Zabawa w grafika :)

Tagi

, , , , , ,

Zawszę oglądając jakieś zajebiste foto zastanawiam się jak zostało zrobione, jakim sprzętem, jakie szkła ale coraz częściej zastanawiam się jak zostało wyretuszowane… No niestety współczesna „fotografia” to już coraz częściej komputer, tak więc czasami siadam do YouTuba i szukam sobie różnych trików a potem się bawię w obróbkę graficzna. Czasem nieudolnie czasem bardzo fajnie mi to wychodzi ale zawsze coś tam zostaje w głowie i w przyszłości się przydaje. Dziś na tapecie jedno stare foto jakie robiliśmy ze znajomkiem pod koniec wakacji. Fota przedstawia motocykl Yamaha XV750 a w zasadzie to co z niego powstało ))). Piękny Custom Bike by Wojtek.

oto pierwsze foto z cyklu BEFORE-AFTER

zgadnijcie, które jest które 🙂WIT_5385q

WIT_5385

 

 

 

Kolejne, ostatnie zakończenie sezonu rowerowego ..)

Tagi

, , , , , ,

Mimo, że zima już za horyzontem, zachodnich sąsiadów zasypało już tydzień temu, to dopóki da się podjechać pod jakąś górkę na rowerku sezon trwa nadal. W ostatnią niedzielę wybraliśmy się w trzyosobowym składzie na mały rekonesans w okolice Masłowa. Zbiórka jak zawsze w Parku koło Muszli Koncertowej o 7 rano i jazda przed siebie. Zimno było, bo około zera stopni, ale jak się jedzie to nie czuć chłodu, poza stopami i rękami, które zdecydowanie muszę jakoś lepiej chronić.

Czasu mieliśmy mało wiec trasa nie jakaś rekordowa, ale wystarczająca by nacieszyć się rowerem. Miało być ognicho ale zaczęło się robić późno wiec prowiant spożyliśmy na przydrożnym przystanku))).882357_680635331967886_1551113538_o 17listopad2013Po trzech godzinach wróciliśmy do domów. Z nagranego przez Darka materiału video, zmontowałem mały klip. W zasadzie jest to mój debiut wiec proszę o wyrozumiałość.
http://vimeo.com/79911382

DUB IT! Kielce 2013 vol.1

Tagi

, , , , , , , ,

W dniach 21-22 Lipca na terenie Targów Kielce odbyła się kolejna impreza z cyklu DUB IT! Tuning Festiwal 2013. Wraz z moim pierworodnym jesteśmy fanami fajnie odpicowanych fur więc nie mogło nas tam zabraknąć. Już drugi raz mieliśmy okazje uczestniczyć w tej imprezie (póki co 100% frekwencja), i podobnie jak rok temu nie zawiedliśmy się. W pięknej, nowoczesnej hali Targów Kielce zebrano starannie wyselekcjonowane perełki polskiego tuningu a na zewnątrz zbudowano tymczasowy tor do driftingu. Jako, że rok wcześniej całkowicie przypadkiem trafiłem na DUB IT! i nie miałem jak uwiecznić tego co się tam działo tym razem już zabrałem aparat. W pierwszej części relacji zdjęcia z toru do palenia gumy.

WIT_4590 WIT_4591 WIT_4642WIT_4672 WIT_4659 WIT_4662 WIT_4674 WIT_4718WIT_4680 WIT_4681WIT_4754 WIT_4732 WIT_4790WIT_4773 WIT_4798 WIT_4805 WIT_4829 WIT_4835 WIT_4839 WIT_4853 WIT_4855 WIT_4864 WIT_4877 WIT_4884 WIT_4888 WIT_4898 WIT_4922 WIT_4926 WIT_4928 WIT_4950WIT_4951 WIT_4952 WIT_5083 WIT_5091 WIT_5104 WIT_5113 WIT_5138 WIT_5145 WIT_5170 WIT_5171 WIT_5190 WIT_5191 WIT_5197 WIT_5200 WIT_5207WIT_5279 WIT_5226edit WIT_5289

11 listopada dookoła Kielc

Tagi

, , , , , , , , , , , , , ,

Plan na objechanie Kielc na rowerze liniami granic administracyjnych pojawił się późną wiosną jak zaczynałem się ponownie „wkręcać” w temat rowerowania. Poszperałem wtedy w googlu i poszukałem aktualnych map miasta. Potem próbowałem to rozrysować na w miarę dokładną trasę rowerową. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jest około 80km tych granic, wiec nie będzie to taka zwykła przejażdżka, zwłaszcza że 3/4 trasy do przejechania bezdrożami ( http://ridewithgps.com/routes/2662631 ). Próbowałem zarazić kumpli tym planem, bo samotnie się trochę dłuży taki trip i w razie jakiejś awarii czy kontuzji zawsze dobrze mieć kompana przy boku. Ale jak to bywa ciężko było zebrać ekipę na całodniowy wypadzik.

Przez cały sezon gdzieś tam miałem w głowie ten plan ale jeździło się sporo po województwie i nie narzekałem na brak wrażeń rowerowych, wiec już praktycznie odpuściłem. Kiedy przyszedł listopad i zrobiło się zimno było już prawie pewne, że Kielc nie uda się objechać w tym sezonie. Zrobiłem sobie nawet już małe podsumowanie i nie uwzględniałem w nim większych wycieczek rowerowych na ten rok. Światełko w tunelu pojawiło się na początku miesiąca, spojrzałem jak „układa” się święto 11 Listopada w przedłużony weekend i dodatkowy dzień wolny dawał nadzieje na skompletowanie ekipy rowerowej. Rzuciłem ponownie na grupę temat ” DOOKOŁA KIELC „… miałem nadzieję, że wśród braci rowerowej pozostało jeszcze odrobinę werwy na jakieś fajne zakończenie sezonu. Ku mojemu zdziwieniu nastała błoga cisza… jakby zmęczone rowery wraz ze swoimi jeźdźcami zapadły już w zimowy sen.

Mimo wszystko decyzja już zapadła. Zasiadłem ponownie do studiowania map. Większość z tej trasy przebiegała nieznanymi mi ścieżkami wydeptanymi wzdłuż lasów i przez pola. Nie posiadam GPSu  (nie do końca wierzę tym bezmyślnym urządzeniom) wiec musiałem nauczyć się trasy praktycznie na pamięć. Wydrukowałem kilkustronicową ściągawkę w razie jakbym gdzieś pobłądził po drodze i zacząłem się psychicznie nastawiać na zrealizowanie planu. Z całej ekipy rowerowej jedynie Tomasz zadeklarował chęć późnojesiennego wypadu na rowerze w lasy i knieje. Umówiliśmy się jak zwykle w parku koło Muszli Koncertowej o 7 rano 11 listopada. ))

Nakręciłem się na tą trasę jak dzieciak do tego stopnia, że nie mogłem zasnąć wieczorem a jak już udało się zmrużyć powieki to śniła mi się jazda ))) hehehe

O szóstej rano pobudka, kawa, szybkie śniadanie,  sprawdzenie czy wszystko spakowane w plecak i za dziesięć siódma już jechałem na umówione miejsce spotkania. W parku miła niespodzianka, dołączył do na znajomy Tomka wiec w trzójkę wyruszyliśmy w kierunku Górek Szczukowskich gdzie zaczynała się nasza trasa.

WIT_693416 kilometr a rumak jeszcze czysty ))) to już niebawem się zmieni

Początek trasy nie zapowiadał tego co niebawem się miało zacząć ))) czyli błoto, błoto i jeszcze raz błoto. Jako, że próbowaliśmy jak najbardziej to możliwe trzymać się wyznaczonej trasy, już na 18 kilometrze wpakowaliśmy się dość głębokie, pełne gęstej brudnej mazi, drogi oddzielające mężczyzn od chłopców. Niestety dwa poprzednie dni padał deszcz, a że było dość zimno i wilgotno ziemia nie poradziła sobie z wchłonięciem takich ilości wody, nawet w lasach było dość grząsko.

WIT_6935Pierwszy króciutki postój na 20 kilometrze w okolicy zbiorników wody na Gruchawce.WIT_6938 WIT_6943Rzut oka na rowery i pierwsze wnioski. Hamulce tarczowe znacznie lepiej by sobie radziły w takim terenie. Klocki w takim środowisku pracy, nie spełniają swojego zadania, skuteczność hamowania jest dużo mniejsza w błocie, a jak się potem okazało piach dość mocno podniszczył klocki powodując znacznie większe tarcie, zupełnie jakby felga była pokryta gruboziarnistym papierem ściernym.WIT_6939WIT_6941Niestety podczas tego postoju okazało się również, że Fenek (znajomy Tomka) planuje się niebawem odłączyć od peletonu. Póki co ruszamy dalej, mijamy tory kolejowe na piaskach i kierujemy się do ulicy Zagnańskiej przez las.WIT_6951Na 25 km w okolicy zakładu karnego na Piaskach 1/3 ekipy rezygnuje a my dzielnie ruszamy dalej ku przygodzie. )) Lasy na Siejach i w okolicy Dąbrowy oraz pierwszy telefon od żony (wrrrr) skutecznie nadszarpnęły morale mojego ostatniego kompana. Wiedziałem już, że będzie ciężko dokończyć tą trasę….

Kolejne kilometry błota i podjazdy ale dawaliśmy rade, nawet złapanie kapcia przez Tomka w okolicy ogródków działkowych nie zniechęcały mnie do dalszej jazdy. Tu szacunek dla Darka, który przywiózł nam samochodem nową dętkę i pomógł w jej wymianie. )))WIT_6955Po przymusowym pitstopie ruszyliśmy przez ogródki w kierunku Domaszowic a potem Cedzyny, gdzie zrobiliśmy skok na sklep i postój na drugie śniadanie. Dalej objazd zalewu w Mójczy i mycie rowerów w rzece, bo rumaki już prawie wcale nie hamowały i były dodatkowo dociążone kilkoma kilogramami błotka. Niestety w tym miejscu mój drugi kompan podjął decyzje, że nie będzie dalej kontynuował podróży…((((( Na ulicy Prostej na 47 kilometrze się rozdzieliliśmy a ja pojechałem dalej. Nadszarpnęło to nieco i moje morale i już nie byłem pewien czy dojadę do końca ale postanowiłem, że przynajmniej spróbuje. Na szczęście troszkę się rozpogodziło ( o ile w ogóle to możliwe w listopadzie przy 8 stopniach celcjusza) i czułem, że słonko mi dopinguje, wiec jechałem dalej.WIT_6957Widok na Kielce z okolic Ostrej Górki

Na 60km mijając ulicę Piotra Ściegiennego w Dyminach podjąłem decyzję zmodyfikowania nieco pierwotnej trasy i kierowania się w dalszą podróż drogami utwardzonymi. To pozwoliło mi kontynuować jazdę trzymając się w miarę blisko wyznaczonej trasy ale nie ryzykować jakiejś awarii lub co gorsza kontuzji ( nie raz w tym błocie się przewróciłem ).WIT_6962 WIT_6966Widok na kopalnię kruszyw w Sitkówce

WIT_6971Słowik i podnóża góry Patrol WIT_6978 WIT_6979 WIT_6984Ostatnia strona ściągi, chyba się uda dokończyć trasę ))) WIT_6986Wg mapy powinienem wjechać na Patrol ale nie zaryzykowałem samotnego podjazdu po tych liściach, zwłaszcza, że podejście tu pieszo stanowi nie lada wyzwanie a co dopiero wjazd na rowerze. Dalej już trasa wydawała się prosta, choć chyba już ze zmęczenia pomyliłem nieco drogi w okolicach Zalesia i Dobromyśla. Pojechałem za daleko i po raz kolejny tamtego dnia przeciąłem Trasę S7.

WIT_6999WIT_6994Widok na Karczówkę WIT_6990Widok na Kielce z Dobromyśla

To już były ostatnie kilometry i muszę przyznać, że czułem radość i małą satysfakcje więc nawet znalazła się chwila na tzw samojebkę )))

WIT_7004Rower, poza hamulcami, spisywał się bardzo dobrze, choć wyglądał adekwatnie do tych ton błota, które wspólnie przerzuciliśmy tego dnia. Ja też byłem cały brudny ale jak tak dziś po kilku dniach piszę ten tekst, chętnie znów bym wyskoczył na taki offrołdowy rajdzik.

WIT_7000 WIT_7002WIT_7001 WIT_7003WIT_6989Ostatnie 10km to już w zasadzie powrót asfaltem do domu. Po dotarciu do Górek Szczukowskich i „zamknięciu okręgu” poczułem się naprawdę dobrze )))

WIT_7006Słonko chyliło się już ku zachodowi była godzina 16, jak sobie potem policzyłem 9 godzina jazdy. Chyba wyglądałem dość zabawnie taki ubłocony bo ludzie na ulicach się uśmiechali na mój widok. Mimo delikatnego zmęczenia podjechałem jeszcze na myjnie bezdotykową umyć „bajka”, należała mu się ta kąpiel podobnie jak mnie prysznic.

Na koniec tego przydługiego postu mapka trasy jaką przejechałem 11 Listopada i trochę statystyk.

trasa-11-listopada-2013Untitled-1dystans: 80,2 km

czas: 9 godzin

temperatura : start (7 rano) 4 stopnie Celsjusza, meta (godzina 16) 8 stopni

różnica poziomów: 769 metrów

kalorie: ponad 2000 (padło mi po drodze Endomondo, stąd dane szacunkowe)

Mam wiele miłych wspomnień po tej wycieczce, przede wszystkim cieszę się, że zrealizowałem swoje założenia, dokończyłem to co zacząłem i jestem o to doświadczenie silniejszy. Wiem też, że jazda samemu w takie dłuższe trasy też może być fajna. Pogadałem sobie z samym sobą.))) Aaaaa no i wiem, że warto się lepiej przygotowywać na takie wypady, mam na myśli zapasowe dętki ))))

Wizyta na lotnisku w Rytwianach

Tagi

, , , , , , , ,

W zeszłym roku miałem ogromną przyjemność wziąć udział w otwarciu sezonu lotniczego na lotnisku w Rytwianach koło Staszowa ( woj. Świętokrzyskie ). Skorzystałem z gościnności Grzesia Bąka ( http://www.gbak.tnb.pl ) pilota z wieloletnim stażem bazującego na w/w lotnisku. Zameldowaliśmy się około godziny 10 na miejscu, mimo że pogoda tego dnia była delikatnie mówiąc kiepska, wiał spory wiatr, temperatura nie rozpieszczała ( około 8 stopni ) i było dość duże zachmurzenie, plan był prosty – lecimy.

Szybka kawa w hangarze, sprawdzenie motolotni i pierwszy lot zapoznawczy. Bez aparatu. Żebym szybciej się zaaklimatyzował w nowym dla mnie środowisku Grzegorz postanowił zaserwować mi kilka podstawowych figur akrobacji.

Muszę przyznać, że pierwszy start był dość stresującym przeżyciem. Siedzisz przypięty pasami do krzesełka z silnikiem na plecach i kawałkiem płótna rozpiętego na aluminiowych rurkach nad głową, silnik wchodzi na obroty, prędkość zero, nagle szarpnięcie i po 3 sekundach pędzimy już około 100 km/h po trawiastym pasie. Co chwila wyrastają przed nami jak grzyby po deszczu kretowiska, trochę trzęsie, prędkość wciska w fotel, delikatna zmiana kąta natarcia płata i następuje oderwanie od ziemi. Na początku delikatnie nabieramy wysokość, ale już za chwile, zanim zdążyłem złapać oddech, mocne szarpnięcie i wznoszenie kilka metrów na sekundę, prawie pionowo, by nabrać wysokości i wytracić prędkość, aż do zawisu. Uczucie nieważkości i przepadamy przez skrzydło, w tym momencie wszystkie wnętrzności podchodzą do gardła, zawisasz na pasach przymocowanych do „krzesła” z poczuciem bezradności w sercu. Nabieramy prędkości, by wyjść z nurkowania „kosiakiem” kilka metrów nad ziemią. Uffff……Niezły rollercoaster. :):) Dobrze, że śniadanie tamtego dnia jadłem lichutkie… ))))

Dla szczura lądowego takiego jak ja, jest to niezły zastrzyk adrenaliny. Ale po chwili strachu zaczynam się przyzwyczajać i delektować tą „wolnością”. Świat z kilkuset metrów wygląda zupełnie inaczej, wszystkie nasze codzienne problemy przestają mieć znaczenie, taka zmiana perspektywy uzmysławia, że te małe sprawy które na co dzień zatruwają nam życie są bez znaczenia dla wszechświata, bo jesteśmy tylko małymi kropkami na mapie.

Lądowanie poszło gładko, potem był czas na szybką refleksje i rozmowy na tematy około lotnicze. Wytoczyliśmy tez z hangaru model EXTRA 300 z silnikiem spalinowym, niestety dla tak małego statku powietrznego wiał za mocny wiatr i nie dało się zaprezentować pełnej akrobacji. Mimo wszystko udało się trochę pokręcić „piruetów”.WIT_6594WIT_6585WIT_6531 WIT_6538 WIT_6558WIT_6544 WIT_6602WIT_6563 WIT_6632WIT_6657 WIT_6664

Listopadowa EPKA

Tagi

, , , , , , , , ,

EPKA to oznaczenie kodowe lotniska w podkieleckim Masłowie, jako że jest to moje „macierzyste” lotnisko zawsze z sentymentem choć na chwilę tam zaglądam. Tym razem przy okazji wycieczki rowerowej.

Miałem okazję pierwszy raz rzucić okiem na Bazę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oddaną do służby 03 września tego roku, czyli 2 miesiące temu. Wygląda imponująco z zewnątrz, do środka nie miałem śmiałości się pchać.

Mimo dość ponurej aury i niezbyt wysokiej temperatury ( około 10stopni ) motolotniarze trenowali podejście do lądowania i budowanie kręgu, jakieś awionetki i ultralajty wykonywały loty, czyli sezon jeszcze trwa ))))WIT_6905

WIT_6914 WIT_6918 WIT_6927

Kilka danych dotyczących lotniska MASŁÓW
Częstotliwość: Radio 122.2;
Współrzędne: N50°53’48.5″ E20°43’53.6″;
Elewacja: 1010 ft;
Wymiary pasa: beton 1155 x 30 m;
Kierunek lądowania (GEO): 110R/290L;
Drugi pas: trawa N50°53’54.3″ E20°43’57.7″, 900x200m, 113L/293R;
Link: www.lotniskokielce.pl oraz www.aeroklub.kielce.pl;
Kontakt: +48 41 3110893, +48 41 3110706;

zachód słońca na krakowskim lotnisku

Tagi

, , , , , , , ,

Odwożąc siostrę na lotnisko nie omieszkałem zabrać aparatu i odwiedzić słynnej górki od wschodniej strony pasa.

Niestety mimo pięknego zachodu słońca trafiłem na ponad półgodzinną przerwę i udało mi się sfotografować jedynie lądowanie Ryanaira, Boeing 737-800 (738) lot nr FR 5356, godzina 17:32, 28.10.2013 z Madrytu.

WIT_6839 WIT_6830-2 WIT_6855WIT_6875 WIT_6862-2

Kilka danych dotyczących lotniska KRAKÓW-BALICE

Inne nazwy: EPKK;
Częstotliwość: Tower 123.25, Approach 121.075,134.675, Director 124.05;
Współrzędne: N50°04’40.2″ E19°47’07.8″;
Elewacja: 791 ft;
Wymiary pasa: 2550×60 m;
Kierunek lądowania (GEO): 078/258;
Kontakt: Wieża +48 124115007, +48 126393110;

…remament w głowie…

…przerwa spowodowana pewnymi utrudnieniami w dostępie do wolnej chwili, tudzież zabieganiem i roztargnieniem… w szponach chałtury i komerchy wypalony troszeczkę marze już o czasie w którym znów będę mógł pofocić dla siebie…dawno nic nie pisałem…w tak zwanym między czasie miała miejsce kolejna moja (nasza) wystawa fotograficzna, tym razem w Muzeum Historii Kielc, poza tym pofociłem troszkę na pokazach lotniczych w Radomiu, poznałem tam fajnych ludzi z Wolańskim Michałem na czele. Niestety znów widziałem jak giną piloci, którzy na takich pokazach latają dla takich szaleńców jak ja……………………

jak przypominam sobie chwile w której spadł Białoruski Su-27UB to włosy stają mi dęba, głos Karola który to pierwszy zauważył że z samolotem dzieje się coś niedobrego już na zawsze zostanie w mojej głowie…….nie chcę o tym pisać….

…poznałem też niesamowita osobę, młoda zdolną Pania fotograf ze Śląska, cenna znajomość, i niech mi nikt nie mówi że od młodszych nie można się nic nauczyć…

już niebawem będe miał wiecej czasu to i nadrobie zaległośc a tymczasem…………dobrejnocy

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij