczającym sukcesu wszystkich czy też większości instytucji naukowych. Myślę, że potrzebna jest dyskusja nad tym co robić, aby wprowadzenie systemu anglosaskiego zaowocowało wysokim poziomem nauki i edukacji jako normą.
Autor: Marek Narkiewicz Dopóki decyzje i miarodajne opinie w strategicznych sprawach nauki będą należały do gremiów ukształtowanych przez dotychczasowy model kariery naukowej, żadne z zaproponowanych zmian dotyczących tego modelu nie mają większych szans na realizację.
2006-11-18 02:53:17 | odsłon: 24495
Marek Narkiewicz
Niekorzystna wieloetapowość
Poprzedni minister nauki Michał Kleiber powiedział u progu swego urzędowania, że „tylko gruntowna reforma może uratować naukę polską” („Sprawy Nauki”, 2002/5). W toczących się dyskusjach przez „gruntowną reformę” rozumie się na ogół zmianę systemu finansowania, a zwłaszcza ogólne dofinansowanie badań naukowych. W dyskusjach prasowych wspomina się w tym kontekście również o czynnikach nieekonomicznych, m.in. o deprecjacji stopni naukowych lub o dominacji pokolenia starszych badaczy. Jestem przekonany, że korzenie kryzysu polskiej nauki tkwią jednak znacznie głębiej, a mianowicie w panującym, usankcjonowanym przepisami i zwyczajami, modelu kariery naukowej.
Gra indywidualistów
Cechą charakterystyczną tego modelu jest uparte i długotrwałe osiąganie kolejnych etapów kariery: od doktoratu przez habilitację po profesurę „prezydencką” (tytuł profesora). Dokonuje się tego nie tylko na skutek kumulacji rzeczywistych osiągnięć naukowych, ale przede wszystkim przez mozolne wypracowywanie kolejnych elementów życiorysu naukowego, a także żmudne zabiegi nieformalne i procedury formalne. Dorobek naukowy schodzi w tym wszystkim na plan dalszy. Przestaje być naturalnym efektem zaspokajania ciekawości poznawczej i twórczych poszukiwań, a staje się przedmiotem zabiegów, w tym np. „chodzenia” koło publikacji. Przy dążeniu do profesury mniej istotne jest wychowanie uczniów – spadkobierców naukowych, a bardziej – odfajkowanie choćby jednego doktoranta. Równie ważne jak sama praca badawcza staje się poparcie odpowiednich gremiów decyzyjnych – kierownictwa jednostek i rad naukowych/wydziałów. Te ostatnie w tajnych głosowaniach decydują o losie awansów naukowych, tak jakby można było demokratycznie rozstrzygnąć o wartości dorobku badawczego i dydaktycznego.
Produktem typowej polskiej kariery naukowej jest kandydat do tytułu profesora w wieku powyżej 50 lat, a w licznych przypadkach ok. 60 lat. Zważywszy na jeszcze wyższy przeciętny wiek polskich profesorów, nie dziwi dość powszechna opinia, że profesura jest godnym zamknięciem, ukoronowaniem kariery naukowej – nagrodą u progu emerytury.
Taki model kariery – widziany gołym okiem przez młodych adeptów nauki na licznych przykładach ich starszych kolegów – determinuje wzorce postępowania i szczegółowe motywacje już od szczebla doktorantów. Nastawiają się oni na „grę” w otoczeniu, gdzie dla osiągnięcia sukcesu często mniejsze znaczenie ma kreatywność w stawianiu sobie i rozwiązywaniu celów naukowych, a większe – umiejętność czerpania korzyści z różnych formalnych i nieformalnych układów oraz biegłość w zabiegach czysto biurokratycznych. W grze tej wynagradzany jest w istocie pewien rodzaj zapobiegliwości: mieszanina pracy naukowej i zabiegów układowo−formalnych, nierzadko przy dominacji tych ostatnich.
Inną konsekwencją polskiego modelu kariery naukowej jest wyraźne skrzywienie indywidualistyczne badaczy. Wymusza on jednostkowy styl działania w nauce – i nie chodzi tu jedynie o habilitację, której dość często taki zarzut się stawia. Cały model kariery naukowej w Polsce jest z ducha indywidualny, całkowicie pod prąd współczesnych tendencji nauki światowej, w której praca zespołowa od dawna już dominuje (mówimy tu zwłaszcza o naukach przyrodniczych, technicznych i medycynie, w naukach humanistycznych sytuacja jest być może nieco inna). Oczywiście, wszyscy znamy przykłady znakomitej pracy krajowych zespołów naukowych, pytanie tylko, o ile są zgodne z panującymi wzorcami, a o ile zaistniały wbrew nim.
Przepaść pokoleniowa
Można by wiele wybaczyć polskiemu modelowi kariery naukowej, gdyby rzeczywiście zapewniał skuteczne mechanizmy selekcji najlepszych, najbardziej twórczych mózgów. Tak jednak nie jest i to z powodów tkwiących w istocie samego modelu, zwłaszcza w jego skomplikowanej, sformalizowanej strukturze, uwikłanej w problemy „czynnika ludzkiego”. Intuicja i wyrywkowe obserwacje podpowiadają raczej tezę odwrotną: działają tu mechanizmy selekcji negatywnej. Mam na myśli trudne do policzenia przypadki jednostek, które nie chcąc podjąć gry o karierę, mimo predyspozycji i zdolności, bądź w ogóle jej nie zaczęły, bądź też na pewnym etapie porzuciły pracę badawczą. Z drugiej strony myślę tu o kolegach naukowcach (może lepiej powiedzieć – pracownikach nauki), którzy jak ryba w wodzie czują się w tym świecie biurokratycznych zabiegów i mętnych układów.
Wieloetapowość kariery naukowej sprawia, iż grono samodzielnych pracowników naukowych, w tym zwłaszcza profesorów, składa się w znacznym stopniu z jednostek w wieku zaawansowanym, mających szczyt kreatywności już dawno za sobą. Mówimy tu o osobach uprawnionych z racji swego wysokiego statusu naukowego do zasiadania w różnorodnych gremiach doradczych i decyzyjnych, kształtujących na różnych poziomach i w różnym zakresie teraźniejszość i przyszłość nauki w kraju. Pokolenie 60−latków, dominujące w tej grupie, ma najwięcej do powiedzenia w praktycznych sprawach nauki, takich jak np. opiniowanie i przyznawanie grantów, opiniowanie i głosowanie poszczególnych etapów MKN, opiniowanie i zatwierdzanie planów naukowych i innych dokumentów programowych instytucji i organizacji różnych szczebli. Dla jasności: nie chodzi tu o narzucanie limitu wiekowego, w końcu znamy przykłady twórczych umysłów i w wieku podeszłym. Rzecz w tym, by selekcja nie działała w drugą stronę – eliminując młodych, zdolnych badaczy o świeżym, odartym z rutyny podejściu do swoich dyscyplin naukowych.
Skutkiem istniejącego modelu kariery jest również rozziew pokoleniowy między samodzielnym pracownikiem naukowym w roli promotora a jego uczniem – doktorantem. Jego konsekwencją są nie tylko bariery psychologiczne we wzajemnych kontaktach, ale przede wszystkim przepaść w praktycznej znajomości nowoczesnych metod badawczych lub po prostu znajomości technik komputerowych lub języków obcych.
Aktualnemu modelowi kariery jest podporządkowana pokaźna część infrastruktury nauki, aktywność jednostek, zespołów, komisji, a nawet całych instytucji, takich jak CK czy część Kancelarii Prezydenta RP. Pociąga to za sobą bezpośrednie koszty wymierne, związane z formalną oprawą nadawania stopni i tytułów naukowych, np. z recenzowaniem, utrzymywaniem obsługi administracyjnej itd. Niemniej istotne są jednak trudne do oszacowania koszty ponoszone z powodu zaangażowania zastępów aktywnych badaczy w tę całą krzątaninę, szczególnie jałową w odniesieniu do habilitacji i profesury. Ta aktywność staje się zresztą często celem samym w sobie, a nierzadko ukrywa marazm naukowy, brak rzeczywistych osiągnięć badawczych. W tym kontekście znamienna jest informacja podana w „Sprawach Nauki” (3/2003), iż „w niektórych jednostkach wyższych szkół niepublicznych, ale także uczelni państwowych – aby tylko uzyskać przywilej nadawania tytułów naukowych – zatrudnia się doraźnie często przypadkowe osoby, żeby uzyskać niezbędne minimum kadrowe”. Tego rodzaju sytuacje stają się pomału publiczną tajemnicą.
Konieczność i słabości
Jestem przekonany, że naprawianie polskiej nauki instytucjonalnej nie będzie w pełni skuteczne bez zmiany formalnych i nieformalnych uwarunkowań awansu naukowego. Nie wystarczy np. proste zwiększenie środków finansowych, nie zmienią też zasadniczo sytuacji reorganizacje w odpowiednim ministerstwie lub korekty systemu przyznawania grantów. Model kariery naukowej jest w tym kontekście czymś zasadniczym, bowiem wpływa na podstawowe motywacje badaczy, kształtuje ich ogólne podejście do uprawiania badań, wreszcie rzutuje na jakość strategicznego planowania i zarządzania w nauce.
Przede wszystkim należałoby spłaszczyć piramidę awansu naukowego, eliminując habilitację, a w dalszej kolejności – profesurę „prezydencką” w obecnym kształcie. Wymagałoby to zmiany ustawy o stopniach i tytule naukowym oraz pochodnych przepisów w ustawach dotyczących szkół wyższych, jednostek badawczo−rozwojowych i Polskiej Akademii Nauk.
W ciągu ostatnich kilkunastu lat zwłaszcza problem habilitacji był wielokrotnie publicznie dyskutowany i podano chyba wszystkie argumenty za i przeciw. Spośród argumentów „za” nie da się w szczególności utrzymać uporczywie lansowanej tezy, iż habilitacja i profesura są niezbędnymi elementami skutecznej selekcji pozytywnej badaczy. Że tak nie jest, dowodzą nie tylko liczne negatywne przykłady krajowe, ale i pozytywne przykłady krajów przodujących w światowej nauce, w tym krajów UE. Jedynym wartym i koniecznym do utrzymania stopniem naukowym jest doktorat – stopień uznawany i rozumiany za granicą jako pasowanie na samodzielnego pracownika naukowego. Ranga doktoratu wzrosłaby po zniesieniu habilitacji, bo przestałby on pełnić rolę stadium przejściowego do kolejnego stopnia i tytułu. Likwidacja tytułu (bo, oczywiście, nie stanowiska) profesora lub zmiana jego formuły zmniejszyłaby też presję inflacyjną na stopień doktora, zabrakłoby bowiem jednego z głównych formalnych motywów przyspieszonego chowu doktorantów.
Na bez szans
Aczkolwiek podobne do przedstawionych propozycje zmian zmierzających do korzystnego zmodyfikowania polskiego modelu kariery naukowej były już wielokrotnie publicznie dyskutowane, szansę na ich wprowadzenie nie przybliżyły się ani na jotę. Wynika to z prostego faktu, iż gremia decyzyjne lub doradcze w nauce składają się z osób ukształtowanych w duchu obowiązującego modelu kariery naukowej. Ktoś, kto drogą mniej lub bardziej żmudnych zabiegów uzyskał najpierw habilitację, a później tytuł profesora nie jest, co naturalne, skłonny publicznie przyznać, że te szczeble kariery naukowej są zbędne, a nawet wręcz szkodliwe dla rozwoju nauki. Oczywiście, takiej postawy jeszcze trudniej jest wymagać od niemałej grupy samodzielnych pracowników nauki, którzy swoją pozycję zawdzięczają nie rzetelnemu dorobkowi, a t.zw. czynnikom pozamerytorycznym.
Końcowy wniosek z tych rozważań jest więc następujący: dopóki decyzje i miarodajne opinie w strategicznych sprawach nauki będą należały do gremiów ukształtowanych przez dotychczasowy model kariery naukowej, żadne z zaproponowanych zmian dotyczących tego modelu nie mają większych szans na realizację.
Prof. dr hab. Marek Narkiewicz, Państwowy Instytut Geologiczny, Warszawa
Tekst opublikowany w: Forum Akademickie, Nr 10, 2006, umieszczony na NFA za zgodą autora
Autor:Józef Kalisz Amerykański system organizacji nauki nie jest idealny, ale jest najlepszy z obecnie stosowanych w różnych krajach. Po prostu daje najlepsze wyniki. Do opracowania nowego prawa należałoby więc zaprosić również najlepszych polskich naukowców z USA. W Europie warto brać przykład z dynamicznej Finlandii. Ale czy pozwoli na to „układ”?
2007-01-30 13:41:19 | odsłon: 38228
Józef Kalisz „Układ” w polskiej nauce
Podobnie jak w innych dziedzinach, również w nauce Polska jest zacofana. Kiepskie prawo, demoralizacja środowiska i ubogie finansowanie powodują, że rozwój polskiej nauki jest – w porównaniu z innymi krajami UE – znacznie wolniejszy. Ilustruje to bardzo niska pozycja Polski w międzynarodowym zestawieniu najczęściej cytowanych naukowców http://hcr3.isiknowledge.com W latach 2005 i 2006 w tym doborowym towarzystwie ok. 6300 naukowców znalazło się tylko dwóch z Polski (prof. Ryszard Gryglewski – farmakologia i prof. Grzegorz Grynkiewicz – biochemia). Dla porównania, w grudniu 2006 roku Dania miała ich 29 (28) , Izrael – 47 (44) , Włochy – 71 (61) , Holandia – 91 (79), Niemcy – 236 (215), Anglia – 355 (346) i USA – 3779 (3492). Liczby w nawiasach ilustrują stan z 2005 roku.
Zbyt mało jest w Polsce liczących się na świecie osiągnięć naukowych. Jest to skutkiem nie tylko ubogiego finansowania, ale również słabego poziomu naukowego wielu polskich pracowników naukowych oraz kierowników jednostek naukowych i zespołów badawczych. Obserwuje się nieefektywne planowanie i wykorzystanie środków finansowych oraz deformację procesów awansowych. Najlepsi polscy naukowcy często emigrują do innych krajów.
Nowe polskie ustawy i rozporządzenia dotyczące nauki są pisane w duchu minionej epoki, kładąc nacisk na dużą liczbę i drobiazgowość nieudolnych przepisów oraz wszechwładny centralizm ministerialnego kierownictwa. Za tworzenie tego prawa jest odpowiedzialny automatycznie podtrzymujący się, konserwatywny „układ” personalny, który jest zdominowany przez wieloletnich działaczy naukowych. Działalność i kariera naukowa niemal wszystkich tych osób miała swe początki jeszcze w czasach PRL lub niedługo później. Miało to ogromny wpływ na ukształtowanie się typowych dla tamtej epoki postaw i przyzwyczajeń. Doskonałą diagnozę tej sytuacji przedstawił M. Narkiewicz (Forum Akademickie 10/2006). M. Żylicz (FA 6/2006) trafnie zauważa: „odziedziczona struktura nauki polskiej, z czasów „tak zwanych minionych”, pełna jest nadal pseudonaukowców, którzy jak ognia boją się jakichkolwiek konkursów, rankingów oraz porównań, które obnażyłyby ich słabość”.
Behawioralne cechy tego „układu” są znane: dbałość o zachowanie status quo, niedopuszczanie do istotnych zmian lub ich pozorowanie, wyciszanie i deprecjacja propozycji reform.
W „układzie” uczestniczy również pewna liczba naukowców o uznanym w świecie dorobku naukowym i dostrzegających wady obecnego systemu, ale nie mają oni wystarczającej siły przebicia do wprowadzenia koniecznych zmian. Pozostają narzekania w rozmowach prywatnych, szlachetne deklaracje i rozkładanie rąk.
Analiza tych zjawisk pozwala na sformułowanie wniosku, że najcięższą chorobą polskiej nauki jest nagminnie spotykane pozoranctwo naukowe. Obok licznej grupy rzetelnych naukowców istnieje również liczna grupa osób, których ‚dorobek naukowy’ jest tworzony sztucznie.
Nierzadko stosuje się sztuczne rozdymanie dorobku publikacyjnego, zwłaszcza występujące przed wszelkiego rodzaju awansami naukowymi: liczne, praktycznie nie recenzowane referaty na środowiskowych konferencjach krajowych, takież artykuły w wewnętrznych periodykach uczelnianych lub instytutowych (czasem nawet o anglojęzycznych tytułach), powtarzanie tych samych treści w różnych, czasem licznych publikacjach o zmienionych tytułach, „monografie” wydawane przez uczelniane oficyny wydawnicze o praktycznie zerowym zasięgu czytelnictwa i podobnej użyteczności, a jednocześnie brak publikacji z czasopism i konferencji międzynarodowych o uznanym prestiżu. Nieliczne periodyki i konferencje krajowe o znaczącej randze naukowej generalnie nie zmieniają tej sytuacji. Nierzadko płytkości dorobku publikacyjnego usiłuje się nadawać etykiety doniosłości. Ustawowe wymagania „znaczącego dorobku” okazują się w praktyce niezwykle rozciągliwe.
Opisane negatywne zjawiska są wynikiem braku dostępu do narzędzi informatycznych, umożliwiających uzyskanie obiektywnych miar dorobku naukowego. Nie są również ogólnie przyjęte zasady postępowania, które implikują stosowanie takich miar.
Podstawowym, wszechstronnym i ogólnie uznanym na świecie narzędziem informatycznym, służącym do planowania, realizacji i oceny badań naukowych jest platforma Web of Knowledge (WoK) firmy Thomson Scientific. Wykorzystuje ona znaną bazę cytowań Web of Science (WoS) i zapewnia łatwy dostęp do wyczerpujących informacji naukowych z całego świata, oddzielnie dla nauk społecznych i humanistycznych. W połączeniu z bazą Essential Science Indicators (ESI) stanowi niezastąpioną pomoc przy analizie i planowaniu rozwoju badań naukowych w kraju i na świecie. Umożliwia również szybkie tworzenie obiektywnych ocen i porównań wyników naukowych w odniesieniu do poszczególnych jednostek naukowych i indywidualnych naukowców.
Rząd Hiszpanii zakupił centralnie licencję na WoK dla wszystkich uczelni publicznych w tym kraju. W Polsce znacznie ograniczone licencje na dostęp do WoS mają wykupione tylko niektóre uczelnie i PAN, co jest dalece niewystarczające. Jest rzeczą zdumiewającą, że dostępu do WoK i ESI nie ma nawet Biblioteka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego!
Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powinno jak najszybciej centralnie zakupić licencję na pełną wersję WoK i ESI dla wszystkich uczelni publicznych. To jest podstawa. W tym celu należy wykorzystać fundusze z Unii Europejskiej.
Bez tych narzędzi informatycznych planowanie badań w Polsce kuleje, ubogie finansowanie jest rozproszone, a wobec braku obiektywnych ocen nadal kwitnie demoralizujące pozoranctwo naukowe.
Obecnie obowiązująca „Karta oceny” jednostek naukowych, dokument o podstawowym znaczeniu przy określaniu finansowania jednostek naukowych przez Ministerstwo, jest wyjątkowo źle sformułowana i zawiera zdumiewające kryteria punktacji. Na przykład, w p. 4.c jednakowo (50 pkt) oceniane są nagrody Prezydenta RP, jak i nagrody krajowych izb gospodarczych oraz medale i wyróżnienia na targach krajowych i zagranicznych. Czyli byle wyróżnienie na byle targach krajowych daje 50 pkt – więcej niż habilitacja i profesura razem wzięte! Takich „kwiatków” jest tam więcej. Widać, jak nieudolny jest ten „układ”.
Ocenę jednostek naukowych wykonuje się m.in. w oparciu o liczbę publikacji z czasopism ujętych przez „Master Journal List” – MJL (czyli z tzw. „Listy Filadelfijskiej” – LF) i wymienionych w „części A” rozporządzenia o finansowaniu nauki (Dz. U. Nr 161 poz. 1359). Jest to najprostszy, lecz mało reprezentatywny wskaźnik działalności naukowej. Ponadto wykaz czasopism naukowych i punktacji przypisanych do publikacji w nich budzi wątpliwości.
Punktacja w części A (czasopisma z MJL) została przygotowana w oparciu o Journal Citation Reports, odpowiednio do wielkości Impact Factor z 2004 roku i operuje arbitralnie przyjętymi czterema liczbami: 10, 15, 20 i 24 pkt. Zarówno wybór tych liczb, jak i oparcie punktacji czasopism łącznie ze wszystkich dziedzin w oparciu o te same miary IF budzi zastrzeżenia. Na przykład, pewne czasopisma, które w wykazie IF za 2004 rok mają wartość 0 (zero), w części A mają 10 pkt. Natomiast czasopisma o najwyższych wartościach IF (nawet powyżej 50), w części A mają 24 pkt. Jak widać, w części A dokonano bardzo silnego spłaszczenia punktacji, co prowadzi do zniekształcenia wyników. Ponadto nie uwzględniono liczby cytowań, łatwo uzyskiwanej z bazy WoK dla każdego naukowca.
Punktacja w części B (obejmująca inne czasopisma) listy ministerialnej jest wyraźnie zawyżona, deprecjonując wartość publikacji z części A. „Układ” zadziałał? W rezultacie publikowanie w czasopismach B materiałów z wszelkiego typu konferencji krajowych – co przynosi pożądane punkty – stało się już powszechnie stosowaną praktyką. Redakcje tych czasopism są zadowolone, ponieważ otrzymują – jako warunek – odpowiednie „dofinansowanie” od organizatorów konferencji. Jeśli za trudną publikację w A uzyskuje się 10 – 24 pkt, a za łatwą „konferencyjną” publikację w B 4 – 6 pkt, to trudno się dziwić, że produkcja takich publikacji rozkwita. Są to jednak pozoranckie naukowo manipulacje punktami, a nie rzeczywiste osiągnięcia naukowe. Mimo to nacisk na zwiększanie części B jest znaczny (Ministerstwo stale przyjmuje propozycje) i należy się spodziewać, że po pewnym czasie może ona skutecznie zniwelować wpływ części A. Aby uzdrowić tę sytuację, wystarczyłoby ustalić punktację B w zakresie 0,05 – 0,1 pkt lub całkowicie z niej zrezygnować.
Obecny system oceny parametrycznej jest wadliwy pod wieloma względami i powinien być odrzucony. Nie ma potrzeby tworzenia własnych, ‚polskich’ metod oceny działalności naukowej.
Bardzo dobrą miarą jest indeks (wskaźnik) H, zaproponowany przez J.E. Hirscha („Index aims for fair ranking of scientists”, Nature, 2005 Aug 18) i określany także jako „liczba Hirscha”. Jest to liczba H publikacji, których liczba cytowań C jest nie mniejsza od H. Należy ją stosować wyłącznie w odniesieniu do publikacji w czasopismach z MJL. Można również wykorzystać iloczyn P liczby A publikacji z MJL i liczby C cytowań tych publikacji, zawartych w czasopismach z MJL. Miary te można łatwo uzyskać korzystając z platformy WoK i stosować do celów ewaluacyjnych odrębnie dla każdej dziedziny lub dyscypliny naukowej.
Nie liczba profesorów, lecz liczba publikacji i ich cytowań w czasopismach z MJL stanowią o wartości jednostki naukowej. Te same miary odnoszą się również do naukowców. Wprowadzenie w Polsce na szeroką skalę platformy WoK i bazy ESI sprawi, że wartościowy dorobek polskich naukowców stanie się jawny i oddzielony od „plew”. Trzeba odkryć prawdę.
Wykorzystując indeks H oraz liczby A, C i P będzie można tworzyć również porównawcze oceny dorobku polskich naukowców, wykonywane oddzielnie w każdej dziedzinie lub dyscyplinie naukowej. Jak wspomniano wcześniej, niektóre dziedziny naukowe są bowiem uprzywilejowane, jeśli chodzi o liczbę publikacji i cytowań. Sprawiedliwość w globalnej ocenie osiągnięć naukowych (łącznie we wszystkich dziedzinach nauki) jest w praktyce nieosiągalna.
Wymienione miary liczbowe nie muszą być stosowane do ustalania barier ustawowych, np. w awansach, typu: „aby uzyskać stanowisko X w dyscyplinie Y, kandydat powinien mieć H > 4”, choć pewne zalecenia mogą powstać. Z drugiej strony, porównywanie tych miar dla konkretnych kandydatów rozpatrywanych w konkursach jest celowe. Uczelnie powinny również uwzględniać te miary przy formułowaniu warunków awansowych w swych statutach, co powinno być oceniane podczas akredytacji.
Dysponując dostępem do WoK i ESI byłoby celowe ograniczenie oceny działalności naukowej jednostek do prostych wskaźników publikacyjnych uzyskanych przy pomocy WoK: sumy indeksów H (w nieograniczonym przedziale czasowym) oraz sumy liczb A i sumy liczb C (w przedziale ostatnich 10 lat) dla wszystkich pracowników n-b jednostki (dodatkowo po unormowaniu, czyli podzieleniu tych sum przez liczbę pracowników n-b). Dodatkowe punkty należy przydzielać jednostkom, których pracownicy zostali uwzględnieni w elitarnych rankingach ESI. Do celów informacyjnych pożądana jest także suma wszystkich przychodów jednostki, niezależnie od źródła (dodatkowo po unormowaniu, czyli podzieleniu przez liczbę wszystkich pracowników). Nie powinno się premiować liczby patentów, ponieważ w praktyce liczy się nie liczba patentów, lecz sprzedaż licencji patentowych, a te przychody byłyby uwzględnione. Zamiast tworzyć kontrowersyjne „kategorie” jednostek, można utworzyć na podstawie wymienionych wyżej wskaźników obiektywne rankingi jednostek osobno dla każdej dyscypliny i finansować na przykład najlepsze 70 % z nich z odpowiednimi wagami, choćby liniowo. Rozwój jednostki można oceniać w okresach czteroletnich, wykonując analizę zmian wartości tych wskaźników.
Przestarzałe tryby awansów naukowych i organizacyjnych są w Polsce hamulcem rozwoju nauki i łącznie z mizerią wynagrodzeń stanowią główne przyczyny emigracji z Polski wielu młodych naukowców. Trzeba wreszcie zlikwidować tytuł profesora „belwederskiego”, habilitację i post-PRLowską Centralną Komisję.
Trzeba jednocześnie zwiększyć wymagania – głównie w zakresie publikacji naukowych – do uzyskania stopnia doktora i w szczególności do wyróżnienia rozprawy. Prezentacje na zagranicznych konferencjach naukowych, pisanie rozpraw doktorskich w języku angielskim, udostępnianie ich w Internecie i recenzje zagraniczne (zgodnie z obecnym, ułomnym prawem, recenzję nierzadko pisze kolega promotora z tego samego zespołu lub nawet jego podwładny!).
Podobnie jak w USA, celowa jest trzystopniowa gradacja stanowisk profesorskich. Powinna obowiązywać żelazna zasada: profesorowie (zwłaszcza o wyższej randze) muszą mieć wyraźny dorobek naukowy w skali międzynarodowej (co można obiektywnie ustalić przy pomocy wskaźników H, A i C uzyskiwanych z WoK) oraz rekomendacje od profesorów z uczelni zagranicznych. W przeciwnym razie dalej będzie się krzewić naukowe pozoranctwo. Ale czy „układ” pozwoli na zmiany?
„Demokratyczne wybory” w polskiej nauce to często tylko piękna idea. Większość głosujących stanowią zazwyczaj osoby o niewielkim dorobku, więc w głosowaniach preferują podobnych kandydatów, którzy mogą być łagodni w ocenach i konserwujący „układ”. Nierzadko stosuje się zabiegi lobbystyczne i uzgadnianie rekomendacji w celu wyboru „przychylnych” kandydatów. Takie „wybory” bywają również uzupełniane arbitralną kooptacją. To jest chore. W celu uzdrowienia tej sytuacji trzeba pomocniczo wprowadzić punktację rankingową naukowców w obrębie każdej dyscypliny (indeks H oraz liczby A i C z WoK; informacje z ESI) oraz jawne procedury, zapewniające elitarność gremiów naukowych.
Obecny ułomny „układ” dobrze ilustrują wybory do „Centralnej Komisji” w grudniu 2006. Łatwo można sprawdzić (np. przy użyciu bazy Google Scholar) liczbę i rodzaj publikacji oraz liczbę ich cytowań dla osób wysuniętych jako kandydatów. Dysproporcje są ogromne, czyli dorobek naukowy kandydatów jest w tych wyborach mało istotny, tak jak i w przeszłości.
Trzeba zmienić „Ustawę o szkolnictwie wyższym” i zapewnić znacznie więcej swobody i samodzielności uczelniom. Zbyteczne są znormalizowane „standardy kształcenia”, które wydają się sensowne laikom i urzędnikom, ale w środowisku akademickim budzą śmiech. Przecież nie formalnie napisany program jest najważniejszy, lecz treść i poziom realnych zajęć akademickich. Rektorzy i dziekani powinni być wybierani w wyniku otwartych, ogólnopolskich konkursów, z których należy wykluczyć kandydatów, którzy magisterium, doktorat i habilitację (tytuł profesora) uzyskali na tej samej uczelni. Pewien zakres mobilności jest niezbędny, aby zneutralizować lokalne „układy”. Feudalne hierarchie organizacyjne powinny zostać spłaszczone na rzecz swobodnie formowanych zespołów badawczych. Ministerialna czapka powinna być skupiona głównie na działalności Komisji Akredytacyjnej i finansowaniu uczelni publicznych. Można rozważyć, czy Rada Główna Szkolnictwa Wyższego, Konferencje Rektorów i inne podobne organizacje nie powinny działać jako organy samorządne poza Ministerstwem i być finansowane przez zainteresowane uczelnie. W ten sposób zapewniłoby się pożądaną niezależność tych gremiów od nacisków ze strony Ministerstwa (art. 54, p.4 Prawa o Szkolnictwie Wyższym).
Trzeba podjąć prace w kierunku wprowadzenia płatnych studiów wyższych na uczelniach publicznych, na przykład przez wprowadzenie systemu talonów, zaproponowanego przez nieodżałowanego Miltona Friedmana, laureata Nagrody Nobla, w książce „Wolny wybór”. Pisany więcej niż ćwierć wieku temu rozdział 7 („Co złego dzieje się z naszymi szkołami?”) tej książki zaskakująco dobrze odpowiada również obecnej sytuacji w polskim szkolnictwie wyższym.
Uczelnie powinny autonomicznie wprowadzić odpowiednio wysokie wynagrodzenia dla najlepszych naukowców w rankingach, aby pracowali oni wyłącznie w jednej uczelni. Nie ma potrzeby wprowadzania ustawowych zakazów pracy równoległej w różnych jednostkach. Wystarczą konkurencyjne wynagrodzenia, nacisk na wyniki naukowe i odpowiednie uregulowania statutowe. Osoby, które znają zasady pracy w zachodnich uczelniach wiedzą, że obowiązuje w nich generalnie obowiązek obecności w uczelni w każdym dniu pracy, w pełnym wymiarze godzinowym. Dotyczy to również profesorów. Równoległa praca w konkurencyjnej uczelni jest nie do pomyślenia. Te same zasady trzeba wprowadzić w Polsce.
Amerykański system organizacji nauki nie jest idealny, ale jest najlepszy z obecnie stosowanych w różnych krajach. Po prostu daje najlepsze wyniki. Do opracowania nowego prawa należałoby więc zaprosić również najlepszych polskich naukowców z USA. W Europie warto brać przykład z dynamicznej Finlandii. Ale czy pozwoli na to „układ”?
Autor:Hanna Ambroż Bardzo ważne jest zwiększenie w Polsce nakładów na naukę, które są kompromitująco niskie (w przeliczeniu na PKB) w porównaniu do innych krajów europejskich. Ale największą poprawę sytuacji naszej nauki przyniosłoby – nie marnowanie pieniędzy. Bez tego, nawet największe nakłady na badania naukowe zostaną rozdzielone wśród ‘swoich’ pochodzących z układów nie przynosząc właściwych rezultatów. Żadne uzdrowienie nauki nie jest możliwe, jeżeli na czele urzędów, instytucji naukowych i uczelni będą stali ludzie amoralni i ograniczeni intelektualnie.
2007-02-15 09:26:16 | odsłon: 36301
Hanna Ambroż
UWAGI O SYTUACJI W NAUCE POLSKIEJ
Polacy są narodem zdolnym i pracowitym. Za granicą bardzo dobrze oceniana jest praca zarówno polskich naukowców jak i robotników. Jakiś czas temu w programowaniu komputerowym polscy studenci z Uniwersytetu Warszawskiego zdobyli mistrzostwo Świata w USA (w Dolinie Krzemowej) oraz mistrzostwo Europy na Węgrzech wśród ponad tysiąca reprezentacji innych uniwersytetów i pomimo tego, że komputeryzacja u nas rozpoczęła się znacznie później niż w wielu innych krajach. Nb. zagadką dla mnie pozostaje fakt braku nagłośnienia tych zwycięstw przez polskie media. Można sobie wyobrazić jak zareagowałyby media np. francuskie, czy angielskie, gdyby zwyciężyły ich ekipy! Jest to rezultatem, moim zdaniem, forsowanego umniejszania w Polsce wartości własnego narodu. Wiadomo, że Polacy niżej się cenią niż wynika to z ocen krajów ościennych, niezbyt nas kochających. Postarała się o tę sytuację cała epoka realnego socjalizmu, niestety także jej kontynuacja po transformacji dzięki tzw. autorytetom oraz ‘pożytecznym idiotom’, którzy weszli w układy z dawnymi właścicielami Polski Ludowej i w dużym stopniu także III Rzeczpospolitej. Stąd brak zainteresowania naszej młodzieży historią Polski i niska pozycja patriotyzmu w rankingu wartości wśród Polaków.
Zakłamanie w nauce
W socjalizmie panowało ogólne zakłamanie (zapaść semantyczna, orwellowska nowomowa). Zakłamane były statystyki, sprawozdania, zakłamany i nierealny był nasz świat (bezpośrednio po transformacji niewiele się zmieniło – jeżeli jakieś kłamstwo (afera) zostało ujawnione – to albo wszystkiemu zaprzeczano, albo ‘udowadniano’, że wszyscy są winni. Totalna relatywizacja!). Pamiętam, moje pierwsze twarde zetknięcie się z tą rzeczywistością, naradę u ministra, w której uczestniczyłam krótko po skończeniu studiów i rozpoczęciu pracy w renomowanym instytucie naukowym. Kierownicy zakładów relacjonowali przebieg i spodziewane wyniki realizowanych prac naukowych (nb. jeśli wyniki badań naukowych można przewidzieć – w ogóle nie jest potrzebne prowadzenie badań. Ma to jedynie sens w ostatniej fazie wdrożeniowej, jeśli badania dotyczą prac o charakterze aplikacyjnym a nie badań podstawowych). Byłam pod ogromnym wrażeniem wysokiego poziomu naukowego i świetlanych perspektyw – do momentu, kiedy kierownik zaczął omawiać mój temat przedstawiając przyszłe wspaniałe wyniki – podczas gdy ja (on także), pomimo krótkiej pracy, już wiedziałam, że niektóre kierunki w ogóle nie zostaną podjęte a wyniki innych są bardzo problematyczne. Minister był zachwycony przebiegiem narady i szybko zrozumiałam, że wszyscy mówią to, co minister chciałby usłyszeć. Zgodność z rzeczywistością nie była w ogóle istotna. A ryba się psuje od głowy i ….potem było już tylko gorzej.
Brak dekomunizacji wśród pracowników nauki
Układy aparatczyków partyjnych rozkwitały, obrastały w zespoły niepartyjnych konformistów a także wnikały do opozycji. ‘Produkowano’ partyjnych profesorów, obsadzano gremia decyzyjne – głównie decydujące o rozdziale pieniędzy i stanowisk, np. w komisjach KBN, czy CK, również stanowiska kierownicze na uniwersytetach i w instytucjach naukowych. Ludzie promowani musieli być powiązani z układami i zwykle przedstawiać niski poziom moralny, i naukowy, żeby nie stanowić zagrożenia dla wyższych urzędników. Nie uległo to zmianie w III Rzeczpospolitej. W przypadku ‘wolnych’ wyborów kandydatów do komisji KBN nagminne było podawanie uzgodnionych nazwisk, na które należy głosować – ‘bo to będzie dobre dla naszej instytucji’ . Pomimo tajności wyborów władze wiedziały później ile głosów oddano niezgodnie z zaleceniami i… moim zdaniem wiedziały, kto takie głosy oddał. Nigdy nie dokonano oceny ‘osiągnięć’ owych układowych dostojników, nie dokonano dekomunizacji. Stąd na jednym z wydziałów warszawskiej uczelni do tej pory o obsadzie stanowisk i awansach naukowych pracowników decyduje dawny sekretarz partyjny, oczywiście profesor, który studia ukończył ściągając od innych, wysługując się innymi i epatując stanowiskiem partyjnym. Przykładem może być także były prezydent mający sam nieukończone wyższe studia, który wręczał nominacje profesorskie W jakimś występie w telewizji, któryś z profesorów na podobną uwagę odpowiedział, że to przecież tylko przyjemność (?!) uściśnięcia ręki prezydentowi a ocena dokonywana jest przez autorytety z CK. Nie dodał, że te ‘autorytety’ mają także pochodzenie partyjne. Dlatego tak często pojawiały się w III Rzeczpospolitej bzdurne występy ludzi nauki w mediach, czy podpisywane były (są) jakieś bezsensowne listy. Poziom tak awansowanej kadry dydaktycznej wpływa ujemnie na morale studentów – występuje nagminne ściąganie, przepisywanie prac – nie istniejące w tym rozmiarze wówczas, kiedy kadrę uczelnianą stanowili oddani uczelni i Polsce prawdziwi profesorowie, eliminowani stopniowo przez partyjne miernoty. Także negatywna selekcja do zawodu nauczyciela w szkolnictwie podstawowym i średnim, hasła poprawności politycznej, reklamowane ‘róbta co chceta’ – powodują demoralizację uczniów już od szkoły podstawowej. Ale ponieważ ryba psuje się od głowy…. jeśli na czele państwa, instytucji naukowych, uniwersytetów, szkół – nie było przez tyle lat ludzi uczciwych i mądrych, sytuacja mogła się jedynie pogarszać a nie poprawiać. Pozostawała w mocy stara komunistyczna zasada, że wszystkie chwyty są dozwolone – byle pozostać u władzy i pieniędzy. Ideologii w tym nie było żadnej, dlatego np. partie podobno skrajnie lewicowe stają się skrajnie liberalne (pierwszy milion można i należy ukraść!).
Finansowanie nauki i podział pieniędzy
Przydział grantów KBN, stanowiących główne, obok finansowania statutowego możliwości uzyskania pieniędzy na badania, był ‘załatwiany’ (a nie przydzielany w ramach konkursu) według zasady ‘wszystko dla naszych’. Kwitła korupcja (znam przypadek negocjacji i przydzielenie w KBN grantu za łapówkę), dobór recenzentów i członków komisji na zasadach podanych wyżej. Byłam świadkiem przydziału wysokopłatnego grantu (na największą wówczas sumę w dużej instytucji), którego kierownikiem był dyrektor nie mający pojęcia o tematyce grantu a pośród wszystkich wykonawców tego grantu nie było ani jednego specjalisty z danej dziedziny! W instytucjach naukowych istniały (istnieją?) tajne listy płac, zaufani, przy generalnie bardzo niskich pensjach, mieli wysokie, podobno nawet bardzo wysokie zarobki. Pozyskanie pieniędzy na badania wiąże się z możliwością zakupu aparatury, wyjazdów na konferencje i konsultacje, bez których nie można pracować. Nauka nie może się rozwijać w izolacji. Wystarczy odciąć kogoś od pieniędzy, mówić mu – „przecież ty nie masz pieniędzy na swój temat” i potem, co jest oczywistą konsekwencją – „ty nie masz wyników”. Znam z autopsji przypadek zniszczenia w ten sposób osoby, która z pośród znanych mi polskich naukowców, była najzdolniejszą, posiadała inwencję badawczą, umiejętność korelacji wyników i wyciągania wniosków, ogromną pracowitość. Była zbyt mądra – więc była groźna. Przydzielana w nadmiarze ‘dla swoich’ aparatura naukowa była (jest?) w przeważającej części niewykorzystana a więc marnowana, ponieważ wraz z ogromnym postępem technicznym na świecie przestaje być bardzo szybko nowoczesna, niezależnie od stopnia jej używania. Dobór decydentów o przydziale grantów, ich poziom, preferuje obok najważniejszej zasady ‘dla swoich’, tematy proste, bez ambicji i inwencji naukowych, a więc bezwartościowe, ale najbardziej zrozumiale i możliwe do wykonania przez ‘naukowców’ pochodzących z układu. Wielokrotnie spotkałam się z przepisywaniem, w mniej lub bardziej zmienionej formie, starych opracowań jako sprawozdań z wykonanych później prac. Nie muszę chyba dodawać, że odmowa finansowania dobrych grantów nie podlegała żadnemu odwołaniu. Czy coś się zmieniło? Z własnego doświadczenia mogę podać przykład, kiedy po złożeniu dwóch grantów – w Anglii, gdzie miała być wykonana część pracy i do KBN na zakup aparatury i umożliwienie wykonania pozostałych prac – grant angielski został oceniony jako wybitny i uzyskał 10 punktów w skali 1 – 10, natomiast grant polski dostał od recenzentów oceny: bdb, db i ndst. Pięciu członków komisji decydującej o finansowaniu tematu przyznało temu grantowi pięć zer! Oczywiście wykonana i opublikowana została tylko angielska część grantu. Najbardziej sensownym wydaje mi się system amerykański przydziału pieniędzy na badania, na podstawie oceny seminarium wygłaszanego przez potencjalnego kierownika grantu. Na takie seminaria mogą przyjść wszyscy zainteresowani i zorientowani w omawianej tematyce. Kryteria oceny prac są wówczas przejrzyste. W podobny sposób powinna być weryfikowana i ewentualnie poprawiana jakość projektów grantów UE składanych do Brukseli.
Objętości opracowań
W Polsce ważna jest liczba publikacji i opracowań a nie ich jakość. Zwiększa to ogromny szum informacyjny, utrudniając znalezienie w zalewie prac, tych naprawdę wartościowych. W Anglii, raz na 4 lata dokonywany jest ranking uniwersytetów. Do oceny pracowników naukowych, każdy z nich może przedstawić tylko dwie publikacje z owych czterech lat najwięcej, w opinii autora, wnoszące nowych odkryć do nauki. Liczba publikacji znajduje się na dużo dalszym miejscu w ocenie dorobku naukowego. Przywiązywanie u nas dużej wagi do tzw. liczby cytowań jest również pozbawione sensu, ponieważ preferuje głównie prace kontrowersyjne, w tym także oceniane jako błędne. Większą liczbę powołań mają tematy bardziej ogólne, największą zaś przeglądówki-kompilacje literaturowe, nie wnoszące nic nowego do nauki, jakkolwiek również wartościowe. Występuje u nas także nagminnie topienie wartości i treści prac w zwiększaniu ich objętości. Nikt nie jest w stanie przeczytać i zrozumieć treści o wielkiej objętości a co dopiero wyłowić prace wartościowe. W Anglii sprawozdanie dla British Council z trzyletniej współpracy polsko-angielskiej mogło obejmować jedynie 3 strony tekstu oraz listę publikacji. W jednej z naszych instytucji naukowych sprawozdanie dla KBN z rocznej działalności naukowej, potrzebne do oceny tej instytucji, co wiązało się z przydziałem pieniędzy na tzw. działalność statutową (jak chwalił się dyrektor naukowy tej instytucji), musiało być przewożone na wózku, ponieważ składało się z ogromnej ilości tomów. Czy ktoś był w stanie ocenić, a nawet przeczytać te tomiska?
Stopnie naukowe
Jestem zwolenniczką uproszczenia stopni naukowych – zniesienia habilitacji i stopnia profesora. Habilitacja u nas jest procesem długotrwałym i czasem straconym dla nauki, ponieważ stanowi ‘mielenie i nadmuchiwanie’ dotychczas wykonanych i opublikowanych prac. Ewentualnie można by rozpatrzyć celowość uproszczenia procedur habilitacyjnych na wzór angielskiego uzyskiwania DSc lub DA ( Doctor of Science lub Doctor of Arts, bardzo rzadko spotykane w Wielkiej Brytanii; na ogół ostatnim stopniem jest doktorat – PhD, Philosophy Doctor). Stopień w pewnym sensie odpowiadający naszej habilitacji, DSc/DA przyznawany jest przez uniwersytet, w którym student bronił pracy doktorskiej i polega na odbyciu rozmowy kwalifikacyjnej (interview) dotyczącej dorobku pracownika nauki na podstawie publikacji z mniej więcej dziesięciu lat pracy badawczej po doktoracie, wobec komisji składającej się z paru profesorów tego uniwersytetu. Nie ma dodatkowej straty czasu na egzaminy, pisanie kolejnych dysertacji i załatwianie mnóstwa niepotrzebnych formalności. Doktoraty w Anglii są również znacznie mniej sformalizowane i nie zabierają tyle bezproduktywnie marnowanego czasu. Należy u nas niewątpliwie podnieść poziom prac magisterskich i doktoratów. W obecnej chwili zdarzają się prace kompromitująco słabe i pełne błędów. Tytuł profesora, podobnie jak w Anglii, mógłby być związany ze stanowiskiem a nie być stopniem naukowym, przy czym tytuł ten zachowuje się też po przejściu na emeryturę. Znów zaoszczędziłoby to wiele czasu, który mógłby być wykorzystany na właściwe prace badawcze. Że system ten jest lepszy od naszego, bardzo zhierarchizowanego i zbiurokratyzowanego, świadczy poziom nauki anglosaskiej oraz liczba nagród Nobla zdobywana przez Anglików i Amerykanów. U nas przyczynia się do niewłaściwej oceny wyników naukowych także poziom gremiów oceniających , w których zasiadają ‘autorytety’ będące w rzeczywistości nieukami.
Uwagi końcowe Należy tu podkreślić, że zarzuty powyższe, dotyczące przeważającej części środowiska (nauka, podobnie do innych obszarów naszego życia jest w dużej mierze zdemoralizowana od góry do dołu) – nie dotyczą wszystkich. Jakkolwiek znam dobrze ocenione habilitacje, w rzeczywistości będące poniżej poziomu magisterium, lub przemycane przez uległych pracowników będących na poziomie techników, również znam bardzo dobre prace habilitacyjne i doktorskie. Dzieje się tak, ponieważ zdarzają się też kierownicy mądrzy i właściwie oceniający prace, bardzo dobrze kierujący zespołami naukowymi i nie jest ważne, że byli członkami PZPR, bez czego nie mogliby awansować. Trzeba się liczyć z tym, że wprowadzenie jakichkolwiek zmian spotka się z wielkim oporem środowiska. Wiąże się to z faktem, że weryfikacja wartości naukowej ‘pedagogów’ i innych ‘autorytetów’ pochodzących z układów wyeliminowała by ich z życia naukowego i pozbawiła zaszczytów, oraz profitów (tak zrobiono w byłej NRD po zmianie systemu). Myślę, że na pozytywny odzew można by liczyć ze strony mądrych i wartościowych naukowców, pomimo wcześniejszego uwikłania niektórych z nich w działalność partyjną. Istnieją także, niestety nieliczne, ośrodki naukowe pracujące na dobrym poziomie, moralnym i naukowym. Bardzo ważne jest zwiększenie w Polsce nakładów na naukę, które są kompromitująco niskie (w przeliczeniu na PKB) w porównaniu do innych krajów europejskich. Ale największą poprawę sytuacji naszej nauki przyniosłoby – nie marnowanie pieniędzy. Bez tego, nawet największe nakłady na badania naukowe zostaną rozdzielone wśród ‘swoich’ pochodzących z układów nie przynosząc właściwych rezultatów. Żadne uzdrowienie nauki nie jest możliwe, jeżeli na czele urzędów, instytucji naukowych i uczelni będą stali ludzie amoralni i ograniczeni intelektualnie.
Autor: Zbigniew Rykiel Wydaje się oczywiste, że obecnej sytuacji w nauce polskiej nie da się zmienić bez działań radykalnych. Rodzi to pytanie o siły zainteresowane tymi zmianami. Taką siłą jest otóż prorozwojowa grupa interesu. Grupa taka z pewnością istnieje, chociaż dotychczas była raczej grupą w sobie niż dla siebie. Z diagnozy tej wynika więc mało odkrywczy program: Indywidualności wszystkich instytutów, łączcie się! Można też dodać: Nie lękajcie się. Wstańcie z kolan, zbierzcie się i policzcie. Zobaczcie, jaka z was siła.
2007-05-07 20:22:54 | odsłon: 28253
Zbigniew Rykiel
Związek Zawodowy Miernot
Polskich uniwersytetów grzechy główne
Nie wszystko, co jest nazywane nauką, zasługuje na to miano. Nauka jest bowiem z istoty globalna. Badania, które nie mają wartości poza krajem, w którym były prowadzone, zwykle w ogóle nie mają wartości.
Jeśli ktoś przed czterdziestką nie opublikował książki za granicą i nie ma publikacji w czasopismach z listy filadelfijskiej, jest naukowo bezużyteczny, nie ma więc moralnego prawa domagać się finansowania swej działalności paranaukowej ze środków publicznych. Tyle tylko, że z uprawiania takiej działalności żyją całe instytuty, zwane humorystycznie naukowymi.
Nauka polska lokuje się raczej na peryferiach nauki światowej, nie mając z tą ostatnią żadnego istotnego związku. Jeśli komukolwiek marzył się awans cywilizacyjny, to należałoby naukę polską gruntownie zreformować, aby zwiększyć jej nikłą obecnie efektywność. W tym jednak celu trzeba by mieć najpierw miarę efektywności, do tego są zaś potrzebne jawne dane o wynikach badań prowadzonych za publiczne pieniądze. Dziwnym jednak trafem niesławnej pamięci Komitet Badań Naukowych takich danych nie publikował przez cały okres swego istnienia. Kto wierzy w bajki, może twierdzić, że to czysty przypadek. Dorośli mówią raczej o grupach interesów, korporacjach i monopolach, które dominują nad interesem publicznym i kolidują z dobrem wspólnym.
W obecnym stanie rzeczy w nauce polskiej musi więc być źle, gdyż jest ona zdominowana przez antyrozwojową grupę interesu. Idąc tropem propozycji prof. Andrzeja Zybertowicza z UMK w Toruniu, można zidentyfikować 13 podstawowych zasad działania tej grupy.
Po pierwsze, umoczenie. Na odpowiedzialne stanowiska nie awansuje się osób o nieposzlakowanej uczciwości, na które nie ma żadnych haków, takie osoby mogą bowiem grupie tylko zaszkodzić.
Po drugie, gra na haki. Należy gromadzić haki na przeciwników, sojuszników i współpracowników, ale ich pochopnie nie ujawniać. W niektórych uczelniach wciąga się do tej gry asystentów i studentów.
Po trzecie, mord założycielski. Wspólne przestępstwo, wykroczenie lub przynajmniej zachowanie nieetyczne jest najlepszą metodą uzyskania spójności grupy. Dobrym początkiem jest wspólne picie alkoholu w godzinach i miejscu pracy, podczas gdy umówieni na konsultacje studenci czekają pod drzwiami.
Po czwarte, ciągłość i reprodukcja bezkarności. Opuszczając kluczowe stanowisko, należy zadbać, by następcy nie stanowili zagrożenia dla interesów poprzedników i ich popleczników. Najlepiej zatem otaczać się miernotami, które bez poparcia grupy nie miałyby szans na awans w środowisku konkurencyjnym. A pięknoduchy niech sobie piszą, że miernotom wstęp wzbroniony. Może i wzbroniony, ale nie u nas.
Po piąte, rozprowadzanie. Członków grupy umieszcza się w takich instytucjach lub instancjach, które zapewniają maksymalizację korzyści i minimalizację ryzyka związanego z własną nieuczciwością. A więc nie wszyscy koledzy w jednym miejscu, lecz każdy w innym. Wtedy grupa ma szanse przejęcia kontroli nie nad ogniwem, lecz nad siecią; nie nad instytutem, lecz nad uczelnią.
Po szóste, podczepienie. Nielegalne działania należy włączać w działania prestiżowych instytucji, aby ewentualne rozliczanie afer groziło narażeniem na szwank wizerunku tych instytucji. Zapraszanie ważnych instytucji do współorganizowania konferencji i współfinansowania wydawnictw, a ważnych osób do patronatów honorowych, jest skuteczną metodą osiągania tego celu. Pomachanie kropidłem też nigdy nie zaszkodzi.
Po siódme, buforowanie. Do realizacji ryzykownych przedsięwzięć wyznacza się osoby lub instytucje pośredniczące, które w razie potrzeby mogą wziąć winę na siebie. Mechanizm ten dobrze się sprawdza w systemie podwykonawstwa projektów badawczych; im więcej szczebli podwykonawców, tym łatwiej ukryć naruszenia przepisów finansowych.
Po ósme, lokalizacja odpowiedzialności. Pieniądze idą w górę hierarchii, brudy spływają na dół. Decyzje finansowe podejmuje się na wysokich szczeblach, odpowiedzialność zwala się na maluczkich. Laury zbiera nie instytut, lecz jego dyrektor. Winna niepowodzeniom nie jest instytucja, lecz pan Kazio lub panna Krysia.
Po dziewiąte, karuzela stanowisk. Osobę użyteczną lub niebezpieczną dla grupy przesuwa się na dalszy plan, ale zawsze tak, by mogła czerpać korzyści, np. w postaci synekury. Przewodniczenie radom wydziałów lub instytutów oraz zasiadanie w kolegiach redakcyjnych czasopism są najpowszechniej przyjętą formą realizacji tej zasady.
Po dziesiąte, zarządzanie przez kulturę. W celu uzyskania odpowiednich zachowań członków grupy, instytucji lub środowiska nie trzeba wydawać jednostkowych poleceń, wystarczające jest bowiem wytworzenie odpowiedniej atmosfery, w której wiadomo, co wolno, a czego nie wypada. Powiada się wtedy: wie pan, panie kolego, u nas tak się przyjęło. Jak partia, rektor, dyrekcja (niepotrzebne skreślić) mówi, że nie da, to nie da, a jak mówi, że da, to mówi.
Po jedenaste, wzajemność. Należy odwzajemniać przysługi członkom grupy, nawet jeśli wiąże się to z naruszeniem prawa i zasad moralnych. Przecież wiadomo, że nie doniesie się na kolegę, który publikuje prace swych asystentów pod własnym nazwiskiem albo który lubi egzaminować studentki na swojej daczy. Trzeba być przecież człowiekiem i rozumieć słabostki kolegów z grupy.
Po dwunaste, kooptacja. Skuteczniejsze od walki z przeciwnikiem jest dopuszczenie go do swego grona. Na początek można wysłać delikwenta rozpoznawczo na międzynarodową konferencję na drugim końcu świata. To mu powinno dać do myślenia.
Po trzynaste, odmowa wiedzy. Nie przyjmuje się do wiadomości informacji, które mogą zagrozić dobrej samoocenie. Jeżeli ktoś źle myśli o naszych kompetencjach merytorycznych, tym gorzej dla niego. My przecież jesteśmy świetni.
Działania antyrozwojowej grupy interesu w nauce mają 11 głównych skutków. Pierwszym z nich jest zacieranie się granicy między sferą publiczną a prywatną, czego jednym z rezultatów jest personalizacja krytyki naukowej. Kto krytykuje błędy ortograficzne w podręczniku akademickim, ten atakuje jego autora, instytucję go zatrudniającą, naukę polską i polską rację stanu.
Drugim skutkiem jest deprecjonowanie oficjalnie deklarowanych reguł gry i niepomierny wzrost roli hipokryzji. Nieważne są działania, ważne są frazesy.
Trzecim skutkiem jest instytucjonalizacja nieodpowiedzialności, sprzyjająca przewlekłości i niesprawności działań kontrolnych. Obowiązujących przepisów nie należy traktować poważnie, są one przecież nieżyciowe, a kontrolujący mają tendencję do popadania w chorobę w czasie działań kontrolnych.
Czwartym skutkiem jest hierarchizacja struktur, feudalizacja stosunków oraz marginalizacja i wasalizacja osób i instytucji spoza grupy. Szef ma zawsze rację, zwłaszcza jeśli nie ma autorytetu.
Piątym skutkiem jest powstrzymywanie procesu krążenia elit. Bezruch jest podstawą hierarchii. Aby elity mogły krążyć, musiałyby być elitami merytorycznymi. Elity formalne – z nadania administracyjnego – mogą nimi być tylko w danym miejscu. Krążenie jest dla nich zabójcze.
Szóstym skutkiem jest rozwój klientelizmu, powodującego eliminację ludzi niezależnych. Ci bowiem nie oczekują łask członków grupy, lecz jasnych reguł gry, co niepomiernie zmniejsza rolę układów.
Siódmym skutkiem jest rozwój kultury przemocy, choćby symbolicznej, jako regulatora stosunków społecznych. Każdy powinien znać swoje miejsce w układzie i nie podskakiwać, jeśli zaś próbuje, należy mu wyraźnie wskazać jego miejsce i nicość.
Ósmym skutkiem jest zmniejszanie zasobów kapitału społecznego, a więc zaufania, oraz tworzenie enklaw patologii społecznej. Tworzy się zaufanie do układów, a nie do reguł.
Skutkiem dziewiątym jest zawyżanie kosztów społecznych wejścia do gry konkurencji, a przez to wytłumianie energii społecznej. Po kilkunastu niepowodzeniach mało komu chce się jeszcze walczyć z układami i o to właśnie chodzi.
Skutkiem dziesiątym jest wyłączenie pewnych grup spod zasad konkurencji lub jej marginalizacja. Gospodarka rynkowa jest dobra, ale nasza dziedzina (dyscyplina, jednostka, instytut, uniwersytet, nauka polska) jest specyficzna, powinna więc być traktowana ulgowo.
Jedenastym wreszcie skutkiem jest deformowanie efektywności mechanizmów rynkowej alokacji zasobów. Rynek rynkiem, ale my najlepiej wiemy, co się komu należy. Nie może być przecież tak, by z powodu mechanizmów rynkowych nasi koledzy zostali bez środków finansowania dla swych placówek, środki na badania dostawali zaś jacyś smarkacze, tylko dlatego, że są świetnymi merytorycznie i rozwojowymi indywidualnościami.
Działania antyrozwojowej grupy interesu w nauce są częścią większej całości. Obecna struktura władzy w nauce polskiej, mechanizmy jej funkcjonowania i rozwoju oraz ruchliwości społecznej opierają się na nieznacznie tylko zmodyfikowanych zasadach wprowadzonych w czasach stalinowskich. W przekonaniu o trafności tej diagnozy umacniają mnie dwie okoliczności: po pierwsze, doświadczana od ćwierćwiecza alergiczna reakcja decydentów naukowych na próby dyskusji na ten temat, po drugie zaś takaż ich reakcja na próbę – skądinąd zresztą nieudolną – lustracji środowiska.
Wydaje się oczywiste, że obecnej sytuacji w nauce polskiej nie da się zmienić bez działań radykalnych. Rodzi to pytanie o siły zainteresowane tymi zmianami. Taką siłą jest otóż prorozwojowa grupa interesu. Grupa taka z pewnością istnieje, chociaż dotychczas była raczej grupą w sobie niż dla siebie. Z diagnozy tej wynika więc mało odkrywczy program: Indywidualności wszystkich instytutów, łączcie się! Można też dodać: Nie lękajcie się. Wstańcie z kolan, zbierzcie się i policzcie. Zobaczcie, jaka z was siła. Wy zawsze możecie wyjechać w szeroki świat, a oni niech się martwią, kto będzie pracował na ich emerytury. Dla swej obrony mogą oficjalnie zarejestrować swój – dotychczas nieformalny – Związek Zawodowy Miernot.
Można oczywiście udawać, że Uniwersytetu Zielonogórskiego cała ta historia nie dotyczy. Przygody dr. Marka Trojanowskiego podważają jednak tę błogą pewność, pokazując publiczności, jaki los czeka młodych zdolnych, którzy ośmielą się mieć większy dorobek naukowy od swych przełożonych, co zresztą nie jest trudne.
RAPORT NFA: NAUKA I EDUKACJA – DROGI WYJŚCIA Z KRYZYSU – DiagnozaAutor:Artur Śliwiński NIEZALEŻNE FORUM AKADEMICKIE przystępuje do opracowania RAPORTU: NAUKA I EDUKACJA– DROGI WYJŚCIA Z KRYZYSU Najwyższy czas aby prawie trzyletnie doświadczenia NFA ( a także wcześniejsze Polskiego Cyrku Naukowego) ująć w formę raportu , który by można opublikować i rozesłać decydentom. Niezależne opinie środowiska akademickiego winny mieć wpływ na reformowanie systemu nauki i edukacji w Polsce. Proponuje się aby raport składał się z trzech części: Diagnoza, Odpowiedzialność, Rozwiązania Do każdej części przygotowany zostanie materiał wyjściowy (szkic wstępny) do otwartej dyskusji. Podsumowanie dyskusji będzie dołączane do raportu. Na każdą część będzie się składać kilka autorskich tekstów. NFA zaprasza wszystkich zainteresowanych do współpracy przy Raporcie.Szkic wstępny pierwszej części raportu „Diagnoza” jest autorstwa Artura Śliwińskiego2007-05-16 17:47:37 | odsłon: 63800
RAPORT NFA: NAUKA I EDUKACJA – DROGI WYJŚCIA Z KRYZYSU
Artur Śliwiński
Szkic wstępny pierwszej części raportu „Diagnoza”
Stwierdzenie, że polska nauka znalazła się w sytuacji kryzysowej jest sygnalizowane od wielu lat. Taka diagnoza została sformułowana już w przed dwudziestu laty, na III Kongresie Nauki Polskiej (i paradoksalnie – była najostrzejsza z dotychczasowych, a także najbardziej przekonywająco przedstawionych). Niestety, w latach tzw. transformacji ustrojowej doszło do stępienia ostrości oceny stanu nauki polskiej, jakkolwiek nie nastąpiły żadne uzasadniające przewartościowania i zmiany strukturalne. Dopiero w 2007 roku, na kanwie krytyki ustawy lustracyjnej podjętej przez część środowisk uniwersyteckich, świadomość kryzysu nauki uległa ponownemu odrodzeniu. Stało się to głównie za przyczyną politycznych wypowiedzi i oświadczeń rektorów i senatów uniwersytetów, ukazujących pełne determinacji postawy zachowawcze oraz zupełny brak samokrytycyzmu. To zaś skłaniało wielu ludzi zbulwersowanych zawartą w nich tendencyjnością krytyki rządu do zastanowienia. W pewnym sensie można mówić, że władze uniwersytetów, bezwiednie mącąc stojącą wodę, przyczyniły się do wzrostu zainteresowania sytuacją w nauce i edukacji, umożliwiając opinii publicznej uchwycenie przynajmniej najbardziej jaskrawych przejawów panującego kryzysu. Jednak mimo wielu przejawów sytuacji kryzysowej jednoznaczne stanowisko, iż kryzys nauki i edukacji ma miejsce i należy pilnie podjąć działania zmierzające do jego przezwyciężenia, jest nadal marginalizowane. Po części jest to skutkiem braku wnikliwej i systematycznej analizy sytuacji w sektorze nauki i edukacji, co umożliwia trwanie w stanie „nieświadomej niekompetencji” . Niniejsza diagnoza sytuacji kryzysowej 1 jedynie częściowo niweluje ten brak. Po części, jest to również skutkiem lekceważenia znaczenia nauki i edukacji, a niekiedy nawet wrogiej wobec nich podstawy. Chociaż przykłady takiej negatywnej postawy łatwo zaobserwować, jest to zjawisko trudne do identyfikacji. Mamy bowiem do czynienia ze złożonym splotem różnych czynników, które mu sprzyjają, jak np. dający ciągle znać o sobie „kompleks antyinteligencki” niektórych środowisk społecznych i zawodowych, ale także ogólna atmosfera niedoceniania znaczenia sektora publicznego w życiu społeczno-gospodarczym kraju. W świetle tych spostrzeżeń staje się zrozumiałe, że warto na wstępie podjąć się identyfikacji funkcjonujących w środowiskach naukowych i szerzej – w opinii publicznej – poglądów na stan nauki i edukacji, a także uchwycenia ich przydatności w rozpoznaniu i przezwyciężaniu sytuacji kryzysowych. Wyróżniamy tutaj kilka najważniejszych tendencji, które można zilustrować konkretnymi przykładami.
Stanowisko władz resortowych.
Z wielu dokumentów wynika, że jest to stanowisko niezmienne od kilku lat i odzwierciedla imperatyw dostosowania nauki i edukacji w Polsce do idei oraz standardów Unii Europejskiej. Stanowisko to można określić mianem konieczności reorientacji, wyrażonej syntetycznie m.in. w oficjalnym dokumencie Komitetu Badań Naukowych (2004): … polski system nauki powinien być możliwie dobrze dostosowany do systemu europejskiego. Jednakże strategia podejmowanych działań w ramach polityki naukowej państwa powinna mieć na uwadze, aby udział w realizacji europejskich programów badawczych w największym stopniu odpowiadał specyfice badawczej i potrzebom rozwojowym Polski, aby stanowił pomoc, a nie zagrożenie dla narodowych programów badawczych. Instrumenty stosowane w polskiej polityce naukowej nie są jeszcze dostosowane do potrzeb współdziałania nauki polskiej z europejską, w szczególności w zakresie finansowania. Zakres diagnozy, która z konieczności powinna poprzedzać enuncjacje programowe, zostaje sprowadzony tutaj do niedostatecznego finansowania nauki w Polsce (zarówno ze środków publicznych jak i prywatnych). Władze resortowe nie zdefiniowały skali trudności i nie podjęły żadnych działań, by przeciwstawić się kryzysowi nauki. Poglądy zbieżne ze stanowiskiem władz resortowych wyraża znaczna część prominentnych przedstawicieli środowisk naukowych. Wskazują oni na niedostateczny udział wydatków na naukę jako na główną przyczynę trudności dostosowawczych oraz niewykorzystania potencjału naukowego. I tak na przykład Prof. Tadeusz Kowalik z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN następująco oddaje istotę tych poglądów: Nasze opóźnienia są tak drastyczne, infrastruktura badawcza tak zacofana, że Polska powinna co najmniej trzykrotnie zwiększyć z budżetu państwa wydatki na badania i rozwój w ciągu paru lat. W tej chwili nakłady z budżetu spadły do poniżej 0,40%. Jeśli więc nakłady wzrastałyby w ratach, nie byłaby to pozycja znacząca w skali całego budżetu. Uważam, że nawet jeśli w najbliższym czasie nie udałoby się radykalnie zmniejszyć deficytu budżetowego, to mimo to, nakłady na naukę powinny wzrastać nawet kosztem zwiększenia zadłużenia państwa. Musimy przeciwdziałać ucieczce najzdolniejszych. Nie sądzę, byśmy mogli nawet w połowie liczyć na podobny wysiłek ze strony sektora prywatnego. W decydujących gałęziach dominują już u nas filie korporacji międzynarodowych, które badania prowadzą „w centrali” 2 —————————————————————— 1 Należałoby mówić raczej o audycie kryzysu, tj. oceny gotowości i zdolności sektora nauki i edukacji do radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, na wzór audytu finansowego. Taki audyt powinien być prowadzony systematycznie przez kierownictwo odpowiednich resortów, czego oczywiście nie ma. Niniejszy raport nie zastępuje podobnej praktyki.
2 W jakim tempie Polska winna zwiększać nakłady na naukę w ciągu najbliższych sześciu lat, Sprawy Nauki. Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, 2004 /6-7
Z naszego punktu widzenia omawiane rozeznanie stanu nauki polskiej, charakterystyczne dla polityki naukowej i wpływowej części środowiska akademickiego można scharakteryzować w dwóch podstawowych wymiarach. Po pierwsze, jako dostrzeganie niektórych symptomów kryzysu, a ściślej biorąc – braku zasobów. Jest to rzeczywiście ważny symptom kryzysu nauki. Jednakże mamy tutaj do czynienia ze znacznie zawężonym spojrzeniem na stan nauki, czego nie usprawiedliwia tematyczne czy czasowe ograniczenie ram wypowiedzi. W wielu przypadkach bowiem niezbędne jest zastrzeżenie, że rozwiązanie problemu jest nierealne bez uwzględnienia dodatkowych czynników lub warunków, czego tutaj nie znajdujemy. Jest dla nas oczywiste, że wzrost nakładów na naukę nie rozwiązuje problemu. Po drugie, jako szybki zwrot (lub ucieczka) w kierunku programowania przyszłości, co także podważa realność proponowanych rozwiązań problemu. Jest bowiem równie oczywiste, że bez gruntownej identyfikacji punktu wyjścia, żaden punkt docelowy nie może zostać osiągnięty.
Omawiane poglądy zaliczamy do pozycji oznaczonej jako ukrywanie kryzysu – dostrzeganie symptomów sytuacji kryzysowej, ale zarazem nie przyjmowanie kryzysu do wiadomości
„Stanowisko rektorskie”. Przykładem sygnalizowanego stanowiska są wypowiedzi jednego z b. rektorów uniwersyteckich 3, jednak szereg innych wypowiedzi wskazuje, że nie jest ono odosobnione, lecz ilustruje zapatrywania szerzej rozpowszechnione w środowiskach akademickich: Oprócz sukcesów polskie uczelnie mają również wiele problemów. Brakuje nam systemów rzetelnej i ostrej oceny działalności naukowej i dydaktycznej, zwłaszcza samodzielnych pracowników naukowych. Wielu z nich zaniedbuje swe obowiązki, ucząc w dwóch lub więcej szkołach, podejmując zbyt wiele zobowiązań poza macierzystą uczelnią. Wciąż jeszcze obowiązuje u nas system „opiekuńczy”, który nie pozwala rozstać się z pracownikiem nierokującym większych nadziei, by zastąpić go młodszym i zdolniejszym. Jest to zresztą bolączką wielu uniwersytetów europejskich, które przegrywają konkurencję z amerykańskimi, słynącymi z ostrej selekcji kadry nauczającej. Jest to stanowisko „ofensywno-obronne”, co ujawnia treść całej wypowiedzi, niezwykle agresywnej wobec ocen krytycznych środowisk akademickich. Innym wyrazem tego stanowiska są wypowiedzi o charakterze apologetycznym, takie jak wypowiedź innego rektora renomowanej uczelni 4, iż: Obiektywnie patrząc, mamy tu największy potencjał w Polsce, jeżeli chodzi o life science. Jesteśmy przekonani, że nasze sukcesy w staraniach o pieniądze pochodzą z tego, że mamy olbrzymi potencjał dydaktyczny, naukowy i bardzo dobrych studentów.
Takie poglądy z łatwością można zaliczyć do pozycji oznaczonej jako zaprzeczanie: samozadowolenie, niedostrzeganie kryzysu ———————————————————————– 3 „Czy naprawdę szkoła przekrętów ?” Rozmowa z prof. Piotrem Węgleńskim, rektorem Uniwersytetu Warszawskiego , Gazeta .pl 22.12.2004
4 „Sukces przyniosą tylko wspólne działania”. Rozmowa z prof. dr hab. Karolem Musiołem, rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, Nasz Dziennik, 11 maja 2007.
Stanowisko krytyczne. Wyrazem stanowiska krytycznego jest sformułowanie generalnie negatywnej oceny stanu nauki i edukacji w Polsce. Najbardziej zdecydowanym reprezentantem takiego stanowiska jest założone przez dr Józefa Wieczorka Niezależne Forum Akademickie, którego liczne wypowiedzi można sprowadzić do następującej kwintesencji: sytuacja nauki w Polsce jest zła, poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami. Polskie uczelnie znajdują się daleko w światowych rankingach pod względem dorobku naukowego, podczas gdy najwybitniejsi polscy uczeni czasowo, lub stale pracują za granicą 5. Pogląd ten jest podzielany przez znaczną część środowiska naukowego, jednak pojawia się głównie w wypowiedziach o charakterze nieformalnym. Również znaczna część innych środowisk opiniotwórczych ten pogląd podziela (co niestety wiąże się niekiedy z awersją wobec środowisk naukowych). W obrębie środowiska akademickiego rozwinięcie i uzasadnienie tego stanowiska znajdziemy w wypowiedziach prof. Marii Pawełczyńskiej, która ukazuje szersze tło istniejącego w nauce kryzysu. Składa się na to stwierdzenie, że nie tylko Stalinizm prowadził zmasowany i totalny atak na warstwę inteligencką, której samo istnienie w społeczeństwie zagrażało prestiżowi elit komunistycznych, opierających się częściowo na wyposażonych w pieniądze i władzę półanalfabetach. Także z przekonania, iż walka (z warstwą inteligencką – AŚ) przetrwała czasy stalinowskie, a jej społeczne skutki determinują szereg zjawisk nam współczesnych 6. Dopiero na tym tle szczególnego znaczenia nabiera stwierdzenie, odnoszące się pośrednio do pokaźnej części środowisk naukowych: Wytworzyła się bardzo silna elita społeczno-ekonomiczna, mająca dostęp do władzy różnych szczebli oraz możliwości dysponowania dobrami ekonomicznymi, wyodrębniająca się ze społeczeństwa na zasadzie specjalnych przywilejów i wspólnych interesów. Między członkami elity kształtował się system społecznych łączności poziomych i pionowych, tworząc bardzo silną i obejmującą coraz większy zakres spraw więź interesów, specyficzną dla układów mafijnych 7 Innym przykładem prezentacji tego stanowiska są wypowiedzi prof. Piotra Jaroszyńskiego w cyklu felietonów Przeciw duchowej emigracji zamieszczonych w „Naszej Polsce”: Nam z premedytacją uwięziono, okaleczono lub pomordowano profesorów. […] Ktoś powie, przecież to było dawno. Po co do tego wracać? Dawno i niedawno. Skutki ponosimy po dziś dzień, gdy na miejsce prawdziwych profesorów, komuna wygenerowała nam setki, a może tysiące przebierańców w wielu dziedzinach naszego życia, w tym również w nauce. Wystarczy zobaczyć, jaki panuje strach przed lustracją! 8 Stanowisko krytyczne, wskazujące jednoznacznie na występowanie kryzysu, w tym zwłaszcza dotykające historycznych przesłanek obecnego kryzysu nauki, jest uznawane na ogół za radykalne i kontrowersyjne. Mimo to nie spotyka się z polemiką ze strony osób i środowisk zajmujących stanowisko bardziej umiarkowane czy przeciwne, lecz jest z reguły przemilczane. Postulaty eliminacji źródeł patologii i zmian w systemie nauki i nauczania formułowane z myślą o wprowadzeniu respektowanych w większości krajów standardów działalności naukowej są konsekwentnie ignorowane (również przez organy administracji naukowej). Wskazuje to na istnienie ostrego, choć ukrytego konfliktu. Wskutek tego konfliktu stanowisko krytyczne nie ma dostatecznej siły sprawczej, umożliwiającej mobilizację środowisk naukowych i politycznych na rzecz wyjścia z kryzysu nauki i edukacji. Jednak nie należy z tego względu takiego stanowiska bagatelizować. Ma ono bowiem niezaprzeczalne walory dla przeprowadzenia diagnozy, nieodzownej do wyjścia z kryzysu. Omawiane poglądy zaliczamy do pozycji oznaczonej jako świadomość zapaści: bezradność, brak programu wyjścia z kryzysu, a zarazem niechęć do jego akceptacji. ————————————————————- 5 List otwarty do Wicepremiera RP Ludwika Dorna w sprawie lustracji nauczycieli akademickich oraz reformy nauki i szkolnictwa wyższego , NFA 24.03.2007 http://www.nfa.pl/articles.php?id=368
6 Anna Pawełczyńska: Głowa hydry, Wyd. Test, Warszawa 2004, s. 127
7 Tamże, s. 58
8 Piotr Jaroszyński: Zbrodnia nieosądzona, Nasza Polska, 3.04.2007
OPÓR WOBEC KONIECZNYCH ZMIAN
Łatwo dostrzec, że niektóre stanowiska wobec kryzysu nauki i edukacji stanowią mniej lub bardziej świadomy wyraz oporu wobec koniecznych zmian. Zaprzeczanie istnienia sytuacji kryzysowej, a także jej ukrywanie cechuje na ogół niechęć nie tylko do zwolenników stanowiska krytycznego, ale przede wszystkim niechęć do przełamania impasu lub co najmniej do proponowanych w tym celu środków zaradczych. Stawiające ten opór środowiska akademickie oraz instytucje naukowe i administracyjne stanowią siłę, która będzie niewątpliwie hamować konieczne zmiany. Faktu tego nigdy nie można lekceważyć. W tej sytuacji bardzo ważne (acz niewystarczające) jest ujawnienie skali, znaczenia i mechanizmu kryzysu nauki i edukacji, a także konsekwencji zaniechania działań naprawczych. Jest to pierwszy krok do zainicjowania pożądanych zmian. Należy jednak zaznaczyć, że do niedawna można było niedoceniać siły oporu przed tymi zmianami, głównie ze względu na ukazany wcześniej specyficzny „pluralizm” stanowisk dotyczących kondycji nauki i edukacji . Dopiero wydarzenia sprowokowane przyjęciem przez Sejm RP ustawy lustracyjnej ujawnił z jak wielką siłą oporu mamy tutaj do czynienia. Po pierwsze, reakcja na zamysł lustracji środowisk naukowych nie ograniczała się do wyrażenia postawy obronnej, lecz przyjęła postawę jednoznacznie wrogą wobec obecnego rządu, a nawet szerzej – systemu rządzenia. Tak należy bowiem interpretować oświadczenia i uchwały pomawiające rządzącą koalicję o tworzenie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego. Nie ulega wątpliwości, że stwierdzenie, iż teraźniejszość cechuje nasilające się w życiu politycznym i społecznym naszego kraju przejawy instrumentalnego traktowania prawa, „zawłaszczania instytucji publicznych przez rządzące partie polityczne, ideologizacji stosunków społecznych i gospodarczych, ograniczenia niezależności mediów… 9 jest nie tylko nieprecyzyjne i nieudokumentowane, lecz wręcz fałszywe. Mamy tutaj bowiem do czynienia z ostrym potępieniem praktyk, które osiągnęły apogeum w trakcie poprzednich rządów. Nigdy przecież nie było tak silnej presji na ograniczenie tych praktyk, jak obecnie. Nadużywanie legislacji do realizacji interesów gospodarczych grup związanych z ówczesnymi rządami, w tym grup mafijnych, przyjęło niespotykane rozmiary. Odgórne lansowanie ultraliberalnych, szkodliwych z polskiego punktu widzenia, idei stanowiło równie silny przejaw ideologizacji życia społecznego i gospodarczego jak w okresie komunistycznym. Nigdy też nie było takiego rozluźnienia „kanonów ideologicznych” jak obecnie, zważywszy choćby na koegzystencję różnych – zazwyczaj słabo sprecyzowanych – koncepcji ideowych w obrębie obecnej koalicji rządowej. Po drugie, reakcja ta nie napotkała na sprzeciw ze strony rządowej administracji naukowej, która nie tylko zaniechała użycia właściwych środków dyscyplinujących, lecz przyjęła postawę biernego poparcia tego sprzeciwu. Jest to niezwykły fenomen polityczny: skrytego patronowania opozycji przez organy rządowe. Potwierdza to obawę, że duża siła oporu wobec pożądanych zmian w nauce wynika z połączenia siły rządowej administracji naukowej oraz zainteresowanych utrzymaniem status quo środowisk naukowych. Oznacza to, że bez zasadniczej i zdecydowanej reformy oraz zmian personalnych w rządowej administracji naukowej trudno będzie dopatrzeć się szansy na wyjście nauki i edukacji z kryzysu. —————————————————————- 9 Patrz: Uchwała nr 182 senatu Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego z 21 marca 2007 r.
Po trzecie, charakterystyczne dla omawianej reakcji jest zgranie akcji protestu ze strony rektorów i senatów uniwersyteckich z działaniami politycznymi Sojuszu Lewicy Demokratycznej (zarówno pod względem merytorycznym i propagandowym, jak również pod względem organizacyjnym). Obydwie strony przyjęły wspólną politykę i podjęły wspólne akcje. Mniej ważne są tutaj asocjacje dotyczące historycznych przyczyn podobnego quasi-sojuszu, a znacznie bardziej ukazanie, że siła oporu wobec zmian w nauce i edukacji tkwi nie tylko w środowisku naukowym, lecz także w sympatyzującej z tym środowiskiem opozycji politycznej. Interesujące jest przy tym, że inne środowiska opiniotwórcze, w tym środowisko dziennikarskie, nie zademonstrowały względnie jednolitego stosunku do profesorskiego sprzeciwu wobec lustracji. Część tygodników raczej wolała skorzystać z okazji, aby wydobyć na światło dzienne zakłamanie niektórych sygnatariuszy tego protestu i przy okazji zwrócić uwagę czytelnikom na zły stan nauki polskiej. Opór wobec koniecznych zmian ma swoje przyczyny. Pomijając listę najbardziej banalnych przyczyn tego oporu, takiego jak obawa przed utratą pracy, władzy, prestiżu czy przed ograniczeniem dostępu do środków materialnych, warto zatrzymać się nad jego uwarunkowaniami społecznymi i ekonomicznymi. Wydaje się, że opór jest zbyt silny, aby poprzestać na „klasycznych” wyjaśnieniach jego przyczyn. Z naszych obserwacji wynika, że podstawową przesłanką tego oporu jest ograniczona zdolność środowisk naukowych i rządowej administracji naukowej do realizacji ich podstawowych funkcji: działalności naukowej i kształcenia młodzieży.
Warto zatem głębiej zastanowić się, jakie są przyczyny utraty tej zdolności i w dalszej perspektywie – możliwości jej odzyskania 10. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o osobiste predyspozycje ludzi nauki, lecz o zespołowe zdolności podejmowania współczesnych wyzwań o charakterze społecznym, ekonomicznym i technologicznym. Do przezwyciężenia tego oporu konieczne jest rozbudzenie środowisk – nie tylko naukowych – sprzyjających koniecznym zmianom. Ale rozprawienie się z oporem wobec tych zmian będzie niewątpliwie trudne. —————————————————————– 10 Pogląd ten opiera się na trzyletnim dorobku NFA, wskazującym na systemowe przyczyny obecnej zapaści nauki w Polsce.
OGRANICZONA ZDOLNOŚĆ ŚRODOWISK NAUKOWYCH DO REALIZACJI ICH PODSTAWOWYCH FUNKCJI
Teza o ograniczonej zdolności środowisk naukowych do realizacji ich podstawowych funkcji ma poważne reperkusje. Przede wszystkim osłabia argumenty – zasadne w innych warunkach – o użyteczności nauki i efektywności zaangażowanych w rozwój nauki środków. Innymi słowy, powoduje ujście „powietrza z balonu”. Ma również istotne znaczenie dla określenia kierunku zmian ukierunkowanych na wyjście nauki i edukacji z kryzysu. Jest jednakże tezą w pewnym sensie utrudniającą diagnozę sytuacji, bowiem dotyczy materii wymagającej zaawansowanej wiedzy o systemach nauki i edukacji, zaś w warstwie empirycznej umiejętności uchwycenia wieloletnich nawarstwień i opóźnień, które układają się w skomplikowaną mozaikę. Nie są to jednak utrudnienia większe, niż na przykład w auditingu kryzysu dużej korporacji przemysłowej. Toteż brak podobnego auditingu wydaje się symptomatyczny. Brak ten jest wewnętrznym elementem tej skomplikowanej mozaiki. Warto zauważyć, że ograniczenia zdolności rozwoju nauki i edukacji mają przede wszystkim charakter funkcjonalny, czyli dotyczą wadliwego funkcjonowania instytucji naukowych ujmowanych w świetle oczekiwań lub wymogów zewnętrznych. Dotyczy to zarówno niezdolności do udźwignięcia nakładanych na te instytucje ciężarów, jak też nie radzenia sobie z zakłóceniami i presją zmian zachodzących w otoczeniu tych instytucji, ale także pojawiających się od wewnątrz. Takie spojrzenie może wydawać się zbyt ogólne i technologiczne, lecz znacznie ułatwia usystematyzowanie problemu. Ale warto też zauważyć, że o wspomnianych ograniczeniach wiele mówią dostrzegalne gołym okiem symptomy spadku wymaganych zdolności, a nawet, w skrajnym przypadku, ich likwidacji czy niszczenia. Obydwa punkty widzenia, ujawniające wadliwe funkcjonowanie instytucji naukowych i odsłaniające symptomy ich niesprawności są w znacznej mierze rozpoznane. Jest to przede wszystkim zasługa Niezależnego Forum Akademickiego, które przez trzy lata zgromadziło pokaźny zbiór danych i opinii na sygnalizowane tematy (w tym materiał prasowy). Dotyczy to w większym stopniu symptomów niesprawności, w mniejszym wad funkcjonowania, często ujawniających się jedynie pośrednio, w postaci postulatów naprawczych.
Symptomy niszczenia potencjału naukowego
Jest faktem, że w powojennej historii nauki zjawisko niszczenia potencjału naukowego miało okresowo charakter systemowy: wyrażało się w eliminacji wybitnej kadry naukowej i zastępowaniu jej dyspozycyjnymi „pracownikami nauki”. Zjawisko to jest szczególnie groźne i szkodliwe. Stanowi ono zaprzeczenie podstawowej działalności naukowej i kształcenia młodzieży i wypełnienie powstałej luki działalnością o charakterze pseudonaukowym. Jaskrawym przykładem tego zjawiska były czystki w polskich środowiskach naukowych – o charakterze eksterminacyjnym – przeprowadzone w polskich uczelniach na terenach okupacji hitlerowskiej i sowieckiej, a po zakończeniu wojny – ponownie na przełomie lat czterdziestych i pięćdziesiątych. Świadomość, że czystki te pozostawiły trwałe i głębokie ślady na nauce polskiej, nie jest jednak dostateczna. Kadry dyspozycyjnych „pracowników nauki” zajęły uprzywilejowane miejsce w strukturach organizacyjnych nauki i szkolnictwa. Wraz z ukształtowanymi przez nie „tradycjami” polityki kadrowej pozostały one dnia dzisiejszego (negatywne skutki tego stanu rzeczy nie są dostatecznie rozpoznane). Najbardziej groźne i szkodliwe są współczesne zjawiska niszczenia potencjału naukowego, obejmujące zarówno niszczenie zasobów ludzkich, jak i materialnych nauki. Zjawisko to potęguje się w latach dziewięćdziesiątych ub. wieku, ale bynajmniej nie zanika do dnia dzisiejszego. Obejmuje ono dwa główne nurty. Pierwszy nurt, stanowiący kontynuację wcześniejszej polityki kadrowej, dotyczy eliminowania z instytucji naukowych osób zagrażających partykularnym interesom agenturalno-mafijnym, które w znacznym zakresie przechwyciły ster w części uczelni. Jako jeden z przykładów można przytoczyć nagminne pozbywanie się „niepoprawnych politycznie” profesorów i doktorów (a wraz z nimi cennych dyscyplin naukowych) z prestiżowych uczelni: Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Warszawskiego. Skalę problemu podkreśla fakt, iż w obydwu przypadkach władze uczelni zdecydowanie przeciwdziałały próbom zniesienia tej praktyki, uciekając się nawet do działań łamiących prawo 11. Szerszym i słabo przedostającym się do opinii publicznej zjawiskiem jest wieloletnia likwidacja branżowych instytutów naukowo-badawczych, takich np. CEMI czy Instytutu Gospodarki Mieszkaniowej. Proces likwidacji instytutów branżowych w nikłym stopniu stanowił logiczną konsekwencję likwidacji sektorów gospodarczych, w stosunku do których spełniały one pierwotnie rolę usługową. Należy podkreślić, że w całym okresie tzw. transformacji ustrojowej nie zostały opracowane i realizowane żadne założenia lub programy przekształceń resortowych placówek naukowych. Żywiołowość tych przekształceń stała się okazją do licznych malwersacji oraz przywłaszczeń wartości intelektualnych i materialnych. Można więc powtórzyć (dodatkowo sygnalizując pilność koniecznych zmian) następującą opinię: Po raz pierwszy grozi nam rzecz niebywała: przerwanie ciągłości rozwoju polskich środowisk naukowych, co oznaczać może zawalenie się na dziesiątki lat (albo bezpowrotnie!) mozolnie, przez wiele pokoleń budowanego gmachu rozwoju i krzewienia wiedzy naukowej. Oznaczać ono może nie tylko panowanie ciemnoty. Od dziesiątków lat w polskich środowiskach naukowych ścierają się dwie wyraźne tendencje. Jedną z nich jest nonkonformistyczne podtrzymywanie ciągłości nauki i kształcenia, ciągłości będącej nieodzownym, podstawowym warunkiem zachowania zdolności intelektualnych Polaków oraz „definiowania” problemów i sytuacji, w której przyszło nam egzystować. Na drugą, przeciwstawną tendencję składają się nieustające akty tępienia środowisk naukowych 12 ——————————————————————– 11 Patrz m.in.: J. Wieczorek : Jasełka akademickie z rektorem UW w roli Heroda, NFA (2005.01.06); http://www.nfa.pl/articles.php?id=42
12 A. Śliwiński: Bohaterowie i złoczyńcy, uczeni i doktrynerzy (1) Nasza Polska,
Brak przejrzystości.
Przejrzystość w twórczości naukowej ma szczególną wagę, ponieważ rezultaty działalności placówek naukowych, zespołów i pojedynczych naukowców są trudno mierzalne i zarazem dalekosiężne. Z jednej strony, trudności pomiaru tych rezultatów otwierają szerokie pole dla manipulacji sukcesami i prestiżem naukowym ze strony czynników powołanych do oceny projektów i wyników prac naukowych, a pośrednio (poprzez system nagród i awansów) – dla manipulacji środowiskiem naukowym. Z drugiej strony, trudności te są wykorzystywane przez ludzi, którzy nadużywają funkcji naukowych do forsowania własnych karier naukowych. Stąd wynika duże znaczenie moralności w życiu naukowym, która stanowi główny hamulec nadużyć wynikających ze specyficznego charakteru działalności naukowej. W obecnych warunkach lekceważenie, a nawet jawne zaprzeczanie znaczenia moralności i etyki naukowej jest niestety w Polsce, wyłączając nieliczne uczelnie, powszechne. Większość patologii nauki, które ją degradują i rozbrajają dotyczy zachowań łączących tendencyjne stosowanie nieostrych, uznaniowych i niejawnych procedur oceny projektów i prac naukowych z wykorzystywaniem przez autorów niegodziwych sposobów sprostania formalnym kryteriom awansu naukowego. W trakcie sporów na tle lustracji środowisk akademickich ten moment patologii nauki pojawił się z całą wyrazistością jako praktyka osiągania awansów naukowych przez wykorzystywanie wpływów agenturalnych. Stąd także wynika decydujące znaczenie dążących do obiektywizmu, precyzyjnych i jawnych kryteriów i procedur oceny działalności naukowej. Ich zastosowanie stanowi usankcjonowanie znaczenia moralności w życiu naukowym, element kontroli merytorycznej i finansowej, a przede wszystkim czynnik umożliwiający funkcjonowanie przejrzystych reguł gry. Nie można lekceważyć dalekosiężnych sygnalizowanych zjawisk. Negatywne zjawiska moralne i manipulacyjne są ze sobą ściśle związane. Przekładają się one na stosunki między nauczycielem akademickim i studentem, powodując spustoszenia moralne wśród młodzieży studenckiej, powielając wśród niej negatywne wzory i postawy społeczne oraz ograniczając jej rozwój osobowy. Idzie to w parze z niską jakością przekazywanej wiedzy i nabywanych umiejętności. Niedostateczna produktywność. O ile inne symptomy kryzysu nauki i edukacji mogą być różnie tłumaczone, a nawet bagatelizowane jako ukazujące zjawiska marginalne, o tyle niedostateczna produktywność placówek naukowych – jako rezultat wielu innych czynników i warunków – jest zjawiskiem bezspornym i dotykającym wszystkich wymiarów działalności naukowej i kształcenia. Jakkolwiek wiedzy naukowej nie można utożsamiać z jej praktycznym wykorzystaniem, a więc niedostateczna produktywność nauki nie stanowi wyłącznego kryterium jej oceny, trzeba brać pod uwagę silną korelację, jaka zachodzi między postępem naukowym i postępem technicznym (w mniejszym stopniu – społeczno-ekonomicznym). Konieczne jest zastrzeżenie, że nie chodzi o koniunkturalny spadek produktywności, który zawsze można usprawiedliwiać, lecz o zjawisko trwałe i stale się pogłębiające. Najbardziej jaskrawo niska produktywność polskich placówek naukowych ujawnia się na tle porównań międzynarodowych. W dziedzinach wiedzy technologicznej wyrazem tej produktywności są śladowe ilości patentów (pięćdziesięciokrotnie mniej na milion mieszkańców, niż średnia unijna) oraz zatrważająco niski poziom innowacyjności (21 miejsce w UE). W naukach społecznych, humanistycznych i prawnych dominują przestarzałe i kompromitujące pod względem intelektualnych koncepcje: marksistowsko-modernistyczne, pozytywistyczne, a nawet oświeceniowe. Dominuje doktrynerstwo, oderwanie od polskiej rzeczywistości i epigonizm. Efektywność nauki (ujmowana w kategoriach analizy kosztów i korzyści) nie jest mierzona (choć powinna). Tym niemniej, zarówno społeczne, jak i prywatne korzyści z nakładów ponoszonych na naukę przez polskie społeczeństwo są wyraźnie niewystarczające.
KRYZYS AUTONOMII NAUKI
Jest bezsporne, że obecny kryzys w sektorze nauki i edukacji jest w decydującym stopniu uwarunkowany czynnikami zewnętrznymi. Warto podkreślić, że czynniki te nie są identyfikowane i kontrolowane przez władze naukowe, co sprzyja ich negatywnemu oddziaływaniu, a także podważa realizm polityki naukowej plasując ją na poziomie pobożnych życzeń. W niniejszym szkicu możliwe jest jedynie zaznaczenie niektórych z nich, w stopniu daleko niedostatecznym. Na plan pierwszy wysuwa się kwestia autonomii nauki, z dwóch przynajmniej powodów. Po pierwsze, na temat tej autonomii narosło wiele niejasności, które ostatnio były wykorzystywane w konflikcie politycznym między przeciwnikami i zwolennikami lustracji środowiska naukowego. Po drugie, obecny kryzys nauki ma cechy kryzysy autonomii, co oznacza, że przezwyciężenie tego kryzysu musi opierać się na gruntownym poznaniu jego specyfiki. Autonomia nauki nie oznacza przez autonomii celów. Chodzi, podobnie jak w wielu w innych niż nauka sektorach życia, o społeczny charakter celów nadrzędnych (powszechnie uznawanych za ważne społecznie, respektowane i chronione przed sprowadzeniem do roli celów podrzędnych, a szczególnie przed unicestwieniem). Niszczące działanie ideologii komunistycznej polegało na tym, że wymuszała ona podporządkowanie sobie tych celów i dlatego w sposób zasadniczy pozbawiała naukę podstawowego uzasadnienia potrzeby autonomii. W dłuższym horyzoncie czasu musiało to przynieść opłakane skutki, czego tutaj nie potrzeba uzasadniać 13. Wspomniana rola celów nadrzędnych nauki (rozumianych w najbardziej elementarnym znaczeniu jako wytwarzania i upowszechniania wiedzy, ale z respektowaniem koniecznej różnorodności) jest obecnie również podważona. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt, że cele te uległy znacznemu rozmyciu z dwóch stron, a więc jako rozumienie powinności naukowych oraz jako rozkojarzenie i deformacja pojęcia nauki 14. Są to wyjątkowo silne procesy. Zasadniczy problem polega na tym, aby przywrócić nauce rzeczywiste cele, do których jest ona powołana. Cele te mogą być i są naruszane z zewnątrz, ale także – przez działania sprzeczne z nimi – od wewnątrz. Ignorowanie możliwości naruszania autonomii nauki od wewnątrz stanowi sygnał, że autonomia nauki ma skłonność do przeistaczania się w autonomię wzrostu, czyli w kolidujące z interesem publicznym, dążenie do osiągania wpływów i osiągania korzyści. Jest to fenomen określany mianem Lewiatana. Zachodzi ścisła zależność między rozumieniem autonomii celów nauki i pojęciem wolności naukowej. Autonomia celów przeciwstawia się nie tylko zewnętrznym zagrożeniom realizacji tych celów, lecz w równym stopniu zagrożeniom wewnętrznym. Toteż wolność naukowa nie jest, a nawet nie może być wartością bezwzględną. Musi podlegać organizującej roli celów nadrzędnych stojących niezmiennie przed nauką. Wolność ta ma więc oczywiste granice w respektowaniu podstawowych wymogów, których spełnienie warunkuje realizację tych celów. ————————————————————— 13 Dotyczy to wszelkich ekspansywnych i totalitarnych ideologii, a więc te spostrzeżenia zachowują walor aktualności także w obliczu forsowania na gruncie naukowym współczesnych nurtów ideologicznych.
14 W tym drugim przypadku nie chodzi o to, że pojęcie nauki nie jest klarowne i bezdyskusyjne, lecz o to, że do głosy dochodzą koncepcje filozoficzne i potocznie uznawane poglądy kwestionujące ….wykluczające potrzebę zachowania obiektywizmu.
Niestety, obecnie autonomię uczelni pojmuje się w Polsce jako wartość samoistną, oderwaną od społecznych powinności nauki. Takie podejście znalazło odbicie w opiniach formułowanych w imieniu środowisk naukowych przez władze uniwersytetów. Na przykład uchwały senatu Uniwersytetu Warszawskiego w sprawie zagrożeń dla demokratycznego państwa prawnego oraz w sprawie tzw. ustawy lustracyjnej, podobnie jak stanowisko rektorów uniwersytetów polskich, a także liczne osobiste wypowiedzi profesorów uniwersyteckich są co najmniej jednostronne. Stawiają ustawie uchwalonej przez Sejm RP zarzut naruszania autonomii uczelni, nie dostrzegając przy tym, że występuje także naruszanie tej autonomii od wewnątrz, właśnie za pośrednictwem niejawnych powiązań agenturalno-mafijnych, któremu ustawa ta usiłuje zaradzić. Jest to przejaw kryzysu autonomii, dla którego znamienna jest rozbudowana biurokracja i znaczna rutyna organizacyjna, występowanie wysmukłych i sztywnych hierarchii stanowisk i tytułów, ograniczenie swobody naukowo-badawczej oraz stosowanie odgórny ustalonych procedur awansu, kontroli i finansowania. Fakt, że zachowano niektóre zewnętrzne atrybuty samorządności środowisk naukowych niczego nie zmienia. Jest to niemal klasyczny przykład funkcjonowania rozwiązań organizacyjno-prawnych, które umożliwiają odgórne narzucenie celów ideologicznych i władzy. Nie ma wątpliwości, skąd te rozwiązania się wzięły i komu miały służyć. To system wypracowany po II Wojnie Światowej, wzorowany na rozwiązaniach sowieckich, ze wszystkim tego skutkami (kulturowymi, politycznymi, ekonomicznymi). Został on zastosowany w celu poddania nauki i edukacji totalnej kontroli ze strony władz komunistycznych. Jest obrazem specyficznej praktyki administracyjnej, narzucającej nauce podrzędne funkcje wykonawcze. Ludzie promowani musieli być powiązani z układami i zwykle przedstawiać niski poziom moralny, i naukowy, żeby nie stanowić zagrożenia dla wyższych urzędników. Nie uległo to zmianie w III Rzeczpospolitej 15
Istota problemu polega na tym, że system nauki i edukacji nie został do tej pory zreformowany, a szereg modyfikacji prawnych i organizacyjnych, szczególnie w obrębie ustawy o szkolnictwie wyższym, jeszcze bardziej wzmocniło jego dotychczasowe, negatywne własności. Przyglądając się najczęściej wysuwanym postulatom zmierzającym do uzdrowienia sytuacji w nauce polskiej 16, łatwo zauważymy, że jakkolwiek są one fragmentaryczne i niedostatecznie spójne, koncentrują się wokół sygnalizowanych wyżej aspektów kryzysu autonomii nauki. Nie jest to jedynie kwestia zaszłości historycznych. Jest to również kwestia niskiego poziomu organizacyjnego nauki. Swoboda pracy naukowej nie jest swobodą przysługującą władzy hierarchicznej, lecz możliwością poszukiwań intelektualnych i badań nieograniczonych bez wyższej konieczności przez istniejące hierarchie służbowe i naukowe. Tymczasem obecny mechanizm funkcjonowania nauki jest jaskrawym przykładem ograniczenia możliwości twórczych oraz dostępu do zasobów służących produkcji naukowej na podstawowych szczeblach samodzielnej działalności naukowej. Mechanizm ten spowodował powstanie balastu dożywotnio utytułowanej i bezpłodnej intelektualnie postkomunistycznej profesury, odstręczając od nauki wielu z tych, którzy z racji swych zdolności i powołania powinni znaleźć się na jej miejscu. To oni doświadczają skutków działania mechanizmów administracyjnych, odbieranych jako nieefektywne, scentralizowane i represyjne. Podporządkowani sztywnym i ograniczającym procedurom, tracą chęć wykazania się zaangażowaniem i inicjatywą. Wkrada się więc paraliż, który jest nieuniknionym efektem kryzysu autonomii. —————————————————————— 15 Prof. H. Ambroż: Uwagi o sytuacji w nauce polskiej, NFA (2007.02.09) http://www.nfa.pl/articles.php?id=343
KRYZYS PRZYDATNOŚCI Rozpatrując wspomniany kryzys autonomii nauki zauważamy, że został on przyspieszony i pogłębiony przez spadek dotychczasowego zapotrzebowania na działalność naukową . Oczywistym efektem upadku władz komunistycznych w Polsce było nie tylko uwolnienie nauki od krępujących ją więzów ideologicznych i politycznych. Efektem tym była także „bezpańskość”, spowodowana przywiązaniem do władzy komunistycznej jako do mecenasa i odbiorcy jej twórczości. Rządy postkomunistyczne starały się usilnie przejąć władzę nad nauką, lecz nie były zdolne – w granicach powierzchownie pojmowanego liberalizmu – wypracować polityki naukowej: – Nie dostrzegały, że oczekiwane (i w wąskim zakresie uzyskiwane) od środowiska naukowego wsparcie ideologiczne i polityczne musi przekształcać się w wymierny i efektywny popyt na naukę. Tymczasem, likwidując resortowe instytuty naukowe oraz przedsiębiorstwa państwowe rządy postkomunistyczne redukowały główny strumień tego popytu. – Nie spełniły się też naiwne oczekiwania, że rozwinie się krajowy rynek nauki, w którym miejsce rządu jako głównego kontrahenta nauki zajmie biznes i prywatni konsumenci. Nie doceniając specyfiki globalizacji rządy ignorowały fakt, że korporacje międzynarodowe posiłkują się własnym zapleczem naukowym. – Nie analizując konsekwencji spadku poziomu życia oraz rozwarstwienia społecznego nie mogły rozpoznać rzeczywistych potrzeb i popytu na naukę ze strony zwykłych obywateli. – Nie interesując się przyczynami załamania się iluzji, iż prywatyzacja przedsiębiorstw i banków sprzyja nowoczesności i spowoduje zapotrzebowanie na nowe technologie, nie były w stanie określić kierunku rozwoju nauk technicznych. W takiej sytuacji polityka naukowa zredukowała się do zapewniania środków egzystencjalnych dla środowisk naukowych, a pośrednio, do jałowego konserwowania status quo. Dominującym czynnikiem okazała się więc wcześniej wspomniana „bezpańskość” wyrażająca się w indywidualnych i zespołowych poszukiwaniach mecenatu na obrzeżach życia społeczno-gospodarczego: środkach masowego przekazu, partiach i koteriach politycznych, układach mafijnych, itp. Jest to zapewne sytuacja przejściowa. Stanowi jednak klucz do zrozumienia obecnego rozkojarzenia i widocznej bezradności środowisk naukowych wobec głównych wyzwań społecznych, gospodarczych i technologicznych, mobilizujących się jedynie w obliczu egzystencjalnych zagrożeń. Tylko w dwóch obszarach nastąpiło faktyczne ożywienie. Pierwszy, to dynamiczny rozwój szkolnictwa prywatnego (lub szerzej – odpłatnego), umożliwiający części środowisk naukowych zasadniczą poprawę sytuacji materialnej. Drugi, to pojawienie się finansowania nauki ze środków UE, a faktycznie – europejskiego mecenatu naukowego. Te przejawy ożywienia nie prowadzą jednak do jakościowego przełomu.
Sprawą nie cierpiącą zwłoki jest uświadomienie opinii publicznej potrzeby dyskusji nad obecnym kryzysem nauki w Polsce; potrzeby gruntownej analizy jego przyczyn i całego mechanizmu, a także wydobycia na światło dzienne odpowiedzialności społecznej, politycznej i zawodowej ludzi hamujących konieczne zmiany, a wreszcie – przygotowania i wprowadzenia w życie gruntownych zmian, umożliwiających wyjście z obecnego kryzysu. Ostatnie wydarzenia wokół próby lustracji środowisk naukowych wykazały, że kryzys ten jest znacznie głębszy, niż można było sądzić na podstawie wcześniejszych, mocno zróżnicowanych ocen i opinii. Widać obecnie, że należy liczyć się z silnym oporem przed zmianami, odrzucającym potrzebę takiej dyskusji oraz wszelką argumentację merytoryczną. Opór ten można i należy pokonać.
[14.05.2007]
Oprac. prof. Artur Śliwiński ==================
1 Należałoby mówić raczej o audycie kryzysu, tj. oceny gotowości i zdolności sektora nauki i edukacji do radzenia sobie z sytuacjami kryzysowymi, na wzór audytu finansowego. Taki audyt powinien być prowadzony systematycznie przez kierownictwo odpowiednich resortów, czego oczywiście nie ma. Niniejszy raport nie zastępuje podobnej praktyki.
2 W jakim tempie Polska winna zwiększać nakłady na naukę w ciągu najbliższych sześciu lat, Sprawy Nauki. Biuletyn Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, 2004 /6-7
3 „Czy naprawdę szkoła przekrętów ?” Rozmowa z prof. Piotrem Węgleńskim, rektorem Uniwersytetu Warszawskiego , Gazeta .pl 22.12.2004
4 „Sukces przyniosą tylko wspólne działania”. Rozmowa z prof. dr hab. Karolem Musiołem, rektorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, Nasz Dziennik, 11 maja 2007.
12 A. Śliwiński: Bohaterowie i złoczyńcy, uczeni i doktrynerzy (1) Nasza Polska,
13 Dotyczy to wszelkich ekspansywnych i totalitarnych ideologii, a więc te spostrzeżenia zachowują walor aktualności także w obliczu forsowania na gruncie naukowym współczesnych nurtów ideologicznych.
14 W tym drugim przypadku nie chodzi o to, że pojęcie nauki nie jest klarowne i bezdyskusyjne, lecz o to, że do głosy dochodzą koncepcje filozoficzne i potocznie uznawane poglądy kwestionujące ….wykluczające potrzebę zachowania obiektywizmu.
Jaki uniwersytet?Autor:Piotr Jaroszyński W 1988 roku rektorzy zgromadzeni w Bolonii na obchodach dziewięćsetlecia najstarszego uniwersytetu w Europie podpisali Wielką Kartę Uniwersytetów Europejskich. W Wielkiej Karcie zawarte są cztery zasady. Pierwsza mówi o autonomii uniwersytetu, druga – o nierozerwalnym związku pracy naukowej z dydaktyczną, trzecia – o swobodzie badań naukowych, czwarta – o pielęgnowaniu przez uniwersytet humanistycznej tradycji europejskiej. Na pierwszy rzut oka są to zasady sensowne i nie budzące sprzeciwu. Problemy mogą powstać przy analizie szczegółów lub na poziomie interpretacji, bo interpretacja może być stronnicza.2007-06-13 09:57:24 | odsłon: 13265
Piotr Jaroszyński Jaki uniwersytet? W 1988 roku rektorzy zgromadzeni w Bolonii na obchodach dziewięćsetlecia najstarszego uniwersytetu w Europie podpisali Wielką Kartę Uniwersytetów Europejskich. Ta Wielka Karta jest objętościowo niewielka, ale zawiera ważne zasady, które leżą u podstaw reformy kształcenia wyższego głównie w ramach Unii Europejskiej. Od tamtego czasu minęło już prawie dwadzieścia lat, można więc dokonać pewnego bilansu i zastanawiając się równocześnie, w jakim kierunku pójdą dalsze zmiany. W Wielkiej Karcie zawarte są cztery zasady. Pierwsza mówi o autonomii uniwersytetu, druga – o nierozerwalnym związku pracy naukowej z dydaktyczną, trzecia – o swobodzie badań naukowych, czwarta – o pielęgnowaniu przez uniwersytet humanistycznej tradycji europejskiej. Na pierwszy rzut oka są to zasady sensowne i nie budzące sprzeciwu. Problemy mogą powstać przy analizie szczegółów lub na poziomie interpretacji, bo interpretacja może być stronnicza. Zastanówmy się nad sensem słowa „autonomia”. Pochodzi ono z greki i oznacza kierowanie się własnym (autos) prawem (nomos). Wtórnie oznacza natomiast to, co dziś rozumiemy pod pojęciem niezależności. „Niezależność” to piękne słowo i piękna idea, ale trzeba dopowiedzieć o jaką niezależność chodzi, czyli od kogo lub od czego. Karta mówi o moralnej i intelektualnej niezależności uniwersytetu od władzy politycznej i ekonomicznej. Zasada bardzo ważna, wręcz kluczowa. Ale czy realistyczna? Gdzie? W jakich warunkach? Jeżeli bowiem zasada ta jest zbyt wyidealizowana, to w praktyce oznaczać może coś przeciwnego, a więc coraz większe uzależnianie uniwersytetu zarówno moralne, jak i intelektualne od polityki i ekonomii. Popatrzmy, co dzieje się dzisiaj. Mechanizmy kontroli i podporządkowywania uniwersytetów są coraz precyzyjniejsze. Od strony administracyjnej rośnie biurokracja, pracownicy naukowi muszą wypełniać tony papieru, różne kwestionariusze i ankiety, które na dodatek co roku się zmieniają. Nie wiadomo po co i komu jest to potrzebne. Z kolei studenci wypełniają ankiety, w których wyrażają swoje opinie o wykładzie i wykładowcy. Żeby było ciekawiej, ankiety studenckie są anonimowe. W ten sposób usankcjonowane są zwykłe donosy, bo to właśnie anonimy, których porządny człowiek nigdy nie czyta i wrzuca je do kosza, dziś stanowią materiał dla analiz naukowych, kadrowych i administracyjnych. System finansowania w coraz większym stopniu oparty jest na zdobyciu grantów, a te z kolei leżą w gestiach jakichś pozauniwersyteckich komisji. Do uczelni przyjeżdżają członkowie komisji akredytacyjnych, ingerują w treść prowadzonych przez profesorów wykładów, żądają zmian programu nauczania lub zmiany nazewnictwa (UKA). Oto jak wygląda dziś niezależność uniwersytetu! To są raczej kpiny. Doświadczyliśmy już pełnej kontroli ekonomicznej i politycznej naszych szkół wyższych w czasach komunizmu. A obecnie dawni marksiści występują w roli urzędników i znowu próbują rządzić. Kiedy to się skończy? Czy jakieś prawa wykonawcze są w stanie zabezpieczyć uczelnie w sensie moralnym i intelektualnym od coraz natarczywszych prób sterowania życiem akademickim i to w kierunku mocno zideologizowanym? Realia funkcjonowania uniwersytetów nie tylko w Polsce, ale i w Europie dokładnie przeczą pierwszej zasadzie Wielkiej Karty. Rektorzy, którzy tę kartę podpisywali, z pewnością już nie są rektorami, bo minęło zbyt wiele lat, a więc na nic nie mają wpływu, nowi rektorzy nie protestują, że państwo nie przestrzega zasad karty, bo wiadomo, czym taki protest mógłby się skończyć. Więc pętla biurokracji coraz mocniej się zaciska. Niektórzy profesorowie, żeby mieć choć trochę władzy i szacunku, uciekają na stanowiska administracyjne, czy to na własnych uczelniach, czy w instytucjach państwowych. Toną w papierkach, pilnują procedur, i nie mają czasu na pracę twórczą. Inni przepraszają, że żyją i dziękują, że w ogóle mogą pracować. Kto tu może mówić o autonomii? Utopia, bajka, mit, Orwell. Jest jednak ciekawe, że rektorzy, którzy podpisali Wielką Kartę prawie 20 lat temu nie posunęli się tak daleko, jak wspomniany niedawno były przewodniczący Sekcji Nauk Humanistycznych CK, Jerzy Brzeziński. Autor ten, omawiając znaczenie Wielkiej Karty, mówi nie tylko o niezależności uniwersytetów od władzy państwowej, ale również od władz Kościoła. Pisze więc: „Musi też być uniwersytet niezależny od oddziaływania nań drugiej władzy, władzy Kościoła.” (J. Brzeziński, Rozważania o uniwersytecie, w: Psychologiczno-edukacyjne aspekty przesilenia systemowego, Toruń 2000, s. 206). Problem w tym, że takiego postulatu w Wielkiej Karcie nie znajdujemy. Czy Brzeziński tak bardzo troszczy się o niezależność uniwersytetu, czy też raczej przemawia przezeń nastawienie antyklerykalne? Wydaje się, że to drugie, i to w sposób bardzo przemyślny. Kościół bezpośrednio nie ingeruje w pracę uczelni państwowych lub prywatnych, a więc próba zabezpieczenia się przed wpływami Kościoła na te uczelnie jest zbyteczna. O co więc chodzi? Odpowiedź jest jasna. Chodzi o przygotowanie gruntu pod zmianę zasad moralno-intelektualnych na uczelniach katolickich, chodzi o eliminację wpływu Episkopatów na uniwersytety, które noszą szyld „Uniwersytet Katolicki”. A są takie w Europie. Wtedy na takich uczelniach będzie można promować w ramach tolerancji ruchy gejowskie, w ramach poszukiwania prawdy inżynierię genetyczną, łącznie z klonowaniem, a w ramach praw człowieka eutanazję. Czy o to Brzezińskiemu chodzi? Warto poznać jasną odpowiedź. Tekst raczej nie pozostawia wątpliwości i budzi wielkie obawy o realny kierunek zmian, jaki kryje się za pięknymi hasłami. Uniwersytety to wielki skarb, który zawdzięczamy średniowieczu i Kościołowi katolickiemu. Wydziedziczenie chrześcijaństwa będzie końcem dla uniwersytetów, bo nauka, jak tego już doświadczyliśmy w XX wieku, zostanie skierowana przeciwko człowiekowi, z całą swoją inteligencją i całą swoją mocą, ponieważ sumienie naukowców bywa, niestety, bardzo słabe i za bardzo na nim polegać nie można. Piotr Jaroszyński
Autor: Piotr Jaroszyński Potrzebujemy debaty nad stanem nauki polskiej, na ile tkwi ciągle w trujących oparach PRL-u, a na ile budzi się do wolności. Bo przecież coś z tym trzeba zrobić, marnowany jest intelektualny potencjał młodych pokoleń. Na to nie możemy sobie pozwolić.
2007-07-04 18:34:40 | odsłon: 19831
Wróćmy jeszcze do problemów, jakie nurtują współczesne życie uniwersyteckie w świetle Wielkiej Karty Uniwersytetów podpisanej przez rektorów w r. 1988 w Bolonii.
Widzieliśmy, że pierwsza zasada głosząca autonomię uczelni w stosunku do ekonomii i polityki jest nierealna: instytucje państwowe, a w ramach Unii Europejskiej również międzynarodowe coraz mocniej ingerują w prace kadry akademickiej zarówno na polu naukowym, jak i dydaktycznym. Warto tu zauważyć, że wspominany już wcześniej Jerzy Brzeziński, który jeszcze w 1994 r. tak się rozpływał nad autonomicznością uniwersytetu, nauki i naukowców (Rozważania o uniwersytecie, w: Edukacja wobec zmiany społecznej, Poznań-Toruń 1994, s. 23-47), chętnie został urzędnikiem państwowym w komisji, która jak najbardziej ingeruje w życie uczelni. Albowiem w 1997 r. został członkiem Centralnej Komisji do Spraw Tytułów i Stopni Naukowych, a w jej ramach przewodniczącym Sekcji Nauk Humanistycznych. Komisja ta jest organem państwowym podlegającym premierowi, przez lata zatwierdzała habilitacje i profesury zwyczajne. Czy takie zatwierdzanie, i to na drodze sądu kapturowego, nie jest ingerencją państwa w autonomię uczelni? Aż dziw bierze, że ten twór o proweniencji stalinowskiej jeszcze istnieje. Ale widać niektórzy naukowcy, jak politycy, co innego mówią lub piszą przed nominacją, a co robią po nominacji, a punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Druga zasada Wielkiej Karty dotyczy ścisłego związku między działalnością naukową i dydaktyczną. Zasada ze wszech miar słuszna. Szkoda wobec tego, że w swym artykule Brzeziński nie zahaczył o jakże wymowny przykład rodem z PRL-u, kiedy to właśnie na wzór sowiecki utworzono w 1951 r. Polską Akademię Nauk, której członkowie nie mieli obowiązków dydaktycznych. Ich zadaniem była tylko twórczość naukowa, ale w rzeczywistości chodziło o to, że ludzi bez wątpienia inteligentnych można było poddać ideologicznej kontroli.
Trzecia zasada to „swoboda prowadzenia badań naukowych i kształcenia”. Zasada ta jest uznana za najbardziej fundamentalną, dlatego warto doczytać, o co w niej chodzi. Okazuje się, że trafiamy w samo jądro… politycznej poprawności. Uniwersytet ma bowiem odrzucić nietolerancję i zawsze pozostawać gotowym do dialogu. Ciekawy fundament, zważywszy, że w tradycji kultury zachodniej naczelnym zadaniem uniwersytetu było szukanie, odkrywanie i dzielenie się prawdą, a nie zabawa w tolerancję.
Bez prawdy wszystkie wartości są pseudo-wartościami, tolerancja – pseudotolerancją, a dialog zwielokrotnionym monologiem lub artystyczną lub nawet chorą ekspresją.
To zdumiewające, że w Wielkiej Karcie Uniwersytetów słowo „prawda” się nie pojawia. Jeśli nie ma prawdy, to po co ta cała zabawa, po co ten teatr? Przecież tolerancja nie może być celem, ani fundamentem pracy uniwersytetu, bo nie ma tolerancji ani dla fałszu, ani dla zła.
„Tolerancja” to słowo-wytrych, który otwiera niewłaściwe drzwi, a miesza w głowach ludziom na wpół douczonym. Stosując konsekwentnie zasadę tolerancji nie wolno ocenić studenta, nie można go oblać na egzaminie, a wszystkich naukowców można zrobić profesorami, bo każdy ma prawo do swoich poglądów, wszystko jedno jakich.
A czym jest dialog bez baczenia na prawdę? Przecież dialog naukowy nie polega na tym, że każdy mówi, co mu się podoba, ale na tym, że posługuje się językiem intersubiektywnie komunikowalnym, czyli zrozumiałym dla innych w danej specjalizacji, a także potrafi uzasadnić swoje poglądy. A tu zamiast o prawdzie mówi się o tolerancji, zamiast o uzasadnianiu mówi się o dialogu. Natomiast Brzeziński dorzuca jeszcze od siebie, że „uniwersytet musi być otwarty na różnorodność”. Jest to kolejne wyrażenie z kręgu politycznej poprawności. Różnorodność w czym? Chodzi o to, żeby nie było „jednej szkoły myślenia o świecie”. Albo jest to banał, bo każdy kto studiował filozofię, wie, ile różnych obrazów świata kryło się za poglądami pierwszych filozofów, albo jest to próba tworzenia sztucznej różnorodności, na użytek ideologii multi-kulti.
I ostatnia zasada: „uniwersytet jest powiernikiem europejskiej tradycji humanistycznej”. Brzmi to bardzo wzniośle, ale o jaką tradycję humanistyczną chodzi? Prawdopodobnie chodzi o renesans, bo ten jest kojarzony z humanizmem. Ale przecież uniwersytet jest darem chrześcijańskiego średniowiecza, będącego spadkobiercą kultury antycznej. Dlaczego o tym się milczy? W swym komentarzu Brzeziński podkreśla, że „uniwersytet nie może być zachowawczy”. A jeżeli ktoś odkrył prawdę, to dlaczego ma jej nie zachować? A może podać czasokres obowiązywania pewnych prawd? Co więcej, uniwersytet ma być jednostką szybkiego reagowania: „musi szybko reagować na dokonujące się przemiany kulturowe i powstające trendy społeczne”. Ciekawe zadanie dla uniwersytetu. Chyba autor pomieszał uniwersytet z Instytutem Socjologii lub Ośrodkiem Badania Opinii Publicznej.
Warto debatę nad rolą uniwersytetu we współczesnej kulturze kontynuować. Może ktoś się odezwie, choć nie jest to pewne. Wielu ciągle się boi, inni, umocowani w różnych komisjach już zaczynają straszyć. Ciekawe środowisko, czasami zagubione, czasami złowrogie.
Potrzebujemy debaty nad stanem nauki polskiej, na ile tkwi ciągle w trujących oparach PRL-u, a na ile budzi się do wolności. Bo przecież coś z tym trzeba zrobić, marnowany jest intelektualny potencjał młodych pokoleń. Na to nie możemy sobie pozwolić.
Kto ma płacić za studia?Autor:Piotr Jaroszyński Dopóki większość z nas nie będzie zamożna, pozostaje system finansowania państwowego, ale wedle bardzo czytelnych zasad, społecznie zrozumiałych i uzasadnionych, a przede wszystkim sprawiedliwych. Musi to być równocześnie program długofalowy, obliczony na wiele lat, niezależny od partyjnych rozgrywek. W takim razie, aby uniknąć ideologicznych zawirowań, całościowy program edukacji narodowej powinien być ostatecznie programem prezydenckim, a więc ponadpartyjnym, wyrastającym z autentycznej troski o rozwój młodego pokolenia Polaków2007-11-05 19:56:42 | odsłon: 12561
Kto ma płacić za studia?
Projekt zniesienia bezpłatnych studiów zgłoszony przez przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich profesora Tadeusza Lutego spotkał się z mieszanymi, często wręcz negatywnymi reakcjami. Ale i argumenty rektorów nie są pozbawione podstaw. Sytuacja wydaje się więc patowa.
Prawdą jest, że nauka jest „chronicznie niedofinansowana” i że brakuje funduszy na zatrudnienie dobrych profesorów. Z drugiej strony, sensowne są argumenty, że płatne studia sprawią, iż uboższej młodzieży nie będzie na nie stać, więc po prostu wyjedzie z kraju.A to przecież państwo ponosi odpowiedzialność za poziom edukacji, tym bardziej że bez inwestycji w naukę i edukację nie można będzie się spodziewać radykalnego polepszenia sytuacji gospodarczej.A wreszcie płatne studia są niezgodne z Konstytucją, która mówi, że państwo gwarantuje bezpłatne nauczanie, zostawiając furtkę odpłatności za „niektóre usługi” (art. 70, 2).Ale projektodawcy tłumaczą, że nie chodzi o pełną odpłatność, lecz częściową, że powinien być rozbudowany system stypendiów i kredytów, że z bezpłatnych studiów korzystają najczęściej dzieci bogatych rodziców, których stać na korepetytorów, dzięki czemu mogą łatwiej dostać się do bezpłatnej szkoły państwowej. Co zrobią rządzący, tego na razie nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że ideologia liberalna jest za edukacją odpłatną, a ideologia socjalistyczna za bezpłatną. Jest jednak pewna trudność. Liberałowie, idąc do wyborów, nie afiszowali się ze swym niezbyt popularnym programem edukacyjnym, z kolei lewica zapomina, że nie ma edukacji bezpłatnej, bo edukacja kosztuje. W sumie pytanie właściwie sformułowane brzmi: kto ma płacić za studia?Odpowiedź, że płacić ma państwo, brzmi nazbyt abstrakcyjnie, bo faktyczne koszty ponoszą wszyscy podatnicy, których część podatków idzie na edukację. Ale „państwo” nie lubi za dużo płacić tam, gdzie nie jest do tego zmuszone. Więc nic dziwnego, że państwowa edukacja kuleje, bo w obecnym systemie, który jest mieszanką socjalizmu z liberalizmem, jest niedofinansowana.Z kolei jeśli płacić ma student, to są tu następujące możliwości: student zarazem studiuje i zarabia na studia, student bierze kredyt w banku, student otrzymuje stypendium, student jest dofinansowywany przez rodziców.Dwa ostatnie rozwiązania dotyczą mniejszości braci studenckiej. Pierwsze odbija się na jakości pobierania nauki, ponieważ praca zarobkowa pochłania czas (nie ma kiedy czytać książek, opuszcza się zajęcia) i działa otępiająco na umysł (po 8 godzinach stania za ladą brakuje świeżości pomysłów i chęci do pracy intelektualnej). Pozostaje wobec tego system kredytowania. I chyba o to właśnie liberałom chodzi. Bo liberalizm to nie jest żadna demokracja, to są rządy bankierów. A bankier żyje z lichwy, czyli z procentów od udzielonego kredytu. Bankier nie robi nic, procent sam narasta, a na jego spłatę ktoś musi ciężko pracować. W krajach zachodnich, łącznie z Ameryką, opanowano ten system do perfekcji. Ludzie wszystko kupują na kredyt, od mieszkania po samochód. Oznacza to, że przez dziesiątki lat będą pracować na spłatę kredytu wraz z odsetkami. Może nawet przez kilka pokoleń. Kredyt to jak widły wbite w żywe ciało.Ale bankierom nie dość zysku od ludzi dorosłych. Zabrali się za młodzież, nastolatkom oferują kredyty na studia i na mieszkania. Bo przecież fajnie jest mieszkać poza domem, poza okiem rodziców. A potem? Różnie to bywa. Słuchałem raz audycji w Nowym Jorku, w której dziennikarz pytał swoich rozmówców o ich marzenia. I nagle usłyszałem: moim największym marzeniem jest spłacić kredyt, jaki zaciągnęłam przed laty na studia. W głosie słychać było jakiś tragizm. Bo pomyślmy dobrze: studia, samochód, mieszkanie lub dom – to wszystko na kredyt, dwudziestoletni, może trzydziestoletni. Gdy traci się pracę lub gdy praca jest mało płatna, bank egzekwuje swoje należności, bo to on tak naprawdę do momentu, gdy nie zostanie spłacona ostatnia rata, jest właścicielem domu lub samochodu, również na poczet kredytu edukacyjnego.Pomysł odpłatnych studiów w makroskali, czyli jako główne źródło finansowania edukacji i nauki, jest bardzo groźny, zwłaszcza w naszych warunkach, gdy nasze rodziny dopiero zaczynają się dorabiać po złodziejskim komunizmie i niewiele lepszym liberosocjalizmie. Wprowadzenie kredytów na studia oznacza dziś po prostu zgodę na zadłużenie u bankierów młodego pokolenia Polaków. A to jest właśnie współczesna forma niewolnictwa.Dopóki większość z nas nie będzie zamożna, pozostaje system finansowania państwowego, ale wedle bardzo czytelnych zasad, społecznie zrozumiałych i uzasadnionych, a przede wszystkim sprawiedliwych. Musi to być równocześnie program długofalowy, obliczony na wiele lat, niezależny od partyjnych rozgrywek.W takim razie, aby uniknąć ideologicznych zawirowań, całościowy program edukacji narodowej powinien być ostatecznie programem prezydenckim, a więc ponadpartyjnym, wyrastającym z autentycznej troski o rozwój młodego pokolenia Polaków. W innym wypadku zamiast reformy edukacji będzie permanentna rewolucja edukacji, a młodzi ludzie dostaną kołowacizny. Bankier zarobi, ale Polska straci.Prof. Piotr JaroszyńskiTekst opublikowany w Naszym Dzienniku,